DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Janusz Kibic03-06-2008
Dobro przeciw złu, cz.II

Nie mam wiedzy co działo się w KŁ "Trop" w Szczecinie po zakończeniu postępowania wobec Witolda Maziarza, dotyczącego wykluczenia z koła w roku 1995. Prowadzone przez prezesa Janusza Marciniaka koło musiało jednak niechybnie należeć do wzorowych kół łowieckich okręgu szczecińskiego, bo trudno sobie wyobrazić, żeby kierujący tym kołem członek Zarządu Okręgowego w Szczecinie dopuścił, aby było inaczej. Koło na pewno nie należało do tuzinkowych, bo na polowaniach zaszczycały je osoby naprawdę ważne. Takie też polowanie umyślił sobie zarząd tego koła, kiedy postanowił zorganizować dodatkowe, poza planem przygotowanym dla członkom koła, 2-dniowe polowanie zbiorowe na gęsi. Odpowiednią decyzję podjęto na posiedzeniu w dniu 2 października 2002, odbytego w siedzibie ZO PZŁ, na którym oprócz prezesa Janusza Marciniaka, już członka ZO PZŁ w Szczecinie, obecni byli łowczy i podłowczy oraz sekretarz koła Magdalena Pilipczuk-Marciniak, tak się złożyło córka prezesa. To, że członkowie wybrali ją do zarządu koła, było ich prawem i oczywiście nic wspólnego z nepotyzmem nie miało. Zresztą nepotyzm jest obcy działaczom PZŁ, bo np. zatrudnienie pani Magdaleny Pilipczuk-Marciniak jako instruktora w biurze ZO PZŁ w Szczecinie, którego jej ojciec był członkiem, mogło mieć miejsce tylko ze względu na jej wykształcenie i kwalifikacje i nic nie miało wspólnego z układami rodzinnymi.

Podczas tego posiedzenia wskazano, jak mówi to uczestnik tego zebrania podłowczy Krzysztof Kotowicz, kto ma brać udział w tym polowaniu, tj. kto miał być zaproszony. Z miejsca przystąpiono do zaproszenia znamienitych gości na to polowanie, którego termin wyznaczono już za 10 dni, bo przecież polowanie zorganizowane przez członka ZO PZŁ nie może być takim sobie zwyczajnym. Dlatego dobór gości był staranny, a szczególnie licznie przybyli członkowie elitarnego Klubu Safari. Na protokole z tego polowania jest 19 nazwisk jego uczestników wymienionych niżej:

Stanisław W., wojewoda zachodniopomorski;
Adam Z., burmistrz gminy i miasta Cedynia;
Jerzy D., nadleśniczy Nadleśnictwa Gryfino;
Zygmunt Leszczyński, prezes ORŁ w Szczecinie;
Wiesław Dobrzeniecki przewodniczący ZO PZŁ w Szczecinie;
Janusz Marciniak, członek ZO PZŁ w Szczecinie i prezes KŁ "Trop", prowadzący polowanie;
Adam Smorawiński, prezes ORŁ w Poznaniu, czł. klubu Safari oraz siedmiu innych członków tego klubu. Zdzisław N. prof. Uniwersytetu Szczcińskiego
Ryszard Ch., u którego w pałacu w Żelichowie odbyła się kolacja po polowaniu w sobotę;
Krzysztof Kotowicz, podłowczy KŁ "Trop";
Krzysztof Turbaczewski, członek KŁ "Trop".
oraz Marek S.

Na polowaniu nie było łowczego KŁ "Trop" Franciszka Mionskowskiego, który w komisariacie Policji w Chojnie 11 miesięcy później zeznał, że ..."Na to polowanie ja również miałem zaproszenie"... i dalej ..."Wg mnie polowanie powyższe było nielegalne, ponieważ nie dopełnione były formalności dotyczące listy uczestników, pozyskanej zwierzyny i przez kogo"... Nie można się dziwić skąd tak ostre słowa, bo to na łowczym koła leżał przecież statutowy obowiązek organizacji polowań, prowadzenia ewidencji polowań oraz statystyki w zakresie pozyskania zwierzyny. Jak zeznawał dalej Franciszek Mionskowski ..."Z tego polowania nie zostało sporządzone żadne sprawozdanie do dnia 02.07.2003 roku, to jest do terminu kiedy przestałem być łowczym."... Zeznając dalej poinformował przesłuchującego go aspiranta policji, że ..."o polowaniu było powiadomione Nadleśnictwo Mieszkowice i zarząd gminy Cedynia - osobiście Pan Włodzimierz N. i Adam Z."... Tego czego już łowczy nie wiedział, bo to nie on dzwonił do obu panów, bo telefony wykonał prezes Janusz Marciniak, zapraszając ich po prostu na to polowanie, no ale z formalnego punktu widzenia właściwe osoby o tym polowaniu wiedziały.

