Wtorek
17.06.2008
nr 169 (1052 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Czy tylko kulawy dzik? autor: Stanisław Pawluk
Andrzej Witkowski należy do wieloletnich członków PZŁ. Mówią o nim, że jest człowiekiem, którego zasad i honoru nie złamały ani czasy słusznie minione ani krwiożerczy kapitalizm. Zawsze prezentuje swoją własna linię opartą na etyce, honorze, prawidłowym pojmowaniu zasad łowiectwa i dobra środowiska naturalnego. Myślał by kto, że taki człowiek zrobi karierę jako myśliwy, będzie nagradzany i hołubiony szczególnie w kole łowieckim szczycącym się takimi nazwiskami jak: Sumiński, Dzięciołowski czy Pasławski, które zdawały się by gwarantem łowieckiej uczciwości. Przypatrzmy się więc wydarzeniom jakie w Kole Łowieckim „Struga” które jak samo podkreśla jest kołem przy Instytucie Badawczym Leśnictwa w Warszawie.

Wczuwając się w klimat „stawiania spraw na głowie”, jaki ma miejsce także w opisywanym kole, zaczniemy naszą relację od wydarzeń kończących wieloletni konflikt, aby po tym zastanowić się co i kto doprowadził do kolejnej kompromitacji łowiectwa oraz co i kto był przyczyną, że konflikt staje się aktualnie głośny na całą Polskę i nie tylko....

Andrzej Witkowski zaopatrzony w pisemne pozwolenie zwane „odstrzałem”, w którym miał wpisanego min. warchlaka udał się w dniu 3 lutego 2007 do obwodu nr 44 gdzie około godziny 15.00 doczekał się spotkania ze zwierzyną. Pośród gromadki dzików Andrzeja Witkowski wyraźnie odróżnił jednego przelatka, który miał bardzo widoczne kłopoty z poruszaniem się, a jego lewa przednia kończyna była unieruchomiona i dzik ów pociągał nią co powodowało, iż jego ruchy wyglądały nienaturalnie. Mimo, że miał możliwość wycelowania do warchlaka Andrzej Witkowski zachował się tak, jak zachowałoby się wielu myślących myśliwych tzn. wyeliminował ze środowiska sztukę słabszą z wyraźnymi objawami kalectwa.

W tym samym dniu komisja w składzie trzech osób, w tym strażnik łowiecki Stanisław Łukasiewicz, sporządziła protokół sprzedaży tuszy, w którym wpisano ciężar tuszy 60 kg oraz, że jest to locha posiadająca uszkodzony lewy przedni staw kolanowy. Dlaczego zapisano "locha", jeżeli komisja nie określiła wieku dzika trudno zrozumieć, zwłaszcza, gdy ma się przed oczami opinie wybitnych znawców tej dziedziny:

- Prof. dr hab. Bogusław Fruziński: ..."według obowiązujących w Polsce zasad, lochą nazywamy dzika, który ukończył dwa lata życia (bez względu na to czy brał udział w rozrodzie)"...

- Biegły sądowy ds. leśnictwa i łowiectwa inż. Janusz Dudka: ..."Lochą (samurą) jest samica dzika od trzeciego roku życia - która posiada potomstwo lub jest zaproszona"...

- Inż.Krzysztof Szklarski specjalista ds. hodowli ZG PZŁ: ..."przelatki tj. dziki w 2 roku życia mogą osiągnąć wagę do ponad 60 kg."...

Trudno przypuszczać, aby prezes koła usytuowanego przy instytucie zajmującym się badaniami ściśle powiązanymi ze zwierzyna dziką Janusz Szaniawski, nie dysponował wiedzą w tym zakresie, tym bardziej, że w swojej osobistej pieczęci używa tytułów doktora i inżyniera, mających świadczyć o ponad przeciętnych umiejętnościach prezesa.

Andrzej Witkowski zdając sobie sprawę z tego, iż odstrzelenie tego dzika stanie się powodem „ataku” na jego osobę z powodów, o których czytelnicy dowiedzą się w dalszych częściach felietonów, zawiózł tuszę do kompetentnej instytucji i otrzymał następującą ocenę dzika:

Zaświadczenie lekarsko-weterynaryjne
W dniu 2007-02-08 p. Andrzej Witkowski zam. Białystok ul. (...) dostarczył do lecznicy CANVET nogę przednią lewą upolowanego wcześniej dzika.
Badaniem klinicznym i na podstawie zdjęcia RTG stwierdzono zmiany nowotworowe kości dotyczące kości łokciowej, promieniowej i nasady dalszej kości ramiennej”.


