Poniedziałek
01.10.2012
nr 275 (2619 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Afryka pomoże ignorantom ratować populacje jeleni autor: Piotr Gawlicki
W ostatnim czasie przez media łowieckie, w tym w dzienniku i na forum "Łowiecki", podjęty został temat gospodarowania populacjami jelenia szlachetnego. To bardzo dobrze, że temat ten interesuje myśliwych, bo dyskusja pozwala szerzej poznać różne aspekty gospodarowania tymi populacjami. Jednak niepokojącym przy tym jest fakt, że znacząca liczba osób, żeby nie powiedzieć, że większość tych, którzy na ten temat się wypowiadają, nie rozumie w ogóle, co oznacza gospodarowanie populacjami jelenia. Miesza pojęcia, argumentuje nie na temat, albo proponuje rozwiązania pozostające bez związku z gospodarowaniem tymi populacjami.

Najsmutniejsze przy tym jest to, że powstające propozycje, nawet sprawdzone w praktyce w jednym typie populacji, absolutnie nie nadają się do zastosowania w tych populacjach, które najczęściej występują w naszych łowiskach, dla których od lat szuka się sposobów na postarzenie populacji szczególnie w kontekście zwiększenia liczby byków w III klasie wieku. O najczęściej powtarzanych błędach pisałem np. tutaj. Przypomnę, że systematycznie miesza się selekcję populacyjną, z selekcją osobniczą, proponując rozwiązania dotyczące jakości poroża, jako panaceum na problemy z gospodarowaniem populacjami, które pozostają bez jakiegokolwiek związku z kształtem poroża tego, czy innego byka. Do tego bezmyślnie powtarza się jak mantrę pogląd, że oszczędzony młody byk, szpicak, czy nawet ten w I klasie, dorośnie i dotrwa do III lasy wieku, zapominając, że w jego miejsce trzeba odstrzelić w danym roku byka w II klasie, który też niby oszczędzony w młodości nie dotrwa do III klasy. A przecież, gdyby zdecydowano się na odstrzał części szpicaków, to równocześnie oszczędzi się byki w II klasie, których od III klasy dzieli 2-4 lata, a nie 10 lat jak szpicaka.

Kolejnym przykładem powyższej bezmyślności jest artykuł zamieszczony w wrześniowym numerze Łowca Polskiego autorstwa Michał Wojnicza lub kogoś posługującego się takim pseudonimem, zatytułowany "Doczekać się medali". Prześledźmy po kolei proponowane tam nonsensowne pomysły na doczekanie się byków medalowych, czyli przede wszystkim tych, które mogą dotrwać do III klasy wieku.

...co tak naprawdę jest celem selekcji? Odpowiedź jest prosta (...) o porożach wzorcowych dla danego wieku...
Pomijając już wątliwość, czy to człowiek, czy natura ma kształtować poroża byków, to co ta myśl ma wspólnego z doczekaniem się byków w wieku dającym prawdopodobieństwo poroży medalowych? Nic, dlatego że selekcja populacyjna, która może postarzyć byki i dać szasę bykom dożyć wieku poroży medalowych, artykuł sprowadza do problematyki selekcji osobniczej, która nie ma żadnego wpływu na strukturę wieku byków w populacji, a szerzej, właściwej struktury wiekowej i płciowej, do której dążymy w gospodarce populacjami jeleni.

...swoją receptę na uzyskanie sukcesu hodowlanego [mają] (...) również wyznawcy selekcji populacyjnej
I znowu pomieszanie pojęć, na które wskazuje kpiący ton, wsparty w tekście insynuacją, że za selekcją populacyjną stoją ci, którzy otrzymali punkty czerwone na ocenie poroży. Autorowi należy przypomnieć, że obie selekcje: populacyjna i osobnicza są przywołane ustawą, jako równoprawne zadania dla Polskiego Związku Łowieckiego. Powiem więcej, to właśnie dzięki selekcji populacyjnej jesteśmy w stanie prowadzić właściwą gospodarkę populacjami, w których można będzie oczekiwać poroży medalowych, czyli osiągnąć sukces w selekcji osobniczej, a nigdy nie stanie się to na odwrót.

...Jestem przekonany, że stare byki są tam, gdzie nie strzela się młodych i przyszłościowych.
Powiem więcej, stare byki są przede wszystkim tam, gdzie nie strzela się byków w ogóle, najlepiej przez 10 lat. Ale prowadząc gospodarkę łowiecką, w której odstrzał jest nakazem dla utrzymania liczebności populacji na poziomie znośnym gospodarczo, szczególnie dla lasów, nie ma szans na oszczędzania byków. Ich pozyskanie, szczególnie w populacjach ustabilizowanych, wymaga odstrzału takiej samej liczby osobników obu płci ile wynosi przyrost zrealizowany. Jeżeli tak jest, to każde oszczędzanie byka młodego, wymaga odstrzelenia byka starego, co prowadzi do sytuacji, z którą mamy do czynienie w łowiectwie od dziesięcioleci, że dla postarzenia populacji oszczędzamy byki młode, czyli zadawalamy się gonieniem króliczka, a nie jego złapaniem.

