DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Piotr Gawlicki18-07-2013
Stosowanie prawa i prawnicy ZG PZŁ

Czytelnicy dziennika skarżę się redakcji co jakiś czas, że organa Związku podejmują działania niezgodnie z prawem, ale za to na podstawie opinii prawnych przygotowanych przez prawników z działu obsługi prawnej Zarządu Głównego PZŁ. Wartości tych opinii nie potwierdza sam Związek, czemu dał wyraz rzecznik prasowy ZG PZŁ Marek Matysek, wyrażając stanowisko, że zawarte w tych opiniach wyjaśnienia nie tworzą wiążących zasad prawnych, czy też wiążących zaleceń organów PZŁ, a opinie te mają jedynie charakter pomocniczy, przy podejmowaniu decyzji i konkretnych działaniach organów statutowych Związku.

Jeżeli tak jest w rzeczywistości, to dlaczego zarządy okręgowe przy większości podejmowanych uchwał podpierają się opiniami radców prawnych zatrudnionych w ZG PZŁ, stwarzając tym często nieodparte wrażenie, że pozbawione są elementarnej wiedzy z zakresu prawa łowieckiego, bo o wszystko muszą pytać. Trudno odmówić racji stanowisku, że opinie prawników Związku nie mogą być brane poważnie, jeżeli prześledzimy kilka przykładów opinii przygotowywanych przez radców prawnych zatrudnionych przez ZG PZŁ. W Łowcu Polskim Nr 9 z 2009 r. radca prawny Marek Duszyński udziela czytelnikowi wyjaśnień, że istnieje możliwość dopisania do wystawionego upoważnienia dodatkowej zwierzyny przeznaczonej do odstrzału. Okazuje się, że Ministerstwo Środowiska zajmuje stanowisko dokładnie odmienne. W rezultacie łowczowie kół, wiedząc, że zarząd okręgowy PZŁ jest bliżej niż ministerstwo, nagminnie dopisują zwierzynę do raz wystawionych odstrzałów, a ZG PZŁ nie pofatyguje się, żeby np. na łamach swojego miesięcznika Łowiec Polski poinstruować zarządy kół, że dopisywanie zwierzyny do upoważnienia jest niedozwolone.

Weźmy następny przykład. Prawie osiem lat temu pisałem o wpisowym do koła. W tekście przywołałem stanowisko prawnika ZG PZL Marka Duszyńskiego, że bez uprzedniej wpłaty wpisowego rozpatrywanie deklaracji o przystąpieniu do koła jest bezprzedmiotowe, a ewentualnie przyjęcie do koła przed wpłatą wpisowego ..."skutkuje nieważnością uchwały z mocy samego statutu".... Innymi słowy, nie wpłaciłeś wpisowego przed złożeniem deklaracji o przyjęcie, to nawet jak cię zarząd koła przyjął, to nie stałeś się przez to członkiem koła. Podobne stanowisko zaprezentował kierownik działu prawnego ZG PZŁ radca prawny Marcin Pasternak wypowiadając się na łamach Łowca Polskiego Nr 5/2010. Zacytujmy jego wypowiedź:

Wpisowe do koła łowieckiego uiszczane jest z góry, zatem jeszcze przed podjęciem przez zarząd koła uchwały o przyjęciu w poczet członków koła. Wpisowe jest opłatą jednorazową i nie podlegającą zwrotowi w razie późniejszego ustania członkostwa w kole (ponowne nawiązanie stosunku członkostwa wymagać będzie ponownego uiszczenia wpisowego). Zamiana wpisowego na prace gospodarcze nie znajduje uzasadnienia prawnego. Istotną cechą wpisowego, jak napisałem, jest wniesienie go w pieniądzu. Z istoty zatem tego wymogu wynika, że nie ma możliwości zamieniania tej formy na inną.

To teoria głoszona przez radców prawnych ZG PZŁ. A teraz praktyka. Jak w KŁ „Orlik” w Łomży potrzebna była większość po stronie "dobra", czyli prezesa i sekretarza,"przeciw "złu" reprezentowanemu przez łowczego i skarbnika, to dwóch dobrych, pod nieobecność tych złych przyjęło 3 nowych członków koła nie wymagając od nich wpłaty wpisowego. Ci "źli" oczywiście zaprotestowali, a Marcin Pasternak w swojej opinii zajął się udowodnieniem, że ta dwójka "dobrych" członków zarządu mogła sama przyjąć nowych członków, a zarzut braku wpłaty wpisowego przez nowych członków pominął milczeniem. I na podstawie tej opinii nowoprzyjęci mogli głosować na WZ, w tym nad usunięciem z koła tych "złych", choć wpisowego nie wpłacili.

