Poniedziałek
30.11.2009
nr 334 (1583 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Lekcja szacowania autor: Stanisław Pawluk
Z moich (i nie tylko) obserwacji wynika, że jednym z elementów działających bardzo negatywnie na ogląd łowiectwa przez społeczeństwo jest odpowiedzialność za szkody rolnicze wyrządzane przez zwierzynę, a zwłaszcza bardzo złe traktowanie właścicieli uszkodzonych upraw.

Tzw. "szacowanie szkód" bardzo często polegające na zwykłym cwaniactwie, zmierzającym do normalnego oszukania właściciela uszkodzonej uprawy, często prowadzące do zwykłych pyskówek w celu "zakrzyczenia" rolnika, to coraz powszechniejszy sposób na minimalizowanie szkód łowieckich, przez koła, które nie radzą sobie z prowadzeniem racjonalnej, zrównoważonej gospodarki łowieckiej. Często w trakcie takiego szacowania dochodzi do utarczek słownych, w których myśliwi sięgają nawet po groźby, jak to miało miejsce w miejscowości Dominów k. Lublina, gdzie następnie pięć wsi zorganizowało się we wspólnym proteście przeciwko nienależytemu traktowaniu rolników przez jedno z bardziej znanych lubelskich kół łowieckich. Bywa, że dla wywołania wrażenia na rolniku, najczęściej występującym samemu, przyjeżdża komisja w składzie kilku tęgich myśliwych, z czego jeden tzw. "wygadany", nie dając dojść do słowa rolnikowi, wciska mu argumenty, często z sufitu i wmawia, że uprawa jest słaba, że szkoda jest niewielka, ale jak podpisze protokół to dla spokoju jakąś kwotę zapłacą.

Rolnicy narzekają także na brak możliwości kontaktu z kołem odpowiedzialnym za szkody na danym terenie, bo adresów i telefonów ustalić nie mogą, a jak już coś ustalą w pobliskiej gminie to okazuje się, że są one dawno nieaktualne. Rolnik często macha ręką, a co w danej chwili mówi nie nadaje się do publicznego przytaczania. Coraz częściej jednak zdarza się, że rolnik "nie odpuszcza" mimo, że na jego terenie obwody mają koła podlegające różnym zarządom okręgowym, co znacznie utrudnia ustalenie koła odpowiedzialnego za szkody, a działając konsekwentnie dociera w końcu do tego właściwego i szkodę zgłasza. Trwa to zazwyczaj tak długo, że ustawowy 7 dniowy termin na zgłoszenie szkody wygasa, choć i w tym względzie świadomość wzrasta i rolnik zgłaszając szkodę twierdzi, że szkoda powstała właśnie wczoraj, albo wczoraj to zauważył. Coraz częściej rolnicy zgłaszają szkody na piśmie wiedząc, że myśliwi potrafią "przekręcać fakty".

Jedno z takich szacowań w Kole Łowieckim nr 2 "Leśnik" już pokazaliśmy. Przybyła "komisja" zakończyła swoje czynności, pomimo nalegania rolnika na wykonanie szacowania i zapakowała się do samochodów. Nie wiadomo na jakiej podstawie zarząd koła oparł wyliczona przez siebie kwotę, faktem jest, że w kilka dni po tym spotkaniu rolnik Albin Grzywacz otrzymał przekazem pocztowym kwotę 535 zł., którą zaliczył na poczet należnego odszkodowania, o czym pisemnie powiadomił Koło Łowieckie nr 2 „Leśnik” w Lublinie. Jednocześnie Albin Grzywacz przywołał, dla dokonania specjalistycznych oględzin uszkodzonej plantacji, biegłych sądowych z listy Sądu Okręgowego w Lublinie, którzy sporządzili fachową ocenę dokumentując powstałe szkody na ponad 100 fotografiach ze stosownym opisem. Ciekawą okolicznością opisana w opinii jest fakt, że gdy biegli przyjechali na wizję ocenianej plantacji, w trakcie dokonywania czynności, wypłoszyli dziki, które uciekły do przylegającego lasu. Po uzyskaniu dokumentu wykonanego przez biegłych z uwzględnieniem przepisów dotyczących szkód rolniczych, właściciel plantacji na tej podstawie sporządził prawnie wymagane przed rozpoczęciem procesu sądowego wezwanie i skierował je do koła łowieckiego „Leśnik”:

