DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk26-08-2009
Za co podpada się prezesowi

Przypomnijmy: w poprzednim felietonie podałem przykłady zagospodarowania przez koło tusz zwierzyny pozyskanej bezprawnie. Za przykład posłużyły udokumentowane przypadki z Koła Łowieckiego nr 18 noszącego szumną nazwę „Bialskie Towarzystwo Myśliwskie”, którego prezesem jest Ryszard Mączyński, znany czytelnikom jako organizator słynnego polowania z udziałem Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego z synem, na którym obok zwierzyny łownej na pokocie znalazł się pies biorący udział w nagance. W kole tym członkiem jest prezes Okręgowego Sądu Łowieckiego w Białej Podlaskiej Stefan Karsiński, sędzia tego sądu Ryszard Darczuk oraz Aleksander Witt-Kompa, prezes Okręgowej Rady Łowieckiej i prezes kapituły odznaczeń PZŁ. Uważałem, że takie nasilenie działaczy gwarantuje wyjątkowo przykładne działania bez łamania prawa, zasad etyki i koleżeństwa, mogące być wzorem dla innych kół, gdzie tak wysokiej rangi działaczy nie ma. A jak jest naprawdę?

Jan S. strzelił jelenia byka. Miał na to stosowne pozwolenie i dopełnił stosownych formalności. Po pozyskaniu byka w dniu 2 września 2008, zadzwonił do łowczego koła Mariana Szypra, z którym ustalił, że zawiezie byka do punktu skupu „Niva” i w zależności od wagi podejmie decyzję czy weźmie go na użytek własny. Byka tego pozostawił w chłodni, a następnego dnia odebrał wraz z kartką, na której „skupowa” poświadczyła wagę byka na 120 kg. Postanowił tuszę wziąć na użytek własny. Trofeum jakie nosił byk na głowie określono jako słaby szóstak.

Jan S. do tzw. biura zarządu koła chodził raptem dwa razy w roku, dla opłacenia składek i rozliczenia pobranych tusz. Tak było od lat i jak twierdzi, nie wzbudzało żadnych zastrzeżeń. Tym razem prezes Ryszard Mączyński postanowił egzekwować uchwałę koła, która mówiła, że za niezapłacone w ciągu 30 dni należności za tusze, należna kwota podlega zwiększeniu o 50%. Janowi S. zarzucono niepłacenie za jeszcze kilka dzików i wyliczono sporą kwotę rzekomych należności, których obciążony nie uznał, co oznaczało przystąpienie zarządu do otwartej „wojny”. Jana S. skreślono za niepłacenie należności z listy członków, a do prokuratora wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa „przywłaszczenia” tusz zwierzyny podpisane przez prezesa Ryszarda Mączyńskiego i łowczego Andrzeja Skutnickiego, poparte stosownymi imiennymi pieczątkami. Prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu.

W trakcie postępowania sądowego, prezes Ryszard Mączyński, jako reprezentant koła, przyjął funkcję oskarżyciela posiłkowego. Jest to już kolejna taka funkcja jaką pełni w stosunku do swoich kolegów z koła. W trakcie rozprawy nie zdołano potwierdzić braku wpłaty za pobrane przez Jana S. tusze. Amnezji dostali świadkowie stwierdzając min., że zwyczajowo przyjęte jest ważenie tuszy na skupie z pobraniem kartki z pieczątką skupu i wpisaną wagą dla dalszych rozliczeń z kołem. Ci sami świadkowie zeznając po trzech latach w sprawie strzelenia byka przez Jana B. wykazali się pamięcią nawet błahych szczegółów mimo, że wydarzenia te były trzy razy starsze. Strażnik pomagający w załadunku, a mający prawo do wyrażenia zgody zabrania tuszy na użytek własny oraz członek zarządu powiadomiony telefonicznie, nie są w stanie przypomnieć sobie, że wyrażali taką zgodę czy nie, pomimo że sam fakt odbytych rozmów pamiętają. Zarząd Główny zapytany o kryteria gospodarowania tuszami zwierzyny dzikiej ustrzelonej przez myśliwego pismem szefa zespołu prawnego radcy Marka Duszyńskiego wyjaśnia: ..."Uchwały koła winne regulować zasady gospodarowania… (…) W większości kół decyduje osoba, która pozyskała”...

