DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk01-04-2012
Z wokandy OSŁ w Zamościu

Okręgowy Sąd Łowiecki w Zamościu w składzie: Henryk Kiesz - przewodniczący oraz Antoni Zygmunt i Jerzy Pal, przy udziale ORD Ludwika Buczka, w dniu 29 marca 2011 rozpoznawał sprawę kolejnego „działacza” PZŁ z okręgu zamojskiego, którzy w ostatnim okresie czasu popadli w konflikt nie tylko z przepisami statutu, ale także zdaniem prokuratury naruszyli normy prawne zapisane w kodeksie karnym.

Obwinionym w sprawie jest prezes Koła Łowieckiego nr nr 45 „Ponowa” w Hrubieszowie Stanisław P., a świadkiem obrony łowczy tego koła Krzysztof K., któremu decyzją dnia 5 stycznia 2010 WPA KWP w Lublinie cofnęło pozwolenie na posiadanie broni myśliwskiej ze względu na naruszenie przez niego przepisów prawa karnego. Prezes Stanisław P. został prawomocnie skazany w sądzie karnym za strzelanie do bażantów pod domem i przy karmiku dla ptactwa wykonanym i podkarmianym przez dzieci rolnika, pod domem którego zajście to miało miejsce. Przepisy statutu PZŁ nie pozostawiają sądowi łowieckiemu pola manewru w takim układzie i OSŁ na podstawie paragrafu 142 statutu obligatoryjnie wymierza karę zawieszenia w prawach członka zrzeszenia.

Z akt prokuratorskich i sądowych wynika, że prezes Stanisław P. w dniu 26 luty 2011 w m. Werbkowice oddawał strzały do bażantów w bezpośredniej styczności z zamieszkałym zabudowaniem, o czym miejscową policję powiadomił mieszkaniec tego budynku. Przybyła na miejsce policja przebadała prezesa na zawartość alkoholu, sprawdziła pozwolenie na broń. Prezes był trzeźwy. W toku dalszych czynności zabezpieczono fotograficznie słupek z karmikiem przy domu mieszkalnym, pod którym feralnego dnia bażanty dziobały ziarno spadające z karmika dla ptaków. Pomiar odległości pozwolił na stwierdzenie, że słupek z krwawymi śladami, upierzeniem i śrucinami jakie uderzyły w niego, znajduje się w odległości 6 metrów od budynku mieszkalnego.

Oprócz łowczego Krzysztofa K. w sprawie karnej zeznawał także jego syn, myśliwy, który pozwolenia na broń w chwili zdarzenia jeszcze nie posiadał i jak stwierdził, pojechał pojazdem terenowym wraz z młodziutkim psem, aby przy okazji polowania prezesa układać psa. Z chwilą powstania awantury z rolnikiem, wraz z ojcem, odjechali, bo jak stwierdził ojciec zna rolników i unika awantur. Oskarżony twierdzi, że to on swoim samochodem odwiózł łowczego do domu. Żaden ze świadków występujących w sprawie nie potwierdza obecności łowczego z synem w chwili tego zdarzenia w miejscu zajścia. Policja w Hrubieszowie ustaliła, że w chwili kiedy padały strzały do bażantów, prezes pracował na stacji diagnostycznej dokonując przeglądów rejestracyjnych co potwierdzają także wydruki z kas fiskalnych i czas interwencji patrolu policyjnego. Sprawa fałszywych zeznań ma niebawem być wyjaśniona przez organy ścigania.

Nieścisłości w postępowaniu dyscyplinarnym za sprawą obwinionego i świadków łowczego i jego syna jest sporo. Dający alibi swojemu prezesowi łowczy stwierdza, że w chwili tego polowania książka ewidencji myśliwych znajdowała się u niego w domu. Wcześniej była u innego myśliwego, ale na podstawie decyzji zarządu została czasowo umieszczona u niego, aby po „aferze” z bażantami powędrować w kolejne miejsce wyłożenia. Żadne dowody zebrane w sprawie karnej nie potwierdzają istnienie uchwał zarządu koła dotyczących miejsca wyłożenia jak też nie ma śladu, że o tych częstych zmianach miejsca pobytu książki ewidencji powiadamiane było właściwe nadleśnictwo czego wymaga ustawa Prawo Łowieckie. Na pytanie ORD dlaczego obwiniony polował bez zapisania się do książki łowczy stwierdza, że on obwinionego zapisywał, ale pomylił się i zapisał go w inne miejsce niż praktycznie miało miejsce polowanie. Obaj zgodnie stwierdzają, że zwyczajem było w KŁ „Ponowa”, że myśliwi jako miejsce polowania wskazywali „obwód nr 140” i nikomu do czasu konfliktu to nie przeszkadzało. Zarówno prezes jak i łowczy nie tylko w tej kwestii dawali dowody niskiej znajomości zasad łowiectwa, przepisów statutu i ustawy łowieckiej czym niejednokrotnie wywoływali wyrazy dezaprobaty sędziego prowadzącego rozprawę i rzecznika dyscyplinarnego. Występujący w rozprawie obrońca obwinionego prezesa żadnej roli w tym postępowaniu nie odegrał, ograniczając się praktycznie do wzniecania polemiki z sądem i rzecznikiem, które skutecznie hamowane były przez prowadzącego rozprawę sędziego przewodniczącego Henryka Kusza, jako niedopuszczalne w procedurze prowadzenia rozpraw.

