Czwartek
07.02.2008
nr 038 (0921 )
ISSN 1734-6827
Redaktorzy piszą
Okapa zawinił - Sekułę powiesili! autor: Stanisław Pawluk
Okręg lubelski został w ostatnim okresie przegoniony w ilości kontrowersyjnych poczynań kół i organów okręgowych przez okręg bialski. Nie na długo. Pokazał się szerszej publiczności nowy „pretorianin” Zenon Okapa, prezesa Koła Łowieckiego nr. 40 „Nemrod” w Krzczonowie. Zenon Okapa rozpoczął właśnie krucjatę, która w roku jubileuszu 60-lecia jego koła, bez wątpienia zarówno kołu jak i okręgowi dostarczy wiele złej sławy.”


Błyskawiczny łowiecki awans

Zenon Okapa jako wysokiej rangi policjant, kiedyć milicjant, jest „kimś” w środowisku. W fakcie, że pełnił funkcje z-cę komendanta KM w Lublinie myśliwi upatrują łatwość uzyskania członkostwa w kołach łowieckich. Został członkiem KŁ nr 17 „Jeleń” w Żółkiewce i nr 67 „Krogulec” w Lublinie. Szybko jednak atmosfera wokół niego w KŁ „Jeleń” zaczęła się zagęszcza, od momentu kiedy zarząd koła nie był w stanie opanować ilości ubywającej z łowisk zwierzyny. Przyczyną tego członkowie koła upatrywali w działaniach Zenona Okapy. Sprawa niewłaściwego rozliczania się ze znaczników, brak przychodów z punktu skupu, w którym Zenon Okapa odstawiał zwierzynę stała się powodem wielu niesnasek w kole z udziałem ZO w Zamościu, ORD, policji, prokuratury i sądu powszechnego. Jak to zwykle bywa z przestępstwami łowieckimi, dowody okazały się zbyt słabe, aby uzyskać wyrok skazujący, co w stosunku do tak wpływowej osoby jaką był Zenon Okapa byłoby raczej czymś niezwykłym, nawet przy złapaniu za rękę. Podejrzewany o liczne odstrzały dokonane bez rozliczania się z kołem Zenon Okapa wyszedł z niezliczonych ilości postępowań bez wyroków skazujących. Członkowie koła wiedzieli jednak „swoje” i nie czekając na zakończenie procesów sądowych, wydali własną ocenę sytuacji i zaczęli się domagać usunięcia Zenona Okapy z koła. Wyczuwając atmosferę Zenon Okapa sam poprosił o skreślenie z listy członków. Tzw. "lewe odstrzały" w tamtym czasie były tajemnicą poliszynela, a u prowadzącego punkt skupu dziczyzny "Elite Expeditions" bez ograniczenia można było zaopatrzyć się w wyroby garmażeryjne z dziczyzny, części półtusz czy łby kozłów na podmianę, gdy strzeliło się nieodpowiedniego "selekta".

Przewidując rozwój sytuacji Zenon Okapa zdobył członkostwo w KŁ nr 40 „Nemrod” w Krzczonowie jako jego kole niemacierzystym. Po roku, gdy w wyniku tarć wewnętrznych w „Nemrodzie”, w które zdecydowanie wkroczył ZO i ORŁ stając po jednej ze stron konfliktu, Zenon Okapa wybrany został prezesem koła. Jedni twierdzą, że nieprawnie, gdyż koło nie było jego macierzystym, inni, w tym sam Zenon Okapa, twierdzą, że wszystko odbyło się zgodnie ze statutem. Jeszcze inni mówią, że wybór na prezesa osoby praktycznie nieznanej w kole, o tak krótkim stażu, bez zaangażowania ORŁ nie byłoby możliwe. Gdyby na zebraniu koła, sekretarz ORŁ i redaktor naczelny „Łowca Lubelskiego” i rówcześnie komendant Państwowej Straży łowieckiej w jednej osobie Jan Bogdan Kozyra, nie wychwalał z pełnym patosu wystąpieniu, rzekomo licznych talentów i zalet Zenona Okapy, mógł nie zostać wybranym. Przemówienie to przekonało zebranych, że jedynie Zenon Okapa może stać się wybawcą koła z nadciągających problemów.

Wokół osoby Zenona Okapy krążą legendy. A to o tym, jak gdy ukradziono strzelbę myśliwską tak na policji przesłuchał „podejrzanego”, że wylądował on w szpitalu, a dopiero później okazało się, że to nie ten, a ktoś inny dokonał kradzieży. Legendy te, podszyte sporym zasobem prawdziwych wydarzeń, a także ubarwień literackich mają wspólną cechę, bulwersują środowisko myśliwych.