Dr. inż. Andrzej Szaniawski w dniu 20 luty 2007 złożył nie pozostawiające możliwości oceny kategoryczne w wymowie pismo do Prokuratury Rejonowej w Sokółce.

..."Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Andrzeja Witkowskiego, zam. Białystok (...) z art. 53 pkt 3 w związku z art. 3 ustawy z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie.

Zarząd Koła Łowieckiego „STRUGA” przy Instytucie Badawczym Leśnictwa w Warszawie, ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. nr 3 zawiadamia, że Andrzej Witkowski, członek Koła w dniu 3 lutego 2007 r. podjął bezprawne polowanie na będące w okresie ochronnym dziki lochy – w wyniku czego strzelił dzika lochę wagi 60 kg (po wypatroszeniu) – ciężarną w obwodzie łowieckim nr 44, woj. podlaskie, dzierżawionym przez Koło Łowieckie „STRUGA”, powodując tym szkodę dla Skarbu Państwa – reprezentowanego przez Nadleśnictwo Państwowe Gospodarstwa Lasy Państwowe Krynki z siedzibą w Poczopku w wysokości 23,000 zł przez co popełnił przestępstwo z art. 53 pkt 3 w związku z art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie (...) Zarząd Koła składa niniejsze zawiadomienie o przestępstwie wnioskując podjęcie decyzji o wszczęciu dochodzenia i skierowanie sprawy na drogę postępowania karnego."...


W dalszej części pisma dr inż. Andrzej Szaniawski nie pozostawia wątpliwości co do oceny czynu stwierdzając, iż sytuacje ocenił nie byle kto, tylko on sam pisząc o sobie: ..."Andrzej Szaniawski jest ekspertem łowieckim międzynarodowym, z wykształcenia zootechnikiem i jego znawstwo przedmiotu jest charakteru eksperckiego. Piotr Zdanowicz jest wieloletnim myśliwym, z wykształcenia biolog, były biegły z zakresu medycyny sądowej z Laboratorium Kryminalistyki KSP."...

Prokuratura sprawę umorzyła, stwarzając tym samym możliwość dr inż. Andrzejowi Szaniawskiemu do iście heroicznej krucjaty przeciwko ustalonemu przez siebie w doniesieniu przestępcy Andrzejowi Witkowskiemu. W wyniku tej krucjaty powstały akta nie mniejsze niż w aferze koprupcyjnej. Skargi, odwołania, zażalenia to czynności jakim zdał się poświęcić dr inż. Andrzej Szaniawski prezes tak znamienitego koła. Równolegle z doniesieniem do prokuratury, dr inż. Andrzej Szaniawski zainicjował postępowanie rzecznika dyscyplinarnego PZŁ, kierując swój wniosek bezpośrednio do samej góry, czyli Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego. GRD Jerzy Andrzejczak przesłał sprawę do ORD w Łomży.

Oszczędzimy czytelnikom opisów bohaterskich starań dr inż. ze specjalnością zootechnika, o uczynienie lochy z przelatka. Co ustalił OSŁ w Ostrołęce zajmujący jako I instancja w tej sprawie przytaczamy w całości za sądowym uzasadnieniem:

