DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Andrzej Brachmanski03-10-2011
Sporu część dalsza

Szanowny Kolego Piotrze!

Rozpisałeś się Pan szeroko ale przecież obiecałem, że pola nie ustąpię. Więc do rzeczy.

I. Mimo prośby o konkrety nie wskazał kolega gdzie to w moim tekście jest atak na krytyków PZŁ. Pan widzi gdzieś jakieś inctum między miedzy ..."obrzydzający PZŁ= chce prywatyzacji PZŁ”... ja twierdzę nadal, że w moim artykule tego nie ma. Trudno - czytelnik musi sam sobie wyrobić zdanie.

II. Na dowód istnienia tego inctum cytuje pan zdanie; …pierwszym krokiem do prywatyzacji musi być rozbicie organizacyjne środowiska myśliwych, stąd nieustające od lat ataki na PZŁ, stąd wyolbrzymianie wszelkich nieprawidłowości”.... No to teraz ja powiem, że widzę inctum między totalna krytyką PZŁ a chęcią jej rozbicie organizacyjnego. Dowód: komentarz myśliwca 34. To Panie Piotrze takie same inctum jakie widzi pan:):)
No ale dość przekomarzania. Ad rem

Napisał Pan, że gdyby znalazły się siły pragnące sprywatyzować łowiectwo to zrobią to bez oglądania się na myśliwych. Ma pan rację. Tyle tylko, że w sytuacji istnienia jednego związku będzie to o wiele, wiele trudniejsze.

Biblijna przypowieść o jednym kiju i wiązce gałęzi do złamania aż się prosi o przypomnienie.
Zresztą dlaczego w Niemczech, Francji, Włoszech, Czechach i kilku innych krajach istnieje jedna reprezentacja myśliwych? Różnie zorganizowanych ale jednak jedna organizacja. Dlaczego uważają, że istnienie jednej organizacji jest rzeczą bezcenną? Są głupsi od nas, mniej demokratyczni?

III. Nadal upowszechnia Pan tezę, że ...„działacze PZŁ boją się zmian w PZŁ”.... A kto to są według pana „działacze”? Czy członek komisji strzelectwa albo kultury rady okręgowej to działacz czy nie? Czy prezes koła i łowczy to działacz czy nie? Czy pan - członek PZŁ, prezes koła, prowadzący portal łowiecki jest działaczem PZŁ czy nie? Czy zabierający głos w Portalu prezesi kół i łowczowie są działaczami czy nie ? I czy boją się zmian czy nie? Więc po pierwsze trzeba określić kogo rozumiemy pod tym pojęciem. A po drugie - nie generalizować!
Bo pewnie są działacze, którzy się zmian boją, i są tacy co się ich nie boją. Są tacy co generalnie zmian się nie boją ale boją się zmian głupich. Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest kiepskim polem do dyskusji.

IV. Wracamy raz jeszcze do tematy nadzoru. Panie Piotrze czy Pan nie chce rozumieć czy nie rozumie co pisze. Cały czas się pan upiera, ze nadzór nad PZŁ ma być ..."jak nad innymi stowarzyszeniami.” To po raz kolejny tłumaczę jak krowie na rowie - w sensie prawnym PZŁ nie jest stowarzyszeniem ale…Panie Piotrze, Panie Piotrze czyżby Pan nie znał Prawa Łowieckiego? Boć art.35 a naszej ustawy stanowi: „Przepisy Ustawy z dnia 7 kwietnia 1989 r- Prawo o Stowarzyszeniach regulujące zasady nadzoru nad stowarzyszeniami stosuje się odpowiednio do nadzoru nad działalnością Polskiego Związku Łowieckiego”
To czego się Pan tak żarliwie domaga już jest zapisane w prawie!

