DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Piotr Gawlicki20-01-2011
Okrutni myśliwi zabijają

Szanowni Państwo
Nie dość, że lubujecie się w zabijaniu, to jeszcze kręcicie filmy o tym i chwalicie się tym na YouTubie? Dobrze że nie daliście ścieżki dźwiękowej w stylu: "Patrzcie kurwa, ale mu przypierdoliłem, aż flaki mu poszły." Czy naprawdę jest tak przyjemnie zabijać? Tfu, rzygać mi się chce jak patrzę na Was i na to co robicie.

Kłaniam się
K.K.


Taki email trafił do mnie w sobotę, 15-01-2011, godz. 12:59 i za chwilę o 13:02 drugi o następującej treści:

Z tego wzburzenia zapomniałem wkleić przykładowy film z YouTube z Waszymi zwyrodniałymi zabawami.
http://www.youtube.com/watch?v=mWXopccEb5Y

Przepraszam za słownictwo, ale autentyczna forma tej korespondencji jest znacząca, dla wyrażenia emocji, z którymi przychodzi się nam zmierząć w rzeczywistości. Email'e były podpisane imieniem i nazwiskiem, nie wiem czy prawdziwym, ale nie mam upoważnienia do jego ujawnienia. Mając jednak konkretną osobę o tak radykalnie negatywnym stosunku do myśliwych skorzystałem z nadarzającej się okazji do przeciwstawienia się jej poglądom i tego samego dnia 15-01-2011 o godz. 21:29 odpisałem:

Witam

Przy konsumpcji schabowego przez siebie lub przez najbliższą rodzinę lub znajomych też ma Pan rzyganie? Nie, to proszę wysilić swoją wyobraźnię i pomyśleć, jak świnka od tego kawałka mięsa przez 5 miesięcy swojego życia stała w kojcu 0,5 m x 1,2 m z 1,5 tysiącem siostrzyczek, braciszków i innych krewniaków w śmierdzącym baraku, 10% statystycznie z nich zdechło, nie widziała światła dziennego, podwórka, pola, lasu, konsumowała w paszy inne utylizowane zwierzęta, zaprawione chemią, w tym dioksynami, a potem dostała 1000 V w głowę i jeszcze żywa, nie zawsze nieprzytomna, zawisła na haku, na którym podcięto jej gardło i serce wypompowywało krew aż stanęło, bo nie miało już co tłoczyć. Potem droga mięsa na patelnię i na talerz była już prosta, no może jeszcze rok wisiało w
głębokim zamrożeniu, a przed pójściem do sklepu zaliczyło nastrzyknięcie wodą o wadze 50% czystego mięsa. Smacznego.

A te strzelone na filmach zwierzęta, od 1 roku do 15 lat chodziły wolno, widziały lato i zimę, jadły różne przysmaki z pól i lasów, odchowały od kilku do kilkunastu pokoleń swoich dzieci i skończyły jak wszystko to, co człowiek konsumuje w postaci białka zwierzęcego. Można dyskutować, czy zabicie strzałem w serce, czy wykrwawienie na haku jest bardziej humanitarne, ale nie może być dyskusji o tym, które mięso jest zdrowsze, bardziej ekologiczne i smaczniejsze oraz które zwierzęta miały lepsze życie. Proszę tylko nie mówić, że nie zastrzelone żyłyby w środowisku do późnej starości, bo populacja np. dzika przyrasta od 100% do 150% rocznie i nie strzelana zlikwidowałaby w ciągu 5 lat rolnictwo. Jeleń przyrasta 25% do 30% rocznie, ale po też 5 latach populacja wstrzymałaby przyrost lasów. Ktoś musi tę populację trzymać w ryzach. Teraz robią to myśliwi ze swoją atawistyczną pasją i tradycją historyczną, ale po zabronieniu nam polowania, będzie Pan oglądał na YouTubie, jak z helikopterów redukuje się zwierzęta dzikie z karabinów maszynowych, albo przez rozrzucanie trutki, żeby ginęła w męczarniach. To będzie efekt zwycięstwa Pana idei. Gratuluję.

Polowanie jest atawizmem, który dotyka niektórych, może Pana nie. A swoich przodków też Pan potępia za polowanie? Wyrzekł się ich Pan? Nie, bo oni musieli, a teraz nie musimy? Pan nie musi, a truje się przez całe życie mięsem z przemysłowych hodowli, a o rzeźniach nie myśli i o życiu świni w kojcu też nie. Ale są jeszcze ludzie, którzy cenią sobie wolność zwierząt i jak je zabijają, to wiedzą, że po ich mięsie nie będą truć się i chorować.

Filmów z przemysłowego tuczu na YouTubie na lekarstwo. Ale to zbyt rozbudowany przemysł, w którym 1% spadku konsumpcji na skutek oglądania filmów z rzeźni odbiłoby się na tym przemyśle miliardowymi stratami. Dlatego przemysł ten dba, żeby filmów takich nie było i ma na to pieniądze, żeby ogół społeczeństw myślał tak jak Pan. My zabijamy dla przyjemności, a Pan akceptuje zabijanie nie dla przyjemności swojego żołądka, żeby mieć ten swój schabowy, ale skąd się on bierze już nie myśli? Polecam odpytać dzieci skąd się bierze mięso, co im mama na talerz wkłada. "Z supermarketu" - usłyszy Pan i wszystko jest w porządku. To właśnie efekt podejścia Pana i Panu podobnych.

Pozdrawiam
Piotr Gawlicki


Na odpowiedź długo nie czekałem i następnego dnia 16-01-2011, godz. 12:05 otrzymałem email:

Dziękuję za odpowiedź. Myślę że prezentujemy tak różne i przeciwstawne
zdania (stanowiska), że nie dojdziemy w tym względzie do porozumienia. Choć muszę stwierdzić, że niewątpliwie ma Pan rację w części poglądów wyrażonych w swoim mailu.

Kłaniam się
K.K.


Uważałem, że należy odpowiedzieć i 16-01-2011, godz. 15:14 napisałem:

Dziękuję za zrozumienie, choć w części.

W wolnym kraju wolni ludzie mogą się różnić poglądami i zachowaniem. Podejrzewam jednak, że tak naprawdę różni nas nie przeciwstawne zdania (stanowiska), ale coś bardziej podstawowego.

Pan gdyby mógł, zakazałby mi polowania, choć sam nie rozumie do końca dlaczego poluję, tak samo jak byłby Pan za zakazem każdych innych zachowań, których Pan nie akceptuje. Ja zaś dopuszczam każde Pana zachowanie i nie odważyłbym się niczego Panu zakazywać, o ile sprawa mieści się w granicach obowiązującego prawa. I to jest podstawowa różnica między nami.

Pozdrawiam
Piotr Gawlicki


Mój adwersarz odpowiedział jeszcze tego samego dnia 16-01-2011, godz. 17:37.

Co do kwestii poruszanych w tym mailu, to myślę że znaleźlibyśmy tu nić porozumienia. Myślę też, że mój pierwszy mail był za ostry. Przepraszam za ostre słowa.

Kłaniam się
K.K.


Cóż mi jeszcze po otrzymaniu powyższego emaila pozostało? Przyjąć przeprosiny i zaproponować bliższe poznanie myśliwych i łowiectwa. Dlatego 16-01-2011, godz. 20:22 napisałem:

Zapraszam do bliższego poznania łowiectwa, a to akurat potrafię umożliwić w dowolnym miejscu Polski, choć nie zamierzam na siłę zmienić Pana poglądów. Warto swój osąd opierać na pełnej znajomości rzeczy i tylko to proponuję.

Za przeprosiny dziękuję, choć ostre słowa mnie osobiście nie dotknęły. Może dlatego, że nie były skierowane personalnie do mnie, a do jeszcze bardziej drastycznych sformułowań nt. łowiectwa i myśliwych jestem przyzwyczajony.