Jak o polowaniu stało się głośno, to członkowie koła sami zaczęli węszyć, a obawiając się jawnego wystąpienia przeciwko dwóm członkom ZO PZŁ i obecnemu na polowaniu prezesowi ORŁ, do pomocy w ujawnieniu wszystkich niejasności poprosili byłego członka koła Witolda Maziarza. Nie mogli trafić lepiej, bo ten gotowy był ujawniać wszystko co uważał za naganne w organach PZŁ i znalazł pretekst, żeby za swoje wykluczenie z koła móc się odegrać. To on złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Gryfinie, o zorganizowaniu nielegalnego polowania na gęsi przez prezesa koła Janusza Marciniaka, nie szczędząc ostrych słów, wśród których 'kłusownictwo' nie było wyjątkiem. W ten sposób sam zaangażował się w drugą rundę walki z dobrem, jakby zapomniał jak sromotnie przegrał pierwszą.

Jak to polowanie w dniach 12-13 października 2002 r. zostało nagłośnione, to w obozie zła pragnącego bezpodstawnie oskarżyć działacza okręgowego o nielegalne polowanie, zauważono, że członkowie koła nie powiadomieni o polowaniu zbiorowym, polowali indywidualnie w te same dni na terenie obw. nr 99, w jawnej sprzeczności z rozporządzeniem o warunkach wykonywania polowania, które zakazywało wówczas równoczesnego polowania indywidualnego na terenie, na którym odbywało się polowanie zbiorowe. Zdaniem np. Witolda Maziarza powodowało to zagrożenie dla bezpieczeństwa polujących równocześnie zbiorowo i indywidualnie, bo przecież jedni o drugich nic nie wiedzieli.

Powyższe spostrzeżenia nie były jedynymi, na które zwrócił uwagę Witold Maziarz. Zauważył on również, że na liście uczestników polowania były dwa nazwiska osób, które w polowaniu udziału nie brały. Był to Adam Z., burmistrz gminy i miasta Cedynia oraz Krzysztof Turbaczewski, któremu na dodatek prowadzący polowanie Janusz Marciniak przypisał strzelenie gęsi.

Na taki atak podważający wiedzę oraz kompetencję prezesa koła i członka ZO PZŁ w Szczecinie, Janusz Marciniak musiał zająć jednoznaczne i pryncypialne stanowisko. W zeznaniach złożonych przed aspirantem sztabowym policji w Chojnie, w rok po polowaniu, wyjaśnił wszystkie wątpliwości, zeznając: ..."ja uważam, że zachowane zostały wszystkie procedury wynikające z regulaminu polowań, a jeżeli nawet coś byłoby zrobione niezgodnie z tym regulaminem, wówczas sankcje nakładane były przez władze koła, a nic takiego nie było i nie miało miejsca"... Szczególnie przekonująco zabrzmiał ten fragment, że jeżeli w postępowaniu prezesa koła byłoby coś nagannego, to przecież zarząd tego koła pod jego kierownictwem i przy udziale jego córki członka zarządu, natychmiast nałożyliby sankcje wobec niego, a jeżeli tego nie zrobiono, to wszystko odbywało się zgodnie z prawem. Aspirant sztabowy nie był też zbyt dociekliwym, żeby zapytać dlaczego przez 9 miesięcy prowadzący nie sporządził protokołu z polowania i dlaczego jest tylko jeden protokół na dwa dni polowania, wystarczyło mu zapewnienie zeznającego, że ..."Z odbytego polowania zostało sporządzone sprawozdanie i które ja sam sporządziłem. W tym sprawozdaniu ujęto wszystkich myśliwych uczestniczących w tym zbiorowym polowaniu i lista ta sporządzona została przed rozpoczęciem polowania (...) Krzysztof Turbaczewski na samym polowaniu nie był i w nim nie uczestniczył ponieważ po zbiórce myśliwych lub w trakcie jej trwania Turbaczewski pojechał gdzieś w pilnej sprawie o czym ja nie wiedziałem (...) Po polowaniu Turbaczewski był w gronie myśliwych i widziałem jak przekazywał gęś dla swojego znajomego i ja myślałem, że to on strzelił ją na tym polowaniu"...

