Poniedziałek
15.01.2007
nr 015 (0533 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Jawność w organach PZŁ autor: Piotr Gawlicki
Do zabrania głosu na temat zasygnalizowany w tytule, zmobilizował mnie komentarz Kolegi 'Jegera', do artykułu o prośbie redakcji, o udostępnienie protokołu z ostaniego posiedzenia Naczelnej Rady Łowieckiej. Dostępu tego odmówił rzecznik prasowy ZG PZŁ Marek Matysek, wpierw powołując się na stanowisko Zarządu Głównego PZŁ, a później, przyznając się do pomyłki, oświadczył, że takie stanowisko przekazał mu Prezes NRŁ Andrzej Gdula.

Komentarz Kolegi 'Jegera' przytoczę, bo jego argumentacja jest taką samą, jaką dziennikarka dziennika "Łowiecki" usłyszała od rzecznika prasowego Marka Matyska:

....Wszyscy członkowie są równi - to bardzo szerokie pojęcie.:) Czy ja, jako członek PZŁ, mogę przeglądać protokoły z walnych zgromadzeń sąsiedniego koła, bo jestem równy z członkami tego koła, którzy mają takie prawo? Czy ja, jako członek PZŁ, mogę przeglądać akta spraw sądowych PZŁ, bo - jako członek - jestem równy z Sędziami PZŁ?:) A może mogę także poznać hasła kont PZŁ - bo mam równe prawa jak skarbnik?:))

Po koleji odpowiem Koledze Jegerowi na postawione przez niego pytania.

Czy jako członek PZŁ, mogę przeglądać protokoły z walnych zgromadzeń sąsiedniego koła Oczywiście, że nie. Dokumenty kół łowieckich, są nie tylko, w szerokim pojęciu, dokumentami Polskiego Związku Łowieckiego, ale są również dokumentami oddzielnej od PZŁ osoby prawnej, jaką jest dane koło łowieckie. Jeżeli więc jakiś dokument należy do dwóch różnych osób prawnych, to dostęp do niego mogą mieć tylko ci członkowie, którzy w obu tych podmiotach uprawnione są do dostępu do tych dokumentów. Żeby wiec móc dokumenty danego koła przeglądać, trzeba być członkiem tego koła, a nie może dokumentów tych przeglądać członek innego koła, bo z osobą prawną jaką jest obce jemu koło łowieckie, nie ma on żadnego związku i żadnej relacji określonej w Statucie PZŁ, która umożliwiałaby mu taki dostęp.

Czy ja, jako członek PZŁ, mogę przeglądać akta spraw sądowych PZŁ
Oczywiście, że tak, chyba, że prawo ogólnie obowiązujące odmówi wglądu w te dokumenty. Rozprawy sądowe w sądach łowieckich są jawne. Może na nie przyjść każdy członek PZŁ, przysłuchiwać się rozprawie, notować, zapisywać nazwiska osób bioracych udział w postęowaniu, a następnie dzielić się tą informacją z każdym innym członkiem PZŁ. Powyższe jest normalnym wykonywaniem swoich praw członkowskich w PZŁ, zgodnie z postanowieniem § 8 ust.1 Statutu PZŁ, który stanowi, że prawa wszystkich członków Zreszenia są równe. Ograniczenie tych praw wewnątrz PZŁ możliwe jest tylko postanowieniami Statutu PZŁ, który w § 8 ust.2 stanowi, że .."Ograniczenie praw członków ...... może wynikać jedynie z postanowień Statutu". Nie z uchwał NRŁ, nie z postanowień ZG PZŁ, nie z decyzji sądu łowieckiego, czy też jakiegokolwiek innego organu PZŁ - tylko z postanowień Statutu. A ograniczeń w dostępie do akt spraw sądowych PZŁ nie zapisano bezpośrednio w żadnym z paragrafów Statutu. Zapisano w nim jednak, że sądy łowieckie działają na podstawie regulaminu określonego przez NRŁ.

