Czwartek
02.07.2015nr 183 (3623 ) ISSN 1734-6827
Odezwali się również prezesi ORŁ w Piotrkowie Trybunalskim kol. Leon Ciecierski, w Nowym Sączu kol. Tadeusz Kubacki, w Koninie kol. Bronisław Rowecki, w Radomiu kol. Andrzej Szczypiór, w Ostrołęce kol. mgr Robert Kluczek, w Zielonej Górze kol. mgr Bolesław Tatarzyński, w Toruniu kol. dr Maciej Janiszewski w Ciechanowie kol. mgr Marek Szadkowski i w Sieradzu Aleksander Rawski, odmawiając udostępnienia tych dokumentów, ponieważ ich ORŁ, cytuję: ....nie dysponuje własnym biurem oraz środkami technicznymi pozwalającymi udzielić odpowiedzi w formie wskazanej przez Pana Redaktora..., czyli wykonać skany lub kserokopie i piszą dalej: ...Nie możemy natomiast udostępnić regulaminu obrad Okręgowego Zjazdu Delegatów ponieważ zostanie uchwalony dopiero na Zjeździe..., tak jakby nagle zapomnieli, że projekty tych regulaminów wysłali do delegatów. Wszystkie pisma mają jednakową treść, co jednoznacznie wskazuje na przygotowanie ich w Warszawie na Nowym Świecie i w najbliższych dniach powinniśmy spodziewać się podobnych odpowiedzi od pozostałych prezesów ORŁ, jeżeli w ogóle pofatygują się odpowiedzieć. Panowie prezesi z okręgów wymienionych wyżej i ci pozostali, którzy takie same pisma wysłaliście lub wyślecie, czy nie jest Wam wstyd, że nie potraficie sami zdecydować, czy udostępnić to, co jest publicznie znane, albo nie udostępnić i wskazać swoje powody takiej decyzji, tylko idziecie na pasku Nowego Światu, tak jakby w obawie o swoją pozycję w okręgu w następnej kadencji. Nie dość, że odmawiacie informacji, która, jak uzmysławiają Wam sądy administracyjne w kraju, jest informacją dostępną dla każdego obywatela, to jeszcze kłamiecie w żywo oczy, nt. "własnego biura" i "środków technicznych", tak jakby biura ZO nie obsługiwały ORŁ, a pisma do mnie i dokumenty zjazdowe do delegatów przygotowywały i wysyłały krasnoludki. Jak nie umiecie samemu podjąć decyzji w tak prostej sprawie, to czy kierując najwyższym organem w okręgu na co dzień, też w każdej sprawie podnosicie słuchawkę, żeby zadzwonić do Warszawy? Nie zawiedli za to nasi czytelnicy, którzy przysłali nam kompletne dokumenty z Zielonej Góry oraz porządek i regulaminy obrad z Warszawy, Olsztyna i z Jeleniej Góry, a ja mam dokumenty z Gdańska. Pierwsze spostrzeżenie, po przejrzeniu tego co otrzymałem, wskazuje, że w praktyce większość dokumentów jest podobna i wszystkie naruszają zapisy statutu PZŁ, choć w różnym stopniu. Naruszenia te wskażę i uzasadnię poniżej, co może pomoże tym delegatom, którzy zjazd traktują poważnie, a nie tylko jako obowiązkowy spektakl gwarantujący "swoim" kolejne 5 lat na intratnych stanowiskach. Jestem przy tym realistą i zdaję sobie sprawę, że podczas większości zjazdów nikt naruszeń raczej nie podniesie, bo delegaci się nie znają, a mało kto spoza zaufanych będzie chciał się narazić, bo tu np. zbliża się kolejna ocena poroży rogaczy. Kworum na zjeździe Dokumenty zjazdowe ze wszystkich okręgów zastępują statutowe pojęcie kworum zjazdu, rozbudowaną konstrukcją pod tytułem "komisja mandatowa", która wg. np. ORŁ w Kaliszu ...winna stwierdzić ważność poszczególnych mandatów (rozpatrzyć wszystkie ewentualne wnioski w zakresie prawidłowości wyborów dokonanych przez walne zgromadzenia kół łowieckich), właściwą ilość delegatów z poszczególnego koła, ilość obecnych podczas obrad na ogólną ilość delegatów...., a dalej ...komisja władna jest stwierdzić nieważność mandatu. Kompletna bzdura. Organem