DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Janusz Kibic10-06-2008
Dobro przeciw złu, cz.VII

Po zamknięciu przewodu sądowego w Okręgowym Sądzie Łowieckim w Koszalinie, podczas którego pod nieobecność obwinionego Witolda Maziarza, który po złożeniu do sądu pisma z prośbą o przesuniecie rozprawy ze względu na konieczność przygotowania obrony, uważał brak odpowiedzi sądu za akceptację jego wniosku, skład orzekający pod przewodnictwem Aleksandra Nowińskiego udał się na naradę. Narada nie była długa i można było ogłosić orzeczenie.

OSŁ w Koszalinie uznał Witolda Maziarza winnym tego, że ..."jako niestowarzyszony członek PZŁ w sposób ciągły i uporczywy składał zawiadomienia do organów ścigania, organów PZŁ na szczeblu okręgowym i centralnym na kolegów z KŁ "Trop" w Szczecinie o rzekomo popełnionych przestępstwach kłusownictwa i jego tuszowaniu"..., za co skazał go na zawieszenie w prawach członka Zrzeszenia na okres 3 lat i karę dodatkową ponownego złożenia egzaminu dla uzyskania uprawnień podstawowych w pełnym zakresie z pominięciem sprawdzianu strzeleckiego.

Wyrok nad wyraz ciekawy, szczególnie, że organa ścigania, do których Witold Maziarz składał swoje doniesienia nie zarzuciły mu nieprawdy lub pomówień, a wręcz przeciwnie, dwóm członkom KŁ "Trop" postawiły zarzuty. Smaku wyrokowi dodaje kara dodatkowa, bo przecież ORD nie zarzucał obwinionemu braku wiedzy łowieckiej, tylko zawiadamianie organów ścigania i organów PZŁ o rzekomo popełnionych przestępstwach kłusownictwa. Wyrok ten wart jest rozpowszechnienia w celach edukacyjnych i ostrzegawczych. Pamiętaj szeregowy członku naszego Zrzeszenia, że jak już składasz doniesienie do organów ścigania, albo informujesz organa PZŁ o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a szczególnie jeżeli twoje podejrzenia spadają na osoby funkcyjne w PZŁ, to przygotuj się na postępowanie rzecznika dyscyplinarnego i sądu łowieckiego w twojej sprawie.

Oburzony przeprowadzeniem rozprawy bez niego, Witold Maziarz napisał do OSŁ w Koszalinie, który wyjaśnił mu, że wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem sądów łowieckich, a ..."To, że Kolega domagał się zmiany "terminu rozprawy na czas, kiedy da się mi możliwość przygotowania się do niej i ewentualnie zabranie ze sobą świadków obrony" nie można uznać za wiążące dla sądu łowieckiego usprawiedliwienie niestawiennictwa."... Naiwny Maziarz nie mógł zrozumieć, że jeżeli nie ma możliwości przygotowania sobie obrony i znalezienia świadków zeznających na jego obronę ze względu na krótki termin do rozprawy, to nie jest to żadne usprawiedliwienie dla sądu w Koszalinie, bo przecież tak czy tak miał został skazany. Dziw tylko bierze, że OSŁ nie zastosował się do żądania ORD i nie pozbawił obwinionego praw członka PZŁ na zawsze, no ale to było do odrobienia. Za to po dwóch miesiącach przekazał Witoldowi Maziarzowi swoje orzeczenie z uzasadnieniem, z jednoznaczną zapowiedzią w piśmie datowanym 3 lutego 2005 r., ..."że doręczenie nie może być traktowane jako zapowiedź odwołania, ponieważ upłynęły już terminy (...) do możliwości złożenia przez Pana tego odwołania"... To dziwne zastrzeżenie, bo regulamin sądów łowieckich stanowił, że odwołania można składać w terminie 14 dni licząc od dnia następnego po dniu doręczenia odpisu orzeczenia lub postanowienia wraz z uzasadnieniem. Witold Maziarz właśnie przy cytowanym wyżej piśmie otrzymał orzeczenie wraz z uzasadnieniem, więc dlaczego nie mógłby się od niego odwołać w ciągu 14 dni?