Brak rozliczenia należności za tusze nie znajdują potwierdzenia i Jan S. zostaje oczyszczony z zarzutów. Oskarżyciel posiłkowy Ryszard Mączyński stwierdził, że mówiąc o braku wpłaty miał na myśli jej brak od przedsiębiorstwa skupu „Niva” (sic!), a nie od Jana S. Dalej twierdził, że koło nie występuje do sądu, aby nie psuć opinii o kole i ten przypadek jest pierwszy. Stwierdził także, że Jan S. …”zapłacił za tego jelenia dopiero po weryfikacji dokumentów i naszej interwencji, a zgodnie z uchwałą walnego zgromadzenia miał na to 30 dni.”...

Ponadto z rozbrajającą szczerością wyjaśnia: ...„My złożyliśmy wniosek do prokuratury z tego powodu żeby udowodnić, że Jan S. nie jest kryształowy. Gdyby on nie odwoływał się od naszych uchwał nie złożylibyśmy takiego wniosku”.... Najwyraźniej Ryszard Mączyński zamierza uczynić z organów ścigania dyspozycyjny wobec siebie aparat represji dla załatwiania własnej wizji działania koła.

Na kanwie zaledwie kilku przykładów z jednego koła (warto wrzucić nazwę koła do wyszukiwarki felietonów w dzienniku "Łowiecki"), pojawiają się zasadnicze wątpliwości:

- Dlaczego w stosunku do Jana B. znanego z poprzedniego felietonu, nie zastosowano uchwały nakazującej zapłacenie 150% wartości tuszy
- Jaka była prawdziwa przyczyna, że sprawę Jana S. skierowano do sądu, a Jana B. nie, pomimo że podobnie jak Jan S. nie dotrzymał terminu płatności, a ponadto ustrzelił byka z naruszeniem ustawy Prawo Łowieckie?
- Jakie siły spowodowały, że prezes Ryszard Mączyński i jego świta, wspierali Jana B. pamiętając wszystkie okoliczności "wybielające", a w przypadku Jana S. dostali amnezji zwłaszcza w sprawach świadczących na jego korzyść?
- Czy postawa prezesa Ryszarda Mączyńskiego po raz kolejny wykorzystującego państwowe organy sprawiedliwości i angażującego je do jednych spraw, a pomijającego w innych podobnych, winna być rozpropagowana jako wzorce "najlepszego modelu?"
- Czy prominentni działacze Z Białej Podlaskiej zwolnieni są od reagowania na kontrowersyjne zachowania w swoim kole łowieckim?


PS - Czytającemu ten felieton Głównemu Rzecznikowi Dyscyplinarnemu pragnę zwrócić uwagę, iż jest to KOLEJNY przypadek w wykonaniu Ryszarda Mączyńskiego, w którym uzależnił on wykonanie swoich powinności od uzyskania korzyści! W jednym przypadku szantażem zmusił dwu myśliwych do napisania wniosku o „samoskreślenie” z listy członków, a w tym, chciał wymusić na członku koła zaniechanie z korzystania z jego statutowych praw.




