![]() |
Poniedziałek
11.06.2007nr 162 (0680 ) ISSN 1734-6827
Ponieważ trafiło do nas kilka spraw wskazujących na nieprawidłowe działania ZO PZŁ w Opolu, właśnie z tego okręgu sprawy przedstawimy naszym czytelnikom w pierwszej kolejności. Najpierw sprawa, Romana K. członka KŁ Nr 3 "Bażant" w Prudniku, pokazująca niekompetencję osób funkcyjnych w tym okręgu, tak w Zarządzie Okręgowym jak i w Okręgowej Komisji Rewizyjnej. A wszystko zaczęło się przeszło trzy lata temu. 21 maja 2004 roku, członkowie "KŁ Bażant" urządzili sobie "majówkę", jak pisze o niej zarząd koła, podczas której doszło do scysji pomiędzy Romanem K., a łowczym koła. Poszło o to, że synowi Romana K. miano zaliczyć obowiązkowe postawienie ambony, budowanej z materiałów dostarczonych przez koło, a kiedy ambona została ukończona, łowczy miał oświadczyć, że za tę ambonę zaliczy 60-70 godzin, ale tylko Romanowi K., a syn ma wybudować jeszcze jedną ambonę. Ponieważ Roman K. czuł się rozżalony takim postawieniem sprawy, oddał kołu pobrany materiał na budowę ambony, a podczas "majówki" wygarnął łowczemu co o tym myśli. Nie wykluczone, że scysję między nimi pobudzał wypity alkohol, bo na "majówce" biesiadowano nie odmawiając sobie wypitki. W dniu 5 czerwca prezes koła zaprosił telefonicznie Romana K. na najbliższe posiedzenie zarządu koła w dniu 8 czerwca 2004 r. podając, że odbędzie się spotkanie zarządu z komisją szacowania szkód. Ponieważ Roman K. z powodów zawodowych nie mógł przybyć na to posiedzenie, usprawiedliwił się u przewodniczącego komisji szacującej szkody, a na zebranie wysłał swego syna stażystę, żeby zdał mu sprawozdanie z tego posiedzenia. Na następne posiedzenie zarządu koła zaplanowane na 8 sierpnia 2004 r., prezes koła zaprosił Romana K. podczas przypadkowego spotkania w terenie w dniu 6 sierpnia, a więc na dwa dni przed posiedzeniem. Roman K. pracujący w firmie transportowej wyraził zamiar przyjścia, ale nie mógł gwarantować, że zdąży wrócić z trasy. Okazało się, że nie zdążył. Na tym posiedzeniu podjęto uchwałę o zawieszeniu Romana K. w prawach członka na okres ..."od 10.08.2004 do 10.08.2005.", formułując przeciw niemu trzy zarzuty:
Nie mogąc pogodzić się z takimi zarzutami, Roman K. złożył odwołanie od nałożonej kary do walnego zgromadzenia członków koła, podnosząc w nim, że z powodów zawodowych nie mógł być obecny na posiedzenia zarządu, jeżeli informowano go tylko na 2-3 dni wcześniej, a za incydent na "majówce", do którego wywołania się przyczynił, przeprosił imiennie obecnych tam kolegów, przypominając, że było to spotkanie przy wódce. Ponieważ złożenie odwołania zawiesza karę, poprosił zarząd o wydanie mu odstrzałów. Zarząd jednak odmówił mu wydania odstrzałów za ..."naruszanie zasad statutowych Koła, w tym nie wykonywanie poleceń Zarządu”... i dodatkowo ...”zawiesił wykonanie kary’.... Nie chcąc widać czekać z rozpatrzeniem złożonego odwołania, zwołał na dzień 3 października 2004 r. Nadzwyczajne WZ członków koła, z jednym tylko punktem porządku obrad, a to właśnie rozpatrzeniem odwołania Romana K. Widząc uchybienia zarządu, Roman K. wystąpił z pismem do