![]() |
Poniedziałek
09.07.2007nr 190 (0708 ) ISSN 1734-6827
W roku 2003 r. rolnik Mirosław G. zamieszkały w obwodzie dzierżawionym przez KŁ "Ryś" i powiązany rodzinnie ze Zbigniewem F., wystąpił do koła u uznanie szkody wyrządzonej przez zwierzynę leśną na jego plantacji drzewek ozdobnych. Uprawa drzewek ozdobnych, raczej wykluczała możliwość otrzymania odszkodowania od koła, więc zarząd odszkodowania mu odmówił. Rolnik niezadowolony z tej decyzji pozwał koło do Sądu Rejonowego w Brzegu o zapłatę 25,000 zł. odszkodowania. Wszystkie pisma sądu do koła w tej sprawie wysyłane były na adres prezesa koła Bogusława Grzegorczyka, wskazany rolnikowi przez pracownika biura Zarządu Okręgowego w Opolu. Prezes, pism z sądu przez całe postępowanie nie odbierał, bo koło używało innego adresu jako siedziby kola i wracały one do sądu z adnotacją poczty "adresata nie zastano" lub "pisma nie podjęto w terminie". Tak samo wrócił wyrok wydany w tej sprawie. Można się tylko domyślać, że prezes był przekonany, że z jednej strony sąd adresował pisma na błędny adres koła, a z drugiej, wierząc w słuszność odmowy wypłaty odszkodowania rolnikowi uważał, że sąd pewnie też dojdzie do tych samych wniosków co zarząd koła. Nie wziął jednak pod uwagę, że przy braku zarzutów wobec twierdzeń pozwu i obrony swoich racji, sąd może zasądzić zgodnie z wnioskiem powoda i tak się stało. Przeciwko kołu wydany został w grudniu 2003 wyrok zaoczny o zapłatę przez koło Mirosławowi G. kwoty 25,000 zł. plus innych kosztów, razem w sumie prawie 30,000 zł. Wyrok zaoczny ma taką właściwość, że pozwane koło mogło złożyć od niego sprzeciw w ciągu 3 miesięcy od momentu, w którym o wyroku się dowiedziało i w ramach sprzeciwu doprowadzić do merytorycznego rozstrzygnięcia pozwu po swojej myśli. Zarząd wniósł taki sprzeciw w maju 2005 r. twierdząc, że dopiero w kwietniu tego roku dowiedział się o wyroku. Zarząd pominął przy tym fakt, że Zbigniewa F. poproszony przez Mirosława G., przekazał w lutym 2004 r. kopię wyroku zarządowi koła, wręczając ją w obecności innego członka koła jednemu z członków zarządu. Dodatkowo, zaniepokojony brakiem informacji zarządu o sprawie sądowej podczas walnego zgromadzenia w dniu 21 lutego 2004 r., zapytał o zasądzone odszkodowanie, a w odpowiedzi on i całe zgromadzenie usłyszeli od zarządu, że odszkodowanie się nie należy i sprawa zostanie załatwiona. W okresie przeszło roku od wydania wyroku przez sąd, o którym jakby wszyscy zapomnieli, Zbigniew F. polował i w roku 2004 od sierpnia odstrzelił wpierw 4 dziki, a później jeszcze 2 i wszystkie tusze odstawił do punktu skupu. Wpisując ostatnie dziki do odstrzału, Zbigniew F. zorientował się, że wystawiony mu odstrzał opiewał tylko na 4 dziki. Skontaktował się więc z łowczym, który nie zrobił z tego żadnego problemu, bo plan pozyskania dzików był i tak ciągle jeszcze nie wykonany i wydał Zbigniewowi F. nowy odstrzał na dziki. Sprawa pozyskania o 2 dziki więcej niż Zbigniew F. miał wpisane do odstrzału przyschła, żeby odrodzić się w kwietniu 2005 r., kiedy to zarząd przygotowywał się do złożenia sprzeciwu do Sąd Rejonowy, od korzystnego dla rolnika Mirosława G. wyroku. Pewnie wtedy członkowie zarządu, a przede wszystkim prezes Bogusław Grzegorczyk zrozumieli, że swoją indolencją narazili koło na znaczną szkodę i sprawę w sądzie przegrają, bo 3 miesiące na złożenie sprzeciwu to termin zawity, a więc bez prawa do jego wydłużania. Od tego momentu zaczęło się przekonywanie, że my zarząd nie odpowiadamy za żadną przegraną w sądzie sprawę, a całe zło spowodował "posłaniec złych wiadomości", czyli Zbigniew F. krewny rolnika, który niekorzystny wyrok sądu przyniósł do zarządu na początku 2004 r. Z miejsca