...Kryteria selekcji uchwalone przez NRŁ od dawna nie były tak proste do stosowania.
Chyba z autorem tych słów żyjemy w różnych organizacjach lub krajach. Kryteria uchwalone przez NRŁ w 2005 r., ciągle modyfikowane i w 2009 r. zastąpione na 3 lata uchwałą tymczasową nie tylko są przez myśliwych oceniane jako nieżyciowe, to nawet Łowiec Polski miesiąc wcześniej zachwalał, jak można je uprościć na przykładzie propozycji z Gdańska.

...Wiem jedno na pewno - jak strzelimy szpicaka, to do III klasy nie dożyje.
To akurat wie nawet dziecko, ale od autora wypowiadającego się w tak ważnym dla łowiectwa i środowiska naturalnego temacie należałoby wymagać, żeby truizmy uzupełnił odpowiedzią na pytanie, czy strzelony w miejsce szpicaka byk np. w II klasie dożyje do III klasy? A ja dopytam, który z byków odstrzelonych szybciej doczekałby III klasy, ten z II klasy, czy szpicak? Ten ostatni musiałby przeżyć zagrożony odstrzałem jeszcze 10 lat, a ten drugi może tylko rok lub dwa lata. I dodatkowe pytania. Wydłużamy więc czy skracamy czas dożycia byków do III klasy i ich średni wiek, jak oszczędzamy te starsze, czy jak oszczędzamy młodsze?

...krzywa Gaussa. (...) Jeżeli (...) zdejmować będziemy jedynie wierzchołek krzywej dzwonowej, to po 10 latach z całą pewnością będziemy w stanie strzelać dużo starych osobników.
Z całym szacunkiem dla autora, ale to nie jest tylko błędny pogląd, ale po prostu niewiedza. Jeżeli takim argumentami podpierają się np. Komisje Hodowlane i następnie Naczelna Rada Łowiecka, to nie mamy co się dziwić, że przez lata nie możemy właściwie zaprojektować zasad gospodarki populacjami jelenia szlachetnego. Po pierwsze krzywa Gaussa nie odzwierciedla jakiejkolwiek populacji istot żywych, bo te można zobrazować tylko w postaci piramidy, w podstawie której są osobniki młode, a przy wierzchołku stare. Krzywa Gaussa obrazuje rozkład normalny prawdopodobieństwa, a wiek byków w populacji nie jest określany przez prawdopodobieństwo, tylko wielkości ściśle zdefiniowane. Znamy podstawę piramidy jako przyrost zrealizowany i wiemy, że osobniki, które przeżyły dany rok przechodzą do wieku o 1 rok wyższego i nie ma tu żadnego prawdopodobieństwa. Nie ma więc żadnej możliwości "zdejmowania" odstrzałem wierzchołka krzywej, która w krzywej Gaussa jak w dzwonie występuje na środku, bo taki wierzchołek w populacji nie istnieje. Chyba, że tego wierzchołka poszukamy w piramidzie leżącej na płasko, bo wtedy wierzchołkiem krzywej będzie jej podstawa, a "zdejmowanie" z tego wierzchołka osobników oznacza odstrzał właśnie szpicaków. Tyle, że wówczas jest pełna zgodę autora z moją teza, że jedyną droga do postarzenia populacji ustabilizowanej jest odstrzał znaczącej liczby szpicaków w każdym roku.