27-08-2009 10:29 Troper Determinator nasz słuszną rację napisałeś szczerą i najszczersza prawdę.Co dotyczy obserwacji przez ZO i ZG to im to pasuje i nie wtracaja się ponieważ jest to dla nich wygodne i na rękę, nie musza interweniowac bo te sprawy za nich wykonuje prezes Maczyński i trzyma wszystkich tych szarych myśliwych PZŁ za pyski krótko, bojac narazic się tym z gminy lub powiatu. Główny Rzecznik Dyscyplinarny jak i Okręgowy nie bedzie się w te sprawy wtrącał bo i po co będą sobie pracę nakładac. Moim zdaniem okręg tem powinien zginąc na mapie PZŁ jako okreg łowiecki a powinien zostac podzielony i przekazany do innych okręgów sasiadujacych.Okręg ten przynosi wstyd PZŁ jeszcze gorszy jak Zarzady Okręgowe na terenie RP i Zarzad Główny PZŁ z Doktore razem.Pozdrawiam DB
27-08-2009 01:21 determinator Poraz kolejny mączyński wystepuje w roli głownej ! Brawo ! Podzialy podzilaliki na "swoich" i "nie swoich" - "swoi" nie tykalni "nie swoi" do wora w Białej Podlaskiej to normalka . Donosy mączynskiego to juz rzecz nagminna , wiadomo ,że pisane ręka mecenasa karasinskiego. Pisze(ą) wszedzie gdzie się da i na każdego kto tylko jest zagrożeniem dla ich bytu w PZŁ , ba ! bycia KIMŚ ! Nie znoszą krytyki , nie znosza sprzeciwiania sie ... bo to przeceiż władza władze trzeba szanowac ! Smieszne ludki ze smiesznym podejsciem do łowiectwa ! Wątpie , że znają znaczenie tego słowa ! Bo czy o takim prezesie można powiedziec myśliwy ? nie sadze...! A nawet wiecej powiem : napewno NIE !Swoja drogą maczynski pozostaje bezkarny nie tylko w PZŁ ale i jak widac w sądach powszechnych ... przeciwnicy natomiast wyroki dostaja ! i to jakie ! Strzela legalnie, melduje, płaci i sprawa ląduje w sądzie ! Czy to nie paranoja ? z czyją pomocą tak się dzieje ? Czemu szeregowi mysliwi tak mało zabieraja głos ? Wydaje sie , że wychodzą z założenia - co mnie nie nie dotyczy to nie moja sprawa ?! Gdzie podział sie ZO ? Wreszcie czy ZG nie ma dosyć tego cyrku? Czy to nie robi sie juz OBRZYDLIWIE ŻENUJĄCE ? Czy nie NAJWYŻSZY czas to zmienić ??????????????!!!!!!!!!!!!!!! WSTYD ! I teraz zastanawiające jest kto działa na szkodę PZŁ ...czy Pawluk opisujac okreg tak zdemoralizowany prze PSEUDO działaczy i wywlekający na światło dzienne te przekręty ? Czy sami PSEUDO działacze pozwalający na ciągle trwający cyrk w okregu Biała Podlaska ???
Powodzenia życze wszystkim kolegom kórzy mieli odwage stanąć do tej nierównej walki z owymi zakompleksionymi działaczami !
Darz Bór ! determinator
26-08-2009 16:12 antypod Nic nowego. Kolejny przykład podziałów na leszych i gorszych.
Przykład sobiepańskiej arogancji jakiegoś prezesa, po dorwaniu się do władzy, choć ta malutka, a nawet, w tym kole, gdzie niektórych przyłapanych kłusowników sie prezes boi, iluzoryczna. Jeden, jest "ktosiem" w gminie czy powiecie, więc mu się prezes z usłużnym otoczeniem podlizuje, oddając nawet skłusowane mięso do zjedzenia.
Na innych, w rewanżu za frustracje wynikające konieczności "schylania karku" przed lokalnym "nietykalnym", można się "powyżywać" i pokazać kto tu rządzi.
Nawet za cenę złamania prawa i samoośmieszenia.
Swoją drogą, nie zazdroszczę takiemu prezesowi.
Mały duchem gość, musi chyba być ciągle czujny, komu można dokopać, a do kogo pokornie, na klęczkach. D.B.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.