powrócono do sprawy strzelenie 2 dzików więcej, niż było na odstrzale i w kwietniu 2005 r. ukarano Zbigniewa F. karą 1 roku pozbawienia praw członkowskich w kole oraz złożono doniesienie do rzecznika dyscyplinarnego PZŁ. Rzecznik sprawę skierował do organów ścigania i rozpędzona machina sprawiedliwości zaczęła przejeżdżać się po Zbigniewie F., choć powstaje pytanie dlaczego dopiero od kwietnia 2005, a nie od stycznia, kiedy przewinienie Zbigniewa F. zostało wykryte. Z-ca ORD w Opolu Waldemar Kokot wszczął postępowanie dyscyplinarne po 5 miesiącach od zawiadomienia i po kolejnych 5 miesiącach, w lutym 2006 r. skierował wniosek oskarżycielski do OSŁ w Opolu. Sąd w dniu 24 kwietnia 2006 , a więc po roku od złożenia doniesienia, ukarał Zbigniewa F. karą zawieszeniem w prawach członka PZŁ na okres 1 roku. Ponieważ właśnie w kwietniu 2005 r. upłynęła Zbigniewowi F. kara zawieszenia w prawach członka koła, rozpoczął on następną karę roczną pozbawienia praw za to samo przewinienie łowieckie. Wbrew oczekiwaniom rzecznika oraz zarządu koła, postępowanie prokuratorskie przeciwko Zbigniewowi F. nie zakończyło się skazaniem za przestępstwo z art. 52 ustawy 'Prawo łowieckie', co skutkowałoby automatycznym wykluczeniem Zbigniewa F. z PZŁ, tylko zostało warunkowo umorzone, ale nie bezboleśnie. Prokurator uznał, że strzelając dwa dziki ponad posiadaną liczbę z upoważnienia, Zbigniew F. naraził koło na szkodę 4,000 zł., bo przeliczył dziki wg. rozporządzenia o ekwiwalencie za zwierzynę pozyskaną nielegalnie. Pewnie w obawie o ukaranie wyrokiem sądowym, Zbigniew F. nie odwoływał się i zaakceptował konieczność zapłaty, wraz z nawiązką ca 5,000 zł., dokładając tę kwotę jako karę do dwóch już rocznych zawieszeń. Oczywiście nic z tych pieniędzy do koła nie trafiło, bo ekwiwalentu za nielegalnie pozyskaną zwierzynę nie wpłaca się do koła. Dwuletnie zawieszenie i 5,000 zł. kary nie były jednak wystarczającym dla zarządu, który miał na sumieniu 30.000 zł. straty i musiał czymś zająć członków koła, żeby czasem nie zaczęli zadawać głupich pytań o te pieniądze i o odpowiedzialność zarządu za ich utratę. W momencie zawieszania w prawach członka i składania doniesień do ORD i prokuratury, zarząd postawił Zbigniewowi F. jeszcze jeden zarzut. Sąsiedzi Zbigniewa F. we wsi Raciszów gmina Lubosza złożyli do prokuratury doniesienie, że na nieużytek w tej wsi wywożone są odpady z oczyszczalni ścieków w Brzegu, powodujące ogromny smród i podrażnienie oczu i gardeł mieszkańców wsi. O sprawie zrobiło się głośno, a we wsi pojawiły się media, w tym telewizja, która nagrywała materiał z rozmów z mieszkańcami. Jedną z odpowiadających do kamery o odpadach oczyszczalni na polu była małżonka Zbigniewa F. Nic w tej sprawie nie byłoby szczególnego, gdyby nie to, że jak dowiedział się już po szumie medialnym Zbigniew F., pole "nawożone" przez oczyszczalnię, było własnością koła. Koło nabyło je w wyniku uchwały, którą podjęło WZ, podczas którego Zbigniew F. był nieobecny. Prawdopodobnie zarząd musiał mieć nieprzyjemności z tytułu akceptacji na wywożenie odpadów z oczyszczalni na ziemię koła, więc obarczono Zbigniewa F. winą za negatywny rozgłos wokół smrodu i skażenia Raciszowa, oskarżając go o składanie doniesień przeciwko kołu. Pomijam już absurdalność zarzutu, że członek koła nie ma mieć prawa do ochrony środowiska, w którym żyje, jeżeli jest ono zatruwane, ale z doniesieniem do prokuratury Zbigniew F., ani jego najbliższa rodzina nie mieli nic wspólnego, co potwierdza kopia doniesienia znajdująca się w rękach redakcji. W kwietniu 2006 r Sąd Rejonowy, a w czerwcu 2006 r. Sad Okręgowy, odrzuciły sprzeciw koła od wyroku korzystnego dla rolnika Mirosława G., jako