Piątek
30.11.2007
nr 334 (0852 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Lis zgnił - sprawa została autor: Stanisław Pawluk
Przypadki łamania norm prawnych i etyki łowieckiej mające miejsce w okręgu Biała Podlaska występują nagminnie. Przykłady takich postaw, za sprawą członka Okręgowej Rady Łowieckiej Antoniego Sacharuka, doczekały się potwierdzenia w kilku prawomocnych wyrokach sądowych. Ostatnio w cykl kompromitujących nasze środowisko łowieckie działań wpasował się prezes Okręgowego Sądu Łowieckiego Stefan Karasiński, członek Koła Łowieckiego nr 18 „Ponowa”, o czym pisaliśmy w lipcu oraz w październiku br.

Wydawało by się, że nauczony przypadkami licznie wskazanymi przez sądy powszechne, Zarząd Okręgowy, Okręgowa Rada Łowiecka i Okręgowy Sąd Łowiecki w Białej Podlaskiej wyciągnęły właściwe wnioski i sprawę „wybryku” prezesa S. Karasińskiego załatwią szybko i zgodnie z zasadami prawa. Tymczasem okazuje się, że ma miejsce szukanie kruczków prawnych, zmierzające do rozmydlenia tematu. Pierwszą oznaką takiej postawy organów PZŁ było umorzenie postępowania dyscyplinarnego przeciwko Stefanowi Karasińskiemu przez Okręgowego Rzecznika Dyscyplinarnego Waldemara Szpilera. Drugi jest właśnie szykowany.

Przypomnę, że jako pokrzywdzony w związku z ujawnieniem sprawy strzelenia lisa w okresie ochronnym, mogłem złożyć odwołanie do OSŁ od decyzji ORD o umorzeniu postępowania dyscyplinarnego przeciwko Stefanowi Karasińskiemu, co też uczyniłem. W odwołaniu wnosiłem o przeniesienie rozprawy do innego okręgu, bo niedopuszczalnym jest rozpatrywanie przez podlegajacych prezesowi sędziów, sprawy ich zwierzchnika. Zamist jednak zachować się zgodnie z pragmatyka sędziowską i moim wnioskiem, OSŁ w Białej Podlaskiej zwrócił się do Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego z prośbą o "konsultacje". Na prośbe tę GRD odpowiedział:

....Okręgowy Sąd Łowiecki w Białej Podlaskiej........
Po dokonanej analizie akt sprawy o sygn. ORD 6/2007 dotyczacej odstrzału lisa w okresie ochronnym – nadesłanej w ramach konsultacji do biura GRD PZŁ - i ustaleniem, iż pismo Kol. Stanisława Pawluka z dn. 7 października 2007 r., uznanego w tej sprawie za pokrzywdzonego, może być uznane za odwołanie na decyzję rzecznika o odmowie wszczęcia dochodzenia dyscyplinarnego – niezbędnym jest aby stanowisko w tej sprawie zajął Okręgowy Sąd Łowiecki. ....


Ani słowa o tym, żeby sprawę rozpatrzył Okręgowy Sąd Łowiecki w innym okręgu, a więc mamy tu wyraźną sugestią GRD, który w swojej opinii milczeniem pomija zapis regulaminu postępowania dyscyplinarnego PZŁ, o możliwosci przenisienia sprawy do innego okręgu, co sugeruje, żeby sprawę swojego prezesa podejrzanego o przestępstwoz art.52 ustawy 'Prawo łowieckie', ropatrzyli sędziowie podlegli podejrzanemu.

Nie trzeba chyba uzasadniać, że rozpatrywanie sprawy prezesa Okręgowego Sądu Łowieckiego, przez sędziów tego sądu nie jest w stanie zagwarantować prawidłowości i bezstronności postępowania. Prominentne osoby w okręgu Biała Podlaska wykazują wyjątkowe tendencje do wikłania się w skandale środowiskowe, wśród których zmienne oświadczenia świadka Jacka Martyniuka przed ORD w sprawie prezesa Karasińskiego, czy wyjątkowo nieetyczna postawa prezesa koła Ryszarda Mączyńskiego jaką ujawniliśmy w sprawie Tadeusza Prokopiuka, skutkują nieodpartym przeświadczeniem, że prezentowane braki w postawach etyczno-moralnych członków organów PZŁ, pozwolą na prowadzenie sprawy przez OSŁ w Białej Podlaskiej. Zwłaszcza, że zainteresowany sprawą należy do „swoich” i trzeba go chronić. Chciałbym się mylić w powyższym, ale dopiero najbliższy czas pokaże, czy sędziowie OSŁ w Białej Podlaskiej wykażą się postawą, jakiej środowisko myśliwych od nich oczekuje i wyłączą się sami ze sprawy dotyczącej ich zwierzchnika.

Lis już dawno zgnił a "sprawa jednego lisa" pozostała. I obawiam się, że zapewne długo jeszcze będziemy musieli ją naszym czytelnikom relacjonować.

PS
O przypadku strzelenia lisa w okresie ochronnym przez "swojego", organa PZŁ w Białej Podlaskiej prokuratury nie poinformowały. Nie zapomniały natomiast skierować sprawy Tadeusza Prokopiuka do prokuratury i zadbać, aby już znalazła się na wokandzie. Tadeusz Prokopiuk do "swoich" nie należy.