![]() |
Poniedziałek
17.07.2006nr 198 (0351 ) ISSN 1734-6827
O Kole Łowieckim nr 9 pisaliśmy już wielokrotnie, na kanwie wykluczenia z koła Bogdana Soli, który śmiał złożyć do ZO PZŁ doniesienie, o powyższym polowaniu. Rzecznicy dyscyplinarni i sądy łowieckie PZŁ jakoś wyjątkowo wolno zajmowały się tym przypadkiem, żeby po 21 miesiącach Główny Sąd Łowiecki skierował sprawę do powtórnego rozpatrzenia przez Okręgowy Sąd Łowiecki w Białej Podlaskiej. Tu właśnie, po kolejnych 8 miesiącach odbyła się rozprawa, skutkująca ukaraniem winnych. Ale czy tylko tych trzech strzelców odpowiada za całą sprawę? Dla legalności polowania wymagane jest zgodnie z przepisami prawa łowieckiego spełnienie określonych procedur w tym zgłoszenie, z zachowaniem odpowiednich terminów, zamiaru polowania zbiorowego do właściwego terenowo urzędu gminy i nadleśnictwa. A jak ten obowiązek realizuje zarząd KŁ nr 9 LTM zaliczanego do jednego z dwu elitarnych kół okręgu lubelskiego? Niech odpowie na to sucha korespondencja, jaką otrzymałem od odpowiednich jednostek: Urząd Gminy Czemierniki (....) .....informuje, że „Lubelskie Towarzystwo Mysliwskie Koło Łowieckie Nr 9 w Lublinie, o planowanych zbiorowych polowaniach w dniach 13 i 19 lutego br. nie informowało nas. Inspektor ds. rolnictwa i leśnictwa Inż. Władysław Dobrowolski NADLEŚNICTWO LUBARTÓW W odpowiedzi na pismo z dnia 9 grudnia 2005 w sprawie udzielenia informacji o polowaniach zbiorowych organizowanych przez KŁ nr 9 „Lubelskie Towarzystwo Myśliwskie w dniach 13 i 19 lutego 2005 r. Na obwodzie łowieckim nr 82 – Nadleśnictwo Lubartów informuje, iż nie otrzymało powiadomienia o w/w polowaniach. W dniu 14 lipca 2006 zakończono toczące się postępowanie dyscyplinarne z wniosku ORD w Białej Podlaskiej Waldemara Szpilera. Sprawa członkow lubelskiego koła łowieckiego toczyła się w Białej Podlaskiej, bo w tym okręgu znajduje się obwód, w którym wykonywano polowanie zbiorowe w lutym 2004 roku. Na rozprawę o godzinie 14.00 stawił się obrońca obwinionych Julian Bluj. ORD podtrzymał zgłoszone wcześniej wnioski o uznanie winnych i ukaranie: Krzysztofa W., Witolda M. I Marka D. Obrońca wnosił o umorzenie uzasadniając, iż obwinieni zrozumieli swój błąd i podnieśli stosowne konsekwencje w kole. Obwinieni nie stawili się. Sąd podczas tego jednego posiedzenia zamknął rozprawę i po przerwie ogłosił postanowienie uznające winnymi zarzucanych czynów i ukarał:
Dla wszystkich obwinionych sąd łowiecki zastosował karę dodatkową, orzekając zakaz pełnienia funkcji w kole oraz Zrzeszeniu na okres lat trzech. Wszyscy także muszą wnieść koszty postępowania po 199,90 od każdego z nich. Orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne. Uzasadniając orzeczenie sąd stwierdził, że najniższą karą został ukarany najmłodszy myśliwy w stosunku do którego, sąd także wziął pod uwagę fakt, iż jako jedyny składał szczere wyjaśnienia. Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom pozostałych obwinionych, usiłujących podawać niewiarygodnie, że dziki biegały z linkami na karku, były ranne, itp. Przy, jak ustalił sąd, dobrej pogodzie i bardzo bliskiej odległości, szczegóły takie widziane byłyby także przez innych myśliwych. Sąd podkreślił, że prowadzący polowanie Marek D. wcześniej zrobił odprawę myśliwych, podał zwierzynę do odstrzału i kierował polowaniem, był więc szczególnie odpowiedzialny i świadomy popełnionych wykroczeń. Podobnie, od pełniącego funkcję podłowczego Witolda M., myśliwi mają prawo oczekiwać szczególnej troski o przestrzeganie zasad i przepisów wykonywania polowania. Dlatego też kary wymierzone tym osobom są wyższe i adekwatne do stopnia zawinienia. Orzekając dodatkowo zakaz pełnienia funkcji w kole i Zrzeszeniu, sąd podkreślił, że osoby dopuszczające się ostentacyjnego łamania obowiązujących norm nie mogą zajmować stanowisk w PZŁ. Po rozprawie, przewodniczący składu sędziowskiego i ORD dyscyplinarny udzielili odpowiedzi na moje pytania. Przewodniczący wyjaśnił, że był związany treścią wniesionych oskarżeń i nie mógł rozszerzać ich na wszystkich uczestników polowania, czy wyciągać konsekwencji w stosunku do zarządu koła, z którego jeden z członków zarządu wziął osobiście udział w tym polowaniu, bo opierając się na zgromadzonych przez ORD dowodach, zmuszony był przyjąć, że polowanie było legalne, ale nie obejmowało dzików. Śledząc wcześniejsze nasze publikacje dot. KŁ Nr 9 LTM, można było postawić sobie szereg pytań, jak do sprawy nielegalnego pozyskania 3 dzików odnosił się ZO PZŁ w Lublinie. Miast stać na straży prawa łowieckiego Zarząd Okręgowy w Lublinie silnie angażował się po stronie obwinionych. Dobitny widzieliśmy to na przykładzie Bogdana Soli, który o nielegalnym polowaniu zawiadomił rzecznika dyscyplinarnego i został skreślony z listy członków KŁ Nr 9 LTM. Zarząd Okręgowy w Lublinie podjętą z połamaniem wszelkich możliwych zasad, uchwałę WZ koła, swoim autorytetem „przyklepał”. Dziwną jest postawa tegoż Zarządu Okręgowego, który do chwili obecnej nie zajął stanowiska w sprawie pełniącego do dzisiaj funkcję podłowczego w KŁ Nr 9 LTM, jednego z ukaranych. Trudno uwierzyć, aby ZO w Lublinie nie miał wiedzy pozwalającej na podjęcie działań z urzędu, skoro członkami właśnie tego koła są: Karol Cichowski - łowczy okręgowy i Jacek Kuźma - Okręgowy Rzecznik Dyscyplinarny oraz wielu innych działaczy związkowych. Najwyższy czas, żeby organa PZŁ w trybie nadzoru spróbowały naprawić krzywdę, którą wyrządzono Bogdanowi Soli, temu, który zgłoszenie nielegalnego odstrzelenia 3 dzików, przepłacił członkostwem w KŁ Nr 9 LTM. Bez takiego działania, także za tą sprawą, pomimo rzetelności sędziów w Białej Podlaskiej, będzie ciągnął się niesmak prywaty i sobiepaństwa organów okręgowych w Lublinie. Czy nasze łowiectwo może sobie na to pozwalać? |