V. Zgadzam się z Panem, że 50 lat systemu selekcji populacyjnej nie przyniosło spodziewanych efektów. Nie jest Pan w tym stwierdzeniu odkrywczy, bo mówią o tym głośno tak postponowani przez Pana „działacze” PZŁ. Sęk w tym, że Pan remedium na to upatruje np. w tym w tym, że to „nie PZŁ będzie określał, wprowadzał w życie i egzekwował zasady selekcji populacyjnej?” A kto Panie Piotrze? Urzędnicy Ministerstwa Środowiska? Ci sami, którzy jedyne remedium na spadek populacji zająca widzą w moratorium na jego odstrzał? A może Rada Ochrony Przyrody, która mimo powszechnej opinii, iż czas na redukcję skrzydlatych drapieżników ciągle je chroni lub nie dostrzega, że wzrost populacji łosia zagraża lasom i wbrew opiniom leśników nadal utrzymuje moratorium?. Uważa Pan, ze niepolujacy urzędnicy będą się na tym lepiej znali? Życzę sukces!
(A propos - polecam lekturę Gazet Wyborczej z 28 września. Jak Pan myśli - takim naciskom medialnym oprą się bardziej urzędnicy czy myśliwi?)

VI. Cieszę się, że już przyznał Pan, że ..."w kołach wybory są, co do zasady, demokratyczne”... Ale nadal nie odpowiedział mi Pan na pytanie jak to się , według Pana , dzieje, że ci demokratycznie wybrani w kołach delegaci potem na Zjeździe Okręgowym staja się „niedemokratami” i wybierają niedemokratycznie. Bardzo by mnie ciekawiła odpowiedź na to pytanie? Bo może odpowiedź jest prosta - stają się niedemokratami bo wybierają nie tych, których Pan i Pana koledzy uważają, że trzeba?
(Mnie też się nie podobają wszyscy wybrani członkowie władz ale w życiu bym nie powiedział, że zostali wybrani niedemokratycznie. Głosowanie było tajne, nikt jego tajności nie naruszał. Mogę się zżymać, że moi kandydaci odpadli. Ale nigdy bym sobie nie pozwolił na stwierdzenie, ze procedura była niedemokratyczna.)

Zamiast uczciwie odpowiedzieć na pytanie dlaczego uważa Pan wybory za niedemokratyczne ,(ale konkretnie bo może Pan zmieni mój punkt widzenie) próbuje Pan uciec od odpowiedzi i weksluje temat pytaniem : ..."Czy jest jeszcze w Polsce jakakolwiek organizacja, w której kandydaci do wybieralnych stanowisk nie ujawniają się przed wyborami?”... No wiec ja odpowiem: mnóstwo, Panie Piotrze, mnóstwo. By ten temat rozwinąć rozumiem, iż mówiąc „przed wyborami” ma Pan na myśli start kampanii wyborczej na poziomie kół. (No bo przecież przed samym aktem wyborczym ci kandydaci się ujawniają) Tak?

No to proszę przykłady! Wiosną tego roku ruszyła kampania wyborcza w organizacji o wiele potężniejszej niż PZŁ- w Ochotniczych Strażach Pożarnych. Teraz jest gdzieś na etapie miedzy zjazdami gminnymi a powiatowymi. Proszę popytać strażaków ochotników ze wsi w swoim rejonie czy wiedzą kto będzie ubiegał się o stanowisko Prezesa Wojewódzkiego a kto o Głównego? Kto ma być dyrektorem biura Zarządu Wojewódzkiego (to taki odpowiednik naszego łowczego) a kto dyrektorem Biura Zarządu Głównego (taki ichniejszy Bloch) Myśli Pan, że potencjalni kandydaci są już znani i ogłosili, że będą się ubiegać o te funkcje.?

Zaraz rusza kampania w PCK? Stawiam dolary przeciwko orzechom, ze kandydat na szefa też nie zostanie ogłoszony przed zjazdem krajowym lub na samym zjeździe. A PKPS? A Izby Rolnicze? Mechanizm, o którym Pan pisze, Panie Piotrze, w Europie nie istnieje!
Ba, nie istnieje on nawet w polityce. Przez te dwadzieścia lat III RP tylko dwukrotnie mogliśmy przypuszczać, ale tylko przypuszczać, kto w razie zwycięstwa danej partii będzie premierem. W roku 2001 i w roku 2011. Czy w 1991 roku KLD ogłosił, że w razie zwycięstwa premierem będzie Bielecki? Czy glosując w 1997 roku na AWS słyszał Pan w ogóle o prof. Buzku i przypuszczał, ze będzie premierem? Czy glosując na PiS w 2007 roku wiedzieliśmy, ze jej kandydatem na premiera jest Kazimierz Marcinkiewicz?

