![]() |
Środa
26.08.2009nr 238 (1487 ) ISSN 1734-6827
Jan S. strzelił jelenia byka. Miał na to stosowne pozwolenie i dopełnił stosownych formalności. Po pozyskaniu byka w dniu 2 września 2008, zadzwonił do łowczego koła Mariana Szypra, z którym ustalił, że zawiezie byka do punktu skupu „Niva” i w zależności od wagi podejmie decyzję czy weźmie go na użytek własny. Byka tego pozostawił w chłodni, a następnego dnia odebrał wraz z kartką, na której „skupowa” poświadczyła wagę byka na 120 kg. Postanowił tuszę wziąć na użytek własny. Trofeum jakie nosił byk na głowie określono jako słaby szóstak. Jan S. do tzw. biura zarządu koła chodził raptem dwa razy w roku, dla opłacenia składek i rozliczenia pobranych tusz. Tak było od lat i jak twierdzi, nie wzbudzało żadnych zastrzeżeń. Tym razem prezes Ryszard Mączyński postanowił egzekwować uchwałę koła, która mówiła, że za niezapłacone w ciągu 30 dni należności za tusze, należna kwota podlega zwiększeniu o 50%. Janowi S. zarzucono niepłacenie za jeszcze kilka dzików i wyliczono sporą kwotę rzekomych należności, których obciążony nie uznał, co oznaczało przystąpienie zarządu do otwartej „wojny”. Jana S. skreślono za niepłacenie należności z listy członków, a do prokuratora wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa „przywłaszczenia” tusz zwierzyny podpisane przez prezesa Ryszarda Mączyńskiego i łowczego Andrzeja Skutnickiego, poparte stosownymi imiennymi pieczątkami. Prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu. W trakcie postępowania sądowego, prezes Ryszard Mączyński, jako reprezentant koła, przyjął funkcję oskarżyciela posiłkowego. Jest to już kolejna taka funkcja jaką pełni w stosunku do swoich kolegów z koła. W trakcie rozprawy nie zdołano potwierdzić braku wpłaty za pobrane przez Jana S. tusze. Amnezji dostali świadkowie stwierdzając min., że zwyczajowo przyjęte jest ważenie tuszy na skupie z pobraniem kartki z pieczątką skupu i wpisaną wagą dla dalszych rozliczeń z kołem. Ci sami świadkowie zeznając po trzech latach w sprawie strzelenia byka przez Jana B. wykazali się pamięcią nawet błahych szczegółów mimo, że wydarzenia te były trzy razy starsze. Strażnik pomagający w załadunku, a mający prawo do wyrażenia zgody zabrania tuszy na użytek własny oraz członek zarządu powiadomiony telefonicznie, nie są w stanie przypomnieć sobie, że wyrażali taką zgodę czy nie, pomimo że sam fakt odbytych rozmów pamiętają. Zarząd Główny zapytany o kryteria gospodarowania tuszami zwierzyny dzikiej ustrzelonej przez myśliwego pismem szefa zespołu prawnego radcy Marka Duszyńskiego wyjaśnia: ..."Uchwały koła winne regulować zasady gospodarowania… (…) W większości kół decyduje osoba, która pozyskała”... Brak rozliczenia należności za tusze nie znajdują potwierdzenia i Jan S. zostaje oczyszczony z zarzutów. Oskarżyciel posiłkowy Ryszard Mączyński stwierdził, że mówiąc o braku wpłaty miał na myśli jej brak od przedsiębiorstwa skupu „Niva” (sic!), a nie od Jana S. Dalej twierdził, że koło nie występuje do sądu, aby nie psuć opinii o kole i ten przypadek jest pierwszy. Stwierdził także, że Jan S. …”zapłacił za tego jelenia dopiero po weryfikacji dokumentów i naszej interwencji, a zgodnie z uchwałą walnego zgromadzenia miał na to 30 dni.”... Ponadto z rozbrajającą szczerością wyjaśnia: ...„My złożyliśmy wniosek do prokuratury z tego powodu żeby udowodnić, że Jan S. nie jest kryształowy. Gdyby on nie odwoływał się od naszych uchwał nie złożylibyśmy takiego wniosku”.... Najwyraźniej Ryszard Mączyński zamierza uczynić z organów ścigania dyspozycyjny wobec siebie aparat represji dla załatwiania własnej wizji działania koła. Na kanwie zaledwie kilku przykładów z jednego koła (warto wrzucić nazwę koła do wyszukiwarki felietonów w dzienniku "Łowiecki"), pojawiają się zasadnicze wątpliwości: - Dlaczego w stosunku do Jana B. znanego z poprzedniego felietonu, nie zastosowano uchwały nakazującej zapłacenie 150% wartości tuszy - Jaka była prawdziwa przyczyna, że sprawę Jana S. skierowano do sądu, a Jana B. nie, pomimo że podobnie jak Jan S. nie dotrzymał terminu płatności, a ponadto ustrzelił byka z naruszeniem ustawy Prawo Łowieckie? - Jakie siły spowodowały, że prezes Ryszard Mączyński i jego świta, wspierali Jana B. pamiętając wszystkie okoliczności "wybielające", a w przypadku Jana S. dostali amnezji zwłaszcza w sprawach świadczących na jego korzyść? - Czy postawa prezesa Ryszarda Mączyńskiego po raz kolejny wykorzystującego państwowe organy sprawiedliwości i angażującego je do jednych spraw, a pomijającego w innych podobnych, winna być rozpropagowana jako wzorce "najlepszego modelu?" - Czy prominentni działacze Z Białej Podlaskiej zwolnieni są od reagowania na kontrowersyjne zachowania w swoim kole łowieckim? PS - Czytającemu ten felieton Głównemu Rzecznikowi Dyscyplinarnemu pragnę zwrócić uwagę, iż jest to KOLEJNY przypadek w wykonaniu Ryszarda Mączyńskiego, w którym uzależnił on wykonanie swoich powinności od uzyskania korzyści! W jednym przypadku szantażem zmusił dwu myśliwych do napisania wniosku o „samoskreślenie” z listy członków, a w tym, chciał wymusić na członku koła zaniechanie z korzystania z jego statutowych praw. |