Witolda Maziarza specjalistą w sprawach postępowania sądów nie był, więc uwierzył temu co mu OSŁ z Koszalina napisał i przyjął, że jak odwołania nie można już składać, to orzeczenie uprawomocniło się i przez 3 najbliższe lata, jest on zawieszony w prawach członka PZŁ, a po tym okresie musi złożyć powtórnie egzamin na nowowstępujących. Stąd jego wielkie zdziwienie, kiedy za jakiś czas otrzymał kopię odwołania od orzeczenia OSŁ w Koszalinie, złożone do Głównego Sądu Łowieckiego przez z-cę ORD w Szczecinie mgr Kazimierza Czyżewskiego, wnoszącego o zmianę zasądzonej w Koszalinie kary na definitywne wykluczenie z PZŁ. Zdziwienie spowodowane było przede wszystkim datą tego odwołania. Mgr Kazimierz Czyżewski złożył swoje odwołanie w dniu 14 lutego 2005 r., a więc prawie 2 tygodnie później, od powiadomienia Witolda Maziarza przez OSŁ w Koszalinie, że terminy na odwołanie upłynęły i możliwości złożenia odwołania już nie ma. Witold Maziarz ciągle nie rozumiał, że nie może mieć takich samych praw jak rzecznik dyscyplinarny.

W wyniku odwołania się rzecznika i przy braku odwołania obwinionego, któremu takiego odwołania złożyć zakazano, zebrał się w dniu 24 maja 2005 r. skład orzekający Głównego Sądu Łowieckiego w Warszawie i pod przewodnictwem nie byle kogo, tylko obecnego Prezesa tego sądu Zygmunta Jabłońskiego i przy udziale członków Remigiusza Chmielewskiego i Wojciecha Andrzejewskiego, przystąpił do rozpatrzenie odwołania ORD. Zgodnie z zapisem §41 ust.1 regulaminu sądów łowieckich, przewodniczący składu orzekającego otwiera rozprawę i sprawdza prawidłowość doręczenia wezwań osobom, które się nie stawiły, żeby wiedzieć, czy rozprawę może prowadzić. W tym jednak przypadku, pomimo stwierdzenia, że Witold Maziarz awizowanego zawiadomienia nie odebrał, sąd łamiąc podstawowe zasady swojego regulaminu rozprawę przeprowadził. Jak należało oczekiwać, rozprawa była tylko formalnością i zaskarżone orzeczenie OSŁ w Koszalinie zostało zmienione w ten sposób, że zawieszenie w prawach członka Zrzeszenia na 3 lata zamieniono na wykluczenie za Zrzeszenia, ponieważ ..."wymierzona obwinionemu kara jest rażąco łagodna".... Poza tym, sąd w uzasadnieniu napisał, że ..."zdrowie psychiczne obwinionego może budzić pewne wątpliwości"... Nie rozwinięto tego zagadnienia w uzasadnieniu, a przecież zgodnie z kodeksem postępowania karnego, który sędziów GSŁ też może obowiązywać, osoby chore psychiczne nie mogą być karane. Zapomniano też przy tym o karze dodatkowej złożenia egzaminu dla uzyskania uprawnień podstawowych w pełnym zakresie co ośmiesza skład orzekający, bo kiedy wykluczony ma niby egzaminy te złożyć?