Zeznanie świadczyło o wielkim zaangażowaniu prowadzącego w prowadzenie polowania, że przez cały dzień nie zauważył, kogo z myśliwych nie było na polowaniu. Pytanie czy tylko pierwszego dnia, czy również drugiego, pozostaje bez odpowiedzi, bo sporządzone sprawozdanie przez prowadzącego jest jedno, na oba dni polowania. Z powyższego zeznania prezesa wynikało, że spisywał strzeloną zwierzynę na podstawie tego, kto w jakim momencie trzymał gęś w ręku, bo o pokocie po polowaniu jakoś ani prowadzący, ani nikt inny z zeznających na policji się nie zająknął. O tym, że drugiego nieobecnego prowadzący polowanie Janusz Marciniak też nie zauważył, nawet nie wspomniał, a przecież Adama Z. burmistrza Cedynii również nie było, ani pierwszego, ani drugiego dnia, o czym zapewnił on w zeznaniu przed innym aspirantem sztabowym, tym razem w Cedyni, że na gęsi w tych dwóch dniach z Januszem Marciniakiem nie polował, a rano na rozpoczęciu polowania też go nie było, choć na sobotniej kolacji 2,5 godziny spędził.

Prowadzenie dochodzenia przez policję w sprawie zorganizowania i przeprowadzenia polowania zbiorowego przez członka zarządu okręgowego PZŁ Janusza Marciniaka, zmobilizowało przewodniczącego ZO PZŁ w Szczecinie Wiesława Dobrzynieckiego, który sam brał udział w tym polowaniu, do wsparcia swego kolegi, przez opisanie policji 'problematyki' ..."procedur wymaganych dla organizacji polowań zbiorowych. W swoim piśmie do policji z dnia 6 listopada 2003 r. Wiesław Dobrzeniecki wyjaśnił, że tę ..."problematykę (...) normuje wyłącznie § 17"... rozporządzenia MOŚZNiL. Czyli wg osoby zajmującej tak znaczącą funkcje w organach PZŁ, tym wyłącznym unormowaniem dla organizacji polowań zbiorowych w kole jest tylko powiadomienia właściwego nadleśniczego oraz zarządu gminy o terminie polowania, na siedem dni przed jego rozpoczęciem.

Czy przez zapomnienie, czy z niewiedzy, a może, w co nie można wierzyć, bo to pewnie tylko urojenie Witolda Maziarza, Łowczy Okręgowy liczył, że policja przestanie interesować się innymi aspektami tego polowania. Jakimi? Tymi zapisanymi także w w/w rozporządzeniu, np. § 18, o zakazie prowadzenia polowań indywidualnych, podczas prowadzenia polowania zbiorowego, albo § 15 ust.2, że polowanie zbiorowe może trwać tylko od wschodu do zachodu słońca, albo § 30 ust.3, że myśliwy opuszczający polowanie musi o tym poinformować prowadzącego, albo że § 32 ust. 3 zobowiązuje prowadzącego polowanie do przekazania protokołu zarządowi, czyli łowczemu, w ciągu 7 dni po polowaniu, czy w końcu § 32 ust.2 mówiącego o tym, co ma znajdować się w protokole z polowania, a w tym obligatoryjna informacja, której Janusz Marciniak w protokole nie uwzględnił, jak: wyszczególnienie gatunków zwierzyny przewidzianej do odstrzału, godzinę rozpoczęcia i zakończenia polowania, czy sposobu zagospodarowania pozyskanej zwierzyny.

