DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk24-05-2007
Dla kogo Łowiec Lubelski?

W lubelskim temperatury sięgają 30 stopni Celsjusza więc z przyjemnością sięgnąłem po najnowszy, jeszcze ciepły, numer kwartalnika „Łowiec Lubelski”, opatrzony numerem 1! Numer ten oznacza chyba, że Okręgowa Rada Łowiecka miesiąc maj zaliczyła do pierwszego kwartału roku i „chcąc nie chcąc” pismo zaszeregowane jako „kwartalnik” wydać musiała. Mało eleganckie wobec czytelnika byłoby, wydanie pierwszego numeru np. w czerwcu, który to miesiąc wypadałoby ORŁ w Lublinie zaliczyć już do drugiego kwartału roku! Nie będę się dziwił, jeśli wzorem lubelskiego systemu, rok będzie miał dwa, lub pięć kwartałów, bowiem czas w ORŁ wydaje się rzeczą jak najbardziej względną.

Już sama okładka ze zdjęciami żubrów, podobno licznie występującymi na hałdach wokół lubelskich kopalń węgla, powoduje, że wyłączam wentylator trzymany dla zbicia niespotykanego o tej porze roku upału. Śnieg występujący obficie w prawie całym numerze powoduje, że ogarnia mnie przyjemny chłodek. Z odrobiną zdziwienia czytam fragment „Pana Tadeusza” A. Mickiewicza, umieszczony na tle śniegowej bieli. Nie umiem odczytać intencji tego dziwnego kolażu poetycko-przyrodniczego, inaczej jak nawoływanie do pospolitego ruszenia! Redakcja kierunku natarcia nie zasugerowała.... Domniemam, że A. Mickiewicz także miał związek z Lubelszczyzną i przy najbliższej okazji postaram się zapytać w ŁL jakie to były związki inspirujące do poświęcenia mu miejsca w tak poczytnym czasopiśmie. W to, że poczytne nie wątpię, bo bez wątpienia oprócz autorów czyta go jeszcze co najmniej dwu myśliwych osobiście mi znanych - w tym niżej podpisany.

W środku numeru, w większości zawierającego motywy zimowe lub odległe od Lubelszczyzny, znaleźć można stałe i cyklicznie pojawiające się laurki pod adresem tego samego grona kolegów i przyjaciół zrzeszonych w Okręgowej Radzie Łowieckiej, członków Zarządu Okręgowego i komisji problemowych ORŁ. Wśród tych ostatnich dokonano jednak słusznej „lustracji” dbając jednak o to, aby ci co swą postawą i pracą swoich kół, okręgowi sławy przysporzyli, w komisjach jak najbardziej zasiadali. Tak więc w komisji hodowlanej misję nadal sprawuje łowczy KŁ nr 3 Jeleń Wojciech Kraska, a sekretarz zarządu tego koła Konrad Oleszczuk, nadal działa w komisji kultury łowieckiej.

Przykład „Jeleniej” kultury uwidocznił się także ostatnio, na pogrzebie wielce zasłużonego długoletniego łowczego tego koła, na którym prominentnych kolegów widać nie było. Nawet prezes koła, znany w wąskim kręgu znajomych poeta, nie obudził swej wrażliwości na tyle, aby nadać silniejszy akcent pożegnaniu tak zacnego współtowarzysza łowów. Także i w omawianym numerze ŁL próżno by szukać choćby małej wzmianki o tym dość ważnym wydarzeniu mimo, że nazwisko Antoni Barszczewski w środowisku lubelskich myśliwych jest dość znane. Aktualny zarząd koła nie miał chyba śmiałości spojrzeć w martwe oczy kolegi, którego wcześniej za ich udziałem sponiewierano paszkwilami i pomówieniami, aby zdobyć władzę w kole. Honor oddać należy Zarządowi Okręgowemu, który w tym wypadku okazał się bardziej zaangażowany występując na pogrzebie w znaczącym składzie i z sygnalistami.

Komisję hodowlaną ORŁ uzpełnia m.in. Waldemar Wróblewski z KŁ nr 9 LTM, w którym miał miejsce opisywany przez nas przypadek polowania w lutym na dziki z naganką. W. Wróblewski był ukarany w okręgu zawieszeniem w prawach członka PZŁ, ale GSŁ "ułaskawił" trzech ukaranych przez dwa kolejne sądy w Białej Podlaskiej i zastosował wobec nich specjalne traktowanie, nakładając na nich tylko naganę. Łowiec Lubelski nie odnotował, że w środowisku lubelskim głośno mówi się, że potraktowanie naganą myśliwych z koła, w którym członkami są min. prezes Sądu Łowieckiego, ORD, a także łowczy okręgowy Karol Cichowski jest wynikiem wyjątkowych nawet jak na PZŁ układów kolesiowsko-korupcyjnych. Mówią dobitnie, to czego ŁL słyszeć nie chce: klika!