W uzasadnieniu sąd dokonał makiawelicznych uzasadnień, żeby usprawiedliwić prowadzenie rozprawy pomimo nie odebrania przez Witolda Maziarza wezwania na rozprawę. Sąd stwierdził, że jak obwiniony dwukrotnie awizowanego zawiadomienia o rozprawie nie odebrał, to zrobił to z ..."z całym rozmysłem"... Znalazł na to cztery dowody: 1) bo w I instancji w Koszalinie nie stawił się na rozprawę, 2) składał nieuprawnione wnioski o danie mu czasu na przygotowanie obrony, 3) orzeczenie OSŁ w Koszalinie otrzymał i 4) kopię odwołania ORD też otrzymał. Przyjmując powyższe dowody mające się nijak do oczywistego faktu, że obwiniony o rozprawie nie został powiadomiony, skład orzekający nie wskazał, jaki to przepis w/w regulaminu upoważniał do przeprowadzenia rozprawy bez powiadomienia obwinionego. A wskazać nie mógł, bo takiego przepisu nie ma. Pominął również milczeniem jednoznaczne zapisy §41 ust.3 i §44 ust.1 regulaminu sądów łowieckich, że zawiadomienie o terminie rozprawy doręcza się obwinionemu za potwierdzeniem odbioru i bez tego potwierdzenia rozprawy prowadzić nie można. Po prostu sędziowie nabrali wody w usta i choć stwierdzili brak zwrotki potwierdzenia odbioru zawiadomienia, to przecież sprawiedliwość sprawiedliwością, ale racja miała być po stronie dobra. Runda szósta została ostatecznie przez dobro wygrana, co namaścił Zygmunt Jabłoński podpisem pod wydanym przez sąd orzeczeniem.

Ze zdziwieniem więc przeczytałem w Łowcu Polskim Nr 04/2008 artykuł pod tytułem "Uchybienia w procedurach", napisany przez Prezesa Głównego Sądu Łowieckiego Zygmunta Jabłońskiego, tak, tak, tego samego który rozpatrywał sprawę Witolda Maziarza. Prezes wyjaśnia w nim m.in., że:

..."sąd odwoławczy umorzy postępowanie dyscyplinarne. Będzie to miało miejsce w sytuacjach, gdy sąd stwierdzi, że: 1) czyn nie nosi cech przewinienia dyscyplinarnego (...) Czyny, które nie noszą cech przewinienia łowieckiego, są zdarzeniami niezwiązanymi z polowaniem, lecz raczej z życiem prywatnym (...) przewinieniem łowieckim nie będzie również pomawianie (...) Czyny te i im podobne należy ścigać w postępowaniu przed sądem powszechnym"...

Panie Prezesie, pozwolę sobie zadać publicznie kilka pytań:
  1. Dlaczego nie zastosował Pan tych mądrych rad, z którymi należy się bezwarunkowo zgodzić, w konkretnej sprawie, w której przyszło Panu wyrokować i nie umorzył postępowania wobec Witolda Maziarza?
  2. Czy czyny przypisywane Witoldowi Maziarzowi były zdarzeniami związanymi z polowaniem?
  3. Dlaczego poprowadził Pan rozprawę pomimo braku zwrotki potwierdzającej, że obwiniony został o rozprawie prawidłowo powiadomiony?
  4. Dlaczego nie wysłał Pan pamawianych przez Witolda Maziarza członków ZO PZŁ w Szczecinie: Wiesława Dobrzenieckiego i Janusza Marciniaka do sądu powszechnego, żeby tam dochodzili swoich praw, co zresztą jeden z nich to zrobił?
  5. Czy Pana porady mają zastosowanie tylko wtedy, kiedy pomawiają się szeregowi członkowie Zrzeszenia?
  6. Czy sprawa Witolda Maziarza jest przykładem, że wbrew §8 Statutu PZŁ prawa i obowiązki wszystkich członków Zrzeszenia nie są jednak dla wszystkich równe?
Uchybień formalnych cała lista, dlatego Witold Maziarz złożył w dniu 30 sierpnia 2005 r. pismem poleconym wniosek o rewizję nadzwyczajną do Prezesa GSŁ w Warszawie, podnosząc w nim wszystkie uchybienia formalne, o których można było przeczytać wyżej. Odpowiedzi nie doczekał się do dnia dzisiejszego.

