DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: krogulec02-11-2005
Drugi miot -piąte stanowisko

Opowiadanie to dedykuję wszystkim tym, co pierwszy raz na linii z kawałkiem stalowej strzelającej rurki stają....... niech im św. Hubert okaże swą dobroć.

Nieśmiały śnieg wirował płatkami w cichym lesie... Rozmazywał obraz na i tak wiecznie brudnych szkłach moich okularów. Jakoś tak w duszy sobie powtarzałem, aby nie zapomnieć do końca...... Drugi miot stanowisko piąte...... Po prawo stał Władek. Były prezes naszego koła. Myśliwy całą gębą. Dobrze koło za jego „prezesostwa” prosperowało, a i On to dostąpił zaszczytu strzelić bodajże ostatniego rysia w Naszym łowisku .....ale i czasy były inne...

Popatrzyłem na gęstwinę naprzeciwko... Drugi miot stanowisko piąte... Ot tak jak się, co przyczepi to i tak zostaje jak te głupie słowa piosenek... od których się uwolnić nie można..... Przez tę gęstwinę to niewiele widać ot tu taka wizurka dalej dołek no tak na strzał breneką. Może i z przyrzutu będzie dosyć miejsca i wystarczająco mało gałęzi ... płatki oklejały mi okulary przetarłem chusteczką, ale i tak na niewiele się to zdało.......... cisza absolutna.

Po lewej stoi a właściwie siedzi Zygmunt. Niewielka to różnica, czy Zygmunt stoi czy siedzi z powodu niewątpliwie małego wzrostu. Ten jego atrybut był często przedmiotem złośliwych docinków. W momencie kiedy przecierałem ponownie zawilgocone szkła Zygmunt zerwał się ze stołka i jakoś dziwacznie złożył się parę razy .... taki miał zwyczaj, że lubił sobie wszystko na linii przetrenować czy wypróbować .....

Ja stojący pomiędzy tymi już wytrawnymi i nie pierwszej młodości Nemrodami byłem lekko zdezorientowany ... Moje pierwsze zbiorowe polowanie, kiedy to nie stoję za czyimiś plecami, czy też nie brnę przez listopadowo - grudniowo – styczniowe mioty. Prawie dwa sezony goniłem po lasach, podkładałem psy i stażowałem, skąpałem się nie raz w bagnie, spociłem i zlazłem do rozpadnięcia się butów... Zwierza też wypchnąłem troszkę... Były drobne sukcesy jak wtedy, kiedy przetrzepałem trzcinowisko na prawie zupełnie „bezstrzałowym” polowaniu... oj poszła wtedy wataha, że aż ziemia dudniła w ostatnim miocie padło trochę tego zwierza, patrzono na mnie wtedy z uznaniem ......

Jakoś tak właśnie kiedy znowu zacząłem przecierać szkła okularów rozdarła się nad moją głową wiewiórka .... drugi miot , piąte stanowisko znowu przemknęło mi przez myśl ..., ile jeszcze tych "drugich miotów" i stanowisk będzie w tym sezonie ..., a i w innych następnych latach mojej polowaczki ...... pewnie zapisane to gdzieś u św. Huberta .... kto wie?!

Wiewiórka zaczęła zrzucać szyszki.... pac... pac koło mnie. Zacząłem się zastanawiać czy trafi mnie w końcu ? Czy tak sobie to piąte stanowisko upatrzyła, aby mnie wkurzyć .. pac znowu gdzieś tam między krzaki....... pac ........ Naprzeciwko mnie lekko z dołka po prawej stronie wychynęła prawie bezszelestnie szara sylwetka .... za nią druga .... trzecia , czwarta .. pią... szu..., sma ... i tak się sypało w defiladzie na blat między gałęziami jeszcze dość długo ....

....."strzelamy tylko małe dziki lochy oszczędza..." ....... brzmiały dźwięcznie słowa łowczego Tadeusza ....., małe gdzie .... które to ?!!....
Szare cienie przesuwały się w stronę upatrzonej wizurki ...... drugi miot , piąte sta...... skład , huk i własne zdziwienie ... wszystko się rozmyło jak nagła mgła. Wiewiórka już nie istniała , pociąg dzików też nie istniał z szumem oddalał się przerażająco szybko znacząc swoją drogę coraz odleglejszymi strzałami ...... Drugi miot, piąte stanowisko .... z lufy mojego merkla wyskoczyła łuska ta jedna, jedyna ta pierwsza......

Mimo zaparowanych i mokrych okularów moje oczy spotkały się ze wzrokiem stojących na sąsiednich stanowiskach kolegów .... po prawej stronie nie było strzału , ale wyczytałem zainteresowanie u Władka ........ nie widział tych dzików mimo że szły prawie od niego . Ale po lewej były aż dwa ......... a dalej już chyba nikt nie liczył ... Ze wzroku Zygmunta wyczytałem, że nie był przekonany o skuteczności swych strzałów ...... machnął tylko na znak, że zmarnował raczej okazję .......