Pozdrawiam
Piotr Gawlicki


Więcej email'i od tej osoby nie otrzymałem. Nie wiem czy osoba, z którą korespondowałem, zainteresuje się bliżej tym, czym żyją myśliwi i radykalnie zmieni swoje poglądy na nas i łowiectwo. Wiem jednak, co pokazuje jej ostatni email, że adwersarz co najmniej nie miał argumentów przeciwko mojemu stanowisku, a może nawet rzeczywiście coś z niego zrozumiał i zaakceptował. Nie jestem specjalistą od Public Relations, ale widzę, że stosowana przez większość z nas myśliwych oraz organy Polskiego Związku Łowieckiego argumentacja, kiedyś promująca, dzisiaj tylko rozpaczliwie broniąca łowiectwa przed coraz powszechniejszą napastliwością, nawet jeszcze bardziej radykalną jak wyrażone wyżej, po prostu się nie sprawdza. Argumenty, że dokarmiamy, redukujemy, chronimy rolnictwo i upadające gatunki, poprawimy populację, podtrzymujemy tradycje, działamy zgodnie z kanonem etyki łowieckiej, a strzał to już ostateczność i żadna przyjemność są zużyte i na wszystkie z nich nasi przeciwnicy, pseudo-ekolodzy, czy eksperci podobni do Zenona Kruczyńskiego dawno wymyślili kontrargumenty, których nie potrafimy odeprzeć, bo zapędzają nas w kozi róg.

Potrzebujemy świeżej argumentacji, nowych form wyrazu, zintegrowanej profesjonalnej polityki Public Relations w oparciu o wieloletni projekt działań wewnątrz i na zewnątrz Związku, którego założeniem powinno być doprowadzenie do powszechnej akceptacji, a nawet nobilitacji łowiectwa w społeczeństwie, obejmujący m.in. otwarcie się łowiectwa dla jak najszerszych rzesz nim zainteresowanych. Jedną grupę tematyczną tej nowej argumentacji podniosłem w korespondencji wyżej. To oczywiście nie wszystko, ale musimy odejść od argumentacji sprzed sześćdziesięciu lat i stworzyć nową politykę promocji łowiecta, odpowiednią do zmieniających się czasów w XXI wieku. Nie będzie to łatwe zadanie i trochę potrwa, bo sami myśliwi muszą przewartościować niektóre pojęcia, jak na przykład polowanie dla mięsa, które obecnie w PZŁ jest naruszeniem zasad etyki piętnowane epitetem "mięsiarstwa", choć wszyscy myśliwi cieszą się jak konsumują dobre, świeże i zdrowe mięso przez siebie strzelone. Kto może zorganizować i kierować takim projektem PR? Oczywiście tylko Polski Związek Łowiecki, choć nie będzie to kosztować mało, ale pieniądze na to muszą się znaleźć. Niedługo sam zaproponuję skąd można je wziąć, a tymczasem z przyjemnością poczytałbym propozycje czytelników, jak we współczesnym świecie powinniśmy argumentować, żeby nasze argumenty przynosiły skutek w postaci powszechniejszej akceptacji dla łowiectwa i myśliwych.




24-03-2011 13:05 Lasek_2005 Gratuluję bardzo trafnej odpowiedzi. Gdyby każdy potrafił odpowiedzieć na dane zarzuty w podobny sposób byłoby nam w społeczeństwie o wiele łatwiej.
Darz Bór!!
25-01-2011 14:17 Aro zgadzam sie w całej rozciągłości z przedstawionymi argumentami.

czytając jednak takie konwersacje nasuwają mi sie pewne sugestie, aby przesyłać je na adres siedziby głównej PZŁ, na ręce całego Zarządu a i wszystkich pracowników.
Niech wreszcie obudzą się ze snu zimowego!, Niech wreszcie usłyszę choć cichutki głos w obronie tysięcy myśliwych przed niesprawiedliwymi i oczerniającymi nas rzeszami "sprawiedliwych".

Jest wiele "PZ..." PZŁ, PZN, PZR, PZPN itd. w tym ostatnim afera goni aferę, to prawie jak w naszym związku, różnica jest tylko a może aż taka, że PZPN medialnie próbuje reperować swój wizerunek a PZŁ NIE bynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.

jak dalej tak będzie to czarno widzę naszą pszyszłość.
25-01-2011 10:30 iwona Gratuluję pióra .
Zakaz robienia zdjęć ,filmów , wnoszenia komórek na teren ubojni dużych zakładów- to norma. O tym , co tak naprawdę tam się dzieje wiedzą dobrze pracownicy i....przyszli weterynarze szkolący się , na żywych jeszcze zwierzakach , które później już jako mięso i wyroby trafiają na stoły
http://www.youtube.com/watch?v=iBbYUdvGWk0
24-01-2011 14:31 witing Witam.
Tak na świeżo, po przeczytaniu przedstawionej korespondencji, chciałem skomplementować Kolegę Piotra, za merytoryczne przedstawienie hodowli, uboju, przechowywania i handlu wieprzowiną. Oczywiście można byłoby zrobić to bardziej dokładnie, wtrącając kilka słów o przetwórstwie, albo rozszerzając o inne gatunki zwierząt, ale myślę, że dla laika to i tak szokująca dawka wiedzy. Ja zazwyczaj dorzucam jeszcze kilka zdań na temat uboju przydomowego w obecności dzieci.
Właśnie taki poziom przekazywania informacji na temat łowiectwa i toczenia dyskusji wokół myśliwych powoduje poprawienie naszego wizerunku.
A ilu jest takich Piotrów wśród nas?
Większość przedstawia polowanie mniej więcej tak:
Łaziuł przede mnom w krzokach jalań, jak jem mu przyjeboł, to ino łbem trzepnął i poszed. Loł jak z wiadra, śli my ze Stachem jasz sie ciemno zrobiło i my go nie dośli.
I ci pracują w pocie czoła na nasz wizerunek.
Nie mówiąc w jakim stanie i o jakim wyglądzie wtacza się do chałupy po polowaniu.
Mój Ojciec, emeryt spotyka się z młodzieżą szkolną na godzinie wychowawczej i prowadzi pogadanki, zachęcając do zadawania pytań.
Zauważam coraz lepsze relacje ze społecznościami miejscowości, których młoda część bierze udział w tej najprostszej formie edukacji.
Myślę, że tu jest potężna rezerwa możliwości pozytywnego kształtowania wizerunku łowiectwa. Ja też przy okazji prowadzenia wykładów, choć z łowiectwem nie mają nic wspólnego, staram się zboczyć z tematu, żeby przy okazji wtrącić kilka zdań na temat gospodarki łowieckiej, i jej pozycji w życiu naszego społeczeństwa, a zarazem konieczności jej prowadzenia.
Pozdrawiam Kolegów serdecznie i DB.
24-01-2011 12:30 Piotr Gawlicki Dokarmianie do rzeczywiście jeden z drażliwszych tematów dla przeciwników łowiectwa, bo odpowiedzią na nie od Zielonych jest, że chcemy mieć więcej, żeby sobie do czego postrzelać w realizacji swojego okrutnego hobby. Nie wczuwając się w ogóle w ten argument Zielonych, PZŁ promuje łowiectwo filmem o dokarmianiu, który pokazano na obligatoryjnej prezentacji podczas okręgowego zjazdu delegatów w Gdańsku. Tak to po zjeździe komentowałem: "Szczególnie zapamiętałem rozczulający obraz dobrych myśliwych, którzy w pogodną jesienną pogodę, w pełnym słońcu przywożą pod las worki ze zbożem, a wataha dzików plącze się im między nogami, czekając aż można się będzie dobrać do wysypywanego z worków na kupę ziarna. Zdjęcia kręcone albo w zagrodzie dziczej, albo w ZOO, pokazywane przeciwnikom łowiectwa, byłyby znakomitą pożywką do komentarza, że realizując podobno szczytny cel redukcji nadmiaru dzików zagrażających polskim rolnikom, w rzeczywistości strzelamy do oswojonych jak psy miłych świnek, które workami dokarmiamy, kiedy las pełen jest pożywienia i które na widok myśliwych same biegną do nich, wchodząc pod lufy, z których zaraz zostaną zabite."
24-01-2011 11:35 KrzysztofL Nie bijębrawa za argumentację bo sam jej niejednokrotnie używałem a sobie bić brawa nie zamierzam, dodał bym jedynie najtrafniejsza definicję łowiectwa jaką znam autorstwa Prof. Jana Szyszko "Łowiectwo to misterium towarzyskie a cała reszta to niezbędna z różnych przyczyn jedynie otoczka".
Tłumaczenie oszołomom czegokolwiek jest niezwykle trudne bo oni na ogół wygłaszają swoje "racje" z gębą pełną szynki i próby zmuszania ich do myślenia musząspełznąć na niczym. Znam to dobrze z "dyskusji" wokół Rospudy.
Pozdrawiam
23-01-2011 23:32 Wojciechus Hmm... Myślę, że Kol. Olaff22-Paweł Konopacki(MT)poruszył ciekawe sprawy. Ale mam nieco wątpliwości do jego wątpliwości.