...Wracając do symulatorów (...) dobrze byłoby porozmawiać z osobami, które na podstawie danych matematycznych zainwestowały oszczędności całego życia w giełdę i zostały bankrutami. Żaden symulator nie zastąpi trzeźwego i odpowiedzialnego zdroworozsądkowego myślenia.
Przepraszam jeszcze raz, ale to kolejny przykład niewiedzy. Grę na giełdzie, w pokera, na "jednorękim" automacie, itp. można próbować opisywać rachunkiem prawdopodobieństwa. Nie wykluczone, że nawet przy użyciu krzywej Gaussa. Tylko znowu, populacja nie jest owocem prawdopodobieństwa, a symulatory tejże populacji nie posługują się rachunkiem prawdopodobieństwa, tylko ścisłą matematyką na poziomie szkoły podstawowej, żeby nie powiedzieć przedszkola. Tam już dzieci wiedzą, że jak Ania miała w domu kotka, a kotek miał 6 młodych i Ania podczas wakacji rozdała 4 z nich koleżankom, to jak się po wakacjach spotkają z Anią, to ona ma 3 kotki, bez żadnych prawdopodobieństw i krzywych Gaussa. Gdyby tata Ani napisał w arkuszu kalkulacyjnym regułę, że kotków było x=1, urodziło się y=6, a podczas wakacji Ania oddała kotków z=4, to reguła ta wskaże, że w domu Ani zostało kotków S=x+y-z i ta reguła taty jest już prostym symulatorem, który liczyć będzie liczbę kotków w domu w kolejnych latach. Symulatory populacji jeleni, tak samo jak ten dla populacji kotków Ani, nie są żadną metodą na gospodarowanie populacją, tylko liczydłem pozwalającym wyliczyć, ile osobników w każdym wieku jest w populacji po n latach, jeżeli rodzi się tyle, a odstrzeliwuje się tyle. Mylenie narzędzi jakim są symulatory populacji z metodą, jaką chcemy wdrażać w gospodarowaniu populacjami jelenia, jest jednym ze zjawisk często obserwowanych wśród polemistów, pozwalającym błyskawicznie rozróżnić w dyskusji ignoranta od osoby, która może mieć jakiś pomysł korzystny dla gospodarki populacjami jelenia.

...W Afryce (...) nikomu nie przyjdzie nawet do głowy zezwolić na odstrzał młodego osobnika
Mi też by nie przyszło do głowy gdybym dzierżawił tam tereny łowieckie i chciał mieć jak najwięcej zwierzyny, w tym medalowe samce, bo w Afryce nie ma nadleśniczych zatwierdzających odstrzał na poziomie przyrostu zrealizowanego. Gdybym był afrykańskim farmerem to w ogóle nie martwiłbym się nadmierną liczebnością i strukturą płci w populacji, a tylko pilnował, żeby spokojnie sobie rosła, a jak kolejne samce dorastają, to wybierałbym te medalowe i sprzedawał na nie odstrzały na całym świecie. Tylko co to ma wspólnego z gospodarowaniem populacjami jelenia w Polsce? Tu nie ma możliwości dowolnego wzrostu liczbowego populacji, więc czemu mają służyć te złote rady?

...W Beskidzkim Okręgu Łowieckim (...) jakoś nie brakuje starych dobrych osobników o trofeach medalowych (...) Po dekadzie oszczędzania młodzieży i (...) 40-procentowemu ograniczeniu planu pozyskania byków na 161 strzelonych w ubiegłym roku 18% było w III klasie, 27 otrzymało medale.
Pełna zgoda, to jest jedna z metod na zwiększenie liczby byków w III klasie, a jej entuzjaści gotowi są przyjmować jako obowiązującą w gospodarowaniu populacjami jelenia w Polsce i to co wyszczególniają przede wszystkim z tej metody, to oszczędzanie młodzieży. Tylko, że zachłyśnięci tym odkryciem zapominają, że w przykładowych Beskidach wpierw przez 10 lat ograniczano roczny odstrzał byków o 40% i proponują takie rozwiązanie zapominając, że w więszości populacji jelenia w Polsce trzeba odstrzelić tyle osobników dorosłych ile wynosi przyrost. Jeżeli oszczędzi się 40% byków, to tyle samo liczbowo trzeba odstrzelić łań, a to już prosty kierunek do redukcji populacji i zachwiania stosunku byków do łań.

I tu dochodzimy do podstaw konfliktu w rozumieniu istoty warunków, w jakich musimy gospodarować populacjami jelenia w Polsce. A te warunki, to przede wszystkim nie zwiększanie liczby jeleni ogółem, co od razu i z założenia dyskwalifikuje wszystkie metody, które zakładają, że wpierw oszczędzamy, a potem po np. dekadzie mamy populację z bykami medalowymi i w III klasie. A nawet jak wprowadzimy zmniejszenie liczby odstrzeliwanych byków, co zakładała uchwała NRŁ z 2009 r. o zwiększeniu udziału III klasy byków, to w to miejsca nakazujemy odstrzał łań, co w krótkim okresie może nieznacznie poprawić liczbę byków starszych, ale w dłuższym okresie, właśnie np. dekady, powoduje redukcję populacji, w tym byków, bo zmniejszająca się liczba łań daje coraz mniej potomstwa. Wniosek z powyższego jest tylko jeden. W gospodarowaniu populacjami jelenia w Polsce, nazywanej ustawowo selekcją populacyjną, musimy brać pod uwagę fakt, że zastosowane metody selekcji nie mogą zwiększać liczbowo populacji, w związku z czym, czy chcemy tego, czy nie, odstrzał w roku musi odpowiadać mniej więcej przyrostowi zrealizowanemu i przy tym warunku należy wybierać metody gwarantujące stabilizację populacji. Celowo mówię o metodach, a nie o jednej metodzie, bo w zależności od rzeczywistej sytuacji danej populacji, metody te mogą być różne, a między nimi może i takie, jak opisane z Beskidzkiego Okręgu Łowieckiego, jeżeli na danym terenie jest akceptacja Lasów Państwowych do zwiększenia populacji. A różnica pomiędzy zastosowanymi metodami musi zależeć przede wszystkim od tego, czy dana populacja jest ustabilizowana, a jeżeli jest nieustabilizowana, jaki rodzaj niestabilności musimy wyrugować.