Regulamin postępowania dyscyplinarnego w PZŁ nie ogranicza dostępu do akt, ale stanowi, że w sprawach nieuregulowanych tym regulaminem, należy posługiwać się kodeksem postępowania karnego (§ 1 ust.2 tegoż regulaminu). Nie będę przytaczał tu zapisów tego kodeksu, ale tam należy szukać ograniczeń, kto i kiedy nie może mieć wglądu w te akta. Np. prasa ma ten dostęp bardzo szeroki, limitowany tylko ewentualną niejawnością postępowania. Szeregowy członek PZŁ będzie również miał dostęp do akt sprawy w sądzie łowieckim, jeżeli jego wystąpienie o dostęp do tych akt będzie w zgodzie z kodeksem postępowania karnego.

A może mogę także poznać hasła kont PZŁ - bo mam równe prawa jak skarbnik?:)
Oczywiście, że nie. Hasła kont bankowych PZŁ są narzędziem do wykonywania przez ZG PZŁ działań zarządczych, którymi między innymi jest "zarządzanie majątkiem Zrzeszenia", określone w § 113 pkt.7 Statut PZŁ. Znajomość haseł do kont bankowych PZŁ nie jest więc prawem wszystkich członków PZŁ, bo Statut prawo to oddał w ręce Zarządu Głównego.

Równe prawa wszystkich członków Zrzeszenia, które zagwarantował im obowiązujący Statut, nie są niczym niezwykłym w Polsce po 1989 r. Równe prawa, to również obowiązek jawności i transparentności tego, czym zajmują się organy PZŁ. Nic tak znakomicie nie poprawia kondycji, wizerunku, wiarygodnoći, czy struktur demokratycznej organizacji, jak pełna wiedza jej członków o wszystkich działaniach organów, które przecież przez tych członków zostały powołane. Znaczenie jawności dobrze oddał w komentarzach przywołanych na wstępie Kolega 'cienias', którego wypowiedź przeciwstawię poglądowi Kolegi Jegera. Też cytuję:

Zatajanie służy zwykle kombinacjom i manipulacjom. Jawność daje poczucie większej gwarancji dobrych zamiarów. Wobec tragicznego stanu stosunków społecznych w kraju i słusznego braku zaufania do czegokolwiek, jawność działania wszelkich struktur Związku wydaje się tym bardziej konieczna i oczekiwana. Nic dodać nic ująć.

Nie bardzo rozumiem odczuwalną niechęć, szczególnie krajowych organów PZŁ, do ujawniania członkom Zrzeszenia spraw, którymi się zajmują. Dziennik "Łowiecki" próbuje, jak na razie z niesatysfakcjonującym skutkiem, zaprezentować swoim czytelnikowm niektóre szczegóły działań podejmowanych przez organa PZŁ, że wymienię:
  1. dostęp do uzasadnień wniosków o nadanie odznaczeń "Złom", tych , którzy je dostali,
  2. protokoły z posiedzeń NRŁ,
  3. protokołył z obrad Głównej Komisji Rewizyjnej.
  4. bilans i rachunek wyników.
. Problemy z ujawnieniem tych dokumentów traktujemy jako przejściowe. Jestem przekonany, że również wśród członków organów PZŁ dojrzewa przekonanie, że są oni powołani, aby służyć szeregowym członkm swoją wiedzą, swoim doświadczeniem oraz informacją, którą z poruczenia tychże członków posiadają. Mam również nadzieję, że osoby pełniące wiodące w naszy Zrzeszeniu funkcje, wcześniej niż inni członkowie organów PZŁ zrozumieją, że siłą ich pozycji na zajmowanych stanowiskach jest jawność o tym, co na tych stanowiskach robią, a nie utajnianie tego wszystkiego przed członkami Zrzeszenia.

Redakcja dziennika będzie, pomimo napotykanych trudności, konsekwentnie domagać się pełnej informacji o wszystkim, czym zajmują sie organy PZŁ i pełnej jawności wszystkich ich działań. Bez pokonania istniejących barier w szerokiej informacji dla członków, nasze Zrzeszenia skazane jest na przegraną, tyle że przegrana ta nie będzie dotyczyć tylko członków utajniających się organów, ale wszystkich członków Polskiego Związku Łowieckiego, grzebiąc, tak niby broniony, model polskiego łowiectwa.