![]() |
Poniedziałek
05.03.2007nr 064 (0582 ) ISSN 1734-6827
Prezes Koła Łowieckiego nr 63 „Dąbrowa” należy do osób, którym marzy się taka demokracja, w której każdy członek będzie miał prawo do własnego zdania pod warunkiem, że zdanie to będzie takie jakiego oczekuje prezes Antoni Sacharuk. W realizacji takiego modelu demokracji A. Sacharuk sięga po metody w niczym nie kojarzące się z cywilizacją. W Dzienniku opisywaliśmy min. przeforsowaną na walnym zgromadzeniu członków uchwałę zabraniającą członkom koła występowania przed sądem powszechnym w roli świadków. Uchwała taka zapewne ułatwiłaby szykanowanie nie podporządkowujących się takiemu modelowi demokracji członków, a już bezwzględnie utrudniłaby możliwość obrony swoich praw przed oszczerstwami rzucanymi przez prawą ręką prezesa ds. tępienia przeciwników – jak go w tym środowisku nazywają - Stanisława M., którego działania dotknęły niejednego członka Koła Łowieckiego nr 63 „Dąbrowa”. Nazwiska w/w nie możemy ujawnić, co wynika, z litery prawa zakazujacego ujawniania pełnych danych osobowych bez zgody sadu, o którym niżej. W kole Antoniego Sacharuka nie bierze się pod uwagę posiadanych predyspozycji do pełnienia funkcji, a zasada, że ten co „na świeczniku”, powinien być czysty jak przysłowiowa żona Cezara, nie są tu brane pod uwagę. Funkcje w komisji rewizyjnej powierzono myśliwemu, który połasił się na niewielką kwotę pieniędzy zebranych od kolegów na opłacenie strzelnicy, uważając najprawdopodobniej, że zablokuje konkurencję, aby przypadkiem innym nie udało się okraść koła. Innym członkiem tejże komisji jest wspomniany wyżej specjalista ds. tępienia opozycji Stanisław M. Na wydarzenia w Kole Łowieckim nr 63 „Dąbrowa” ze stoickim spokojem przygląda się prezes Okręgowej Rady Łowieckiej, a jednocześnie „szef” kapituły odznaczeń łowieckich NRŁ Aleksander Witt Kompa oraz łowczy okręgowy Roman Laszuk. Okręgowa Rada Łowiecka, w skład której wchodzi, a jakże, także prezes Antoni Sacharuk, a nawet negatywne postawy nagradza. Łowiec Polski doniósł bowiem o nadanym „zasłużonym” członkom PZL medali łowieckich. W środowisku myśliwych panuje ironiczne przekonanie, że Henryk Machaj, Wiesław Smaga i Wojciech Kononow wyróżnieni zostali za szczególną lojalność dla prezesa, a uznanie jednego z nich przez sąd karny winnym przestępstwa łowieckiego, należy chyba odebrać jako zasługę dodatkową. Coraz częściej myśliwi rozczarowani faktem braku należytego wsparcia ze strony organów PZŁ sięgają po możliwość dochodzenia swoich racji przed sądem powszechnym. Tak było w sprawie Tomasza Rappe z KŁ „Dąbrowa”. Podobnie stało sie i tym razem. Trzech myśliwych, dotkniętych działaniami "prawej ręki ds. walki z opozycją" Stanisława M. wniosło pozew przeciwko niemu. Stanisław M. wiernie wspierający prezesa Antoniego Sacharuka w jego próbach bezwzględnego podporządkowywania sobie członków koła, pozwolił sobie serwować na prawo i lewo fałszywe oskarżenia przeciwko tym członkom KŁ "Dąbrowa", którzy narazili sie prezesowi. Na zebraniu członków KŁ "Dąbrowa" w sposób bezpośredni obrzucił błotem właśnie tych kolegów. Zarzucił im kradzież, fałszowanie dokumentacji i wszystko, co tylko dało sie wymyśleć, aby "dokopać" niepokornym kolegom, przygotowujac w ten sposób grunt, pozwalajacy w nastepnym kroku usunąć ich z koła. Nadmierna służalczość Stanisława M. zaprowadziła go na ławę oskarżonych w sądzie powszechnym. Trzech kolegów z koła planowanych do usunięcia za złamanie zakazu zabraniającego zeznawania jako świadkowie przed sądem powszechnym na zebraniu Koła Łowieckiego „Dąbrowa” usłyszało z ust kolegi z koła Stanisława M. zarzuty, które w sposób niedwuznaczny stawiały ich w szeregu ze złodziejami, fałszerzami – słowem przestępcami pospolitymi! Zbigniew Wrzaszcz, Antoni Rudzki i Zbigniew Olkowski, urażeni tymi oszczerstwami nie bacząc na wysokie ustosunkowanie Stanisława M. w strukturach społecznych i sądowych postanowili bronić swego dobrego imienia przed sądem. Wystąpili ze stosownym aktem oskarżenia, jako że oszczerstwa rzucone publicznie na zebraniu koła poniżały ich w oczach kolegów, stawiały w wyjątkowo złym świetle jako myśliwych co groziło utratą możliwości uprawiania pasji jaką jest łowiectwo. Opisane okoliczności w ocenie sądu I instancji, który dnia 25 stycznia br., w pełni wyczerpują znamiona czynu zabronionego opisanego w art. 212 §1 kodeksu karnego. Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej II Wydział Karny na siedemnastu posiedzeniach drobiazgowo badał sprawę. Na podstawie zeznań oraz dokumentów sąd ustalił, że Stanisław M. bezpodstawnie pomawia kolegów z koła o takie postępowanie, które poniżyć mogło Zbigniewa Wrzaszcza, Antoniego Rudzkiego i Zbigniewa Olkowskiego w opinii publicznej oraz mogło narazić na utratę zaufania. Sąd wymierzył oskarżonemu Stanisławowi M. karę jednego roku pozbawienia wolności. Wykonanie kary sąd zawiesił na okres lat trzech. Sąd orzekł także grzywnę w wysokości 40 stawek dziennych określając stawkę dzienną na kwotę 20 złotych. Sąd zasądził także po 1308 złotych dla każdego z trzech obrażonych kolegów tytułem zwrotu kosztów procesu oraz 260 złotych tytułem opłaty. Po uprawomocnieniu się wyroku Stanisław M. będzie musiał ze swej kieszeni biegłego sądowego wysupłać kwotę bliską cenie dobrego sztucera z optyką. Na ile za sprawą myśliwego „biegłego” w tworzeniu konfliktów w oczach opinii publicznej stracił wizerunek związku do przynależności, którego jesteśmy zmuszeni chęcią uprawiania ukochanej pasji- oszacować się nie da. |