W sprawach wstępujących do kół prawnicy ZG PZŁ mają więcej sukcesów. W KŁ nr 45 "Ponowa" w Hrubieszowie walne zgromadzenie wymyśliło, że wpisowe można odpracować, zamiast uiszczać je w pieniądzu. Uchwała całkowicie sprzeczna ze stanowiskiem i Marcina Pasternaka i Marka Duszyńskiego przedstawionymi wyżej. Jak można się domyślić, uchwały tej ZO PZŁ w Zamościu nie uchylił, a jego przewodniczący Henryk Studnicki, tak w tej sprawie pisze do koła w maju 2012 r.:
..."uchwała WZCz w sprawie wpisowego i składki na rzecz koła była konsultowana z radcą prawnym z ZG PZŁ Markiem Duszyńskim, który zasugerował, iż można uznać, że jest prawidłowa"...
No to jak, wpisowe tylko w pieniądzu, czy też można odpracować?

Opisywałem w 2006 r. jak można zaliczyć staż bez zgody zarządu koła. Przypomnę, zarząd pewnego koła wstrzymał się z zaliczeniem stażu synowi łowczego tuż przed walnym zgromadzeniem kończącym kadencję, zostawiając tę sprawę nowemu zarządowi. Nowy zarząd nie zaliczył stażu, co miało wydłużyć staż na następny rok. Sprawa niby zamknięta, aż tu koło dowiaduje się, że nie tylko syn łowczego, ale i kuzyn skarbnika są na kursie i zdają egzaminy łowieckie. W biurze ZO okazuje się, że potwierdzenie zaliczenia stażu podpisali łowczy i skarbnik jeszcze przed datą posiedzenia, na którym sprawę stażów przeniesiono na po walnym zgromadzeniu. W tej sytuacji zarząd koła uważał, że bez zgody organu koła zaliczono staż dwóm stażystom. Sprawą zajęła się prokuratura i łowczy ze skarbnikiem mogli już myśleć o ławie oskarżonych, ale od czego mamy w PZŁ radców prawnych. Marcin Pasternak sporządza dla prokuratury opinię, że w Polskim Związku Łowieckim ..."nie ma wymogu uchwały zarządu koła o odbyciu stażu, a wystarczy zaświadczenie o jego odbyciu podpisane przez osoby bądź osobę uprawnioną do reprezentacji koła".... Czyli niby zarząd musi zarządzać kołem kolegialnie i tylko uchwałami, z wyjątkiem tej jednej sprawy. Do zaliczania stażu nie potrzeba uchwały zarządu, wystarczy, że dwóch członków zarządu podpisze się, najlepiej ci rodzinnie powiązani ze stażystami i stażyści staż mają zaliczony. Łowczy i skarbnik mogli odetchnąć, bo prokurator umorzył dochodzenia, a członkowie ich rodzin uzyskali uprawnienia łowieckie.

Ale zostawmy stażystów lub wstępujących do kół i spójrzmy na inny wzbudzający wątpliwości temat - przystrzelanie broni. Rzecznik prasowy Zarządu Głównego PZŁ Marek Matysek tak przedstawił redakcji stanowisko ZG PZŁ w tej kwestii:

..."Zarząd Główny PZŁ nie podejmował uchwały dot. przystrzelania broni, która obowiązywałaby członków wychodząc z założenia, że brak jest w tym zakresie podstawy prawnej, a przystrzelanie broni regulują powszechnie obowiązujące przepisy"...
I słusznie, podobne stanowisko zajęło Ministerstwo Środowiska.

Jednak brak w tym zakresie podstawy prawnej nie mógł przecież powstrzymać ZO PZŁ w Opolu, który na członkach niestowarzy-szonych wymusił stosownym komunikatem (patrz obok) obowiązek odbycia szkolenia z zakresu zasad wykonywania polowania i obowiązkowego przystrzelania broni, kasując za to oczywiście swoją dolę. Żeby czasem niestowarzyszeni nie "olali" takiego przymusowego przystrzelania i szkolenia, ostrzegł ich, że bez odbycia przystrzelania oraz szkolenia z zakresu bezpieczeństwa, nie będą mogli polować ani w kołach łowieckich, ani w OHZ PZŁ i ALP.