Powracając do „lustracji” zauważyć należy, że zlustrowano wiele zacnych osób. M.in. lustracji poddano prezesa jednego z najlepszych kół łowieckich za to, że członek „jego” koła aktywnie pisze w internecie! Nigdy by mi takie uzasadnienie do głowy nie wpadło, ale skoro masy mówią.... to coś w tym musi być. Osobiście odczułem różnego rodzaju działania majace na celu "zamknięcie mordy" więc nie dziwię się także i takim pociągnięciom skostniałych lubelskich władz łowieckich. Jednym słowem prezes otrzymał pismo o treści wczesnogierkowej: ...„dziękujemy Koledze za dotychczasową pracę".... Gdyby wywoził śmiecie jako karmę do lasu jak to robią w „Jeleniu”, gubił broń po pijaku, „wypie.... na zbity pysk z koła” wzorem koła nr 9 "LTM", tępił opozycję wobec władz okręgowych - zapewne by go nie zlustrowano, a może nawet dano awans! A skoro ów prezes niczym „dziecko we mgle”, grzeczny, pracowity i chamstwa w swoim kole nie toleruje, a koło przoduje w wielu dziedzinach, to najwyraźniej do komisji KULTURY nie przystaje. Oficjalnie na ten temat w relacji ŁL napisano: ....'uszczuplono składy, licząc na prężniejszą działalność mniejszych grup ludzi.

Oprócz sporych ilości śniegu, w kwartalniku spotkać można: polowanie na muflony w Górach Sowich, materiał o Puszczy Białowieskiej i o przejściach dla zwierzyny we Francji, a ostatnia strona także zawiera zimowy akcent: ambonę myśliwską w Dolomitach przymocowaną do drzew. Poza tym te same twarze, te same ciastka, stoliki i bale. Nieodzowne atrybuty pisma wydawanego na grubym kredowym kolorze w tzw. full kolorze, aby buźki kilku ciągle tych samych działaczy nie traciły na wyglądzie mimo upływu lat. Te same sprawozdania z cyklu: „rączka, klapa, buźka, goździk” i ci sami co te klapy nadstawiają tym, co i w poprzednim roku goździki wręczali. Sprawy nurtujące miejscowe środowisko nie znajdują w nim żadnego odbicia.

W dziale „Bigos Myśliwski” dowiadujemy się, że program „Knieja” to już „Magazyn Przyrodniczy” i nadawany jest przez TV Puls. Redakcja z zachwytem podkreśla, iż program ten jest redagowany przez członka komisji kultury ORŁ. Tenże autor dał się poznać naszym forumowiczom jako słynny poszukiwacz haków na „kulwapa”. Przy takich „zasługach” oczywistym jest, że lustracji o której wyżej nie podlegał, a na członkostwo w TAKIEJ komisji kultury zasługuje jak rzadko kto. Dziw, że ORŁ w Lublinie nie powołała do składu komisji hodowlanej najsłynniejszego łowczego z KŁ nr 8 "Łoś", który wraz ze swoim prezesem idealnie pasowałby do nazwy komisji, wspaniale uzasadniając słowa hodowla i kultura! Do komisji strzeleckej powinni powołać innego wyjatkowo skompromitowanego prezesa w środowisku Krzysztofa C-Z., którego synowie usilnie starają się zabłyszczeć na firmamencie strzeleckich gwiazd. Prezes ORŁ Czesław Kowalski doświadczony działacz jedynej, jeszcze w poprzedniej kadencji, słusznej partii, zapewne wykorzysta szansę wyjątkowej elastyczności politycznej Krzysztofa C-Z. i pozwoli mu przeczekać trudny okres, licząc na powrót poprzedniej ekipy.

Nachalna wręcz gloryfikacja tych samych osób, często wyjątkowo na taką popularyzację nie zasługujących, lapidarne sprawozdania z odbytych posiedzeń, z których nic poza tym, że się spotkano nie wynika sprawia, dyskwalifikuje pismo jako „przyjaciela” lubelskiego łowcy. Bardziej przypomina koreańską agitkę, niźli czasopismo, po które zainteresowany sięga często, a kolejnego numeru oczekuje z niecierpliwością. Taka tendencja pisma wynika być może z faktu, że w mało jasnych okolicznościach władzę nad ORŁ przejął Czesław Kowalski, co to do łowiska, do ostatnich wyborów, jeździł rządową lancią z wielką przepustką na przedniej szybie. Teraz pozostały mu wspomnienia i nadzieja, że kolega myśliwy Grzegorz Kurczuk ponownie dostanie sie "w ministry" i ponownie umożliwi awans, do których Czesław Kowalski zrobiwszy karierę od listonosza do władz centralnych, zdołał się już przyzwyczić do bycia "kimś". Tu skromna uwaga dla naczelnego pisma "Łowiec Lubelski", że spadła ilość wizerunków miłościwie nam panującego w stosunku do numerów wydawanych w poprzednim okresie, gdy prezes sprawował funkcje rządowe! Ten fakt może się odbić na karierze naczelnego!