Skandaliczne zachowanie się Witolda Maziarza, oskarżającego działaczy okręgowych o nielegalne polowanie, pozwoliło na jeszcze bliższe poznanie stanowiska Janusza Marciniaka w sprawie szczegółowych uregulowań dotyczących polowań zbiorowych. Stając przed Sądem Okręgowym w obronie swojego dobrego imienia, o czym później, Janusz Marciniak napisał w piśmie procesowym, że:
  1. ..."Polowanie zbiorowe na gęsi podkreślam jeszcze raz niczym nie różni się od polowania indywidualnego. Jest o wiele bardziej bezpieczne, bo do ukazującego się ptactwa nie wolno strzelać pod kątem mniejszym niż 60 stopni (...) Na polowaniu indywidulanym ograniczenie to nie obowiązuje.
  2. ..."Polowanie zbiorowe to nie tylko samo strzelanie. Krzysztof Turbaczewski był na zbiórce i na kolacji. Polowanie opuścił po odprawie, wrócił po powrocie myśliwych do kwatery i uczestniczył w kolacji. Adam Z. był na kolacji, która była oficjalnym zakończeniem polowania ogłoszonym przez prowadzącego, dlatego obaj byli zostali wpisani do listy uczestników polowania zbiorowego na gęsi"...
To ważne edukacyjnie, że polowanie indywidualne i zbiorowe na gęsi niczym się nie różnią. Za taką odpowiedź na egzaminie dla nowowstępujących do PZŁ pewne byłoby oblanie. Jednak szczególnie znaczącym jest włączanie przez prezesa kolacji po polowaniu do samego polowania, jeżeli prowadzący nie ogłosił wcześniej zakończenia polowania. Ciekawe, czy kolacja, którą prowadzący włączył do polowania zakończyła się przed zachodem słońca i czy na pewno nie pito na niej alkoholu, bo wtedy i rzecznik dyscyplinarny i policja cofająca pozwolenia na broń miałyby co robić. Czy warto było takie głupstwa wypowiadać wobec Sądu Okręgowego, żeby mieć usprawiedliwienie na wpisanie do listy polujących myśliwych dwóch martwych dusz? A może to jest obowiązująca wykładnia organów PZŁ wobec zarządów kół i prowadzących polowanie, jak można organizować polowania zbiorowe?

Jak widać hufce dobra, miały odpowiedź na każdy nieprawdziwy zarzut hordy zła i ich kolejne zwycięstwo zbliżało się wielkimi krokami. Ponieważ Witold Maziarz złożył doniesienie o nielegalnym polowaniu na gęsi do prokuratury, która wszczęła śledztwo, to w organach okręgowych PZŁ musiano wiedzieć o tym polowaniu, bo zeznania składał przecież członek ZO Janusz Marcianiak. Okręgowy rzecznik dyscyplinarny, Zbigniew Pomianowski nie wszczął jednak postępowania w tej sprawie, co zmobilizowało Witolda Maziarza do złożenia doniesienia w dniu 3 listopada 2003 r. ORD już jednak w ciągu 3 tygodni odmówił wszczęcia dochodzenia dyscyplinarnego, chociaż prokuratura nie zakończyła jeszcze postępowania, a za to sporządził pisma do policji, z prośbą o udzielenie pomocy prawnej, poprzez przesłanie kserokopii dokumentów z prowadzonego postępowania w sprawie polowania na gęsi, które mogą świadczyć, że Witold Maziarz i łowczy Franciszek Mionskowski składając zeznania dokonali pomówienia kolegów. Odwrócenie kota ogonem? Absolutnie nie, bo choć policja odmówiła rzecznikowi dostępu do akt, to przecież obowiązkiem rzecznika zawsze jest walka ze złem, a podważenie kompetencji członka ZO PZŁ do organizacji polowań zbiorowych było niedopuszczalne.