Zarządu Okręgowego PZŁ w Opolu, opisując sprawę i załączając kopię całej korespondencji między nim, a kołem, skarżąc się na postępowanie zarządu odmawiające mu należnych mu praw, a wiec podejmowanie decyzji wobec niego bez dania mu możliwości obrony oraz stosowanie szykan po złożeniu przez niego odwołania. Zarząd Okręgowy nie dostrzegł prawdopodobnie niczego zdrożnego w postępowaniu zarządu KŁ „Bażant”, w tym faktu, że pomimo jasnych zapisów statutowych, zarząd nie powiadomił okręgowego rzecznika dyscyplinarnego o nałożeniu kary zawieszenia w prawach członka, bo na pismo Romana K. nie zareagował. W swojej naiwności, o której miał przekonać się później, Roman K. poprosił na piśmie ZO PZŁ w Opolu, żeby na planowane NWZ skierowano obserwatora. Tak też się stało. Uczestnikiem NWZ był łowczy okręgowy Wojciech Plewka i z-ca przewodniczącego Okręgowej Komisji Rewizyjnej Stanisław Pawlak. Zebranie rozpoczęło się standardowo i tak jak przewidywał statut koła obowiązujący w roku 2004, zebrani przyjęli w głosowaniu porządek obrad, w brzmieniu przysłanym im przez zarząd koła. Zamiast jednak przystąpić do rozpatrzenia odwołania Romana K., przewodniczący zgromadzenia poinformował zebranych, że zarząd koła postanowił przedłożyć walnemu zgromadzenia wniosek o wykluczenia z koła Romana K., do którego uzasadnienia wcześniej nie przygotowano, a podczas zebrania umotywowano tymi samymi zarzutami, które legły u podstaw zawieszenia Romana K. w prawach członka koła, od którego to właśnie zgromadzenie miało dyskutować odwołanie. Walne zgromadzenie bez głosowania zmiany porządku obrad zaczęło ten wniosek dyskutować, chociaż z sali padł wniosek odrzucenia tego punktu obrad, ale tego nie zaprotokołowano i nie głosowano. Walne zgromadzenie przeszło następnie do głosowania i wykluczyło Romana K. z koła, chociaż żadnej uchwały o wykluczeniu przed głosowaniem nie sformułowano. Obecni podczas zgromadzenia członkowi okręgowych organów PZŁ nie interweniowali i swoją postawą utwierdzali obecnych, że działania zarządu, przewodniczącego obrad i w końcu całego zgromadzenia są prawidłowe i zgodne z prawem. Wykluczony z koła Roman K. chciał skorzystać ze swoich praw i odwołać się do Zarządu Okręgowego PZŁ licząc, że jeżeli nawet przewodniczący tego Zarządu nie dostrzegł gołym okiem widocznych nieprawidłowości, to przecież kolegialne ciało jakim jest Zarząd łatwo je dostrzeże i przekona swojego przewodniczącego, że zarząd i Walne Zgromadzenie KŁ „Bażant” dokonały uchybień podczas procedury wykluczania, skutkujących koniecznością uchyleniem uchwały o wykluczeniu. Napisanie odwołanie nie było jednak proste, bo zarząd nie udostępnił zainteresowanemu protokołu WZ, w sytuacji kiedy ten miał przecież tylko 14 dni na złożenie odwołania i udostępnił mu ten protokół dopiero dnia 1 grudnia 2004 r. Ponadto zarząd nie przedstawił Romanowi K. uzasadnienia do stawianych mu podczas WZ zarzutów, ale zainteresowany złożył mimo to odwołanie o czasie, równocześnie bezpośrednio do ZO PZŁ i poprzez zarząd koła. Dodatkowo, poruszony obstrukcją zarządu, który żądał od niego wpierw napisania uzasadnienia do