nadzorczym nad uchwałami dot. wyboru delegatów na walnych zgromadzeniach członków kół jest zgodnie ze statutem zarząd okręgowy, który jako jedyny może uchylić uchwały WZ o wyborze delegata, gdyby nastąpiły nieprawidłowości podczas wyborów lub była nieprawidłowa liczba delegatów z poszczególnych kół, unieważniając w tych kołach wybory delegatów. Poza tym każdy delegat podpisujący listę obecności na zjeździe, dostaje w sekretariacie mandat, więc w dniu zjazdu wszystko jest jasne, kto jest delegatem, bez pomocy komisji mandatowej. Komisja mandatowa nie ma żadnych kompetencji statutowych w tym względzie, a zjazd nie może swoją uchwałą nadać jej kompetencji innego organu PZŁ. Ale to nie koniec bzdur, bo projekt porządku obrad pozwala zjazdowi na przyjęcie porządku i regulaminu obrad, na wybór przewodniczących i sekretarza zjazdu oraz dokonania wyboru komisji mandatowej, wyborczej oraz uchwał i wniosków przed przyjęciem wniosku komisji mandatowej o prawomocności zjazdu, występującym dopiero w 9 punkcie porządku obrad, po przedstawieniu sprawozdania ORŁ i dyskusji. Czy możliwe jest na walnym zgromadzeniu w kole jego rozpoczęcie i prowadzenie bez stwierdzenia istnienia kworum i prawomocności zgromadzenia? Oczywiście nie, ale na zjazdach okręgowych ma to być regułą. Przypomnijmy, że istnienie komisji mandatowej, ma swoje korzenie w czasach słusznie minionych, bo przy nie istniejącej lub słabo rozwiniętej strukturze informatycznej, ustalenie komisyjnie kto jest delegatem i czy mandat, który przywiózł ze sobą, jest prawidłowy, co dzisiaj nie jest potrzebne. Wystarczy, jak sekretariat zjazdu przyniesie prezesowi ORŁ przed otwarciem zjazdu podpisaną listę obecności informując, że wydano co najmniej 50% mandatów i jest kworum. Zresztą w Kaliszu, otwierający zjazd prezes ORŁ ma ogłosić, czy jest kworum, a mimo tego komisja mandatowa ma działać dalej. Pomijam już aspekt zmarnowanego czasu na wybór komisji mandatowej i następnie uczenia jej w sekretariacie co ma sprawdzać, kto jest, a kogo nie ma, żeby ta komisja mogła następnie ogłosić to, co jest wiadomym w sekretariacie w momencie otwarcia zjazdu. Dlatego komisję mandatową należy w ogóle usunąć z dokumentów zjazdowych, no chyba, że jej głównym zadaniem jest zgodnie z zapisem projektu w Kaliszu, możliwość stwierdzenia nieważności mandatu, celem wyeliminowania ze zjazdu delegatów myślących inaczej. A jak zrobi to niesłusznie? Nie ma problemu, bo ani od decyzji komisji mandatowej, ani od uchwał zjazdu statut odwołania nie przewiduje. Kompetencje prezesa ORŁ na zjeździe Inaczej jak w sprawie otwarcia walnego zgromadzenia członków koła, które najczęściej otwiera prezes koła bez takiej kompetencji w statucie, prezesowi ORŁ na zjeździe statut nadaje kompetencję otwarcia zjazdu zapisaną w § 120 ust. 8 statutu, w brzmieniu: 8. Zwyczajny okręgowy zjazd delegatów otwiera prezes ustępującej okręgowej rady łowieckiej, który zarządza wybór przewodniczącego zjazdu. Przewodniczący zjazdu zarządza wybór od 1 do 2 zastępców przewodniczącego i sekretarza. A co proponują delegatom dokumenty zjazdowe, cytuję: 1. Otwarcie zjazdu; 2. Przyjęcie porządku obrad; 3. Uchwalenie regulaminu obrad; 4. Wybór przewodniczącego, zastępców i sekretarza Projekt regulaminu obrad uszczegóławia postępowanie prezesa ORŁ, który: ...poddaje pod głosowanie proponowany porządek i regulamin obrad..... I kto mi powie, że jest to zgodne z cytowanym wyżej zapisem statutu? Zgodnie z tym zapisem, prezes ORŁ zarządza