Piątek
07.07.2006
nr 188 (0341 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Nowy scenariusz prezesa Sacharuka autor: Stanisław Pawluk
Kolejna rozprawą z powództwa Tomasza Rappe przed sądem okręgowym w Lublinie o przywrócenie członkostwa w KŁ "Dąbrowa" w Białej Podlaskiej miała wyznaczony termin na dzień 26 czerwca br. Termin wyznaczono na opisanej przeze mnie rozprawie w dniu 24 maja br. Pomiedzy tymi datami wystarczyło czasu, żeby zarząd KŁ "Dąbrowa" zwołał Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie członków koła, które odbyło się na dwa dni przed mającą się odbyć rozprawą, tj. w sobotę 24 czerwca br. Głównym powodem zgromadzenia, jak należy sądzić po jego owocach, było udzielenie wsparcia prezesowi Antoniemu Sacharukowi w wytoczonej "wojnie" przeciwko kilku członkom koła. Do listy stosowanych powszechnie metod poskramiania "niepokornych", dopisano kolejne i zdaniem wielu osób rewelacyjnie nowatorskie rozwiązanie: demokratycznie uchwalony uchwałą NWZ zakaz zeznawania w sądzie! Tak! Tak! Zakaz zeznawania w sądzie. Dotyczy on członków KŁ "Dąbrowa" w Białej Podlaskiej w sprawach przeciwko innym członkom koła, czym "racjonalizatorzy" konstytucji RP z Białej Podlaskiej mogą dać przykład innym kołom i organom PZŁ jak twórczo można wpływać na stosunki prawne w Polsce.

Miałem już zamiar dać spokój sprawie Tomasza Rappe i poczekać po prostu na wyrok niezawisłego sądu, gdy niczym grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość, że grupa członków koła "Dąbrowa" z Białej Podlaskiej wie lepiej jak powinny wyglądać prawa obywatelskie zapisane w konstytucji RP. Uściślili, jak widać chyba mało precyzyjnie zapisanym prawom i obowiązkom ustawy zasadniczej, opracowując uchwałę, na mocy której żaden członek koła "Dąbrowa" nie ma prawa występować przeciwko innemu członkowi koła w procesach sądowych. Natomiast wezwani przez sąd, jeśli pojadą zeznawać na sprawę z powództwa Tomasza Rappe, zostaną zawieszeni w prawach członka, a następnie skreśleni z listy członków. Po podjęciu tej uchwały część najwierniejszych prezesowi Antoniemu Sacharukowi zgotowała mu owację na stojąco! Aż dziw bierze, że w tym towarzystwie nie znalazł się ani jeden członek sprzeciwiający się głupocie tej uchwały. Zdaniem postronnych opinii świadczy to o tym, że koło to nie jest w stanie wypełniać statutowych obowiązków i nie posiada w swym składzie osób zdolnych do kierowania nim. Coraz częściej mówi się, że takie koło powinno być rozwiązane. Można by liczyć na rozsądny głos prezesa Antoniego Sacharuka, który jako członek komisji prawa i porządku w radzie starostwa powinien mieć choćby podstawowe pojęcie o przepisach obowiązującego prawa, a już przepisów konstytucyjnych w szczególności. A tym czasem to właśnie on był inicjatorem i kierownikiem pomysłu ośmieszającego już nie tylko koło łowieckie w Białej Podlaskiej, ale całe polskie łowiectwo.

Mimo zapadłej uchwały, na odbywającą się w dwa dni potem rozprawie, wezwani świadkowie stawili się w komplecie. To właśnie oni jako naoczni świadkowie zreferowali przed sądem treść podjętych skandalicznych uchwał jakby uprzedzając, że za chwilę spotka ich los Tomasza Rappe i oni będą zmuszeni korzystać z pomocy sądu w dochodzeniu swych praw.