Pomimo wyniku 6:0 w walce dobrego ze złem, Witold Maziarz ciągle nie znalazł się na deskach i już przemyśliwał następne starcie, w którym miał nadzieję rozstrzygnąć walkę na swoją korzyść. Dnia 30 listopada 2007 r. złożył do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew o przywrócenie członkostwa w PZŁ, członkostwa, które odebrał mu system sądowniczy obowiązujący w naszym Zrzeszeniu. Odpowiedź na pozew w imieniu Polskiego Związku Łowieckiego złożył radca prawny mgr Marek Duszyńki, oczywiście odrzucając żądanie pozwu. Nie wiem, kto już takie pozwy składał i jakie osiągnął rozstrzygnięcia. Żeby przekonać się o tym, jak sąd powszechny oceni postępowanie sądu łowieckiego, zapraszam wszystkich zainteresowanych na pierwszą rozprawę, która odbędzie się w dniu 16 czerwca br. o godz. 13:30 w sali nr 213 Sądu Okręgowego w Warszawie, Aleja Solidarności 127, gdzie można w charakterze publiczności przysłuchiwać się argumentom stron.

Od dnia wykluczenia Witolda Maziarza z KŁ "Trop" minęło już 13 lat, a od wszczęcia przez ORD postępowania o wykluczenie go z PZŁ 4 lata, a końca sprawy nie widać. Na ciąg dalszy sukcesów KŁ "Trop" i jego prezesa zapraszam do dziennika "Łowiecki" już jutro, bo o Januszu Marciniaku i jego kole jest jeszcze co opisywać.




11-06-2008 10:15 Paweł54 kol. Kulwap. Czy możesz doprecyzować swoją wypowiedź ? Nie zrozumiałem "co autor miał na mysli :)" ?
10-06-2008 21:32 Kulwap "Tobie się tak w tym teatrze zrobiło?
O w mordę! W życiu bym do teatru nie poszedł.....!!!!" (Cytat z pamięci)
10-06-2008 16:13 Paweł54 Przejrzałem, w miarę dokładnie, cały cykl felietonów na temat p. Maziarza, spróbowałem "odfiltrować wszystko, co dotyczyło sądownictwa PZŁ i doszedłem do wniosku, że p. Maziarz nie wygrał przed Sądem Powszechnym żadnej sprawy, więc trudno się dziwić, ze w PZŁ też musiał wszystko przegrać.
Nie bardzo rozumiem, po co Maziarz wdawał się w awantury z byłym kołem już po wykluczeniu go z szeregów. Przecież to się musiało skończyć wykluczeniem z PZŁ.
Jeżeli ktoś decyduje się podjąć walkę z "układem", nie ważne czy PZŁ-owskim, czy gminnym, fabrycznym, związkowym,parafialnym czy każdym innym, to musi mieć wiarygodne i niepoodważalne dowody i świadków, którzy nie zrejterują w czasie pierwszego przesłuchania.
Przecież to jest samo zycie.
Trudno mi określić, jak zakończy się sprawa w Sądzie w Warszawie, ale nie sądzę, aby p. Maziarz jeszcze sobie w życiu "popolował". Być może nawet sad przywróci mu członkowstwo w PZŁ ze względu na zaniedbania proceduralne np. brak pokwitowania odbioru zawiadomienia czy iinego drobiazgu, ale na następnym posiedzeniu Sądu Łowieckiego, już zgodnie z procedurami, terminami itp. "układ" go wyeliminuje ze swoich szeregów już w majestacie prawa.
"Kto mieczem wojuje od miecza ginie".