swojego odwołania, jak domniemywał, żeby dopasować protokół z WZ do jego zarzutów, złożył doniesienie do okręgowego rzecznika dyscyplinarnego zarzucając zarządowi koła złamanie wielu zapisów statutu koła i statutu PZŁ. Doniesienie trafiło do z-cy ORD w Opolu Czesława Mysona, który po zapoznaniu się ze wszystkimi dokumentami i przesłuchaniu świadków, członków koła, wystąpił w oparciu o §18 ust 3 regulaminu postępowania rzeczników dyscyplinarnych do Okręgowej Komisji Rewizyjnej, zarzucając zarządowi i Walnemu Zgromadzeniu KŁ „Bażant”:
Okręgowa komisja Rewizyjna powołała 2-osobową podkomisję, której zleciła sprawdzenie doniesienia rzecznika dyscyplinarnego i w jej składzie znalazł się z-ca przewodniczącego OKR Stanisław Pawlak, ten sam, który obecny podczas walnego zgromadzenia KŁ "Bażant", żadnych nieprawidłowości nie zauważył. Nie może więc dziwić, że po zbadaniu dokumentów i przesłuchaniu członków zarządu koła, podkomisja OKR żadnych nieprawidłowości nie znalazła, stwierdzając, że ..."Zarząd Koła prawidłowo przeprowadził całą procedurę zgodnie z przepisami".... Organ, który ma statutowy obowiązek wychwytywania nieprawidłowości w kołach, zachował się więc wprost przeciwnie i nie może dziwić, że z-ca okręgowego rzecznika dyscyplinarnego Czesław Mysona, postanowił zrezygnować ze swojej funkcji w zespole ORD. A jak zachował się w tej sprawie ZO PZŁ w Opolu, którego przewodniczący osobiście śledził przebieg NWZ KŁ "Bażant" w dniu 3 października 2004 r.? Przede wszystkim 15-tego dnia od daty NWZ odesłał Romanowi K. jego odwołanie złożone przez Romana K. bezpośrednio do ZO PZŁ, jako złożone nieprawidłowym trybem, chcąc widać mieć Romana K. z głowy bez rozpatrywania tego odwołania. Ponieważ jednak Roman K. równocześnie złożył to odwołanie za pośrednictwem zarządu koła, ZO PZŁ w Opolu musiał go rozpatrzyć. Potrzebował na to ponad 4 miesiące, żeby Wojciech Plewka pismem z dnia 22 lutego 2005 r. mógł poinformować zainteresowanego, że podtrzymuje decyzję Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Koła Łowieckiego "Bażant"... o wykluczeniu Romana K. z koła, czyli wysłał zainteresowanemu pismo informacyjne, a nie uchwałę ZO PZŁ dot. jego odwołania i do tego bez uzasadnienia, za to z klauzulą, że decyzja ta jest ostateczna. Nie ma się temu co dziwić, bo przecież przewodniczący ZO ZPŁ w Opolu był obecny na tym walnym zgromadzeniu i w oczywisty sposób widział, że wszystko odbyło się w zgodzie ze statutem koła i PZŁ, a więc odwołanie Romana K. musiało być całkowicie bezzasadne. Czując się skrzywdzonym, Roman K. zaczął pisać skargi do naczelnych organów PZŁ, ale w swej nieświadomości pomijał ZG PZŁ, który jest władny zająć się sprawą uchwały ZO w trybie nadzoru. Któraś ze skarg musiała jednak trafić w ręce Kierownika Działu Organizacyjno-Prawnego ZG PZŁ Marka Duszyńskiego, który zainteresował się nią i poprosił ZO PZŁ w Opolu o przesłanie wszystkich materiałów postępowania dyscyplinarnego prowadzonego przez Czesława Mysona oraz przez Okręgową Komisję Rewizyjną, a Romana K. poprosił o materiały dotyczące jego wykluczenia z koła. W wyniku zajęcia się