Ciężka dola seniora

Florian Sekuła, dziś 76 letni senior, jest bodajże najstarszym myśliwym w KŁ nr 40 „Nemrod” w Krzczonowie. Pełnił tam funkcję łowczego, skarbnika i sekretarza, a jego sylwetkę przybliżyliśmy już naszym czytelnikom. Powtórnie zetknąłem się z Florianem Sekułą, kiedy szukałem potwierdzenia o zastrzeleniu łosia w jego kole, bo miał być wg mojego informatora naocznym świadków skórowania i dzielenia mięsa łosia. Pytany o to wtedy Florian Sekuła w rozmowie ze mną wykręcał się od tematu, roztaczając przede mną perspektywę wspaniałych polowań u nich w kole i poznania mnie z prezesem Zenonem Okapą. Zamiast jednak zaproszenia na polowanie, otrzymałem wiadomość, że Zenon Okapa obwinił za wypłynięcie sprawy łosia właśnie Floriana Sekułę i na zebraniu zarządu z jego inicjatywy podjęto decyzje o zwołaniu nadzwyczajnego walnego zgromadzenia w celu wykluczenia Floriana Sekuły z KŁ „Nemrod”. Jak się powszechnie twierdzi, bezpośrednim powodem nagłego i ostrego ataku na Floriana Sekułę jest przekonanie prezesa, że to on ujawnił fakt zastrzelenie klempy dziennikowi „Łowiecki". Reszta, to jedynie dorabianie otoczki dla realizacji planu pogrążenia przez prezesa denuncjatora. Bez stworzenia możliwości wyjaśnień, zredagowano i przesłano Florianowi Sekule „zarzuty”.


Co da się wyssać z palca

Jak w większości podobnych przypadków, gdy zarząd chce „załatwić” członka koła, tak i tu wyszperano wszystko co zdaniem „oskarżycieli” nadaje się do pogrążenia wydalanego. Sięgnięto do pyskówki sprzed 5 lat, w której Sekuła rzekomo nazwał prezesa „łapówkarzem”, zarzucono, że w 2004 roku nakłaniał do głosowania za jego koncepcją zawieszenia myśliwego za przewinienia łowieckie, że pozbawił możliwości pełnienia obowiązków nie informujac sekretarza kto będzie prowadził dokumentacje, że nie zaewidencjonował składki wpłaconej przez jednego z myśliwych, że pomówił dwu myśliwych o przebywanie w lesie z bronią bez wpisu do książki, wytknieto ostrą dyskusje na walnym zgromadzeniu w roku 2005, podczas którego miał do jednego z myśliwych zwrócił się zwrotem „siedź kłusowniku”, że okłamał zebranych stwierdzając, że Zenon Okapa nie ma prawa kandydowania na prezesa, bo koło nie jest jego macierzystym, że robił bliżej nieokreślone nadużycia z olejem opałowym, którym miał ogrzewać własny dom.

Nadzwyczaj ciężkim zarzutem stało się przedstawione jako przestępstwo, że ...”W miesiącu maju 2005 roku Kol. Sekuła nawiązał kontakt z rzekomym redaktorem Stanisławem Pawlukiem, który „tropi afery łowieckie” i na podstawie relacji Kol. Sekuły szkaluje władze okregowe PZŁ, Przewodniczacego Rady Okręgowej Kol. Łacica, oraz naszych kolegów z koła L. Bezdeka, R, Klimka, J. Bielaka”...

W innym zarzucie czytamy: ...”W dniu 27 grudnia 2007 roku Kol. Sekuła przekazał S. Pawlukowi informację, że Kol. Mróz u którego znajduje się książka wyjść w łowisko zgłosił Straży Łowieckiej fakt dokonania odstrzału lisa w okresie ochronnym przez Kol. Wieczorkowskiego. Powiedział też że Prezes w porozumieniu ze Strażą Łowiecką pozbył się z koła Kol. Wieczorkowskiego, a w to miejsce przyjmuje swoich ludzi”....

Okazuje się, że podejmujący uchwałę zwołującą walne zgromadzenie i stawiający bezsensowne zarzuty zarząd koła w składzie: Zenon Okapa - prezes, Stanisław Podsiadły - łowczy, Bogdan Staniak - sekretarz i Lesław Kister -skarbnik lepiej wiedzą o tym od kogo i kiedy uzyskuję informacje niż ja sam. W dniu 27 grudnia żadnej rozmowy z Florianem Sekułą nie odbywałem, a o okolicznościach opisanego przeze mnie zastrzelonego lisa dowiedziałem się obserwując rozprawę w OSŁ. Idąc na rozprawę nie wiedziałem ani kogo, ani jakiej sprawy będzie dotyczyć, bo sekretarka ZO poinformowała mnie jedynie o dacie najbliższej wokandy.