P.S. oto są 'efekty mojego "odfiltrowania" tekstu p. Kibica, polegające na "wyłapaniu" tylko spraw w Sądzie cywilnym:

"Prokuratura w Gryficach, umorzyła dochodzenie w sprawie polowania na gęsi w KŁ "Trop" w dniach 12-13 października 2002 w obwodzie 99, to jest o czyn z Art. 52 ust.5 ustawy 'Prawo łowieckie, 'wobec braku znamion czynu zabronionego

Witold Maziarz liczył, że się na kole i organach PZŁ odegra i natychmiast napisał doniesienie do prokuratora, policji,


Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Prokuratura Rejonowa w Gryfinie umorzyła dochodzenie w sprawie nielegalnego odstrzelenia w dniu 15 grudnia 2002 r. 7 dzików w miejscowości Stary Kostrzynek, że względu, że zdarzenie nie zawierało znamion czynu zabronionego z Art. 53 pkt. 4 ustawy 'Prawo łowieckie', a materiał dowodowy dot. strzelania w odległości mniejszej niż 100 m od zabudowań mieszkalnych wyłączyła w celu przeprowadzenia postępowania w kierunku popełnienia wykroczenia przewidzianego w art. 51 ust.1 w/w ustawy.
Za to Prokuratura Rejonowa w Gryfinie sformułowała przeciwko Krzysztofowi Kotowiczowi i Krzysztofowi Turbaczewskiemu akt oskarżenia o wykroczenie z art. 51 ust.1 ustawy 'Prawo łowieckie', za strzelanie do dzików w odległości mniejszej niż 100 m od zabudowań mieszkalnych i mniejszej niż 500 m od zgromadzenia publicznego, w tym wypadku mszy odprawianej w kościele w Starym Kostrzynku.
Rzeczywiście nie dane było jednak Witoldowi Maziarzowi cieszyć się ze zwycięstwa, bo Sąd Rejonowy w Gryfinie, Zamiejscowy Wydział Grodzki w Chojnie odmówił wszczęcia postępowania z oskarżenia Prokuratury Rejonowej w Gryfinie, ponieważ prokuratura nie dotrzymała rocznego terminu przedawnienia, stawiając zarzuty oskarżonym po dniu 15 grudnia 2003 r., a wiec po przeszło 12 miesiącach od zdarzenia.

W dniu 21 maja 2004 roku złożył on cywilny pozew w Sądzie Okręgowym w Szczecinie w imieniu swoim własnym oraz koła, przeciwko Witoldowi Maziarzowi, o ochronę dóbr osobistych.
Sąd Okręgowy, a potem Apelacyjny prawomocnie w 2006 roku, a więc po 2 latach uznały, że swoim zachowaniem i używanym słownictwem Witold Maziarz działał bezprawnie i naruszył dobra osobiste KŁ "Trop" i prezesa koła Janusza Marciniaka


10-06-2008 15:26 Paweł54 Troche się nie zrozumieliśmy. Z Pana tekstu wynikało, że p. Maziarz składał zawiadomienia do prokuratury o łamaniu prawa łowieckiego przez myśliwych. Chodziło mi o to, czy któreś z zawiadomień było skuteczne i skończyło się wyrokiem sądowym niekorzystnym dla osób, które p. Maziarz oskarżał ?
10-06-2008 14:59 Kibic W czasach kiedy W.Maziarza wykluczano z koła nie było możliwości skarżenia uchwał WZ do sądu powszechnego. Kiedy W.Maziarza wykluczano z PZŁ, taka możliwośc już była, stąd postępowanie przed Sądem Okręgowym w Warszawie i pierwsza rozprawa, o której mowa wyżej, dnia 16 czerca br. godz. 13:30 w sali nr 213, Aleja Solidarności 127.
10-06-2008 14:29 Paweł54 Pytanie do autora artykułu. Jak się zakończyły sprawy sądowe w Sądzie Powszechnym a nie łowieckim, związane z opisywaną sprawą. Minęło już ładnych parę lat, więc jakieś orzeczenialub umorzenia już zapadły. Nie bardzo mogę się doczytać o tym w tekście. Jeżeli można prosić o podanie, w skrócie, treści tych orzeczeń.

Czy jest przynajmniej jedna sprawa w Sądzie Powszechnym, która zakończyła się orzeczeniem przyznającym rację p. Witoldowi Maziarzowi ?

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.