tym wykluczeniem przez ZG PZŁ w trybie nadzoru, przyjęta została w maju 2006 przez Zarząd Główny uchwała, domniemam, że przygotowana przez mec. Marka Duszyńskiego, która uchyliła uchwałę ZO PZŁ w Opolu, utrzymującą w mocy uchwałę o wykluczeniu Romana K. z KŁ "Bażant" i przekazała sprawę ZO PZŁ w Opolu do ponownego rozpatrzenia. W uzasadnieniu tej uchwały wytknięto zarządowi i WZ koła oraz ZO PZŁ nieprawidłowości, które w powyższym tekście zaznaczono kolorem czerwonym. Zdarzało się w przeszłości, że osobiście krytykowałem stanowisko zajmowane przez mec. Marka Duszyńskiego, ale w tej sprawie ZG PZŁ potrafił wytknąć naprawdę wszystkie nieprawidłowości w postępowaniu wobec Romana K. Uchwała ZG PZŁ w tej sprawie może być materiałem szkoleniowym dla innych kół i okręgów, jakich procedur należy dochować, jeżeli chce się wykluczyć członka z koła, a naruszenie tych procedur jest wystarczająca przesłanką, dla uchylenia uchwały o wykluczeniu. W wyniku uchylenia uchwały, ZO PZŁ w Opolu musiał zająć się sprawą powtórnie i dnia 26 czerwca 2006 r. podjął uchwałę uchylającą uchwałę walnego zgromadzenia członków KŁ "Bażant" wykluczającą Romana K. z koła, punktując powstałe nieprawidłowości. Z niewiadomych przyczyn, zainteresowany nie otrzymał tej uchwały natychmiast, tylko dopiero po złożeniu skargi do ZG PZŁ na bezczynność ZO PZŁ, w wyniku czego otrzymał tę uchwałę z ZO PZŁ w Opolu w dniu 4 sierpnia 2006 r., a więc w 6 tygodni po jej podjęciu. Pod uchwałą figuruje podpis przewodniczącego ZO PZŁ w Opolu Wojciecha Plewki, dla którego wcześniej wszystkie procedury wykluczenia Romana K. z koła były prawidłowe. Powstaje więc fundamentalne dla kół okręgu opolskiego pytanie, czy przewodniczący zarządu okręgowego, obecny osobiście podczas wykluczania Romana K. z koła, świadomie przyklepywał nieprawidłowości KŁ "Bażant" w późniejszej decyzji ZO PZŁ odmawiającej uwzględnienia odwołania zainteresowanego, czy też pozostawał w niewiedzy, jak powinno przebiegać zgodnie ze statutem koła i statutem PZŁ wykluczenie członka z koła, aż do chwili otrzymania uchwały ZG PZŁ, z której mógł tę procedurę poznać. Obie opcje kompromitują ZO PZŁ w Opolu, a przede wszystkim jego przewodniczącego. Jeżeli celowo przymykał oko na nieprawidłowości w wykluczeniu Romana K. z koła, to niezależnie od motywów, wykazał brak predyspozycji moralnych i etycznych do sprawowania tak eksponowanej funkcji w organach PZŁ. Jeżeli zaś miałaby go usprawiedliwiać niewiedza zasad statutowych obowiązujących w PZŁ, to jak przez poprzednie lata mógł sprawować nadzór nad kołami i do ilu nieprawidłowych wykluczeń z kół dopuścił? Rzetelność wymagała zapytania się Pzrewodniczącego Zarządu Okregowego w Opolu Wojcieca Plewki, jak mogło dojść do do tego, że Zarząd nie zauważył tak dużej liczby nieprawidłowości procedury wykluczania Romana K. z koła, w sytuacji, w której tak on sam jak i z-ca przewodniczącego OKR byli obecni podczas walnego zgromadzenia, które wykluczenia dokonało. W rozmowie telefonicznej Wojciech Plewka przyznał, że ZO PZŁ popełnił błąd nie uwzględniając odwołania Romana K. za pierwszym razem. Błąd