Panie Piotrze, mechanizm, o którym Pan Pisze nie istnieje. Naiwność czy ….?

VII. Sorry, czytając Pańskie porady prawne myślałem, że jest pan prawnikiem. (ot, nie zaglądam ludziom w życiorysy) Bo w wielu wypadkach są to świetne wywody. Dlatego dziwi mnie, ze podtrzymuje Pan twierdzenie o uprawnieniach adwokatów do odwołania się sądu. Uparcie Pan twierdzi, że ..."u adwokatów kasacja do Sądu Najwyższego ma charakter trzeciej instancji”... Abstrahuję już od tego, że sąd powszechny nie może być trzecią instancją sądu korporacyjnego, bo za takie stwierdzenie docent Smoliński wyrzucał za drzwi bez dania racji ale bardzo proszę by się Pan pochylił nad art.91b Prawa o adwokaturze „Kasacja może być wniesiona do sądu z powodu rażącego naruszenia prawa lub równie rażącej niewspólwymierności kary dyscyplinarnej”... Pragnę panu zwrócić uwagę, na słowa „rażącego naruszenia prawa” lub "rażąca niewspółmierność kary" To nie jest normalne prawo do sądu powszechnego! To jest tryb kasacyjny! Jeśli SN rozpoznając wstępnie wniosek nie zauważy „rażącego naruszenia prawa” to go po prostu nie przyjmuje do rozpatrzenia. Więc proszę nie wmawiać kolegom mniej znającym się na prawie, że jest inaczej.

Co do Pańskiego „kupowania w ciemno” art. 39 ust 2 ustawy o samorządzie pielęgniarek to wypowiem się innym razem, bo rzecz wymaga dłuższego wywodu i już mocno odbiega od tematu naszej polemiki.

VIII. W sprawach osobistych raz jeszcze - nie ubodło mnie stwierdzenie, że broniłem z profesorem Szyszką jedności organizacyjnej związku. Ubodła mnie sugestia ,że robiliśmy to za „wziątki”. Jest to ….co najmniej mało eleganckie i oczekuje za to przeprosin.

IX. W przeciwieństwie do Pana i niektórych Pańskich kolegów a także użytkowników portalu nie zwykłam zaglądać ludziom w życiorysy. Interesuje mnie co robią i co robili w łowiectwie i czy są porządnymi ludźmi czy nie . I nie ma dla mnie znaczenia gdzie pracowali za PRL-u, tylko jak się zachowywali. Bo jedni - mimo pracy w SB - byli porządnymi ludźmi a drudzy - mimo co niedzielnego uczęszczania na mszę - byli skurwysynami.

Nie lubię czarno-białych podziałów - jak z SB to zły a jak z kościoła to dobry -bo są to podziały fałszywe. Losy Polaków są bardziej skomplikowane. Mój dziadek, w młodości poddany cesarza Wilusia, był w Wermachcie a potem walczył przeciwko swoim kolegom z Infanterie Regiment Hanower. To był dobry Polak czy zły? Mój wujek, Ślązak, był najpierw na Niemieckiej Liście Narodowościowej a potem bardzo cenionym fachowcem w odbudowywanej kopalni? To był dobry Polak czy zły?
Osobiście znam tylko jednego byłego funkcjonariusza SB. W III RP został cenionym pracownikiem gabinetu ministra Milczanowskiego i doszedł do stopnia generalskiego. I co z nim zrobić?
Potępić w czambuł? Ale jego kwalifikacje wyniesione z PRL-u dobrze służyły III RP.