Antoni R. zeznaje, że był przez 5 lat członkiem zarządu koła. Wie, że członkowie zgodnie z obowiązującym statutem powinni być powiadomieni o mającym się odbyć walnym zebraniu na 21 dni przed wyznaczonym terminem. Tego terminu w zwołaniu nadzwyczajnego zebrania poświęconego skreśleniu Tomasza Rappe nie dochowano. Jako pełniący swego czasu funkcję sekretarza koła wie, że w tym zakresie nie dokonywano zmian statutu. Stwierdza, że na walnym zgromadzeniu podano jedynie bliżej nie określone slogany, a nie zarzuty. Mówiono o pisanych anonimach, donosach, ale konkretnych wskazujących jakąś winę Tomasza Rappe nie podano. Uniemożliwiono mu także wypowiedzenie swego stanowiska. Gdy Tomasz Rappe chciał coś powiedzieć grupa dyspozycyjnych wobec prezesa Sacharuka myśliwych tupała, gwizdała i okrzykami uniemożliwiła Tomaszowi Rappe przedstawienie swego stanowiska, a przewodniczący zebraniu prezes Antoni Sacharuk tolerował to skandaliczne zachowanie swoich wielbicieli.

Tomasza Rappe znam od 1988 roku – stwierdza. Jest to bardzo prawy i etyczny myśliwy. Wymagający zarówno od siebie jak i innych. Nigdy nie zachowywał się w sposób niegrzeczny i nie przekraczał granic żartu i dozwolonego dowcipkowania z innych kolegów. Jako członek komisji rewizyjnej reagował na naruszania norm jakie czasami się zdarzały. Konkretny i konsekwentny w swych działaniach miał na względzie dobre imię koła, utrzymanie dobrej atmosfery i dobrą gospodarkę łowiecką. Bez dotacji z koła za własne pieniądze prowadził hodowlę bażantów, którymi zasilał łowisko. To właśnie Antoni R. Jako pierwszy informuje sąd, że przed wyjazdem na sprawę był zastraszany przez prezesa Sacharuka, który przypuszczał, że jego zeznania mogą być niekorzystne dla Sacharuka bo oparte na prawdzie.

Zbigniew B. podobnie jak Antoni R. wskazuje na nieprawidłowe zwołanie walnego zgromadzenia, na dopuszczenie się przez zarząd szeregu uchybień w formułowaniu zarzutów pod adresem Tomasza Rappe, które postawiono ogólnikowo, bez udowodnienia jakiejkolwiek winy. Zarzuty nie zawierały żadnej konkretnej treści. Stwierdził podobnie jak poprzednik, że sposób postawienia zarzutów nie dawał żadnej możliwości obrony, bo w jaki np. sposób odeprzeć zarzut o pisanie anonimu? - stawia retoryczne pytanie. W ponad 20-letniej przynależności do koła nie spotkał się z taką sytuacją, jaka aktualnie ma miejsce w wyniku działania zarządu pod kierownictwem Antoniego Sacharuka. Atmosfera w kole jest wyjątkowo zła. Świadek potwierdza, że wszystkie szkolenia strzeleckie zawsze opłacane były z kasy koła. Nie wie dlaczego Antoni Sacharuk zarządził zbiórkę pieniędzy, które odnalazły się dopiero po wszczęciu śledztwa przez prokuraturę i na rzekomą wpłatę których do kasy właściciela strzelnicy, okazano podrabiany – jak stwierdziły organa ścigania - dowód wpłaty. Przedstawiane zaś Tomaszowi Rappe pseudo zarzuty przez znaczną część członków koła odebrane zostały jako osobista wendetta prezesa Sacharuka za ujawnienie jego udziału w zbiórce pieniędzy, która nie powinna mieć miejsca i z którymi nie wiadomo co się później stało. Potwierdził, że uwagi i zarzuty jakie stawiał Tomasz Rappe jako przewodniczący komisji rewizyjnej zawsze znajdowały potwierdzenie w faktach i przeprowadzonych przez niezależne organy kontrolach. Jak choćby przez kontrolę z ZO PZŁ. Przypomina sprawę potwierdzonych zarzutów o malwersacje pieniędzy przy okazji uprawy kukurydzy.