tylko wybór przewodniczącego obrad, a po jego wyborze kompetencję prezesa się kończą i dalsze obrady prowadzi właśnie wybrany przewodniczący zjazdu, zaczynając od wyboru swoich zastępców i sekretarza obrad. Zachodzi pytanie, dlaczego prawnicy ZG i członkowie ORŁ ignorują zapis statutu i chcą prezesa ORŁ do uchwalenia porządku i regulaminu obrad, a nie zgodnie ze statutem, tylko przewodniczącego obrad? Proszę spróbować sobie samemu odpowiedzieć na to pytanie, a dla mnie jest to po prostu gwarancja prowadzenia zjazdu w sposób zgodny z wolą działaczy zapisaną w projekcie regulaminu obrad, żeby delegaci nie zamieszali czegoś na zjeździe, bo a nuż wybraliby na przewodniczącego kogoś, kto poprowdziły zjazd inaczej, jak zaplanowali to działacze. Muszę przy tym przyznać, że z powyżej opisanego naruszenia statutu nie popełniły ORŁ w Olsztynie, Warszawie, Poznaniu i Jeleniej Górze, które zgodnie ze statutem zaproponowały wybór przewodniczącego na wstępie obrad, nie pozwalając prezesowi ORŁ na przeprowadzenie uchwały o przyjęciu porządku i regulaminu obrad. Jednak ORŁ w Olsztynie i Warszawie nie ustrzegły się błędu, nakazując prezesowi ORŁ przeprowadzenie wyboru 2 zastępców przewodniczącego i sekretarza, choć przewodniczący jest już wybrany i to on powinien dalej prowadzić obrady. Jak chciał to zrobić Poznań nie wiem, bo projektu regulaminu mi nie przysłał. Goście zjazdu W tej sprawie statut PZŁ jest jednoznaczy, wymieniając taksatywnie osoby, które mogą uczestniczyć w zjeździe w charakterz gości. Reguluje to § 121 ust.1 statutu, w brzmieniu następującym: 1. W okręgowym zjeździe delegatów mogą brać udział członkowie honorowi mający miejsce stałego zamieszkania na terenie okręgu, członkowie okręgowej rady łowieckiej oraz zarządu okręgowego, prezes okręgowego sądu łowieckiego, przewodniczący okręgowej komisji rewizyjnej oraz okręgowy rzecznik dyscyplinarny, a także delegowani przedstawiciele krajowych organów Zrzeszenia. Jasny zapis? Jasny, ale nie dla autorów projektów regulaminu, które przyjąć mają delegaci na zjazdach. Projekty niektórych regulaminów dodają do tej listy, oprócz gości, których w liczbie nieograniczonej może zapraszać ORŁ, również: 1. członków okręgowego sądu łowieckiego; 2. członków okręgowej komisji rewizyjnej; 3. członków zespółu okręgowego rzecznika dyscyplinarnego; 4. członków honorowych PZŁ spoza okręgu. Co daje taka liczba kilkudziesięciu dodatkowych gości, których, zgodnie z regulaminem, imienną listę przekazuje się przewodniczącemu zjazdu? Mąci w głowach delegatów, bo goście, choć nie głosujący, mogą aktywnie wypowiadać się na zjeździe i to w sposób nieograniczony, w przeciwieństwie do delegatów. O ile delegatom projekty regulaminów zakreślają limit czasowy wypowiedzi na 5 minut, to ...Ograniczenie to nie dotyczy gości Zjazdu., oraz druga zasada, występująca w Kaliszu i Zielonej Górze, że delegat występujący w dyskusji może zabrać głos tylko jeden raz. W ten sposób goście mogą skutecznie "zagadać" zjazd, żeby takich jak przykładowo ja, nie dopuszczać do głosu, a jak już głos zabiorą, to tylko jeden raz i tylko przez 5 minut. To proszę mi powiedzieć, czy na zjeździe ważniejszy jest delegat, czy też członek organów okręgowych, który nie uzyskał zaufania w swoim kole i nie został delegatem, ale został gościem zjazdu i może się wypowiadać ile tylko chce? Opisanego powyżej naruszenia statutu nie popełniły ORŁ w Olsztynie, Warszawie i Jeleniej Górze, które zgodnie ze statutem wstawiły do projektu