Wiedział o tym Janusz Marciniak, kiedy w obronie swojej wiedzy i kwalifikacji łowieckich przed pomówieniami Witolda Maziarza, zeznawał przed Sądem Okręgowym w Szczecinie w dniu 9 listopada 2004 r.: ..."Polowania zbiorowe można zwoływać ad hoc nie sporządzając żadnych planów"... Szkoda, że nie poinformował o tym Działu Prawnego ZG PZŁ, bo może wtedy mecenas Marek Duszyński nie instruowałby polskich myśliwych, że: ..."Niedopuszczalna jest także praktyka, polegająca na zapraszaniu jednych, a nie zapraszaniu innych myśliwych - członków koła na polowanie"... (Łowiec Polski Nr 4/2008 str.80), a tak właśnie zdecydował zarząd KŁ "Trop" pod kierownictwem Janusza Marciniaka, zapraszając na polowanie na gęsi tylko wybranych. No chyba, że powyższe jednoznaczne stwierdzenie Marka Duszyńskiego nie dotyczy zasłużonych działaczy okręgowych, którzy organizują polowanie, na którym wraz z innymi działaczami okręgowi PZŁ, wojewodą i z najbardziej ekskluzywnym klubem naszego Zrzeszenia, zechcieliby sobie postrzelać do gęsi.

Prokuratura w Gryficach, umorzyła dochodzenie w sprawie polowania na gęsi w KŁ "Trop" w dniach 12-13 października 2002 w obwodzie 99, to jest o czyn z Art. 52 ust.5 ustawy 'Prawo łowieckie, 'wobec braku znamion czynu zabronionego. Działacze ZO w Szczecinie mieli czarno na białym potwierdzenie, że to polowanie przeprowadzone zostało zgodnie ze wszystkimi zasadami i zgodnie z prawem łowieckim. Choć Witold Maziarz tego nie rozumiał, bo uchybień w organizacji tego polowania naliczył wiele, to drugą rundę swojej batalii przeciwko dobru musiał zaliczyć również do przegranych. Dobro nad złem prowadziło już 2:0.

Przegrana najwyraźniej nie zrobiła na Witoldzie Maziarzu większego wrażenia, bo w dwa miesiące po opisanym wyżej idealnie zorganizowanym polowaniu zbiorowym na gęsi, przystąpił do kontrofensywy, w następstwie wydarzenia w KŁ "Trop", które odbiło się szerokim echem wśród myśliwych oraz w prasie lokalnej, bo miało wymiar szerszy niż tylko łowiecki. O tym czytelnicy przeczytają już jutro.




