DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: jeger214-03-2008
Do Kanady na łosie

Trzech kolegów wybrało się do Kanady na łosie. Byli to wytrawni myśliwy a i samą Kanadę odwiedzali już kilka razy. Wynajęli domek nad jeziorem na 5 dni - istna głusza, ani śladu cywilizacji, dostać tam można się było tylko samolotem. Wynajęli więc awionetkę lądującą na wodzie i dalej - na spotkanie przygodzie. Po wylądowaniu, umówili się z pilotem, że odbierze ich za 5 dni. Zostali sami. Trzech przyjaciół i wspólna wyprawa łowiecka. Przez 5 dni nic, tylko polowali, a wieczorem przy kominku i whisky opowiadali wrażenia z dnia. Wynik był imponujący: każdy miał pięknie spreparowany łeb cudownego byka. Po 5 dniach wraca po nich pilot. Pakują graty, broń, amunicję i chcą załadować trofea. Tu jednak pilot twardo oponuje:
- Panowie! To jest mała awionetka! Was trzech, ja, jeszcze całe to wasze żelastwo! Nigdy w życiu! Nie dam rady wystartować!
- Ej! Co z ciebie za pilot?! Jakaś łajza i płaczek a nie pilot! Kto ci wydał licencję?! Chłopie, w zeszłym roku też tu polowaliśmy i mieliśmy jeszcze większe byki, ale tamten z zeszłego roku - ten to był pilot! Bez mrugnięcia okiem nas załadował i wystartował! No a ty co, pękasz?!
Pilot myśli, trochę mu głupio i nie chce się zbłaźnić. W końcu mówi:
- OK, ładujemy wszystko i lecimy!
Myśliwi ucieszyli się, poklepali go po plecach - startują! Samolot powolutku nabiera prędkości, ale czuć wyraźnie, że jest przeciążony. Pilot poci się, ciągnie na siebie wolant, jeziora wciąż ubywa, ściana lasu po drugiej stronie jest coraz bliżej, a samolot ledwie się dźwignął ponad toń jeziora. Las jest już tuż, tuż. Pilot zacisnął zęby... i udało się!!!! Samolot poszedł w górę ponad świerki. Wtem!!! Jeden świerk był trochę wyższy i cały samolot wraz z załogą - na glebę!!! Wszystko fruwało w powietrzu: trofea, broń, amunicja i ludzie. Cudem, nikt nie zginął. Poturbowało wszystkich mocno, ale żyją! Pilot miał trochę dziwny i mętny wzrok gdy zapytał:
- Gdzie my jesteśmy?
- No... będzie jakieś 200 metrów dalej jak w zeszłym roku! - odpowiada myśliwy.



Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.