regulaminu obrad cytowany wyżej zapis statutowy, chociaż nie omieszkały dodać od siebie, że goście ci biorą udział w zjeździe ...z głosem doradczym.... czego w statucie nie ma, więc ten zapis również nie powinien się znaleźć w regulaminie zjazdu. Wybory podczas zjazdu O sposobie wyborów większością zwykłą zapisaną w § 168 ust.1 statutu PZŁ napisano już tomy, w czym również ja aktywnie uczestniczyłem. Wydaje mi się również, iż w tej sprawie identyczne z moim stanowisko zajmują organa krajowe PZŁ, co sprowadza się do tego, że podczas wyborów na zjeździe członków organów PZŁ, w tym członków ORŁ, delegatów na zjazd krajowy i członka NRŁ, należy każdemu kandydatowi zliczać głosy "za" i "przeciw", żeby przez prównanie liczby tych głosów określić, czy dany kandydat otrzymał więcej głosów "za" niż "przeciw", żeby traktować go jako wybranego. Przykład tego, że jest to trudne do zrozumienia dla działaczy PZŁ dawał zjazd w Gdańsku w 2010 r., o czym wówczas szczegółowo pisałem. Pomimo nauki płynącej z tamtych wyborów oraz praktyki z wyborów na walnych zgromadzeniach w kołach, ta prosta zasada "więcej za niż przeciw" nie może się przez okręgowe rady łowieckie przebić, co znajduje odbicie np. w projekcie regulaminu zjazdu w Kaliszu i Zielonej Górze. Stanowią one, że: ...Za wybranych do okręgowej rady łowieckiej oraz delegatów na zjazd krajowy uważa się kolegów, którzy otrzymali kolejną najwyższą liczbę głosów... Ile razy trzeba tłumaczyć działaczom PZŁ, że wybory kolejno najwyższą liczbą głosów, to nie wybory statutową większościa zwykłą, tylko większością względną, którą usunięto z projektu statutu przed jego uchwaleniem w 2005 r.? Jeszcze raz odsyłam to przywołanego wyżej zjazdu w Gdańsku, tam też wpierw ogłoszono wygranych wg kolejności otrzymanych głosów, a dopiero potem powtórzono wybory, żeby wybrać tylko tych, którzy otrzymaki "więcej głosów za niż przeciw". W tym roku szykują się podobne scenariusze, które mogą doprowadzić do konieczności powtórzenia zjazdu, jak to miało miejsce w Ostrołęce i w Koninie w roku 2010. Prawidłowo do sprawy wyborów podeszły ORŁ w Warszawie, Olsztynie i Gdańsku, a może i w Jeleniej Górze, choć tu o głosowaniu mówi się, że zasady głosowania ogłosi komisja skrutacyjna, co chyba nie jest jej zadaniem, bo powinien to określać regulamin przyjęty przez zjazd. Inne sprawy z dokumentów na zjazdy
Jak zaznaczyłem na wstępie, nie miałem dostępu do dokumentów, jakie delegaci otrzymali w większości okręgów. Prawdopodobnie przeglądając porządek i regulamin obrad ze wszystkich pozostałych okręgów, znalazłbym dużo więcej uchybień. Sądzę jednak, że już tylko przykłady wyżej pozwalają postawić tezę, że zaangażowanie działaczy w okręgach w organizację zjazdów jest w pełni adekwatne dla znaczenia tych zjazdów. Zjazdy nie mają żadnego, ale to żadnego znaczenia dla myśliwych w okręgu, a ich funkcją jest tylko zagwarantowanie "swoim" stanowisk na kolejna 5 lat. I to nawet nie wszystkim, bo najwyższe stanowisko w okręgu, przewodniczącego ZO i łowczego okręgowego obsadza ustępujący przewodniczący zarządu głównego. I co tu mówić o tym, że delegaci coś mogą, albo cokolwiek od nich zależy w okręgu. Nic nie zależy i nie mają oni żadnego, ale to żadnego wpływu na to, jak okręg będzie działał przez kolejne 5 lat. Tak było przez ostatnie 60 lat i nie zanosi się na jakakolwiek zmianę po zjazdach okręgowych i krajowym organizowanych w roku bieżącym. Taka jest po prostu smutna prawda o "demokracji" w Związku. |