Ja natomiast stałem i nie wiedziałem co powiedzieć ....., strzał ....... nie zaznaczył .... trudno cokolwiek zuważyć nie mając praktycznie żadnego doświadczenia ...., drugie pędzenie ... piąte sta.... w kółko kołatało się w myślach, przerwane w końcu .... odgłosem trąbki. Koniec pędzenia .

Rozładowałem merkla i zgłębiłem się w las ....... pięć...... dziesięć .... dwadzieścia osiem kroków do miejsca gdzie gałęzie tworzyły wizurkę ....... miejsce zaznaczone na opadłych liściach pokrytych lepkim lekko topniejącym śniegiem ..... czarne jakby wierzgnięcie ...., a może to przycięcie breneką ...... jest mi gorąco ...szkła coraz bardziej mokre znowu czyszczę .... szukam krwi .... choć kropli, kropelki jakiegokolwiek znaku ... drugi miot ... piąt..... cholera, ale mnie dopadło ...

Słyszę obok słowa Jurka .... no masz tu tego swego dzika ........ Pośród rozrzuconych gałęzi dębu przy starym zwalonym pniu leżał wtulony martwy dzik. Co tam dzik, to za dużo powiedziane .... dziczek. Już nie pasiak, ale taka ledwie co dzika świnka w pierwszej zimowej sukni. Patrzyli na mnie w ciszy jak patroszyłem ...., z za pleców usłyszałem prześmiewczy głos Michała ... , patrz takiego małego i na czystą komorę w pełnym biegu .......

Dziczek ważył 12 kg w jednej ręce go doniosłem do ogniska .... pasowanie, a potem trochę przycinków i gratulacji . Jeszcze parę pędzeń i tenże świeżo upieczony nemrod królem polowania ...... jakoś tak dziwnie było, że już nikomu knieja nie darzyła ....... A Zygmunt został królem..... pudlarzy

Dziwnie się w życiu plecie ... dwa lata temu, w którymś tam miocie stanąłem nie na pamiętnym dla siebie stanowisku ..... ale na czwartym ..... tym razem po prawej na piątym stał Zygmunt .... Nie należy już do naszego koła ..... ma prawie osiemdziesiąt lat, kiepskie zdrowie i tylko czasami gościnnie się pojawia ...... Stanęliśmy obok siebie ... i widziałem w jego oczach błysk nadziei. Wartkie jest koło fortuny jak mawiał pan Zagłoba - tym razem ja zostałem królem pudlarzy , ale piąte stanowisko nie podzieliło się z Zygmuntem ..... Ot może nie było wiewiórki?

Darz Bór!






03-11-2005 20:40Gimlia mi sie bardzo podoba :) gratuluje dziczka, teraz to pewnie i wieksze na rozkładzie Kolega ma :)
02-11-2005 21:59krogulecPrzecieranie szkieł wygląda ..... tak samo . Niby są środki które zmniejszaja parowanie jak chociażby Chemax czy swego czasu Amweya... natomiast czy to skuteczne ... najlepsze podobno zwykłe mydło w płynie spryskane dwustronnie a nstępnie wytarte do sucha .
Zmniejsza parowanie na jakieś 2-3 dni .

pozdrawiam
02-11-2005 16:08Jozef StarskiAch "Krogulec" - przypomniałeś nam wszystkim, tym swoim pięknym opowiadaniem - nasze, każdego z nas, pierwsze polowanie...

Dobrze by było abyś jeszcze powiedział jak dziś wygląda sprawa przecierania okularów...Może masz jakieś ciekawe rozwiązanie, z którego można by skorzystać, bo...tak dawno odbyło się niejednego z nas - pierwsze polowanie...Dziś wzrok już nie ten...

Z myśliwskim pozdrowieniem - Darz Bór - Joe
02-11-2005 15:06Leon_OlsPiękne są te początki :-) Kto wie może i my bedziemy mieli okazje stanąć na stanowiskach obok siebie kiedy to ja bede przeżywał ten swój pierwszy raz :-D Pozdrawiam
02-11-2005 12:19arciszEch... Krogul... Ładnie żeś to skrobnął. Moja pierwsza zbiorówka to wielka obawa przed samym sobą. Czy aby nikomu z kompanów nie zrobie krzywdy.... I zrobiłem, tyle że rudzielcowi - padł w ogniu a potem niezauważenie dla nikogo wyczołgał się do podbliskiego gęstego młodnika. Udało się go dojść po pedzeniu razem z psem.
Królem tez zostałem ale na trzecim polowaniu - wystarczył szarak...

DB

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.