Czwartek
14.04.2016
nr 105 (3910 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
W myśliwskiej kuchni, cz. 2 autor: Stanisław Pawluk
W poprzednim odcinku przedstawiłem jeden z racjonalizatorskich sposobów radzenia sobie ze sprzętem w kuchni myśliwego. W tym artykule chciałbym przedstawić czytelnikom dziennika "Łowiecki" technikę zamykania własnych wyrobów w opakowania blaszane. Jest to coraz powszechniejsza metoda zagospodarowania tusz pozyskanych podczas polowania, popularna w innych krajach od dawna i coraz częściej stosowana także przez krajowych myśliwych. Może warto pomyśleć o wyposażeniu w niedrogi sprzęt domki myśliwskie, gdzie wykorzystywany byłby przez wielu członków koła zwłaszcza tych, którzy na polowania poświęcają kilka dni.

Własne wyroby to często powód do dumy i uznania przyjaciół rodziny czy kolegów z koła. Kłopotu nie ma gdy upolowany zwierz nie jest zbyt duży, a tym samym łatwiejszy do zagospodarowania. Gorzej gdy upolujemy sporą sztukę, a oddanie do punktu skupu nie leży w zainteresowaniu szczęśliwego łowcy. Nadmiar mięsa trafia więc do zamrażarek także użyczonych przez rodzinę lub znajomych. Nie zawsze wyrób kiełbasy w dużej ilości odpowiada posiadaczowi tuszy.

Ciekawym rozwiązaniem jest więc zapakowanie wyrobów z dziczyzny do puszek metalowych. Znawcy twierdzą, że jest to lepszy sposób przechowania mięsa niż przetwory w słoikach szklanych, ze względu na pełna izolację mięsa od światła. Produkcja konserw sposobem domowym jest na tyle prosta, że bez problemu poradzi sobie z nią praktycznie każdy zainteresowany. Autorzy realizując ten film sami sporządzili kilka konserw, mimo, że żadnego doświadczenia w tej dziedzinie nie posiadali. Wystarczyło króciutkie szkolenie z obsługi maszyny i kilka rad doświadczonych kolegów.