Obowiązkowe szkolenie z zakresu zasad wykonywania polowania, to oczywisty nonsens. Do tego wzywanie na obowiązkowe szkolenie z zakresu zasad wykonywania polowania i grożenie nie dopuszczeniem do polowań indywidualnych i zbiorowych to jakieś nieporozumienie, bo wiedzy tej nie trzeba zdobywać co roku, żeby korzystać z uprawnień łowieckich. Do tego obowiązek przystrzelania broni na szkoleniu w ZO PZŁ w Opolu kłóci się ze stanowiskiem ZG PZŁ wyżej, który nie znajduje podstaw prawnych do dodatkowego regulowania przystrzelania broni, jeżeli sprawę tę regulują powszechnie obowiązujące przepisy.

Czy można przyjąć, że ZO PZŁ w Opolu wychylił się przed szereg i zadziałał wbrew stanowisku ZG PZŁ? Absolutnie nie, bo prawnicy ZG nie mogą się krytycznie wypowiedzieć o działalności żadnego zarządu okręgowego, więc aprobują tę sytuację. Z pisma rzecznika prasowego ZG PZŁ Marka Matyska kierowanego do redakcji dowiadujemy się, że ZG PZŁ świadomy jest wydania tego komunikatu przez ZO PZŁ w Opolu o szkoleniu i przystrzelaniu broni uznając, że wszystko jest w porządku, bo ZO PZŁ w Opolu kierował się opinią prawną przygotowana przez Marka Duszyńskiego, którą Zarząd Główny podziela. No to zapoznajmy się z tą opinią, w której czytamy:

..."Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 23 marca 2005 r. w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz w § 8 pkt 2 nakłada na myśliwego obowiązek corocznego przystrzelania broni. Nakładając powyższy obowiązek rozporządzenie nie określiło sposobu przystrzelania, osób uprawnionych do przystrzeliwania, jak i potwierdzenia tego faktu oraz sposobu dokumentowania przystrzelania.

Uznać jednocześnie należy, że prowadzący polowanie zbiorowe czy wydający upoważnienia do polowania indywidualnego ma prawo żądać udokumentowania przystrzelania. Przepisy dot. bezpieczeństwa na polowaniu związane z używaniem broni sprawnej technicznie powinny być rygorystycznie przestrzegane.

Uwzględniając powyższe uważam, że przystrzelanie zostanie udokumentowane jeżeli zostanie dokonane w ramach organizowanych corocznie przez większość kół przystrzelań broni, lub rusznikarza czy instruktorów strzelectwa, co zostanie potwierdzone stosownym zaświadczeniem. Uważam także, że myśliwy ma prawo sam dokonać przystrzelania składając w tym zakresie stosowne oświadczenie na piśmie wydającemu upoważnienie czy też ustnie na zbiórce prowadzącemu polowanie."...


Gdyby powyższy wywód był mało zrozumiały, to chętnie wyjaśnię. Chodzi w nim o to, że wprawdzie Rozporządzenie MŚ nie określiło sposobu przystrzelania, osób uprawnionych do przystrzeliwania, jak i potwierdzenia tego faktu oraz sposobu dokumentowania przystrzelania, to jednak przystrzelanie należy udokumentować zaświadczeniem rusznikarza czy instruktorów strzelectwa lub oświadczeniem samego myśliwego, pisemnie przed polowaniem indywidualnym, a ustnie przed polowaniem zbiorowym.

Po raz kolejny można zadać pytanie, czy w PZŁ obowiązuje prawo, czyli konstytucja, ustawy i rozporządzenia, czy też własne przepisy formułują prawnicy ZG PZŁ, bez żadnych podstawy prawnej, bo zgodnie ze stanowiskiem ZG PZŁ, które jest właściwe ......"brak jest w tym zakresie podstawy prawnej".... Zarząd Główny PZŁ tak jak i jego prawnicy zapomnieli o jednym z najważniejszych artykułów ustawy 'Prawo łowieckie", tj. art. 32 ust.3, który mówi: 3. Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy oraz statutu. A jak się coś nakazuje bez podstawy prawnej, to takie działanie w potocznym języku nazywa się prawem powielaczowym, blankietowym, czy też .... wyssanym z palca. W tej sytuacji trudno się dziwić, że członek PZŁ nie może liczyć na pomoc prawną organów Związku, bo te stosowania prawa po prostu nie zdołały się nauczyć, chociaż od czasów, kiedy nie rządziło prawo, tylko ten, kto miał władzę, minęły już ponad 20 lat temu.




