![]() |
Czwartek
14.12.2006nr 348 (0501 ) ISSN 1734-6827
OSŁ w Białej Podlaskiej ukarał: Wobec wszystkich obwinionych sąd zastosował karę dodatkową orzekając zakaz pełnienia funkcji w kole oraz Związku na okres lat trzech i obciążył kosztami postępowania po 199,90 od każdego z nich. Oskarżeni korzystając z prawa do obrony zaangażowali wpływową w środowisku myśliwych kolegę Juliana Bluja byłego członka NRŁ oraz b. członka komisji prawnej NRŁ i powtórnie odwołali się do Głównego Sądu Łowieckiego w Warszawie, który w dniu 12 października br. w składzie: przewodniczący: Borkowski Grzegorz z Warszawy, sędziowie: Ciborski Tadeusz z Suwałk i Lendzioszek Marian z Torunia, wykazał wielką łagodnością i obniżył wyrok udzielając wszystkim obwinionym kary NAGANY??!!. W tej historii największą karę poniósł ten, który zawiadomił o nielegalnym pozyskaniu dzików Bogdan S., którego za ten czyn i ujawnienie na walnym zebraniu nagannego zachowania członków zarządu wyrzucono z koła "na zbity pysk". Złożenie zawiadomienia, zresztą za sugestią kolegi z tego samego koła, a jednocześnie łowczego okręgowego Karola Cichowskiego, przyjdzie Bogdanowi S. powiesić strzelbę na kołku i miast na polowaniu spędzać czas na medytacjach prowadzących do wniosku, że nie po to PZŁ posiada wypracowane od lat mechanizmy, aby "swoim" korona z głowy spadła, nawet jeśli ostentacyjnie łamią łowieckie normy. Do takich refleksji zapewne prowadzi także skala „obniżenia”, dwukrotnie zastosowanej przez OSŁ w Białej Podlaskiej kary, stanowiące raczej zachętę niźli przestrogę dla następnych kłusujących „swoich”. Mi pozostaje tylko powiedzieć - WSTYD! PS - może to tylko zbieg nazwisk, ale Grzegorz Borkowski, przewodniczący składa orzekającego w Głównym Sądzie Łowieckim, który tak łagodnie potraktował członków KŁ Nr 9 „Lubelskie Towarzystwo Myśliwskie” w Lublinie, jest równocześnie przewodniczącym Komisji Prawnej NRŁ. Przypomnę, że stanowisko tej Komisji, podpisane przez Grzegorza Borkowskiego, odmówiło praw członkowskich wszystkim tym, którzy pod rządami tzw. statutu ramowego, wpierw złożyli deklarację, a dopiero potem wpłacili wpisowe do koła, tak jak Wiesław Nitka, którego sprawę opisywaliśmy w dzienniku. Komentarz pozostawiam czytelnikom. |