Więc mimo pańskich podpowiedzi nie zamierzam się od nikogo i niczego generalnie odcinać. Ludzi w łowiectwie oceniam przez pryzmat ich działalności w łowiectwie - jednych źle, innych dobrze.
I niech Pan przestanie mi sugerować pisanie na czyjejś zamówienie, bo to naprawdę poniżej Pańskiego poziomu.
Moje poglądy w wielu miejscach są zbieżne, w innych rozbieżne, z poglądami kierownictwa PZŁ. A że są również rozbieżne z Pańskimi? No cóż, pewnie ani Pan ani ja nie chcemy powrotu do jednomyślności. Więc Pan pozwoli, że się z Pańskimi poglądami w wielu wypadkach zgadzał nie będę… I wcale nie uważam tego za błąd.

Z łowieckim pozdrowieniem
Darz Bór

Andrzej Brachmański

P.S. Na tym zamykam polemikę w tej sprawie. Pozdrawiam AB




06-10-2011 13:19 lelek_nowy Jeżeli A.Brachmaśki widzi inctum między totalną krytyką PZŁ a chęcią jej rozbicia organizacyjnego, to dlaczego przejmując się możliwością rozbicia PZŁ całkowicie pomija przyczyny tej krytyki. Może łatwiej byłoby usunąć zasadne podstawy krytyki i obronić jedność organizacyjną, niż tępić krytyków w tym samy celu?
04-10-2011 20:03 Artur123 Czy wodzowie Zrzeszenia wytłumaczyli swoim poddanym, np. poprzez swój organ prasowy, jakie to nadzwyczaj demokratyczne zasady obowiązujące w PZŁ umożliwiły przesunięcie końca kadencji organów Zrzeszenia o grubo ponad 2 miesiące? Przypomnę może, że XXI KZD PZŁ odbył się dnia 2 lipca 2005 r., a XXII KZD PZŁ - dnia 11 września 2010 r. Jeżeli ten sam manewr taktyczny zostanie zastosowany (i tylko lekko ... zmodyfikowany – tzn. wymiar ostatniego wydłużenia kadencji razy niecałe dwa) także następnym razem, to XXIII KZD PZŁ ma szanse być zwołany na dzień po zabawie karnawałowej 2015/2016, czyli dokładnie 2 stycznia 2016 roku. Czy to jest jedną z wielu oznak tych pzł-owskich demokratycznych zasad, które pan Brachmański tak śmiało zachwala?
04-10-2011 07:17 Stanisław Pawluk Zapewne nikt by się przeszłości SB-ckiej nie czepiał gdyby ci nie przenosili do "demokratycznej" na ich sposób organizacji najgorszych z metod i zasad z ich dawnej służby. Na swej drodze spotkałem SB-ków z którymi i dziś chętnie lampkę wychylę. Oni nie przenieśli do dnia dzisiejszego zasad tamtej "demokracji" - wprost przeciwnie! Tych nikt się nie "czepia".
03-10-2011 22:50 Artur123 Andrzeju Brachmański ! Dobrze Waść czynisz, "zamykając polemikę". Oszczędzisz w ten sposób wstydu ... sobie.
Cieszę się, że nie zobaczę Cię w ławach poselskich najbliższej kadencji, mimo, że tak bardzo się starałeś. Nie zapisałeś się złotymi zgłoskami w kilku wcześniejszych, więc i teraz, dla nas myśliwych, nie byłoby z Ciebie wielkiego pożytku.
03-10-2011 20:55 harap AzilowiII! Kiep Pan jesteś czy jak? - do rzeczy Waść, do rzeczy!
03-10-2011 20:50 azil II harap. "Osobiście znam tylko jednego byłego funkcjonariusza SB....."
Tak! Lepiej zrezygnować z dodawania do beczki z miodem łyżki miodu, jeżeli miałaby to być łyżka dziegciu! Jeżeli on taki kumaty, ten twój SB-generał, to powinien to zrozumieć, a nie pchać się na stanowiska, od których zależy istnienie tego kraju i jego mieszkańców. W PZŁ mamy inaczej? Tylko UB-cy, SB-cy, TW - tajni współpracownicy wcześniej wymienionych, a nad nimi pułkownik tajnej policji politycznej Gdula Andrzej. I harap śmie tutaj wspominać o porządnym SB-ku który "doszedł do stopnia generalskiego" . A od kiedy to porządny SB-ek porządną (mającą na celu dobro kraju) pracą doszedł do stopnia generalskiego i jaki inny porządny TW go do takiego stopnia awansował i na wniosek jakiego innego UB-ka, SB-ka, czy też TW do tego doszło?
Zbiegiem okoliczności jest to iż większość z pobierających kasę z PZŁ, to byli UB-cy, SB-cy, funkcjonariusze LWP, funkcjonariusze MO, funkcjonariusze ORMO i funkcjonariusze policji? Podajcie przykład w którym jakiemukolwiek funkcjonariuszowi PZŁ spadł włosek z głowy pomimo świństw których się dopuszczają wobec innych członków PZŁ ! A do tego wszystkiego podaje § które zaistniały dla wygody i na życzenie tej całej PRL-owskiej zgrai. Azil II
03-10-2011 18:10 azil II Czytając wpisy kol. harapa w obronie Związku Łowieckiego trzeba zastanowić się co PZŁ zawdzięcza PRL-wi? Do tej pory uważałem iż inteligencja egzaminowanych pozwalała nowo wstępującym na zaliczanie takich egzaminów bez znajomości, a i pełnoprawni członkowie kół, selekcjonerzy z funkcjonariuszami PZŁ na czele takie egzaminy dzięki niej zaliczyli. Czytając wpisy kol. harapa nie jestem już tego pewien. Azil II
03-10-2011 16:44 harap Cyt.z Pana Gawlickiego"Też uważam, że tę polemikę należy zamknąć, co nie oznacza, że zaprzestanę polemiki z poglądami zaprezentowanymi przez Kolegę, bo są one szkodliwe dla myśliwych i przyszłości Polskiego Związku Łowieckiego w wolnej i demokratycznej Polsce. Związek oparty o PRL-owskie zasady prędzej czy później padnie tak samo jak to było z PZPR, SZSP, ZSMP, Samopomocą Chłopską oraz setkami innych socjalistycznych przeżytków i nic tu nie pomogą frazesy o jedności organizacyjnej, demokratycznych wyborach, obronie przed prywatyacją, etc. Tylko demokratyzacja PZŁ może go uratować." kon.cyt.