złożony po terminie 3 miesięcy, dochodząc do wniosku, że termin na złożenie sprzeciwu minął w maju roku 2004, czyli rok wcześniej niż zrobiło to koło i do przegranych 30,000 zł. sądy odwoławcze dołożyły kołu jeszcze dodatkowe 3,000 zł. Swoje ustalenia sądy oparły na zeznaniach świadków, wśród których był również Zbigniew F oraz 5 innych członków KŁ "Ryś" i na tej podstawie sąd ustalił, że zarząd znał wyrok już w lutym 2004 r., a nie jak twierdzi w kwietniu 2005 r. Przegrana w sądzie dała zarządowi koła podstawę do zarzucenia, Zbigniewowi F. i pozostałym świadkom, zeznawania w sądzie nieprawdy na niekorzyść koła i zarząd złożył przeciw nim doniesienie do organów ścigania z art. 233 par.1 kodeksu karnego. Prowadząca postępownie Komenda Powiatowa Policji w Brzegu zakończyła je prawomocne umorzeniem, nie znajdując w postępowaniu świadków w sądzie znamion jakiegokolwiek kłamstwa. Winy tych osób prezes omówił na walnym zgromadzeniu 27 maja 2006 r. kiedy zabrakło kworum, żeby było ono prawomocne i powtórnie w czerwcu 2006, kiedy kworum już było. Na zebranaich tych odczytano zeznania członków koła z sądu i zarząd komentował je jako kłamstwa, skutkujące przegraną. Na te oba WZ prezes koła Bogusław Grzegorczyk zaprosił Przewodniczącego Zarządu Okręgowego PZŁ Wojciecha Plewkę, pewnie żeby pokazać, że zarząd koła ma pełne poparcie organów okręgowych, a za stratę kwoty ca 33,000 zł. odpowiada 6 winowajców. Ponieważ zeznania te były prawdziwe, zarzutem tak naprawdę było więc to, że członkowie ci nie zdecydowali się kłamać w sądzie pod przysięgą dla dobra koła. Żeby mieć pewność, że pogląd zarządu podziela większość członków koła, prezes w prywatnych rozmowach z każdym członkiem przedstawił konieczność pozbycia się tych 6 kolegów z grona członków koła, bo przez nich, jak twierdził ..."koło zostanie rozwiązane".... Działania te przyniosły pożądany skutek, bo na majowym i czerwcowym WZ Zbigniew Z, i pozostali "winni" traktowani byli jak zadżumieni, nikt się z nimi nie witał i nikt z nimi nie chiał rozmawiać. Po przedstawieniu podczas WZ całej sprawy w wersji przygotowanej przez zarząd, prezes otworzył dyskusję co zrobić z całą szóstką. Członkowie koła wiedzieli już, czego prezes Grzegorczyk od nich oczekuje. Strażnik łowiecki, zaproponował krótko: ..."wyp ....lić to g...no z koła".... , ale jeszcze dosadniejszy był skarbnik, który stwierdził, że ..."najlepiej ich odstrzelić"... Ani sformułowania te, ani użyty język nie zbulwersowały obecnego na zebraniu Łowczego Okręgowego Wojciecha Plewki, który na te wypowiedzi nie zareagował, a za to w pewnym momencie włączył się do dyskusji i zachęcał członków koła, żeby pozbyć się obwinianych z koła. Nie ma się temu co dziwić, bo z Bogusławem Grzegorczykiem są dobrymi kolegami i wiadomym było, że jeden drugiego zawsze poprze. Kiedy wszystkie próby odkręcenie niekorzystnych wyroków sądów upadły, zarząd postanowił rozliczyć tych członków, których prawdziwe zeznania w sądzie, pozwalały unaocznić, że za stratę finansową koła odpowiada po prostu jego zarząd, a najbardziej prezes Bogusław Grzegorczyk. Na 5 listopada 2006 r. zarząd zwołał więc Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie, którego głównymi punktami było wytłumaczenie się przed członkami z przegranej sprawy z rolnikiem Mirosławem G. oraz wykluczenie z koła 6 członków, w tym Zbigniewa F., których zeznania spowodowały przegraną. Ani w piśmie zwołującym to NWZ, ani w jakimkolwiek załączniku do niego, zarząd KŁ Nr 12 "Ryś" w Opolu nie przedstawił zarzutów wobec tych 6 członków, ani też nie sporządził uzasadnienia do tych zarzutów. Zbigniew F. też nie otrzymał tych zarzutów z uzasadnieniem, chociaż wg § 44 ust.3 Statutu PZŁ powinien