Wtorek
02.08.2005
nr 002 (0002 )
ISSN 1734-6827
Moje polowanie
Ostatnie ciągi autor: Karol
Ostatnimi czasy w rozmowach z moim najlepszym kolegą a zarazem wprowadzającym w szeregi rycerzy św. Huberta powróciliśmy myślami do pamiętnego 16 kwietnia 2004 roku. Wtedy to miałem okazję towarzyszyć swojemu mistrzowi sztuki łowieckiej we wspaniałym spektaklu, jakim są ciągi słonek. Smutne jest to, że przez biurokratów nie wiadomo czy będzie jeszcze nam dane stanąć na tym wiosennym widowisku. Niewątpliwie dzień ten pozostanie nam na długo w pamięci.

U dziadka byłem dość wcześnie. Mieliśmy jeszcze kilka godzin do wyjazdu w łowisko. Zastanawiałem się długo czy na pewno dziadek będzie chciał w tym sezonie znowu stanąć na ciągu słonek. Rok wcześniej zaliczył przy mnie kilka haniebnych pudeł do tych wspaniałych ptaków. Pytanie z mojej strony było krótkie: „Ciągi czy zasiadka na dzika ?” Dziadek nie zastanawiając się ani chwili odpowiedział: „Ciągi wnusiu… za rok może nie będzie nam dane w pełni uczestniczyć w tym spektaklu”.
Wyruszyliśmy 2 godziny przed planowanym czasem rozpoczęcia czatów. Wpis do książki ewidencji i jedziemy w miejsce gdzie, co roku stajemy na trasie długodziobych. Jest to mała śródleśna łączka nie opodal bagien i grzęzawisk. Kilka minut od zajścia na stanowisko usłyszeliśmy szelest i łamanie gałązek w młodniku po prawej stronie. Po chwili naszym oczom ukazała się locha z pasiakami. Niestety ja jako wtedy jeszcze mało zaawansowany fotografik nie zdążyłem jej uwiecznić nim ona nas zwietrzyła i razem z przychówkiem cofnęła się z powrotem do swej ostoi. Mijały minuty… słońce chyliło się ku zachodowi. Nagle usłyszeliśmy charakterystyczny dźwięk. Dźwięk, który zawsze wprawia nasze serca w szybsze bicie. To pierwsza słonka. Pierwsza, jaką widzimy i słyszymy na tych ciągach. Zgodnie z zasadami tych urokliwych łowów pierwszą dziadek przepuścił bez strzału. Mijają kolejne chwile… znowu serce zaczyna mocniej bić. Na niebie z daleka widzimy mały, ciemny punkt zbliżający się z zadziwiającą prędkością. Dziadek składa się do strzału. Ja obserwuję wszystko w napięciu. Pada strzał… niecelny. Upływają następne sekundy… Stoimy zahipnotyzowani śpiewem ptaków i widokiem słońca, które już prawie całe schowało się za horyzontem. Już po raz trzeci słyszymy głos samczyka, który spokojnie podąża w swoim locie godowym prosto na nas. Pada kolejny strzał tego wieczoru. Tym razem celny. Składam gratulacje swojemu dziadkowi. On wzruszony wydobył z siebie tylko to, że jest to jego pierwsza słonka od trzech sezonów a zarazem ostatnia przed wstąpieniem naszego kraju do Unii Europejskiej. Staliśmy na łące jeszcze ok. pół godziny i wsłuchiwaliśmy się w śpiewy ptaków. Dziadek miał jeszcze okazję strzelać do dwóch ptaków. Nie uczynił tego. Powiedział, że już nie chce… na ten sezon to wystarczy.

Wyszło na to, że w 2005 roku nie było nam ani innym nemrodom dane zapolować w trakcie tego jakże cudownego widowiska, jakim są wiosenne ciągi słonek. Ja i zapewne wielu kolegów stażystów i sympatyków łowiectwa, którzy pragną przystąpić do grona polskich myśliwych jest zasmuconych faktem, że nie zanosi się na to, abyśmy mieli w przyszłości okazję do przełamania lotu ciągnącej długodziobej. Czy nasze władze uczynią działania aby ten czarny scenariusz nie wszedł w życie ? O tym pokaże nam upływający czas. Na razie myśliwym i stażystom pozostaje czekać w nadziei, że powrócą do nas te wrośnięte w polską kulturę łowiecką polowania na wiosennych ciągach.

Komentarze
04-08-2005 17:38 Jozef Starski"Karol" - gratuluję przede wszystkim takiego Dziadka. Podoba mi się to, że prezentując go jako etycznego i mądrego myśliwego, pokazałeś go takim jakim jest, nawet takim, któremu zdarzają się pudła. Jest coć bardzo nostalgicznego w tym opowiadaniu. Przekornie ujmując rzec, można byłoby to opowiadanie zakończyć puentą; dla przywrócenia tego wspaniałego polowania na słonki, może warto by było wystąpić z Uni Europejskiej ?... Darz Bór - Joe
02-08-2005 22:42 CYJANEKPozostały nam tylko wspomnienia z pachnących wiosną wieczorów. Piękne opowiadanie. Gratuluję. Oby dane byłoby nam jeszcze tak popolować. DB
02-08-2005 18:42 SzortCiagi te ze strzelba to dla mnie mazenie jak i dla wielu stazystów bo słonka na jesieni to przypadek. Opowiadanie super.
02-08-2005 17:38 JegerDla mnie najpiękniejsze polowanie pod słońcem.... Niech żałują Ci, którzy mieli okazję, a w takim polowaniu się nie rozsmakowali... Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że polowanie na słonki jest kwintesencją tego, co człowiek może doznać podczas polowania w ogóle... Nie ma to jak stanąć na ciągu słonek z jakąś rozklekotaną wiekową dubeltuwczyną w dobrym towarzystwie... Kurczę, a takie miejsce znalazłem w tym roku na ciągi, gdzie słonki chrapią jak motory na torze żużlowym... Karol, gratuluję ładnie napisanego opowiadanka! DB Jeger
02-08-2005 16:13 wsteczniakJak Cię mogę jako dziadek ocenić ? Pięknie opisałeś postawę Dziadka łącząc wspomnienie z treścią "nowewgo". Dla niekiedy niezrozumiałych ideałów , nawet nie próbował uszczuplić populacji o kolejne dwa ptaszki. Tylko tak pomiędzy nami - jak opowiadanie, to powinieneś Mu trochę pudeł oszczędzić.
02-08-2005 14:25 Marecki_mppNo no Karolku PIKNE opowiadanko.
02-08-2005 14:09 krzys212No Karolek:) Gratuluje! Ledwo co ruszył dziennik a Twe opowiadanie juz się ukazało:) ... aż mi się przypomniało co mówiłeś po wstawieniu tego do opowiadanka do galerii ;-) k.
02-08-2005 12:12 MARSKarol... Ty już wiesz co....