WEZWANIE DO ZAPŁATY
(PRZEDSĄDOWNE)


W związku z nie wypłaceniem mi moich należności z tytułu szkód wyrządzonych przez zwierzynę dziką w uprawie kukurydzy wzywam do zapłaty w terminie siedmiu dni od daty otrzymania tego pisma niżej wymienionych kwot:

1. Należność z tytułu odszkodowania (zniszczenie zasiewu na obszarze 0,15 i 0,35 ha) 90 zł.- + 210 zł.- = 300 złotych
2. Należność z tytułu odszkodowania (strata plonu) 711,75 zł.- + 354,78 zł.- = 1066,53 zł.-
3. Należność z tytułu odszkodowania (strata plonu) 854,10 zł.- + 2638,07 zł.- = 3492,17 zł.-

Wartość poniesionej szkody równa wysokości należnego odszkodowania wynosi ogółem: 4858, 70 zł.- (słownie: cztery tysiące osiemset pięćdziesiąt osiem złotych i siedemdziesiąt groszy)

4. Należność za ocenę biegłego sądowego (do wglądu u wzywającego) wywołaną w związku z odmową szacowania przez przedstawicieli Koła Łowieckiego = 1500 złotych

Łączna należność (poz. 1 do 4) wynosi więc 6358,70 (słownie: sześć tysięcy trzysta pięćdziesiąt osiem złotych siedemdziesiąt groszy.

Kwotę 6358,70 pomniejszona o wypłacona przekazem pocztowym z dnia 5.10.2009 zaliczkę w wysokości 535,- proszę zapłacić do ręki poszkodowanego w terminie siedmiu dni pod rygorem wniesienia powództwa z roszczeniem do sądu co narazi Wasze Koło na konieczność opłaty od wpisu sądowego i kosztów zastępstwa procesowego.


Albin Grzywacz oświadczył, że po upływie zakreślonego terminu i braku zapłaty należności wykazanych w wezwaniu dalsze prowadzenie sprawy zleci kancelarii prawnej, z pełnomocnictwem do wystąpienia na drogę sądową co wygeneruje dalsze koszty. Kwota naliczona przez biegłych sądowych jest dziesięciokrotnie wyższa, niż wypłaciło koło łowieckie angażujące do szacowania profesora, agresora twierdzącego, że ma ponad dwudziestoletnią praktykę w szacowaniu i jeszcze paru „intelektualistów”.

Jeden ze znanych z twardej obrony aktualnego kształtu łowiectwa napisał na forum: ..."Dodam, bo tego doświadczyłem, że odszkodowania płacone kiedyś przez ALP były ponad pięć razy droższe od szacowanych i płaconych przez KL."
... Można z tych słów wyciągnąć także i taki wniosek, że leśnicy szacując szkody wypłacane następnie nie ze swoich kieszeni szacowali rzetelnie i uczciwie. Aktualnie szacowanie odbywa się przez bezpośrednio zainteresowanych i za prawie naturalny odruch przyjąć należy, że myśliwi zaniżają należne wypłaty. Nawet aż dziesięciokrotnie, jak w opisanym przypadku.

Tylko czy można tu mówić o tak bardzo potrzebnej w etyce myśliwskiej uczciwości? Oczywiście, przecież prezesem KŁ nr 2 „Leśnik” w Lublinie jest członek Naczelnej i Okręgowej Rady Łowieckiej Czesław Kowalski i niech się Albin Grzywacz idzie bujać, bo o etyce łowieckiej nie ma pojęcia.