Piotr Gruszeczka nie jest członkiem koła. W Białej Podlaskiej pełnił funkcje łowczego okręgowego PZŁ. Jego działalność i olbrzymi autorytet niesie się daleko poza okręg bialskopodlaski. Do jego obowiązków w ZO PZŁ należało min. czuwanie nad prawidłowością podejmowanych uchwał, w tym zmieniających statut koła. Zawile tłumaczy o zasadach prowadzenia rejestru kół, rejestru zmian w statutach itp. Z całą pewnością stwierdza, że w KŁ „Dąbrowa” statut zmieniano jedynie w zakresie poprawek po zmianie zarządów wojewódzkich na okręgowe, w związku z nowym podziałem administracyjnym kraju. Innych zmian nie dokonywano. Stwierdza, że w KŁ "Dąbrowa" obowiązywał termin 21 dniowy do powiadamiania o mającym się odbyć walnym zgromadzeniu. Dlaczego tego terminu nie zachowano w pośpiesznym zwoływaniu zebrania dla dokonania skreślenia Tomasza Rappe nie wie. Stwierdza także, że w trakcie 9 letniej współpracy z Tomaszem Rappe nigdy nie spotkał się z jego nagannym postępowaniem. Tomasz Rappe, według zeznania byłego łowczego okręgowego, to prawy i uczciwy myśliwy. Dodaje, że wizytując i kontrolując pracę komisji rewizyjnej kierowanej przez powoda nie spotkał się z jakimkolwiek przypadkiem, aby stwierdzenia Tomasza Rappe nie odpowiadały faktom. Był także na wspólnych polowaniach, podczas których zauważał, iż Tomasz Rappe cieszy się bardzo dużym autorytetem i szacunkiem wśród kolegów.

Na okoliczność wiarygodności świadka Stanisława Marczuka, podającego się na poprzedniej rozprawie za biegłego sądowego, na pytanie adwokata Tomasza Rappe, Piotr Gruszeczka potwierdza autentyczność dokumentu sporządzonego w swoim czasie przez Zarząd Okręgowy PZŁ w Białej Podlaskiej, zawieszającego w/w świadka w pełnieniu obowiązków członka Komisji Rewizyjnej, w którym czytamy min:
Zarząd Okręgowy PZŁ podkreśla, że wypowiedź Kolegi na naszym spotkaniu w dniu 11.02. br. - "że gdyby Kolega miał broń, to byłyby dwa trupy" jest bulwersujaca i została odczytana jako groźba, że w przypadku nie uznania racji Kolegi może zaistnieć poważne zagrożenie życia Kolegów, mających odmienne zdanie, a zwłaszcza krytyczne."

Przed oczami staje mi przypadek, gdzie w awanturze rodzinnej jeden z myśliwych za użycie do szwagra stwierdzenia "bo ci strzelę w mordę" na długie lata pożegnał się z bronią. W tym przypadku prokuratura w Białej Podlaskiej mając wiedzę i urzędowe potwierdzenie o groźbie karalnej działań zapobiegawczych nieszczęściu nie podjęła. Najwidoczniej czeka na trupa.....

Zbigniew W. także wieloletni członek koła "Dąbrowa" i były jego prezes potwierdza fakt popełnienia przestepstwa podrobienia dowodu wpłaty co ustaliła prokuratura a zeznający przeciwko Tomaszowi Rappe na poprzednich rozprawach świadek wpłacił zawłaszczone pieniądze i przyznał się do popełnionego czynu. Potwierdza całą listę uchybień dokonywanych przez prezesa Sacharuka a w tym: nieudostepnianie treści uchwał, nie przedstawianie projektu budzetu koła, tolerowanie zachowań nagannych jak chocby tego z przywłaszczeniem pieniedzy przez Bogusława Ż. wraz z bratem zeznającego aktualnie po stronie Sacharuka. Potwierdza także z całą odpowiedzialnością, że na zebraniu gdzie skreślano Tomasza Rappe głosu skreślanemu udzielono już po przegłosowaniu skreślenia! A i to grupa "Sacharukowa" tupiąc i gwiżdżąc nie dała mu możliwości przemawainia.