1. Kwestia "schabowego": powiedzmy, że szansa na "wygłupienie" się jest raczej niska. Wegeterianie to niewielki procent społeczeństwa, poza tym tak jak wspomniał Kolega Olaff22 wpisują się w taki a nie inny "antymięsny" nurt, wobec czego nie oni stanowią realne zagrożenie, lecz właśnie ci ludzie, którzy spożywają białko zwierzęce. A ich jest przytłaczająca większość. Poza tym łatwo uniknąć "kłopotliwej" sytuacji zadając proste pytanie na początek: czy jest Pan/i wege? Jeśli tak, nic nie szkodzi, wręcz przeciwnie - chyba warto co nieco opowiedzieć człowiekowi, który "swych przyjaciół nie jada", o wpływie rolnictwa na przyrodę...
2. Tak jak już napisał Kol. Hupert - chodzi właśnie o ukazanie hipokryzji. Przeciętny zielony szybko wyślizgnie się z merytorycznego klinczu i wejdzie na poziom emocji - tam, gdzie czuje się dobrze. Warto, żeby myśliwi mocno na tym polu popracowali. Moim zdaniem dysponujemy solidnymi argumentami, ALE musimy zacząć ich używać.
3. Rozumiem Kol. wątpliwości związane z "przyjemnością zabijania" itd. Właśnie dlatego należy uzmysłowić naszym adwersarzom, że łowiectwo w tej czy innej formie i tak istnieć musi. To nie jest coś bez czego można się najzwyczajniej w świecie obejść. Tym bardziej będąc wege! Warto wskazać dlaczego właśnie np. społeczny model łowiectwa jest najlepszy - mamy tu całą masę argumentów. Ale to wszystko trzeba tłumaczyć łopatologicznie.
4.Dokarmianie - temat trudny, który będzie musiał być solidnie przedyskutowany i przekierunkowany w przyszłości, ALE twierdzenie, że w dzisiejszych czasach - kiedy to z jednej strony zwierzyna dysponuje nienaturalnie wielką bazą pokarmową w "porze ciepłej", z drugiej zaś wystawiona jest na drastyczne pogorszenie warunków żerowych w porze zimowej (czyli wpada ze skrajności w skrajność) - właśnie "natura" stanowi superreduktor, jest wielce wątpliwe. Bo cóż to jest ta natura w tak przekształconym przez człowieka środowisku? Więcej widzę tu sztucznego i bezsensownego dziesiątkowania zwierzyny. Pojawia się proste pytanie: czy aby na pewno giną osobniki najsłabsze?
5. Chciałbym zwrócić uwagę, że słusznie zauważone przez Kolegę trendy ideologiczne, niestety idą pod prąd zdrowemu rozsądkowi i praktyce. Nie chcę nie doceniać ich znaczenia, ale też nie można go przeceniać. Gdzieś po drodze jest jednak rzeczywistość i kończy się zabawa.