Protokoły ze sprawy karnej prowadzonej w obecności oskarżonego Stanisława P. dają Okręgowemu Sądowi Łowieckiemu przykłady skutków jakie wywołują obwiniony przy udziale, akceptacji i poparciu łowczego pośród miejscowej ludności swoim ostentacyjnym łamaniem prawa. Dla przykładu przytoczę obszerny cytat z zaprotokołowanego zeznania czternastoletniej dziewczynki:

Wiem czego sprawa dotyczy. Dotyczy pana który zastrzelił u nas bażanty. Tego dnia siedziałam sobie przy oknie w pokoju rodziców i oglądałam telewizję. Nagle usłyszałam straszny huk. Przestraszyłam się, nie wiedziałam o co chodzi. Wyjrzałam szybko przez okno. Zobaczyłam samochód, z którego okna wystawała lufa. Szybko wybiegłam z pokoju, krzyknęłam do rodziców „strzelają”. Rodzice szybko wybiegli na dwór. Ja wybiegłam, po jakimś czasie, za nimi. Rodzice coś tam krzyczeli. Krzyczeli do osoby, która strzelała. To był mężczyzna, którego jednak nie potrafię opisać, bo stałam w pewnej odległości od niego, poza tym byłam zapłakana.
Przewodniczący stwierdza, że w oczach świadka pojawiły się łzy.
Świadek zeznaje dalej:
Widziałam, że ten mężczyzna strzelał do bażantów. Płakałam, bo całą zimę dokarmiałam te bażanty. Nie słyszałam co mówił mężczyzna.
Przewodnicząca stwierdza, że świadek płacze. Poinformował, że jeśli świadek nie może zeznawać zostanie zarządzona przerwa.
Świadek zeznaje.
Nie potrzebuję przerwy. Ten mężczyzna trzymał bażanty w dłoni. Obok karmnika stał duży talerz do którego sypałam ziarno dla bażantów. Gdy zobaczyła tego mężczyznę, stał on w odległości około metra od tego karmnika.”


Okręgowy Rzecznik Dyscyplinarny swoim wniosku oskarżycielskim Stanisława P. uwzględnił także te naruszenia norm łowieckich, jakich sąd karny nie rozpatrywał. ORD zarzucił prezesowi polowanie bez wpisania do książki ewidencji, polowanie bez ułożonego do polowania na ptactwo psa oraz strzelanie w odległości około 6 metrów od budynków mieszkalnych. Mimo, że Zarząd Okręgowy w Zamościu od dawna posiada wiedzę o postawionych przez prokuraturę zarzutach, a następnie o prawomocnym skazaniu prezesa za wykroczenie łowieckie z rozdziału X ustawy Prawo Łowieckie, żadnych działań statutowych skutkujących zawieszeniem do czasu zakończenia postępowania nie podejmował. Nie było by nic w tym dziwnego, bo statut do obligatoryjnego zawieszenia zmusza jedynie w przypadku przestępstwa, a nie wykroczenia jak w tym przypadku to znane mi są przykłady, gdzie z o wiele błahszych powodów działania ORD jak i OSŁ były bardzo restrykcyjne a jeden ze Świerzych przykładów opisałem tutaj.


Sąd Rejonowy skazał Stanisława P. na grzywnę w wysokości 550 złotych oraz zapłatę kosztów sądowych w wysokości 155 złotych. Czy prezes Koła Łowieckiego nr 45 „Ponowa” w Hrubieszowie Stanisław P. zostanie potraktowany równie łagodnie w sądzie łowieckim dowiemy się po zakończeniu rozprawy przez Okręgowy Sąd Łowiecki w Zamościu, który ze względu na niestawiennictwo świadka, nie będącego członkiem PZŁ, odroczył rozprawę do dnia 19 kwietnia 2012. Nie mając możliwości prawnych do przymuszenia świadka do stawienia się przed sądem łowieckim OSŁ będzie musiał wydać orzeczenie ograniczając się jedynie do odczytania zeznań złożonych wcześniej.

O wyniku poinformujemy.





Brak komentarzy do tej publikacji

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.