Pismo nie chwali się, że za pieniądze członków Zrzeszenia zakupiono dla redakcji drogi sprzęt komputerowy i fotograficzny. Chyba dlatego, że nawet takie dość frywolne wydawanie pieniędzy nie zmieniło zawartosci i jakości pisma zgodnie z oczekiwaniami myśliwych. Nawet przytłaczający „barok” w postaci grubej kredy i bezzasadnego używanego na siłę koloru na każdej stronie, nie są w stanie zrekompensować wyjątkowo niskiej jakości i oderwanej, od oczekiwań czytelnika, zawartości. Chyba, że Okręgowa Rada Łowiecka za pieniądze swoich członków pragnie mieć kolorowego gniota, w którym piszą sami dla siebie, zaspokajając za pieniądze kolegów myśliwych z okręgu swoje "tfurcze" aspiracje. Tylko, że szeregowi członkowie PZŁ nie chcą już za nie płacić!







08-06-2007 14:08 medea111 Przecież jeszcze w miesiącu marcu br. byłeś Kulwapie w doskonałej komitywie z "naczelnym" Łowca Lubelskiego. Razem mieliście tworzyć zarząd "Łęczyńskiego Dzika". Razem knuliście jak i komu zabrać obwody łowieckie posuwając się do haniebnych prowokacji.A teraz co, "sezonowa" przyjaźń się skończyła i aby być na fali, no to trzeba dać najlepiej "naczelnemu" po ryju. Znając twoją osobowość, to wcale mnie to nie dziwi.
04-06-2007 16:48 gekon Neutral, bawi Cię wsadzanie kija w mrowisko. Wygląda na to że nie jesteś dwulicowy a prawie cztero-neutral vel gębuś vel dymek. Cała kolekcja. Następny kryptonim to będzie prawdopodobnie kameleon. to taka ulubiona przez osy jaszczurka, tylko że bardzo zmienna. W doskonale plugawy sposób dostosowuje się do środowiska, nawet bardziej plugawego niż on sam. Nie wiem czy cechuje go zakłamanie, ale ta cecha zarezerwowana jest chyba tylko dla przydymionych gębusi, zwierząt nie należy obrażać. Zdecydowanie na to nie zasługują. Neutral, przypominasz "babrzysko" ale ubabrałeś się sam, i w oczach wielu na własne życzenie. I nie bądź hipokrytą ( nie mylić z Hipokratesem ).
29-05-2007 09:52 neutral Rudi - święte słowa ale ja już przewidywałem taki rozwój wypadków wcześniej, lepiej oglądać "babrzyska" w lesie niż na forum.
28-05-2007 21:09 Rudi Coś Ci redaktorze spada zainteresowanie. Tylko dwa posty. O pardon!, mój jest trzeci, ale nadal mizernie. Grozi marginalizacja i żebry.
Po prostu plum, plum, jak ŁL.
25-05-2007 10:00 fenek Myślałem że ten periodyk już nie istnieje. Właśnie ze względu na jego treść, bardziej przypominającą kronikę towarzyską określonych lubelskich sfer a nie pismo fachowe dla hobbystów, moje koło chyba jako pierwsze w okręgu lubelskim wyłamało się z obowiązku prenumeraty. To było traktowane nieomal jak zamach stanu-przestać godzić się na napychanie prywatnych kieszeni. To był zamach na PZŁ! Dziś takie bzdury po prostu nudzą, zupełnie jak ten kwartalnik lubelski. Zespołem redakcyjnym nie trzeba się przejmować! Kopanie sobie grobu jest czynnością na tyle poważną, że nie należy w tym przeszkadzać. D.B.
24-05-2007 14:45 Walus Artykuł w sumie prawdziwy, choć można by zrezygnować z kilku złośliwości w rodzaju "synowie Krzysztofa C-Z usilnie starają się zabłyszczeć na firmamencie strzeleckich gwiazd". W ŁL rzeczywiście jest wszystko poza problemami związanymi z łowiectwem w regionie. Jeśli coś z "życia ORŁ" to tylko oficjalne spotkania przechodzące praktycznie bez echa w środowisku, może poza biorącymi udział a to bardzo wąskie grono... Brak pomysłu, czy chęci u p. Redaktora Naczelnego? A może łowiectow na Lubelszczyźnie to faktycznie klika czego koronnym dowodem jest wydawany przez nią i dla niej samej ŁL.

Do autora tekstu:
pióro ostre ale odnoszę wrażenie tendencyjne albo zawistne, w każdym razie jakby "ocenzrowane" (jakoś poginęli z kręgu zainteresowania koledzy, do których tyle wcześniej było uwag - sciśle związani np. z ŁL)

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.