Jednym słowem coś z Chęcińskiego - " Sąd sądem, ale sprawiedliwość..."
Oj coś cieniutko, cieniutko Panie Redaktorze!
Pozdrawiam
harap
03-10-2011 13:37 sceptyk 
„Nic tak nie gorszy, jak prawda” - Stefan Kisielewski



"Poza logiką jest tylko bełkot" -o.Józef Maria Bocheński
03-10-2011 12:35 japarze Koledzy - a może tak usiądźcie przy nalewce i porozmawiajcie sobie w zaciszu gabinetu bo zaczyna to przypominać pogaduchy przedszkolaków w piaskownicy gdzie racja zawsze jest po stronie tego kto powie coś ostatni...
03-10-2011 12:00 Piotr Gawlicki ad vocem

ad I. Jest, czy nie ma, każdy sam to widzi.

ad II. A kto się będzie liczył z PZŁ, jak znajdą się siły polityczne aby zminić łowiectwo w Polsce? Znamienne, że z zarzutem, iż obecne kierownictwo może popłynąć w tym nurcie już Kolega nie polemizował.

ad III. Działacze, to ci, którzy "od zawsze" obejmują funkcje w organach i nie informują szerokich rzesz myśliwych, że będą kandydować na kolejna kadencję, a jako przykład przypomnę, że na kadencję 2010 - 2014 nie wymieniono ani jednego przewodniczącego ZO. Tak samo, jak w czasach PRL-u było z I-szymi sekretarzami KW PZPR.

ad IV. Czyli jak w innych stowarzyszeniach, też statut PZŁ zatwierdzają sądy powszechne, gwarantując jego zgodność z prawem?