Pozdrawiam!
23-01-2011 20:02 jani Kol. myśliwy lelek_nowy, czy mógłbyś wskazać miejsce, w którym to napisałem? W ramach jasności dyskusji i wolnej polemiki! Nawet, jeśli mnie ona nie przekonuje! Darz bór!
23-01-2011 18:54 lelek_nowy jani, czyli żadnej polemiki nie stosować i dać się zaprowadzić przeciwnikom na ścięcie?
23-01-2011 14:29 jani Jeśli napiszę jeszcze 10 tys. wierszy z najsłuszniejszymi argumentami, jeśli przytoczę argumenty historyczne, a nawet literackie, jeśli przypomnę, że "Pan Tadeusz" jest epopeją w przeważającej mierze myśliwską, jeśli powiem o dokarmianiu, ochronie i selekcji, jak to próbują domorośli znawcy łowiectwa, jeśli nawet przytoczę słowa z Biblii i błogosławieństwo Jana Pawła II dla polskich myśliwych, nic to nie znaczy wobec intencji strony przeciwnej: oni nie chcą nas reformować i dyskutować o ostatnim kęsie i kapeluszu z piórkiem, oni chcą ZAKAZAĆ łowiectwa!
Kto nie chce wierzyć, niech sobie przypomni fragment jednego z ich "dzieł":
A przede wszystkim oni. Zgraja niedorozwiniętych duchowo, choć często sędziwych smarkaczy. Wytworzyli sobie cały rytuał, jak na podwórkowej zabawie, wraz z tajemną mową i systemem sygnałów, który na odległość obwieszcza, jakie zwierzę właśnie zostało zabite.
I inny fragment:
Jedynym polowaniem, jakie przystoi cywilizowanemu człowiekowi, jest polowanie na myśliwych.
I jeśli tego nie zrozumie nasza organizacja,to obudzimy się jak Anglicy ze swoim "par force"! A jak się mamy nie obudzić, jeśli do wczorajszego mojego komentarza mieliśmy euforię poparcia dla "słusznej" linii polemiki, a dopiero Kol. Paweł szeroko poparł moje uwagi!
Darz bór!
23-01-2011 13:32 Hupert Paweł i jeszcze uwaga trzecia. Słusznie piszesz, że "Łowiectwo jest, jak sami myśliwi mówią, hobby i pasją, czyli czymś niekoniecznym, czymś co można mieć, ale mieć nie trzeba." Jeżeli dla naszych przeciwników łowiectwo=zabijanie dla przyjemności, to jesteśmy okrutnikami, którzy z zabijania zrobili sobie pasje i hobby. Dlatego dla racjonalnego argumentu o atawistycznej pasji i hobby do polowania trzeba znaleźć inne racjonalne uzasadnienie, a w to dobrze wpisuje się np. argument o polowaniu dla mięsa. Jednym z komentarzy niżej daje przykład Szwecji. Tam nie mówi się o pasji do zabijania, ale każdy rozumie, że jak chce zjeść ekologiczne mięso, to zwraca sie do myśliwych i społeczeństwo to akceptuje. A jak i nasze zaakceptuje, to będziemy mogli spokojnie pielęgnować naszą tradycję i nie opowiadać bzdur, że strzelanie to dla nas najmniej przyjemna rzecz w polowaniu.
23-01-2011 13:13 Hupert Paweł, druga uwaga. Jeżeli piszesz - "Argument, „czy Pan wie, jak powstaje kotlet” w istocie nie jest argumentem merytorycznym i nie odnosi się do podstawowego zarzutu, z którym zwraca się do nas przeciwnik łowiectwa. „Jak powstaje kotlet” to argument emocjonalny, mający adwersarzowi pokazać jego hipokryzję." - to zgodzę się z Tobą na gruncie merytorycznym. Pamiętaj jednak, że przeciwnicy łowiectwa nie stoją na gruncie merytorycznym, tylko na emocjonalnym, często tylko po to, żeby wygrywać emocje w szeroko pojętym społeczeństwie. Zostaliśmy zepchnięcie z pozycji merytorycznych na emocjonalne i na tym polu jako myśliwi oddaliśmy pola. Dlatego argumentacja autora tekstu wyżej jest celowo emocjonalna i pokazuje hipokryzję adwersarzy, żeby na polu, na którym nigdy nas myśliwych nie było staczać zwycięskie potyczki z przeciwnikami łowiectwa i w sposób emocjonalny wygrać dla łowiectwa społeczeństwo. We współczesnym świecie wygrywa PR, czy to w polityce, czy w pracy zawodowej, czy też w obszerze hobby i pasji pojedynczego człowieka. Ci, którzy tego nie dostrzegają przegrywają, mając w ręku merytorycznwe argumenty, nieprzdatne w dyskusji.
23-01-2011 13:01 Hupert Paweł, jeżeli uważasz, że "Łowiectwo jest, jak sami myśliwi mówią, hobby i pasją, czyli czymś niekoniecznym, czymś co można mieć, ale mieć nie trzeba", to godzisz się, żeby oszołomy, może i na ogólnoeuropejskim lewicowym nurcie ideologicznym, a może tylko na lokalnych prądach niewiedzy, doprowadziły do likwidacji łowiectwa w tym kształcie. Jeżeli chów świń i ich ciężki los można usprawiedliwić tym, że robi się to dla utrzymania rodziny, to wskazujesz kierunek zmian, żeby regulacją populacji zwierzyny zajęli się zawodowi myśliwi, którzy wykonując plany redukcji będą zobowiązani do odstrzału setek sztuk w ciągu roku i z tej pracy będą utrzymywać rodziny. Nie chcesz tego, to jakie masz prozycje, żeby oszomomy nie pozbawiły Cię prawa do polowania?
23-01-2011 12:18 Olaff22 - Paweł Konopacki (MT) :-) Dwie uwagi dotyczące korespondencji między Redaktorem Naczelnym ma anonimem K. K.
Sprawa pierwsza:
absolutnie nie przekonuje mnie argument „czy Pan wie, jak powstaje kotlet schabowy”. Po pierwsze - i mniej ważne – formułując takie zdanie łatwo się wygłupić, adresując je do osoby będącej wegetarianinem. A wśród przeciwników łowiectwa masa jest ludzi, którzy w ogóle nie spożywają mięsa lub jego spożycie ograniczają do niezbędnego minimum, zaś jego masowej produkcji są tak samo przeciwni, jak pozyskiwaniu dziczyzny w drodze odstrzału.
Ale to jest akurat mało jeszcze istotne. Powiedzmy, że nasz adwersarz jednak mięso je. Argument, „czy Pan wie, jak powstaje kotlet” w istocie nie jest argumentem merytorycznym i nie odnosi się do podstawowego zarzutu, z którym zwraca się do nas przeciwnik łowiectwa. „Jak powstaje kotlet” to argument emocjonalny, mający adwersarzowi pokazać jego hipokryzję. Mówimy mu: „nas, cwaniaczku, rugasz a sam zasuwasz kotlecik na niedzielny obiad. A te świnki, co je teraz zjadasz, cierpiały jeszcze bardziej, niż dziczek z filmu, tylko nie chcesz tego faktu dopuścić do swej zakutej świadomości, hipokryto. A zatem popatrz, jak jest naprawdę”. I dalej leci seria faktów z życia trzody chlewnej.
Tylko cóż z tego? Prawda, świnie cierpią gehennę ogromną, zanim staną się kotletem schabowym. Ale to nie zmienia faktu, ze myśliwi zabijają i – zdaniem wielu – robią to dla przyjemności. I to jest fundamentalny zarzut: jak można zabijać dla przyjemności.. Konsument kotleta z łatwością znajdzie argumenty broniące hodowcę świń i ich masowy ubój. Wystarczy jedna prosta okoliczność: oni to robią zawodowo, bo muszą, bo z tego żyją, bo jakoś trzeba sobie radzić, zarabiać, utrzymać rodzinę. Nie ma w hodowcy świń elementu emocjonalnego dającego mu przyjemność z zabijania.. Hodowcy świń nie sprawia za pewne radości fakt, że jego trzoda gnije w zagrodach tak ciasnych, że nie pozwalających na swobodny ruch. Hodowcy świń pewnie nie sprawia przyjemności, że świnia przez całe swe życie nie ogląda światła słonecznego. Ale tak być musi, o ile hodowca ma przeżyć, ma przeżyć rodzina hodowcy, o ile mamy mieć pod dostakiem w miarę taniego mięsa pozwalającego przeżyć setkom obywateli.. Taki jest koszt życia człowieka – cierpią zwierzęta, ale chociaż nie cierpią z powodu ludzkiej rozrywki? Ich cierpienie jest jakoś uzasadnionym kosztem ludzkiej egzystencji.
Hodowca jest jak żołnierz – musi zabijać. Zabijanie jest wpisane w naturę jego zajęcia, jest jego oczywistym elementem, jedną z cech główny. A myśliwy? Myśliwy – zdaniem przeciwników łowiectwa – jest jak Amon Leopold Göth strzelający ze swego balkonu do więźniów obozu w Płaszowie. Tak, tak...porównanie mysliwych do hitlerowców nie jest obce dyskusji i myślistwie. Można nie cierpieć Tomasza Matkowskiego i „Polowaneczka”, ale użyte tam porównanie członków PZŁ do hitlerowców nie jest wyłącznie wyrazem antyłowieckiej fobii autora książki. Wielu ludzi tak po prostu o nas myśli.
A łowiectwo? Łowiectwo jest, jak sami myśliwi mówią, hobby i pasją, czyli czymś niekoniecznym, czymś co można mieć, ale mieć nie trzeba. Zabija się strzałem na komorę, zamiast po prostu dać umrzeć z powodow naturalnych. I za chwilę pojawia się kontrargument stawiający nacisk na tę samą hipokryzję, którą przed chwilą staraliśmy się wmówić dyskutantowi.
Mówi przeciwnik łowiectwa: po co dokarmiacie zwierzęta? Dajcie im umrzeć z powodów naturalnych – np. z zimna, chorób, albo głodu. Jest zima? Ok, część populacji (upadki) ginie z powodu wyczerpania. To jest naturalny proces. A wy? Z jednej strony chronicie zwierzęta przed naturalną śmiercią podkarmiając je i tłukąc drapieżniki, po to, by z drugiej strony, za kilka miesięcy albo za chwile sami zadać śmierć ochronionym sztukom . Chronicie po to, aby zabić. No nie jest tak? No jest! A w każdym razie jakaś w tym jakaś racja. Głód lepiej niż jakakolwiek selekcja – zwłaszcza oparta na podstawach nie do końca naukowo pewnych, a raczej bardzo niepewnych – wyeliminuje z populacji sztuki najsłabsze. Żaden odstrzał tak skutecznie z eliminacją sztuk słabych sobie nie poradzi, jak naturalny proces wymierania.

Podsumowując: argument o świnkach jest tyleż nośny, co – jak kij – ma dwa końce i można, wskazując na hipokryzję dyskutanta, łatwo oberwać tym samym argumentem.