Pytania prezesa Sacharuka i reprezentującego zarząd koła adwokata Ryszarda Czarnoga zmierzają do kolejnego stwierdzenia, że większość członków była za skreśleniem Tomasza Rappe. Odnosi się wrażenie, że zadawane to samo pytanie wszystkim bez wyjątku zeznającym ma wywołać na sądzie wrażenie, że skoro większość głosowała za skreśleniem to racja leży po stronie prezesa Sacharuka. Czy ze skutkiem? Okaże się podczas ogłaszania wyroku. W moim pojęciu tak manipulowana społeczność jak widać w trakcie rozprawy nie jest zdolna do podejmowania świadomych i konstruktywnych decyzji. Jednak sądząc po jawnym zdeklarowaniu się łowczego okręgowego Romana Laszuka po stronie prezesa Sacharuka, koło to może nadal spokojnie produkować afery ośmieszające łowiectwo choćby takie, jak te związane z podjęciem uchwał zabraniających korzystania z praw obywatelskich i dochodzenia ich przed sądem powszechnym.

Z zeznań świadków, bezstronnemu obserwatorowi, jawi się taki oto obraz atmosfery w kole: był dobry, cieszył się szacunkiem i poparciem do czasu kiedy wiatr nie powiał w inną stronę. Z chwilą przejęcia władzy w kole przez oponentów tego, którego przed chwilą kochali i szanowali potulnie podwijają ogonki i z hasłem na ustach „umarł król – niech żyje król” pokornie myją plecy nowej władzy. Nie wnikają, uczciwa czy nie, postępuje zgodnie z etyką czy nie, byleby dała pożyć czyli popolować, przymknęła oko jak coś nie uda się schować, itd. Na zasadzie „niepotrzebni mogą odejść” gotowi są zeznawać tak jak każe prezes, potępiać tego, z którym nie tak dawno ramię w ramię popijali nalewki w domku myśliwskim. Teraz dla potrzeby chwili wskazują, że to on popijał na polowaniach. Dziwna to demokracja i oparta o jakieś niezrozumiałe zasady. Takie, w których jak na razie wygrywa cwaniactwo, krętactwo i kumoterstwo. A przełożeni uważają, że jeśli sprawa nie zobaczy światła to sprawy nie ma. Do czasu oczywiście!


Post scriptum
Po rozprawie w Sądzie Okręgowym w Lublinie, w poniedziałek 3.07.2006., odbyło się posiedzenie zarządu KŁ "Dąbrowa", na którym prezes Antoni Sacharuk zreferował zeznania świadków, które pewnie nie spełniły jego oczekiwań, gdyż na tym posiedzeniu zapadła decyzja o ograniczeniu A. Rudzkiemu, Z. Wrzaszczowi i Z. Olkowskiemu odstrzałów tylko do szkodników łowieckich. Oficjalne stanowisko zarządu brzmi tak:
ZA SZKALOWANIE DOBREGO IMIENIA KOŁA PRZED SĄDEM OKRĘGOWYM W LUBLINIE W SPRAWIE T. RAPPE ORAZ Z POWODU NEGATYWNEJ OPINII O NAS WYRAŻONEJ NA NWZ KOŁA w dniu 24.06.2006, A.RUDZKI, Z.WRZASZCZ I Z. OLKOWSKI ZOSTAJĄ POZBAWIENI MOŻLIWOŚCI POLOWANIA NA ZWIERZYNĘ ŁOWNĄ.

Z informacji od zainteresowanych wiem, że indagowany w sprawie udostępnienia protokółu z posiedzenia zarządu oraz tej uchwały, sekretarz koła Wojciech Kobylarz (policjant z zawodu) oświadczył, iż nie ma obowiązku pokazywać go zainteresowanym, bo jest to tajne, ale obiecał zapytać się prezesa, czy może w jakiś sposób okazać im uchwałę zarządu i że wyśle do nich stanowisko zarządu pismem poleconym. Do dzisiaj nie dotarło.
I czyż potrzebny jest do tego jeszcze jakikolwiek komentarz?