W zarzutach tych wybija się rzekome obrażanie majestatu prezesa, m.in. poprzez użycie do niego słów „pocałuj mnie w dupę kłusowniku” - których zapewne by nie było, gdyby nie kolejna prowokacja ze strony prezesa, których jak twierdzi Florian Sekuła, było w ostatnim okresie zbyt wiele pod jego adresem.
- Na każdym kroku „umilał mi życie” w końcu nie wytrzymałem. Może były to za ostre słowa, więc gotów jestem za nie prezesa przeprosić. Co do „kłusownika” to zwykła prawda, czego byłem naocznym świadkiem! – stwierdził w rozmowie ze mną Florian Sekuła.

Nie musiałem już więcej pytać, świadek, który dotychczas również wobec mnie ukrywał, że wiedział coś o strzelonym łosiu, zaczął o nim mówić. Ciekawe, jak potoczy się teraz w prokuraturze sprawa tego łosia i czy inni też przypomna sobie prawdę. Będę trzymał rękę na pulsie i czytelników o wynikach śledztwa prokuratorskiego niechybnie poinformuję.


Zarząd specjalnej troskliwości

Wraz z wybuchem „afery łosiowej” zarząd koła w składzie wyżej opisanym, zaczął wykazywać się szczególną bystrością w obserwacji podległych sobie członków, zwłaszcza w aspekcie ich zdrowia. Jeszcze nie wszystkich! Na razie zatroszczył się o stan zdrowia, jak nie trudno zgadnąć, Floriana Sekuły, wnioskując do KW Policji o jego badanie. O innych zapewne zadba przy nastepnej okazji.

- Skierowaliśmy pismo z wnioskiem o przeprowadzenie badań Floriana Sekuły dla jego dobra, a także naszego bezpieczeństwa - stwierdza łowczy Stanisław Podsiadły.
- Florek cierpi na cukrzycę oraz choroby serca. Mając na względzie wiek Florka takie badania wydają się uzasadnione - kontynuuje.
- Czy wszystkich w podeszłym wieku skierowaliście na badania? - pytam.
- Nie - pada odpowiedź.
- Czy jest pan lekarzem, ma pan jakąś wiedzę medyczną?
- Nie! Prezes zaproponował skierowanie na badania więc zaakceptowaliśmy.
- A co będzie, jeśli nauczony waszym przykładem Florian Sekuła zacznie pisać po kolei o wszystkich członkach koła, że podejrzewa ich o schorzenia, które według ustawy o broni nie pozwalają na jej posiadanie? Przecież policja będzie wszystkich wysyłać na dodatkowe badania?
- Nie wiedziałem, że tak może być - stwierdza zaskoczony.

Skarbik Lesław Kister twierdzi, że nie zgadza się z większością zarzutów. Uważa, że takie sprawy winne by załatwione na koleżeńskim spotkaniu i powiedzeniu sobie to, co się ma do powiedzenia.
- Nie akceptuję szeregu pomysłów zarządu - stwierdza - dlatego, nie byłem na ostatnim posiedzeniu zarządu. Wątpię, aby koledzy zdecydowali się na wykluczenie Sekuły z koła.
- Jak w kole przyjęto informację o zastrzelonym łosiu? - pytam.
- Było to dla nas zaskoczenie.
- Czy interesowaliście się poprzednią karierą wybieranego na prezesa Zenona Okapy?
- Nie. Oparliśmy się na opiniach podanych na walnym zgromadzeniu.

Sytuacja w Kole Łowieckim nr 40 „Nemrod” w Krzczonowie rozwija się dynamicznie. Już 10 lutego jest WZ, które zadecyduje o wykluczeniu Floriana Sekuły z koła. Jej aktualny, a także przewidywany stan po zebraniu obrazuje tytuł tego artykułu. Już padają prognozy co do dalszego rozwoju wydarzeń. Spekuluje się, że sytuacja rozwinie się dokładnie według schematu: wykluczenie, odwołanie do ZO, który tradycyjnie uchwałę WZ przyklepie i sprawa trafi do sądu powszechnego, dając kolejny powód do medialnego zainteresowania: „na chwałę” Polskiego Związku Łowieckiego i Zenona Okapy oczywiście!