Sprawa druga: bardzo to szczytny cel, aby podjąć dyskusję z przeciwnikami łowiectwa, próbując z nimi rozmawiać tak, aby odnieść skutek polegjący na „powszechniejszej akceptacji dla łowiectwa i myśliwych.”. Bardzo to szczytne, ale...obawiam się...niemożliwe niestety. W każdym razie nie aktualnie. Nie chcę podcinać skrzydeł propagatorom słusznych ideii, ale akceptacja łowiectwa idzie pod prąd powszechnym w całej Europie trędom ideologicznym. Od ponad 30 lat, od czasu rewolucji dzieci – kwiatów, Europą Zachodnią zawładnęły lewicowe nurty myślowe takie, jak ekologizm, feminizm, czy np. ateizm. Polska, w przeciwieństwie np. do Francji, czy Anglii, zjawiska rewolucji światopoglądowej przełomu lat 60 – 70 nie przechodziła w sposób tak intensywny, jak kraje Zachodu. Można powiedzieć, że zadomowione tam idee, do nas docierają z opóźnieniem, tzn wraz z otwarciem się Polski po 1989 r. Przeżywamy to, co Francuzi przeżywali dużo wczesniej. Z tym że, w przeciwieństwie do nich, nasz przywiązany do wielu traducji, raczej katolicki kraj przeżywa atak ideii lewicowych nie tylko później, ale i intensywniej.
W procesie rozpowszechniania się ideii lewicowych mieści się szeroko pojęta negacja tradycji – tradycji kościelnej, katolickiej, tradycji patriarchalnego modelu rodziny, tradycji chrześcijańskiego stosunku do przyrody i jej zasobów (czyńcie sobie ziemię poddaną). Wszystkie te elementy, poddawane presji przez rewolucję ideologiczną, wszystkie te elementy nosi w sobie łowiectwo.
Chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, ze – generalnie, pomijając pewien procent dian – łowiectwo to męskie, czyli patriarchalne zajęcie. Chyba nie musimy polemizować co do tego, że tradycja łowiecka, na czele której stoi Święty Hubert jest w istocie tradycją chrześcijańska, by nie powiedzieć katolicką. Znak krzyża pojawia się w łowiectwie w bardzo wielu kontekstach.
Idea wedle której myśliwy gospodaruje populacją, steruje jej rozwojem, sekecjonuje ją wchodząc w rolę drapieżnika, ukierunkowuje jej rozwój – to wszystko wynika z przekonania, ze należy czynić sobie ziemię poddaną, że ziemia, przyroda, Natura służy człowiekowi – człowiek zaś ma prawo czerpać w sposób właściwie nieograniczony z jej zasobów.
Te przykładowe elementy łowiectwa nurt rewolucji światopoglądowej, którego presję odczuwamy coraz silniej, poddaję druzgocącej krytyce. Ambicja, aby rozmawiać z przeciwnikami w taki sposób, aby odnieść skutek w postacie powszechnej akceptacji łowiectwa to jakby próba odwrócenia w stronę przeciwną kierunku tego nurtu. I to jest ambicja równie szczytna, co w zasadzie niemożliwa to realizacji. Ideom lewicowym nie udaje się oprzeć organizacjom dużo potężniejszym od PZŁ. Nawet Kościół, jako instytucja, im ulega dopuszczając z wolna pewne środki antykoncepcji, nie odmawiając zbawienia dzieciom nie mającym chrztu, nakazując traktowanie homoseksualizmu z należnym szacunkiem, przepraszając za inkwizycję.
Panowie i Panie, nawet Kościół, Matka Nasza, tym trędom ulega i zmienia się pod ich wpływem.
To jest fakt wymowny i dający do myślenia.

Proponuję, zamiast wmawiania hipokryzji adwersarzom, głęboko i z najwyższą uwagą wsłuchać się w ich słowa, bo są one wyrazem głębokich przemian świadomości, a nie tylko chwilowych emocji po obejrzeniu filmu na YouTube.
22-01-2011 21:22 jani Argument o pochodzeniu mięsa na schabowe stawia nas na równi z rzeźnikami z ubojni (w myśl prostego skojarzenia: dla Was schabowe zdobywają rzeźnicy, dla nas dziczyznę myśliwi!). Czy nie byłoby skuteczniejszym uznanie, że nasze polowanie nie jest "trofeowe", że powodem uganiania się z dubeltówką po lesie jest zdobycie zdrowego mięsa. To każdy zrozumie łatwiej (przytaczacie przecież argument kiełbaski dla dyskutanta) i zaakceptuje, w przeciwieństwie do wieszania "rogów" i czaszek na ścianie, nawet po najpiękniejszym tradycyjnym "ostatnim kęsie". "Bydlakowi obojętne jest, czy zdechnie z patykiem w gębie, czy bez" - to jest ocena łowieckich tradycji, do których my przywiązujemy tak wielką wagę, wystawiana przez oponentów myślistwa!
Ale taka przemiana (polowanie dla mięsa) wymagałaby rewolucji mentalnej w szeregach braci łowieckiej. Czy ktoś sobie wyobraża taką przemianę? Ja nie, ponieważ pewnie połowa naszych łowców jest starszych ode mnie! Ale dyskusja idzie w dobrą stronę, bo w ogóle jest!
22-01-2011 18:59 Kris knieja BRAWO!!! W podobny sposob probowalem tlumaczyc to przeciwnikom lowiectwa z ktorymi sie spotykalem oczy w oczy tylko ,ze ja zadawalem pytanie czy kiedykolwiek zastanawial sie co ma w lodowce ? Czy kiedykolwiek zastanowil sie co je? W jaki sposob pozyskiwane jest mieso ktore kupuje i je bez najmniejszego problemu.Panie Piotrze moje szczere gratulacje!!!
22-01-2011 18:47 medii1 Kolego Piotrze, jak kilku kolegów przede mną też skopiowałem sobie twoje argumenty, są trafione w dziesiątkę. Jednak musimy pamiętać, że ktoś takie filmy na YouTubie zamieszcza, a wcześniej nakręca i nie sądzę, że to zrobili ekolodzy, lecz ktoś "od nas". Zacznijmy edukację od naszych Młodych Wilków, a nie będzie potrzeby prowadzić takich dyskusji. Wielu kolegów dziwi się, że wiozę z polowania upolowaną zwierzynę i ma ona ostatni kęs, (ze złomu rezygnuję) ale nie znalazłem nigdzie zakazu wręczania ostatniego kęsa na polowaniu indywidualnym. Darz Bór
22-01-2011 11:25 Krzysztof Sidorowicz Chyba rok temu obejrzałem na kanale Discovery film o przemysłowej hodowli i uboju zwierząt - krowy, świnie, drób. W filmie nie padło ani jedno słowo komentarza. Myślałem, że nie dam rady obejrzeć go do końca. Oczywiście zdawałem sobie wcześniej sprawę jak to się odbywa, ale byłem przerażony pokazywaną bezwzględnością i okrucieństwem. Przez tydzień nie mogłem sobie poradzić, by wymazać z pamięci to co widziałem. Szkoda, że po takich programach na temat łowiectwa, jakie ostatnio pokazano w telewizji, nie wyświetlono tego filmu jako przeciwwagi. Myślę, że po jego obejrzeniu, wielu ludzi przez długi czas nie mogłoby wziąć do ust przysłowiowego schabowego.
21-01-2011 21:24 Wojciechus Szanowna Redakcjo i Szanowni Koledzy...

Odnośnie argumentów na pierwszą linię frontu odpowiem krótko:

1. Bambizm,
2. Łowiectwo - mechanizm, konkretne korzyści + konsekwencje związane z jego likwidacją.

Proponuję wyobrazić sobie program w TV poruszający tematykę łowiecką - załóżmy, że w dyskusji uczestniczą 3 osoby, a żeby było bardziej realistycznie stosunek nawiedzonych do myśliwych wynosi 2:1. Prowadzący program również nie jest entuzjastycznie nastawiony do naszego reprezentanta. Pytanie zasadnicze: jak myśliwy powinien wykorzystać swój czas na antenie? Po pierwsze - przyjąć postawę ofensywną; po drugie - obnażyć hipokryzję zielonych, sprowadzając do absurdu ich teorie (pkt1); po trzecie - krótko przedstawić mechanizm działania łowiectwa - łopatologicznie, tak jak to ujął książę Eustachy Sapieha + przykład Kenii i inne czarne scenariusze + jak wspomniałem korzyści: tych jest cała masa, należałoby wybrać takie, które najmocniej uderzą w wyobraźnię.

Co prawda posługuję się ogólnikami, ale z grubsza tak to właśnie widzę.

Pozdrawiam z wielką nadzieją, że w końcu wspólnie zabierzemy się za PR z prawdziwego zdarzenia.

