DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Kulwap08-08-2005
PIERWSZY DZIK

Wojtek, czyli syn Kulwapa czasu na polowanie ma niewiele. Sesje kolokwia, praca aby zarobić na jakieś wakacje absorbuje większość czasu. Mimo to zachęcony przez ojca udał się wraz z nim na piąte w swym życiu polowanie na dzika. Wcześniej "zaliczył" już kaczki, bażanty a kilka dni temu na zakończenie sezonu - sarnę.

W głębi lasu, gdzie kilkanaście lat przebywały orły i ludzka stopa nie miała prawa tam stanąć, wraz z ojcem postawili ambonę przeniesioną i naprawiona po wyczynach miejscowych wandali. Ambona skromna, bez ogrzewania i klimatyzacji ale za to z szeroko otwartym bezpośrednim kontaktem z naturą.

Dziki pojawiły się około 19.00 ale watacha prowadzona przez wielką i doświadczoną lochę nie wyszła na niewielki otwarty teren. Wróciwszy w zarośla pochsząkiwała, kwiczała i chrąchała przez jakiś czas aby następnie pokazać się na chwilę z innej strony. Młody pełen temperamentu duch przyszłego nemroda obserwował bezradnie poczynania sporej dzików. Nie dał się jednak ponieść emocjom i powstrzymując emocje oczekiwał wyjścia odpowiedniego zwierzaka na czyste. Ojciec spokojnie siedział obok. Udzieliwszy wcześniej rad i wskazówek cicho obserwował poczynania syna.

Po ponad 40 minutowych igraszkach z łowcami dziki postanowiły przekąsić co nieco. Wyszło ich kilka na nęcisko, a reszta pozostała w krzakach. Młody łowca mając idealną widoczność na białym świeżym śniegu, którego już nauczył nazywać się ponową - postanowił wykorzystać daną mu przez św. Huberta szansę. Podświetlenie krzyża, wycelowanie w rudego warchlaka, przyśpiesznik i ..... po chwili rozległ się odgłos strzału oddanego z kalibru 7 x 64.

Pocisk RWS TIG powędrował w kierunku upatrzonego zwierza. Przyjąwszy kulę, warchlak padł niczym podcięty w miejscu gdzie był. Młody łowca poderwał się z miejsca ale stanowcze położenie dłoni ojca osadziło go powtórnie na ławce ambony. Czas płynął i widać było, że młodzieniec pragnie jak najszybciej znaleźć się przy swojej zdobyczy.
Lustracja lornetką potwierdziła, że dzik nie wykonuje żadnych ruchów. Odczekawszy pół godziny obaj uczestnicy polowania udają się w kierunku leżącego dzika. Z pobliskiego świerka ojciec odłamuje złom, jedną część kładąc na wlocie kuli, drugą jako ostatni kęs poleca włożyć synowi w gwizd a trzecią na lisiej czapce wręcza szczęśliwemu młodemu łowcy. Ten wtyka świerkowy złom pod pagon kurtki. Gratulacje, życzenia i rozważania o ostatnich minutach polowania w śnieżnej nocnej scenerii posiadają jakiś swoisty urok, pełen swoistego romantyzmu.

Szczęśliwi: syn z odniesionego sukcesu i ojciec z nadziei, iż syn wie na czym polega sens łowiectwa, wracają do domu....




28-01-2006 14:08MagnumSerdecznie gratuluję, szczególnie, że małego dzika trudniej trafić ;)
19-08-2005 22:51Jozef Starski"Kulwap" - to opowiadanie i tak ciekawe, byłoby jeszcze ciekawsze, gdyby Wojtek podzielił się swoją wersją przeżyć. Byłoby fajnie "zajrzeć" w zakamarki myśli, serca i nerwów obu myśliwych z różnych generacji wiekowych, ale spokrewnionych. Może uda Ci się przekonać Wojtka do napisania swojej wersji tego polowania?

Darz Bór obu nemrodom i łapa dla tego brązowego gościa na zdjęciu po prawej - Joe

08-08-2005 18:58Szort o prosze i jest ów opowiadanie czułem ze cos bedzie +
08-08-2005 16:10wsteczniakGdzieś już to czytałem i pomnę, że sporo było bardzo pozytywnych komentarzy.
Postawię, zatem, tylko +

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.