![]() |
Wtorek
13.02.2007nr 044 (0562 ) ISSN 1734-6827
Od półtora roku tj. od czasu kiedy prezesem koła został Antoni Sacharuk w kole mają miejsce wydarzenia, których w łowiectwie raczej spodziewać się nie powinno. Próby absolutnego podporządkowania sobie sposobu myślenia wszystkich członków koła, zgodnego z oczekiwaniem jego prezesa, przyniosły do spokojnego i przyjacielskiego środowiska myśliwych konflikty i procesy sądowe. Atmosfera w kole stała się nieufna i oziębła. Do prowadzenia ostatniego polowania w sezonie został wyznaczony zasłużony dla koła, były wieloletni łowczy i skarbnik, myśliwy znający doskonale dość trudny teren, na którym to polowanie miało się odbywać, Antoni Rudzki. Pech chciał, że myśliwy ów występował jako świadek w sprawie Tomasza Rappe, któremu po wydaleniu z koła sąd powszechny przywrócił prawa członkowskie, a jego zeznania nie podobały się prezesowi. Był tym, którego wraz z dwoma innymi świadkami podobnie zaznającymi, przewidziano do wykluczeniaz koła. Po uchyleniu przez ZO uchwały zarządu, zakazującej występowania przed sądem jako świadek w sprawach przeciwko innym członkom koła, prezes utracił możliwość wpływania na przebieg procesów sądowych, stara się więc w różny sposób wyrażać swoje niezadowolenie. A. Rudzki dwa dni poświęcił na przygotowanie polowania. Objechał teren rozpoznając przejezdność, ustalił korzystne kierunki pędzeń i otropił dziki. Polowanie zaczęło się odprawą, na której prowadzący powitał dwu zaproszonych znamienitych gości, wskazał zwierzynę do odstrzału i rozpoczął omawianie zasad bezpiecznego obchodzenia się z bronią, gdy z impetem na miejsce zbiórki zajechał prezes A. Sacharuk. Opuściwszy pośpiesznie samochód równie pośpiesznie przywitał się z kilkoma „swoimi” myśliwymi przez podanie ręki i ignorując gości oraz pozostałych kolegów, wywołał do krótkiej narady paru „swoich”. Po tejże naradzie, skonsternowanym gościom i pozostałym myśliwym oświadczył, iż zawiesza w prawach do uczestniczenia w polowaniu dwu członkom koła, wchodząc w kompetencje zarządu. Rozległ się śmiech spowodowany m.in. tym, że wymienionych przez prezesa myśliwych na zbiórce nie było. Wyraźnie poirytowany sytuacja prezes oświadczył, że zawiesza także prowadzącego Antoniego Rudzkiego oraz jego kolegę Zbigniewa Olkowskiego, za niezapłacenie składki PZŁ. Chcąc uniknąć dalszego rozwoju kompromitującej koło sytuacji w oczach gości i naganki, jeden z wymienionych chciał okazać przedłużoną na 2007 rok legitymacje PZŁ co jest oczywistym poświadczeniem zapłacenia składki, a drugi grzecznie wyjaśnił, iż składkę opłacił w innym okręgu, właściwym dla jego miejsca zamieszkania, więc prezes nie może mieć go na liście obejmującej jedynie okręg Białej Podlaskiej. Brak poklasku zebranych myśliwych i pogardliwe miny gości prawdopodobnie były powodem, iż prezes A. Sacharuk bez pożegnania odwrócił się na pięcie i z impetem odjechał. Konsternację zebranych przerwał prowadzący kończąc odprawę i rozpoczynając polowanie. W trakcie przerwy na śniadanie nie dało się uniknąć tematu zachowania prezesa A. Sacharuka. Zastanawiano się, co powoduje człowiekiem, który wstaje rano zostawiając rodzinę i jedzie ponad 70 km jedynie po to, aby innym samopoczucie zepsuć. Nie znaleziono innego wytłumaczenia jak tylko to, że prezes A. Sacharuk w swoich poczynaniach dyskryminowania członków krytycznie do jego działań ustosunkowanych, posuwa się zbyt daleko. Bo chyba nie przypadek zdarzył, że mający być zawieszeni w polowaniu za rzekome niezapłacenie składki PZŁ myśliwi to właśnie ci, co nie ukrywają swego krytycznego osądu, o działaniach prezesa koła. Bąkano coś o metodach faszystowskich, dyktaturze, sobiepaństwie, zadufaniu, zawłaszczaniu demokratycznych mechanizmów i uprawnień zarządu. Dyskusji przysłuchiwali się uczestnicy naganki, którzy z braku śniadania nie mieli ciekawszego zajęcia. Prezes A. Sacharuk zlikwidował bowiem zwyczaj poczęstunku naganki, który jeszcze nie tak dawno był w tym kole niemal rytuałem. Dobrze przygotowane polowanie oraz cierpliwość na zachowanie prezesa, św. Hubert uczestnikom wynagrodził rekordowym, jak na warunki koła pokotem. Na zakończenie polowania jego uczestnicy cześć oddali pięciu dzikom i jednemu lisowi. Rozjechali sie do domów z jedna refleksją - życzeniem: oby sobiepaństwo nie niszczyło przyjemności polowanie! Sobiepaństwo prezesa Antoniego Sacharuka. |