21-01-2011 17:05 Witold Maziarz Kocisko.
Próbowałem przekonywać, że zamykanie się kół bardzo szkodzi wizerunkowi łowiectwa. Uważam, że każdy myśliwy, też tzw. niestowarzyszony, który zda odpowiednie egzaminy i uzyskał uprawnienia do polowania, ma takie samo prawo do zasobów przyrody jak myśliwy członek koła łowieckiego. Gdy w 1961 r wstępowałem do łowiectwa, miałem zagwarantowane staniem się członkiem jakiegoś Koła. Czuwał nad tym (w PRL-u) Zarząd Wojewódzki PZŁ, który mógł zmusić Koło do przyjęcia kandydata. I koła musiały kandydatów przyjmować. Dzisiaj jest tzw. demokracja łowiecka. Obwód jest mój i wara komukolwiek do niego. Poluje około 1/5 członków Koła odstrzeliwując po kilkadziesiąt sztuk grubej zwierzyny. To jest obecne „koleżeńskość” i obecna etyka 80 % członków PZŁ. I nic dziwnego, że takie łowiectwo musi, i winno upaść.
Ja staram się bezskutecznie pokonać mafię łowiecką, blokującą mi (skutecznie) uzyskanie przynależność do jakiegoś Koła. I dla tej mafii ważniejsza jest opinia np. jakiegoś pijaka i degenerata ale członka „Władzy” od opinii i prośby nawet prezesa ORŁ. Gdy przekonywałem, ze koła łowieckie blokujące przyjmowanie nowych członków winny udostępnić jakiś procent zwierzyny myśliwym niestowarzyszonym, to spotkałem się z wielkim oburzeniem członków Kół. Więc przegramy nawet nasze łowiectwo dla partykularnych interesów części myśliwych, bo takie stanowisko rodzi słuszne oburzenie społeczne i niechęć do myśliwych. I żle to się skończy dla łowiectwa polskiego.
21-01-2011 14:55 Kocisko Moim zdaniem P.Gawlicki użył bardzo trafnych i PRAWDZIWYCH argumentów w dyskusji ze swoim kontr -dyskutantem. Właśnie tak powinno to wyglądać. Jak słusznie zauważa P.Gawlicki argumenty o :paśniku, ostatnim kęsie itd nie zdadzą się nawet psu na budę. Musimy/powinniśmy podawać takie i podobne argumenty w dyskusjach:dlaczego polujemy, czy łowiectwo w ogóle jest potrzebne. Konsumpcja dziczyzny ma tutaj niebagatelne znaczenie. Taką "taktykę" stosuję z powodzeniem od lat. A "opowieści wielorybnicze" o całej reszcie należy zachować co najwyżej jako uzupełnienie dyskusji i to nie zawsze. Udostępnienie łowiectwa szerszym masom społeczeństwa jest poza dyskusją. Inaczej "skiśniemy" w sosie własnym. Hermetyzacja wielu kół łowieckich bardzo sprzyja procesowi "wymierania myśliwych" oraz "kiśnięcia".
21-01-2011 10:10 Piotr Gawlicki Nigdy w historii portalu i dziennika najmniejszą nawet sugestią nie przekonywałem myśliwych o konieczności prywatyzacji łowiectwa, wprost przeciwnie. Jeżeli takie wypowiedzi innych osób były publikowane, to dlatego, że gwarantuję otwartość na każdą opinię i pozwalam wyartykuować każdy pogląd, w tym również taki, którego nie podzielam.
21-01-2011 02:09 rarog 72 
>>>Przez rozpoczęcie wydawania ogólnopolskiego dziennika, który ukazuje się codziennie od 1 sierpnia 2005 r., również w niedziele i święta, wzmocniona zostaje reprezentacja problematyki łowieckiej w mediach z pożytkiem dla edukacji przyrodniczej społeczeństwa, lepszego wizerunku łowiectwa oraz wsparcia informacyjnego tak szeregowych myśliwych jak i organów Polskiego Związku Łowieckiego."
To co wkleiłem powyżej to cytat z deklaracji która widnieje w okienku wydawcy tego portalu i dziennika "łowiecki".
Tekst felietonu zamieszczonego przez właściciela spółki PH Limited i redaktora naczelnego portalu Piotra Gawlickiego jest wydaje mi się pierwszym pożytkiem dla edukacji przyrodniczej społeczeństwa i lepszego wizerunku łowiectwa od 2005 roku gdyż dotychczas praca redaktorów skupiała się głównie na przekonywaniu mysliwych o konieczności prywatyzacji łowiectwa a w sporach ze swoimi oponentami redakcja nie przebierała w środkach .
W końcówce felietonu redaktor Gawlicki napisał "Kto może zorganizować i kierować takim projektem PR? Oczywiście tylko Polski Związek Łowiecki ... "Jak widać PZŁ nie może do chwili obecnej pochwalić się osiągnięciami w kierunku PR za co był niejednokrotnie piętnowany na łamach portalu . Piotr Gawlicki pokazał tym artykułem że niektórzy przeciwnicy myślistwa są otwarci na rzeczowe argumenty i potrafią zaakceptować inny punkt widzenia na kontrowersyjny temat. Udzielił konkretnej , niewymijającej odpowiedzi bez zbędnej pychy i zarozumialstwa .
Chciałbym taki właśnie a nie dotychczasowy Public Relations widzieć na łamach portalu www.łowiecki.pl
20-01-2011 23:51 Witold Maziarz Zbulwersował mnie kiedyś artykuł redaktora Marka Osajdy, zamieszczony w Kurierze Szczecińskim z 8 maja br., pod tytułem „Zabijanie dla przyjemności”. Czytałem go w nocy z piątku na sobotę i natychmiast wysłałem do dobrze mi znanego Redaktora Osajdy SMS-a – Panie Marku, napisał Pan bardzo niesprawiedliwy artykuł dla braci myśliwskiej i podający do tego błędne informacje..
Po czy zasiadłem do komputera no i wyliczyłem przez noc:
W sezonie 2006/07 myśliwi pozyskali (odstrzelili, zabili) w/g danych ze strony internetowej Polskiego Związku Łowieckiego nie 650 000 sztuk zwierzyny a 812 848 szt. Stanowi to, wg moich wyliczeń 8 440 227 kg dziczyzny (oczywiście bez lisów). W jednym roku, na podstawie danych z Internetu zestawiłem, że na jedną osobę w Polsce przypada spożycie 77,518 kg zwierząt hodowlanych. Świń, kurczaków, krów, koni i ryb. A na jednego człowieka w Polsce przypada, więc 0,22 kg dziczyzny w porównaniu do 77,518 kg zwierząt hodowlanych.
A więc na 1 kg zwierzyny dzikiej (odstrzelonej zwierzyny) przypada 352 kg ( wyliczenie w załączeniu) zwierząt hodowlanych ( też w końcu zabitych). Podaję to w wielkim skrócie. Całość wysłałem do Kuriera jako "List otwarty do Redaktora Marka Osajdy" o zawartości 4 stron. W piśmie tym skomentowałem wszystkie bzdury, jakie o myśliwych i myślistwie krążą w społeczeństwie oraz w prasie i były w artykule Osajdy.
Od tego czasu o ile pamiętam, żaden tego rodzaju artykuł w Kurierze się nie ukazał.
20-01-2011 21:59 Andrzej-W A Działacze mają to w d...... Lepiej przytulić kilkanaście tysiączków miesięcznie i schować się do norki. Darujmy sobie wzbudzanie nadziei, że "działacze" kiedykolwiek zabiorą sensowny głos w tej sprawie. Panicz Bloch dzielnie zarządza i wie co jest najlepsze............dla niego:-)
20-01-2011 21:47 Orso Kolego Piotrze,
brawa za celność argumentów,
treść tej wymiany maili skopiowałem sobie do prywatnej poczty jako draft i zamierzam w przyszłości wysyłać wszystkim "krewnym i znajomym królika", którzy wyrażą swoje negatywne nastawienie do łowiectwa i myśliwych.

Trochę pomysłów na to jak tanio poprawić obraz myśliwych pojawiło się w wątku "TVN MYŚLIWI" w listopadzie 2010. Moja propozycja wspólnej pracy nad "Krótkim filmem o polowaniu" nadal jest aktualna, choć chętnych do pomocy jakoś nie za wielu...