otrzymać je za potwierdzeniem odbioru. W tej atmosferze, cała wina za straty koła spaść miała na sześciu Bogu ducha winnych członków, których postanowiono z koła wykluczyć. Jednak ani zarząd, ani żadna komisji NWZ nie przygotowały uchwały o wykluczeniu, ani uzasadnienie do niej, ale z 32 obecnych podczas NWZ członków koła, 24 po prostu zagłosowało za wykluczeniem Zbigniewa F. z koła. Rezultatów głosowania wykluczenia pozostałej piątki jeszcze nie ujawnię, pozostawiając to do następnego artykułu, bo ich sprawy warte są oddzielnego opisu. Ponieważ żadna uchwała o wykluczeniu z uzasadnieniem nie była na tym NWZ głosowana, Zbigniew F. wbrew dyspozycji §170 ust.1 Statutu PZŁ, uchwały o wykluczeniu z uzasadnieniem nie otrzymał, choć nawet pisemnie o to zarząd koła poprosił wskazując podstawę statutową. W zamian zarząd przysłał Zbigniewowi F. wyciąg ..."ze Sprawozdania z NWZ"..., w którym przedstawiono wreszcie zarzuty:
Pomimo nie otrzymania uchwały z uzasadnieniem, Zbigniew F. składa 11 listopada 2006 r. odwołanie do ZO PZŁ w Opolu za pośrednictwem zarządu koła. W odwołaniu podkreśla, że jego udział w sprawie najlepiej opisuje wyrok Sądu Okręgowego, który potwierdza, że zeznawał prawdę, a strata koła z tytułu przegranej sprawy jest wynikiem zaniechania prezesa Grzegorczyka, który nie podejmował pism kierowanych do zarządu koła. Po 7 tygodniach otrzymuje z ZO PZŁ w Opolu odpowiedź, podpisaną przez Wojciecha Plewkę, że Zarząd Okręgowy ..."na dzień dzisiejszy nie może rozpatrywać odwołania Kolegi"..., ponieważ odwołanie przysługuje tylko członkowi Zrzeszenia, korzystającemu z praw członkowskich. A przecież Zbigniew F. praw tych jest pozbawiony, bo odbywa karę 1 roku zawieszenia w Zrzeszeniu. Zbulwersowany stanowiskiem ZO PZŁ w Opolu, Zbigniew F. zwrócił się do niego z pisemnym pytaniem, że jeżeli ZO nie może rozpatrywać jego odwołania ze względu na nie posiadanie przez niego praw członka Zrzeszenia i koła, w jaki sposób NWZ KŁ "Ryś" mogło go tych praw pozbawiać, jeżeli w momencie podejmowania przez NWZ uchwały o wykluczeniu, praw członka koła nie posiadał. Na to pytanie odpowiedzi nie doczekał się do dzisiaj, tak jak i rozpatrzenia swojego odwołania, choć jego kara zawieszenia zakończyła się 8 maja br. i od tego czasu ZO zgodnie ze swoim stanowiskiem może już odwołanie rozpatrzyć. Redakcję zaintrygowała interpretacja ZO PZŁ w Opolu, że jeżeli zawieszonemu nie przysługują żadne prawa członkowskiej, w tym prawo do odwołania się, to dlaczego nie stanowi to przeszkody, żeby członka z koła wykluczyć. Złożyliśmy więc zapytanie do Zarządu Głównego PZŁ, prosząc o interpretację tej sytuacji, celem przedstawienia jej naszym czytelnikom. Zapytaliśmy także, w jakim czasie członek Zrzeszenia może liczyć na odpowiedź od jego organów, ale nasze pismo z 16 maja br. pozostaje do dzisiaj bez odpowiedzi. Zbigniew F. czeka na merytoryczne zajęcie się jego odwołaniem już 8 miesięcy, w tym 2 miesiące od zakończenia się jago kary zawieszenia i odpowiedzi też nie otrzymuje. Ale nie narzekajmy, ciągle jeszcze 9% naszych czytelników jest przekonana, że zawsze można liczyć na rzetelność, wiedzę i profesjonalizm organów PZŁ. PS - Jak pewnie czytelnicy zorientowali się, czerwoną czcionką przedstawiono uchybienia w wykluczaniu z koła Zbigniewa F., które zgodnie ze stanowiskiem prezentowanym przez ZG PZŁ wskazują, że uchwała NWZ powinna zostać przez ZO w Opolu uchylona. Zbigniew F. złożył w Sądzie Okręgowym pozew przeciwko Bogusławowi Grzegorczykowi o ochronę dóbr osobistych naruszonych pomówieniami o składanie fałszywych zeznań przed sądem. Zobaczymy jak dalej rozwijać się będą opisane wyżej sprawy i naszych czytelników o ciągu dalszym poinformujemy. |