ad V. To kiedy przeczytam w ŁP felietom o tym, że 50 lat systemu selekcji populacyjnej i osobniczej nie przyniosło spodziewanych efektów z postulatem, żeby skończyć z karaniem polskich myśliwych w imię nonsensownych zasad, szczególnie, że myśliwi zagraniczni mają wolną rękę w nie przestrzeganiu tych zasad? I proszę nie sugerować, że chciabym, aby to urzędnicy o czymś w tej sprawie decydowali, bo po prostu całą selekcję należy spuścić w kanał.

ad VI. Był Kolega w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej przez 10 lat oraz również w SZSP i ZSMP i może z tego okresu doświadczenie, że wybory tam obowiązujące i do dzisiaj pielęgnowane w PZŁ, nazywa Kolega demokratycznymi. Tych organizacji już nie ma, a przecież gdyby były demokratyczne, to do dzisiaj by się ostały. A wskazywania łowczych okręgowych przez kończącego kadencję łowczego krajowego to nawet w tamtych czasach PRL-u nie wymyślono. Polska jest już w innym ustroju i warto to zauważyć. A z tym PCK i OSP to kolejny strzał w płot. Wyboru prezesa, członków zarządu oraz komisji rewizyjnej PCK dokonuje zjazd odpowiedniego stopnia (§ 47 ust.1 statutu PCK) i to samo robi zjazd OSP (§ 20 statutu OSP), o czym w PZŁ można tylko pomarzyć. A brak procedur zgłaszania kandydatów na funkcje w organach PZŁ też Koledze nie przeszkadza, bo o tym cisza w powyższym.

ad VII. Czcze gadanie. Trzeba było zagwarantować w ustawie łowieckiej zapisy takie, jakie mają adwokaci, pielegniarki lub aptekarze, to nie byłoby tej dyskusji. A tak, oni wszyscy mają zagwarantowane prawo do sądu powszechnego w przypadku zawieszenia uprawnień zawodowych, a myśliwi swoich zawieszonych uprawnień łowieckich już w sądzie bronić nie mogą. I tu jest pies pogrzebany.

ad VIII. Z przyjemnością przepraszam, ale jak za tę wstrętną sugestię o braniu koszy należy przeprosić, to jak ocenia Kolega tych, którzy te kosze z naszych pieniądzy na potęgę rozdawali i tych, którzy je brali?

ad IX. Nie mieszajmy spraw narodowościowych, bo nie miałbym nic przeciwko temu, żeby Związkiem kierował ktoś o korzeniach innych niż polskie, o ile został przez członków demokratycznie wybrany. Nie mam też nic przeciwko, żeby funkcjonariusz SB pracowali dla dobra RP w obecnych służbach, albo na innych stanowiskach. Powiem więcej, nic mnie nie obchodzi, czy TW Kazimierz donosił, czy tylko koninkturalnie ustawiał się do rzeczywistości i jak wyglądała "niezawisłość" prezesa GSŁ. Jednak kiedy takie osoby ukrywają swoją przeszłość i zajmują stanowiska niby "demokratycznie" wybrani, to zasadne staje się pytanie, czy dalej mają dysponentów poza tymi, którzy ich "wybrali" i czy są nadal tak koniunturalni i "niezawiśli" jak kiedyś.

Też uważam, że tę polemikę należy zamknąć, co nie oznacza, że zaprzestanę polemiki z poglądami zaprezentowanymi przez Kolegę, bo są one szkodliwe dla myśliwych i przyszłości Polskiego Związku Łowieckiego w wolnej i demokratycznej Polsce. Związek oparty o PRL-owskie zasady prędzej czy później padnie tak samo jak to było z PZPR, SZSP, ZSMP, Samopomocą Chłopską oraz setkami innych socjalistycznych przeżytków i nic tu nie pomogą frazesy o jedności organizacyjnej, demokratycznych wyborach, obronie przed prywatyacją, etc. Tylko demokratyzacja PZŁ może go uratować.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.