A najlepszym sposobem przeciągania przeciwników polowania na naszą stronę są potrawy z dziczyzny. Niedalej jak przedwczoraj dość niespodziewanie odwiedziła mnie znajoma, która też "nie rozumie jak mogę zabijać biedne zwierzątka". I w samym środku jej antymyśliwskiej tyrady zadzwonił minutnik oznajmiając, że szynka z dzika w żytnim chlebku właśnie się dopiekła. Z każdym kęsem jej argumenty słabły i dzisiaj mamy jednego przeciwnika mniej :-)
Ludzie, Jest nas 100 tysięcy! Niech każdy nakarmi dziczyzną 10 pseudoekologów ze swojego otoczenia a problem ataków na myśliwych zmniejszy się radykalnie.
Darz Bór.
I Smacznego.
20-01-2011 21:30 Piotr Gawlicki Z zaskoczeniem znajduję tyle gratulacji w komentarzach, za co dziękuję, nie mówiąc już o liczbie osób, które w ciągu pierwszych 8 godzin zapoznało się z powyższym tekstem. Średnio czytało go 150 osób na godzinę, co jest rekordem felietonów dziennika. Wskazuje to jednoznacznie, że temat jest gorący, a dotychczas nie podnoszony oficjalnie, powinien uzyskać rangę priorytetu w Związku.
20-01-2011 19:44 79przemek Panie Piotrze,
wystarczy wpisać w serwisie www.youtube.com w wyszukiwarkę frazę "pig slaughter" i ma się multum filmików typu http://www.youtube.com/watch?v=6GOYfPl6meU tylko, że eminencjom obrażonym na łowiectwo odbiera to szereg argumentów. No bo ba jak to niedzielny obiadek bez schaboszczaka?
20-01-2011 19:13 Łupur21 Zgadzam się z ajwą ( obecnie podobno nick KOKOSZ )w części dot. upublicznana prywatnej korespondencji :). Według mnie Kol. Piotr Gawlicki powinien uzyskać zgodę tego człowieka na upublicznienie treści jego PRYWATNEJ korespondencji, bo może on sobie tego nie życzył. Poza tym w pełni zgadzam się z Kol. Piotrem Gawlickim i podoba mnie się Jego artykuł. Kartki czerwonej, ani też żółtej nie powinien Kol. Gawlicki otrzymać, gdyż działał w dobrej wierze ( a może stanie wyższej konieczności ; ), tj. w celu zaprezentowania niekorzystnych dla nas myśliwych opinii i postaw, a w inny sposób trudno byłoby zapewne to osiągnąć. Pozdr. DB.
20-01-2011 18:56 marian 3752 Gratuluje panie Piotrze jak jadlby trawe to dopiero by WYPISYWAL.glupi ekolog[
20-01-2011 18:55 jani Hurraoptymizm! Kiedyś zostałem skarcony przez Łowiecki.pl za protest przeciw ordynarnym atakom na myśliwych przez pseudoekologa-amatora, wymyślającego nam od "morderców", uczestnicy forum znają te wpisy! Kazano mi dyskutować... Jak? takimi samymi argumentami? Poza tym trochę nam (piszę nam, w znaczeniu polskim myśliwym)się mylą zasady: ślubujemy stać na straży dobrego imienia łowiectwa, kultywujemy tradycje ogłaszając "króla polowania", równocześnie piętnujemy mięsiarstwo! Schizofrenia! Ale może wreszcie dożyjemy do normalnych czasów, gdy myśliwy myśliwego uzna za "kolegę", a nie za durnia! Jeśli nie mam racji, to poczytajmy Hyde Park! Darz bór!
20-01-2011 18:37 zetha Brawa słuszne - argumentacja przednia, choc trzeba przyznać że przeciwnik na szczęście nie pozbawiony rozumu acz zdenerwowany czy może zdegustowany, jako obserwator z boku mysle że słusznie. Ja takich odpowiedzi oczekuje od dawna od naszych wła "c " naczelnych.I dlatego mam na pienku w swoim okręgu bo nie ukrywam tego. Zyczę dalszych sukcesów w niwelowaniu i naprawie naszego wizerunku z pożytkiem dla nas myśliwych.Są na pewno wśród nas ludzie prawi i traktujący myślistwo jako coś nadzwyczajnego, wyjatkowego, szanujący zwierzynę i las i choćby dlatego warto stawać w ich obronie.Ma Pan Panie Piotrze ku temu mozliwości i wielkie dzięki w imieniu tych właśnie składam za takie własnie podejście.
20-01-2011 18:35 kokosz Wnoszę o usunięcie tego tekstu za publikowanie prywatnej korespondencji bez zgody autora.A Redaktorowi za publikowanie tej korespondencji i to wielokrotnie czerwoną kartkę.
Darz Bór
KOKOSZ
20-01-2011 18:14 Andrzej-W Nie sądziłem, że to kiedykolwiek napiszę ale Panie Piotrze CZAPKI Z GŁÓW PRZED PANEM, ZA ARGUMENTACJĘ!!!!
Pozdrawiam i Darz Bór.
20-01-2011 17:49 kargulek Wyrazy uznania. Pozdrawiam DB.
20-01-2011 17:33 longer Panie Piotrze, świetna riposta z dobrą argumentacją. Tylko czy coś to zmieni jeśli sami nie zmienimy własnego środowiska... pokolenie może dwa... Warto też aby każdy z nas zadał sobie pytanie czy film lub zdjęcie jest faktycznym "trofeum" wartym zamieszczania w galeriach i itp.
20-01-2011 17:27 Łukasz175 Brawo Panie Piotrze!!!Trzeba coś tym ludziom wytłumaczyć....pozdrawiam
20-01-2011 16:59 oopl Brawo Panie Piotrze brawo. Wydrukuję sobie ten list, będzie pomocą dydaktyczną