04-06-2008 21:21 192326w  Z reportażu nie wynika iż Witold Maziarz postępował wbrew prawu i prawu łowieckiemu w szczególności oraz wbrew zasadom współżycia społecznego, jak sugeruje ten co mu na pukiel skakali.
Jeger ja poprostu uważam iż nie jest to temat z którego należy się pośmiać, a jeżeli podane sprawy nie polegają na faktach, to szybko autor zmuszony zostanie do poprawienia ich i przeproszenia zainteresowanych.
Pozdrowienia
04-06-2008 21:18 wilk21 I dlatego Kol.Spring siedzisz za oceanem od lat ?, tam polujesz i z tamtąd się wypowiadasz ?, bo wiesz !!!, że tam za ocenanem - Ci z Polski mogą naskoczyć Tobie na " pukiel" !. W Twoich wypowiedziach na Forum rozbrzmiewa nuta tęsknoty za krajem. Wracaj więc do Polski i głoś z " otwartą przyłbicą " swoje, czasami nawet słuszne poglądy na temat PZŁ, tzw. " Baronom ". Wątpię by wystarczyło ci " jaj ", aby tak jak Kol. Kulwap, czynić to pod imieniem i nazwiskiem na codzień i w praktyce, a nie dla " hobby " i zagranicą. Piszesz, że postępując zgodnie z prawem i zasadami współżycia między ludzmi tj.uczciwie, to nic nikomu nie grozi - " koń by się uśmiał ", wystarczy poczytać forum i artykuły DŁ, aby w całości zanegować ( negatywnie zweryfikować ) to Twoje stanowisko :)))) Pozdr. DB.
04-06-2008 20:34 Spring Jeger ma racje, bo jesli sie postepuje zgodnie z prawem i zasadami wspolzycia miedzy ludzmi tj.uczciwie, nic nikomu nie grozi. Np. na mnie nie wystarcylo wiele telefonow, dziesiatki donosow i innych zabiegow, nie spadl mi wlos z glowy, za wyjatkiem tego, ze musialem wiele razy udawadniac, ze nie jestem przyslowiowym wielbladem. Do dzisiaj mam satysfakcje, ze wszyscy "sprawiedliwi" mogli mi skoczyc na "pukiel".
04-06-2008 20:30 Jeger ad. 192326w
Swoimi wypowiedziami dajesz piękny przykład, że w swoich ocenach jesteś bezstronny, jesteś obiektywny, potrafisz mieć wyważony i rozsądny pogląd na sprawę..:)) Być może dlatego Twój nick to zlepek cyfr...:)) Dla łatwiejeszej identyfikacji Twojej osoby...:) Cyfruj się dalej...:)
Pozdrawiam. Jeger
04-06-2008 20:22 Troper  Przepraszam za błąd w słowie, które pisałem szybko nie zwracając na ort."smrut" pisze się smród bardzo przepraszam.Proszę o wybaczenie tak prostego błędu.
04-06-2008 19:57 192326w Jeger ,Ty naprawde wierzysz w to co napisałeś?
To Ty nie wiesz iż wystarczy jeden, jedyny telefon by "uje.... klijenta"?
Pozatym Ty ze swoją cywilną odwagą skomentuj poczynania władz ZO PZŁ w Szczecinie w tych sprawach i upewnij ich co do słuszności ich posępowania, lub żądaj postąpienia z nimi według statutu PZŁ który głoszą.
Powodzenia życzę.
04-06-2008 18:58 Kulwap Jeger nadal udaje, że nie wie, iż mówiącym prawdę lub ujawniającym patologie skostniałego "modelu" grożą sankcje... Np. 11 wyroków sądowych albo 45 postępowań prokuratorskich! Nie wspominając o szarpaniu dzieci, dalszej i bliższej rodziny i znajomych, idiotycznych oskarżeniach o pobicie rolnika, zastrzeleniu lochy czy namawianiu do fałszywych zeznań! Chyba, ze taki głęboko naiwny albo prowokuje do ujawnienia aby następnie "władze" mogły autorowi "dokopać". Bo innej alternatywy nie ma.... Ps. Jeger! Możesz w końcu pojąć, że nie wszyscy są tak odporni na wszechobecne "modelowe" draństwo jak np. ja??? Że są ludzie, którzy nie postawią na szali swojej możliwości polowania, którą to draństwo może im w każdej chwili odebrać?
04-06-2008 18:38 wilk21 Tylko Kol. Kulwap pisze z " otwartą przyłbicą " !
04-06-2008 18:33 Jeger ad. lelek_nowy
A co rozumiesz pod pojęciem "spuścić" - w świetle statutu...?:) Myślisz, że po takich artykułach ktoś "spuściłby" Autora...?:) Musiałby to zrobić w bardziej niż białych rękawiczkach, aby nie wyglądało, że się mści...:) Z resztą - czego ma się obawiać Człowiek, który pisze prawdę i nie ma sobie nic do zarzucenia...?:) Wydaje mi sie, ża zabrakło odwagi cywilnej...:)

DB Jeger
04-06-2008 17:01 lelek_nowy Jeger, a nie przyszło ci do głowy, że może boi się działaczy, którzy za ujawnianie ich sekretów mogliby go spuścić?
04-06-2008 16:47 Jeger Nie bardzo wiem o co Wam chodzi...:) Jaki "smrut"...?:) Czy ja tu napisałem, kogo uważam za kolegów..?:) Po prostu uważam, że Autor powinien się przedstawić. Nie mogę?:) Jeśli tekst byłby pisany w formie artykułu, nie miałbym nic przeciwko anonimowości. A że jest to felieton, w którym padają nazwiska, chciałbym również poznać nazwisko Autora. Warsztat ma niezły, nie rozumiem czego się wstydzi...

DB Jeger
04-06-2008 11:57 Troper Kol.Jeger pomyślałeś co pisałeś,obejrzyj się za Siebie jaki ciągnie się smrut.Pozdrawiam
04-06-2008 07:40 192326w Witold Maziarz zrobił to otwarcie i do teraz mu się to wytyka.
Jeżeli dla Ciebie ci którzy nie przestrzegają prawa, a sami wymagają jego respektowania są dla Ciebie kolegami, to nie wspominajmy więcej o etyce łowieckiej.
Pozdrawiam
04-06-2008 00:27 Jeger A mnie trochę dziwi, dlaczego Kolega Janusz Kibic się nie przedstawił... W tekstach, poza faktami, aż roi się od osobistych uwag autora, czasami ironicznych, i anonimowość autora zmniejsza wiarygodność tego, o czym pisze. Ktoś może nawet pomyśleć, że Autor ma osobisty uraz do ZO PZŁ w Szczecinie, albo któregoś z opisywanych kolegów..?
Zawsze jestem za tym, żeby prawda ujrzała światło dzienne, i żeby piętnować nieprawidłowości w PZŁ, ale... wolałbym, aby kruszący kopię robił to z otwartą przyłbicą...