Dla usystematyzowania dyskusji na temat metod selekcji populacyjnej proponują jednoznaczne wyodrębnienie i zdefiniowanie populacji prawidłowych oraz występujących w naszych obwodach populacji nieprawidłowych. Zadaniem nas myśliwych, powinno być utrzymanie i nie "zepsucie" populacji prawidłowych oraz modelowanie w długich okresach czasu populacji pozostałych, w celu doprowadzenia ich do wzorca uznanego za prawidłowy, czyli idealny dla środowiska, gospodarki i możliwości polowania. Za idealną uznałbym taką populację, której struktura odpowiada tej, jaka przez tysiące lat wykształciła natura, a liczebność jest gospodarczo znośna i łowiecko atrakcyjna. Parametry te niech określą naukowcy, a kryterium to musi być spełnione na obszarze odpowiednio dużym, wyodrębnionym jako odpowiadający migracjom jeleni i rejony hodowlane mogą spełniać te wymagania, pod warunkiem, że ich obszary nie zostały określone na podstawie wygody administracyjnej, a jedynie na podstawie rzetelnej obserwacji żyjących w nich populacjach jelenia. Tak na marginesie, takie podejście, któremu trudno cokolwiek zarzucić, podważa co do zasady selekcję byków przez pryzmat jakości poroża, którą forsuje się w PZŁ od dziesięcioleci, bo dla natury bez znaczenia pozostaje kształt poroża, a najważniejsze jest przetrwanie gatunku.

Wskazane wyżej kryterium populacji prawidłowej spełnia taka populacja jelenia szlachetnego, której liczebność nie zagraża przyszłości lasów, a struktura płci i wieku osobników, w tym męskich, jest zgodna z tymi wykształconymi przez naturę, a więc np. byków w III klasie wieku jest procentowo tyle, na ile pozwalałaby natura, w której nie człowiek, a inne gatunki i warunki środowiskowe kształtowałyby te wielkości. Nazwijmy taką populacje ustabilizowaną, czyli tak samo, jak nazywana jest ona w obecnie obowiązujących zasadach selekcji populacyjnej. Za to z populacji nazywanych obecnie nieustabilizowanymi, wyodrębniłbym sześć głównych, dla których metody ustabilizowania mogą wyglądać różnie, szczególnie w krótkim okresie czasu, bo stabilizować trzeba parametry populacji mogące wymagać różnych sposobów ingerencji człowieka. Podział ten widzę następująco:

  • A1 Liczba osobników właściwa i liczba byków zbyt mała

  • A2 Liczba osobników właściwa i liczba byków zbyt duża

  • B1 Liczba osobników zbyt duża i liczba byków zbyt mała

  • B2 Liczba osobników zbyt duża i liczba byków zbyt duża

  • C1 Liczba osobników zbyt mała i liczba byków zbyt mała

  • C2 Liczba osobników zbyt mała i liczba byków zbyt duża


  • Dla populacji ustabilizowanych propozycje sposobu gospodarowania populacją opisałem w artykule z dnia 6 czerwca br. i jedyną drogą, żeby taka populacja miała przez wiele lat stałą i właściwą strukturę wiekową, trzeba odstrzelić w niej corocznie pomiędzy 30% i 50% byków w pierwszym roczniku, czyli szpicaków. W ten sposób zagwarantujemy sobie stały przez lata kilkunastoprocentowy odsetek byków w III klasie na poziomie nie mniej niż 10%.

    A jak gospodarować populacjami nieustabilizowanymi zdefiniowanymi wyżej, to już temat na oddzielne rozważania, które mam nadzieję podejmie szersze grono dyskutantów. Pomocnym powinien się okazać symulator, który nie wymyśli metody, ale sprawdzić może każdy pomysł pod względem skutków jakie niesie on gospodarowaniu populacjami jeleni w dłuższych okresach czasu.