ten usprawiedliwiał brakiem prawników wspomagających ZO PZŁ w Opolu w tamtym czasie, ale nie umiał odpowiedzieć, czy w takim razie ma pewność, że inne decyzje ZO PZŁ w podobnych sprawach były załatwione prawidłowo. Wojciech Plewka bardzo mocno podkreślał w rozmowie, że Roman K. ma bardzo trudny charakter, że zachowywał się skandalicznie wobec kolegów z koła, w tym nawet cytował jego wypowiedzi obrażające honor oficerski wypowiedziane podczas walnego zgromadzenia. Przeciwstawiał mu uczciwych i porządnych członków zarzadu koła, które chciało zażegnania konfliktu, ale Romana K. nie chciał zgody. Nie znam oczywiście wszystkich zachowań Romana K., bo tylko w szczątkowym wymiarze znaleźć można ich opis w dokumentach, ale wydawało mi się, że przewodniczący ZO w Opolu uważał, że naganne zachowanie Romana K. i negatywne stanowisko wobec niego innych członków koła, usprawiedliwia nieprawidłowości formalne przy jego wykluczaniu. W czasie rozmowy padło z jego strony pytanie, o jakie Zrzeszenie chce walczyć redakcja dziennika, czy takie, w którym uczciwi i rzetelni jego członkowie mają tolerować osoby niegodne członkostwa w danym kole? Odpowiedziałem, że w tej sprawie też zależy nam na tym, żeby w Zrzeszeniu byli tylko ludzie uczciwi i rzetelni, ale jeżeli znajdzie się osoba, której członkowie w kole nie chcą, to jej wykluczenie musi być dokonane z zachowaniem najwyższej staranności, żeby każdy członek PZŁ mógł polegać na organach swojego Zrzeszenia i miał pewność, że kto jak kto, ale organa te gwarantują mu zawsze działania zgodne ze statutem Zrzeszenia. Brak pomocy prawnej mógłby teretycznie być uznany za usprawiedliwienie, ale czy wtedy nie jest to przyznanie się ZO do niekompetencji? Czy tylko zawodowi prawnicy mają umieć stosować statut PZŁ? Jak wtedy mają stosować go szeregowi członkowie, jeżeli najlepsi z najlepszych, powołani na najwyższe stanowiskach w organach Zrzeszenia mogą usprawiedliwiać się brakiem wiedzy nt. stosowania statutu? Łowczy okręgowy Wojciech Plewka bagatelizuje sprawę, bo przecież ostatecznie załatwiono ją po myśli Romana K., ale czy potrzeba było na to aż 2 lat? Czy naprawdę jest to tylko mały szczegół w działaniu ZO PZŁ w Opolu? Czy jest jakaś forma rekompensaty dla szeregowego członka koła, który pozbawiony jest możliwości uprawiania swojego hobby prez 2 lata tylko dlatego, że przez ten okres organa koła i organa okręgowe nie potrafiły uporać się ze sprawą właściwego zastosowania wobec niego statutu PZŁ? Czy każdy myśliwy w stosunkach ze swoim kołem i z organami Zrzeszenia ma wytępować z prywatnym prawnikiem, który ma dla niego interpretować statut Zrzeszenia? Pytań można postawić więcej i czytelnicy pewnie sami to zrobią, szczególnie po opublikowaniu dalszej części zebranego w tej sprawie materiału. W swojej batalii o rzetelne traktowanie przez organa koła i okręgu, Romana K. narazić się musiał niejednej osobie, szczególnie jeżeli rzeczywiście ma niewyparzony język. Co z tego wyniknęło i jaki jest ciąg dalszy sprawy rozpoczętej "majówką" przy wódce w KŁ "Bażant" w Prudniku, proszę czytać w dzienniku "Łowiecki" już wkrótce. |