DB Jeger
03-06-2008 22:22 ko-s Upieram się przy swoim , nie mogę jakoś sobie wyobrazić polowania zbiorowego na gęsi ! Wybacz kolego numeratorze w tym wszystkim można również dostrzec pewne radosne twórcze odkrywcze treści. Mnie prostego, szeregowego członka zaintrygowała możliwość łowów w tak niezwykły sposób. Godna uwagi i zastosowania czy nie owa metoda, określi się po zapoznaniu się z opisem. Po 40 latach polowania mam prawo też być zaskoczony, prawda ? Zwracam też się do treści wypowiedzi bowiem nasza łowiecka brać ma za chonor być kulturotwurcza ,a czytają treści młodzi i starzy więc niech pozostają w tym przekonaniu. Pozdrawiam .
03-06-2008 22:17 Spring Ad.192326w, "zaspiewaj" na ta okolicznosc "Miedzynarodowke", ostatnia zwrotka bedzie pasowac, podpowiadam tekst;

"Dziś lud roboczy wsi i miasta
W jedności swojej stwarza moc,
Co się po ziemi wszerz rozrasta,
Jak świt łamiący wieków noc...
Precz darmozjadów rodzie sępi!
Czyż nie dość żerów z naszych ciał?
Gdy lud wam krwawe szpony stępi,
Dzień szczęścia będzie wiecznie trwał".
03-06-2008 20:57 192326w Temat się zmienia.
Temat glówny to:zakłamanie, chamstwo i beszczelność wielu działaczy PZŁ.
03-06-2008 20:51 wilk21 Kol. Spring a F16 można wykorzystać na gęsi ? Tak będzie nowocześniej - czyż nie mam tu racji ? Jak kręcili zacytowany przez Ciebie film, to nikt nie myślał o amerykańskich samolotach, dziś to " tradycyjny " polski myśliwiec :))))
03-06-2008 20:19 Spring Ad.ko-s, nie, motolotni nie wolno uzywac, wolno latac tylko na miotlach, bo musi byc etycznie i tradycyjnie. Jesli przeslanie fabuly filmu pt."Sami Swoi" przyjac jako standard postepowania,a nie kpine z ludzkich sklonnosci, to ta sprawa jest kontynuowaniem tradycji i tak trzymac i nie popuszczac. Niestety, problem zbiorowki na gesi jest dla mnie zbyt skomplikowany i tutaj nic nie jestem w stanie wniesc, oprocz tych miotel.
03-06-2008 19:47 192326w ad.ko-s
To przynajmniej napisz kto będzie zaproszony!
03-06-2008 18:59 Deer35 Czyśta chłopy zapomnieli ,,co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie"
Normalka, starde wraca i to bardzo stare.
03-06-2008 18:40 ko-s To jest obojętne kto udzieli odpowiedzi byle była rzeczowa.
03-06-2008 16:36 192326w Zwróć sie do Janusz Marciniaka,Zbigniew Pomianowskiego lub Wiesława Dobrzynieckiego.Oni się na tym znają.Najlepiej osobiście.
03-06-2008 16:27 ko-s Proszę o opis polowania zbiorowego na gęsi. Jak wygląda naganka i czy ew. motolotnie mają zastosowanie ? Może jest literatura, dawna - współczesna ? Rozwińcie temat proszę.
03-06-2008 12:44 192326w W związku z powyższym należy ujawnić tajny regulamin polowań dla elit ze słomą w gumofilcach i uaktualnić obecny (dla pospulstwa) o § zabraniający kontaktów członkowi PZŁ z jakimkolwiek urzędem w kraju bez zgody i wskazówek odpowiedniej komuuurki PZŁ z wyłączeniem "babci" klozetowej.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.