Darz Bór
20-01-2011 15:07 gawronn Ja równierz dziękuje w swoim imieniu za tak rzetelną odpowiedz owemu ,zainteresowanemu'.
Ale zgadzam sie z tym ,kims' w kwesti ,nie potrzebnych fotografi i filmów' rozumiem ,ze wielu z pośród nas mysliwych jeszcze nie dojrzała,nie ,czuje' łowiectwa jak powinna i niepotrzebnie rozpowszechnia nie zrozumiałe dla ,innych' informacje,fotografie i filmy.
Pozdrawiam DB Głowacki Wojciech
20-01-2011 14:45 el Gwiazdor I Elegancko! Tak dla zobrazowania niektorym mozna sie posluzyc czyms takim... http://www.youtube.com/watch?v=5sSYxakfeDY&feature=related
20-01-2011 14:24 jarekk67 Elegancko. Może zacznie się coś zmieniać w naszym kraju w społeczeństwie dzięki p. Piotrowi. My również musimy się do tego dołożyć. A swoją drogą kto ogląda program Ostoja o 6.30 chyba nikt i jak się ludzie mają do Nas przekonać. D.B
20-01-2011 14:22 Roman Rutkowski Brawo Piotrze!
Takich argumentacji więcej nam trzeba. Ja kiedyś zapytałem pewną panią, która podobnie mówiła o nas, czy jada schabowe. Odpowiedziała twierdząco i wtedy powiedziałem jej,że aby go zjeść wyręczyła się rolnikiem, rzeźnikiem i kucharzem. Do końca wieczoru ta pani unikała spotkania ze mną.
Darz Bór
20-01-2011 14:14 Maksym Z wielką ciekawością przeczytałem tą mailową konwersację.Najpierw muszę powiedzieć że ów człowiek nie jest z gatunku "tych" którzy krzyczą i nikt ich nie przekrzyczy... Wykazał się dużą inteligencją i rozumem.Choć na początku zareagował nerwowo to...do diabła, kto nie reaguje nerwowo jak widzi to co się pokazuje w necie i telewizji???Czasem jest mi wstyd za Kolegów którzy pokazują na zdjęciu samą farbę i nic więcej!Albo "rozwalonego" kulą lisa z bebechami na wierzchu!PO CO TO POKAZYWAĆ???Takie sytuacje się zdarzają i nikt się tego nie wypiera.Ale po co pokazywać to w środkach masowego przekazu jakim z pewnością jest internet???I jeszcze przygłupie komentarze "lisek usnął","lisek był szybki ale szybszy 30-06"???Po co to? Na necie siedzą dzieci.Oglądają wiele rzeczy i później pytają zapłakane:"Tatusiu-mamusiu,co się stało liskowi?"Nie róbmy sami tego złego i nie miejmy później pretensji że tak nas postrzegają!Dzisiaj komentarz jaki wyczytałem w galerii bądź co bądź kobiety polującej też mnie zbulwersował. Lisa, choć z uśmieszkiem potraktowała jako 100 zł!!!!!!Jak wytłumaczyć potem Kowalskiemu że łowiectwo to nie sposób na bogacenie się?Ostatnio w osiedlowym sklepiku tłumaczyłem kobiecie co to polowanie i dlaczego strzela się do zwierząt.Była zdziwiona kiedy usłyszała ode mnie zasady jakimi kierują się myśliwi.I mówiłem tylko o uwarunkowaniach prawnych bo bałem się że przy zetknięciu z innym myśliwym usłyszy inną prawdę.Dlatego nie mówiłem o ETYCE.Bo z nią u nas jest różnie.Jeden ją wyznaje, inny o niej nie słyszał.Zacznijmy sami od siebie.W mikrośrodowiskach.Niech każdy z nas zadba o dobry wizerunek myśliwego,łowiectwa tylko wokół siebie.Przyniesie to dobry efekt.A później realizujmy programy telewizyjne itp.Panie Piotrze - już czas cenzurować zdjęcia w sensie drastyczności isensu ich zamieszczania.Jeśli ktoś zamieszcza tego lisa o którym mówiłem, robiąc tylko zbliżenie na miejsce wyjścia kuli to od razu "DELETE" i tyle!!!Po co na portalu który nazywa się "lowiecki" pokazywać "pseudolowieckie" zdjęcia?Jestem pewien że przy następnej "Uwadze" czy "Expresie reporterów" zobaczymy zdjęcia z "lowieckiego".Temat jest na fali i ataków będzie jeszcze więcej.Na koniec zapytam,gdzie są: "KOMISJE KULTURY I PROMOCJI ŁOWIECTWA"?????? Leżą i kwiczą. A tych którzy mogli by coś zrobić nie chcą w swoich szeregach z subiektywnych względów i poglądów.Pozdrawiam,Darz Bór!
20-01-2011 13:48 FrYcU Brawo!!! Oby więcej tak mądrych i rzeczowych odpowiedzi na zaczepki!! Darz bór!!
20-01-2011 13:19 Leon Brawo Piotrze!!!
Dziekuję w swoim imieniu i zapewno dużej ilości Koleżanek i Kolegów!:)
Pozdrawiam serdecznie i Darz Bór LEON
20-01-2011 12:49 lelek_nowy Było kilka audycji TV o okrutnych myśliwych, z ekspertem "smutnym Zenkiem", ale w żadnej z nich, nikt nie z naszej strony nie był przygotowany, żeby z Zenkiem powalczyć argumentami, choćby podobnymi do tych wyżej. Jak oddajemy pola takim nawiedzonym, to nie dziwmy się, że obraz myśliwego jest taki, a nie inny. PR potrafił z Leppera zrobić męża stanu, to i z myśliwych można zrobić dobroczyńców środowiska, pozytywnie wyróżniających się w społeczeństwie.
20-01-2011 12:47 artur_bstazysta Świetny tekst i mała podpowiedź jak można dyskutować z napastliwym obrażaniem myśliwych.
Mam nadzieję, że Pan Piotr się nie obrazi jak czasem wykorzystam/-my jego teksty w swoim życiu.
I oby PZŁ zaczął działać jak najszybciej (również zgodnie z sugestiami Redaktora) bo wirus nienawiści do myśliwych się rozszerza i może dojść do takiego punktu gdzie przezwyciężenie tej "choroby" będzie już niemożliwe...
DB
20-01-2011 12:46 Borysoo Chociaż jeden zatwardziały przeciwnik "zabijania dla przyjemności" może się teraz głębiej zastanowi zanim kolejny raz zacznie wypowiadać się w temacie w którym nie ma wiedzy a za to targają nim emocje. Dobre i to.
Wracając do PZŁ to aż dziw bieże, że do tej pory nie zatrudnili PR'owca przy budzecie jakim dysponują. Osobiście znam kilkanaście osób tej profesji z osiągnieciami w duzych korporacjach i ich zarobki nie są aż tak drastyczne jak sie wielu wydaje. Co innego jesli sie zatrudnia agencje no ale tam wszyscy musza zarobic włącznie z zamawiajacym usługe co nietety jest notoryczne i faktycznie winduje koszty w kosmos. Jezeli się ktoś z PZŁ zainteresuje to podam namiary na osoby które wyprowadziły nieciekawy nieraz obraz organizacji na prostą.
20-01-2011 12:45 Kobczyk Przecież to proste, zamiast wydawać konkretne pieniądze na "wirtualną" jak do tej pory "komputeryzację" PZŁ, przeznaczyć te pieniądze na konkretny PR.
A różnego rodzaju "dane" które są "potrzebne" ZO czy ZG - wystarczy przesłać zwykłym np. e-mailem, bo w czym problem w dzisiejszym dostępie do internetu.
I co w nich jest tak "tajnego" iż wymagają one odrębnego systemu komputerowego. Przecież kontakt codzienny z "podwładnym" lub "przełożonym" - można sobie zapewnić, bez żadnych dodatkowych "systemów", poprzez internet ogólnie dostępny, nie mówiąc już o telefonie.
Bez szkody dla finansów związku, tworzenia jakiś tam specjalnych "systemów", nowych etatów do ich obsługi, zakładania specjalnych łączy, itp.
Wykonywanie prace nad "komputeryzacją" związku, przypominają mi do tej pory działania "królika i jego znajomych" - a po ich zakończeniu, zamiast ułatwić "życie" na poziomie koła - pociągną przede wszystkim dodatkowe koszty do ich obsługi (które i tak poniesie szczebel najniższy). A tak naprawdę nie dając nic konkretnego w zamian, jak uczy "historia" PZŁ.
20-01-2011 12:40 Hupert ANDY, nie każde społeczeństwo. Inaczej jak u nas jest w Anglii, Niemczech, Francji i całej Skandynawii. Np. w Szwecji 2,5% społeczeństwa poluje i z akceptacją społeczną większość z nich znika z pracy na pierwszy tydzień września, bo rozpoczął się sezon na łosie. Połowa Szwecji czeka wtedy na świeże mięso, a w Polsce odsetek polujących wynosi 0,25%, czyli 10-krotnie mniej i dziczyzny nigdzie nie uświadczysz. Dlaczego tam można, a u nas nie? Kręcenie kółka na czole jest jednak groźne, bo skończyć się może pozbawieniem nas prawa do polowania w różny wymyślny sposób, jak tylko politycy przekalkulują, że ci kółkiem na czole dadzą wiecej głosów, niż polujący i ich sympatycy, a wtedy obudzisz się z ręką w nocniku.
20-01-2011 12:24 ANDY Ja sądzę ,że nie bardzo jest o czym dyskutować i po co. Każde 'obecne' społeczeństwo' ma głęboko zakorzeniony i rozbudowany obraz - zabijania dla 'przyjemności' . Tego nie zmienimy i sami dostarczamy pożywkę - vide galeria . Wystarczy jeden 'orędownik' czy 'nawrócony' i żadne argumenty nie będą przyjęte. Myślę ,że lepiej byłoby zweryfikować swój własny wizerunek i zwyczajnie nie afiszować się w sposób nachalny, zrezygnować z odstrzału psów( wg mnie taki gest więcej by znaczył niż inne 'argumenty') i zaprzestać jeżdżenia po polach uprawnych..... . A stereotyp w rodzaju : dokarmiamy , etc. zostawił bym w spokoju. Promil w społeczeństwie nie musi być akceptowalny i nie musi nikogo nawracać .Wystarczy jak nas będą tolerować , nawet kręcąc kółko na czole....
20-01-2011 12:11 robsonB1969 Panie Piotrze- dobra robota, może uda się Pana K.K. zaprosić gdzieś na biesiadę, na rozmowę przy dobrej "dziczyźnie", kto wie, może jeszcze z nami zapoluje?!

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.