..."Okręgowy Sąd Łowiecki w Ostrołęce w dniach 28 luty oraz 02 kwietnia 2008 roku przeprowadził rozprawy oraz wydał orzeczenie w przedmiotowej sprawie w dniu 8 kwietnia br. W ogłoszeniu orzeczenia nie uczestniczył obwiniony oraz Okręgowy Rzecznik Dyscyplinarny w Łomży.
Sąd wziął pod uwagę wszystkie materiały zgromadzone w toku postępowania dyscyplinarnego jak również przeanalizował materiały zgromadzone przez policję i prokuraturę.
Na podstawie w/w materiału oraz przesłuchań świadków ustalono następujący przebieg zdarzenia, które miało miejsce w dniu 3 lutego 2007 roku na terenie obwodu łowieckiego numer 44 dzierżawionego przez Koło Łowieckie „Struga” w Warszawie.
Obwiniony Andrzej Witkowski pozyskał w tym dniu dzika płci żeńskiej o wadze, po wypatroszeniu, 60 kilogramów. Patroszenie wykonał kolega Piotr Zdanowicz, który w dalszej kolejności przekazywał, innym członkom koła, informacje o znalezieniu w narządach rodnych pozyskanej sztuki płodów.
Wątpliwości Sądu budzą ustalenia odnośnie ilości stwierdzonych płodów oraz ich rozmiarów. W okresie miesiąca lutego rozmiary płodów (4 lub 6 sztuk – ilość niesprecyzowana) znajdujących się w organach rodnych powodują, że macica góruje swoją wielkością nad pozostałymi patrochami. Wieloletni etyczny myśliwy dokonując takiego makabrycznego odkrycia niezwłocznie powiadamia o tym fakcie innych kolegów. W tym przypadku, pomimo uczestniczenia w spotkaniu wieczornym wielu myśliwych kolega Zdanowicz nie podzielił się tą informacją.
Koronny świadek całego zdarzenia kol. Zdanowicz nie zeznaje jednoznacznie, często używając słów widziałem, wyczułem palpacyjnie, zdawało mi się że były – a te stwierdzenia mają być podstawą do obwinienia myśliwego. Zdaniem Sądu świadek ten jest niewiarygodny. Przemawia za tym również fakt rozbieżności w zeznaniach – kol. Zdanowicz, że bardzo chętnie patroszył pozyskaną przez kolegów zwierzynę, świadkowie zeznają że ten przypadek patroszenia w dniu 3 luty był ewenementem. Takie postępowanie zdaniem Sądu wskazuje na stronniczość zeznań kol. Zdanowicza.
Niemożliwym do pominięcia w całej sprawie jest konflikt jaki panuje w Kole. W takiej sytuacji tym bardziej dziwne jest zachowanie kol. Zdanowicza, który taki fakt zataja, a dopiero w późniejszym czasie ujawnia go. Nasuwa się pytanie w jakim celu tak postąpił – w tym czasie brak już jest patrochów praktycznie już nic nie można stwierdzić naocznie. Pozostają tylko jego zeznania, a te jak wcześniej wspomniano są zmienne, tym samym stają się niewiarygodne.
Pozostali świadkowie w zasadzie opierają się na zeznaniach kol. Zdanowicza, że on widział, on to stwierdził.
Obwiniony posiadał w tym dniu ważne upoważnienie do wykonywania polowania nr 208/06 gdzie w pkt 4.1.5 widniał zapis - warchlak. W związku z powyższym miał prawo pozyskać dzika jak wyżej opisano. Sam obwiniony w pkt 5 tego dokumentu dokonał wpisu o pozyskaniu dzika przelatka, a tym samym potwierdził fakt wykonywania polowania niezgodnie z posiadanym upoważnieniem.
Praktycznie w patroszeniu żaden ze świadków nie uczestniczył.
Organy rodne ewidentnie przy takiej ilości płodów górują rozmiarem nad innymi organami wewnętrznymi – inni oglądające patrochy tego nie stwierdzają. Wniosek z tego wywodu może być tylko jeden - sztuka nie mogła mieć w organach rodnych płodów.
Wszyscy świadkowie jednoznacznie stwierdzili, że sutki u pozyskanej sztuki nie były odciągnięte. W związku z powyższym sztuka ta w ubiegłym roku kalendarzowym (2006) nie mogła prowadzić młodych. Kondycja tej sztuki oceniana na podstawie okrywy tłuszczowej wskazywała, że była ona w przeciętnej kondycji. Jednakże element ten może do końca świadczyć o faktycznym stanie, gdyż przy delikatnych zimach zwierzyna znosi ten okres o wiele łatwiej, nie spalając tkanki tłuszczowej.
W związku z powyższym Sąd nie podzielił stanowiska Zarządu Koła „Struga” oraz Okręgowego Rzecznika Dyscyplinarnego w Łomży i zmienił kwalifikację popełnionego przewinienia łowieckiego.
Zdaniem Sądu orzeczona kara zawieszenia w prawach Członka Zrzeszenia na okres 9 miesięcy jest adekwatna do popełnionego przewinienia."...


I tak to czytelnik, po postawieniu sprawy na głowie zamiast na początku na końcu felietonu dowiedział się, jak w tej sprawie został potraktowany wieloletni członek PZŁ Andrzej Witkowski. Co faktycznie stało się powodem do ciągania Andrzeja Witkowskiego przed oblicza prokuratorów i co nastąpi później opiszemy w następnych felietonach. Już dzisiaj mogę zapewnić, że nie był to kulawy przelatek, którego „zapłodnić” nie zdołał ani dr inż. od zootechniki Andrzej Szaniawski ani biolog specjalista od medycyny sądowej Zbiegniew Zdanowicz.