21-07-2013 14:21 juazwiec97 Zastanawiające jest,jak różne osoby będące we władzach łowieckich na wszystkich szczeblach nie przestrzegają prawa,dowolnie je interpretują w zależności od potrzeb, a co gorsze uważają to za normalne. Gdzie ich moralność na którą najczęściej się powołują przy stosowaniu niesłusznych kar.
Podam za przykład swoje kłopoty, które spotkały mnie właśnie w temacie przystrzelania broni.
Co roku wypełniam obowiązujące w tym zakresie zarządzenia MŚ. Co roku jestem u rusznikarza na dokładnym przeglądzie swojej broni. W 2011 roku nie byłem na zbiorowym przystrzelaniu broni przez całe koło, a dokonałem tego z instruktorem strzelectwa i z rusznikarzem. Oba zaświadczenia zdałem w kole, no bo nie dostał bym odstrzałów.Koło oddało mnie,kolegę i znanego instruktora strzelectwa do Prokuratury, gdyż na zaświadczeniu instruktor wystawił przez pomyłkę datę zbiorowego przystrzeliwania koła,na którym nie byliśmy. Zaliczono to do fałszowania dokumentów. Przez rok w Sądzie Karnym odbywały się rozprawy,w których w końcu całą trójkę uniewinniono.
Jako świadek był także powołany Przewodniczący OZPZŁ zachodniopomorskiego, który znając przepisy nie wypowiedział się jednoznacznie,lecz dukał jak chłopaczek.
W świetle tych przepisów, które tak przejżyście są podane przez Pana Piotra Gawlickiego, do tego cyrku nie powinno w ogóle dojść.
Jak może być dobrze w PZŁ, skoro ludzie na wyżynach myśliwskich władz tak rozumują. To jest żałosne.
19-07-2013 13:24 lelek_nowy Urzędnicy w MŚ i w ZG PZŁ są godni siebie, a o tworzeniu i stosowaniu prawa pojęcie mają blade. Tylko dlaczego nie potrafią mówić jednym głosem? Stare powiedzenie mówi, że jak kłamać to równo, a tego obie strony nie potrafią uzgodnić.
19-07-2013 10:33 alex_d1 Wbrew stanowisku redakcji nie fetyszyzowałbym opinii pochodzących z MŚ, gdyż i tam zdarzają się niestety oczywiste - moim zdaniem - przekłamania. A do takich należy wypowiedź w przedmiocie "dopisywania" kolejnych elementów do odstrzałów. To, że rozporządzenie czegoś nie reguluje, nie oznacza bynajmniej, że taki zabieg jest zakazany, a wręcz przeciwnie - jest dozwolony własnie dlatego, że rozporządzenie w ogóle się na ten temat nie wypowiada. Nie dajmy się zwariować kwitom i urzędnikom wymyślającym te kwity tylko po to, żeby móc je interpretować, rozliczać, przekładać z kupki na kupkę za nasze pieniądze. A tacy urzędnicy są zarówno w MŚ jak i w ZG PZŁ.
18-07-2013 22:24 Artur123 Przypadki (nie ukrywam – wręcz kuriolzalne), które opisuje Piotr Gawlicki, to efekt braku rzeczywistego nadzoru MŚ nad PZŁ. Gdyby ten nadzór był rzeczywisty, a nie tylko iluzoryczny, jak wynika z zapisów ustawy Prawo łowieckie, do takich „przegięć” być może by nie dochodziło. Jeden warunek widzę tu konieczny do spełnienia. Nie wystarczy bowiem tylko urzeczywistnić prawnie ten nadzór. Do tego nadzoru potrzeba jeszcze odpowiednich ludzi, do których z całą pewnością trudno zaliczyć podsekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska – pana Janusza Zaleskiego, który – przynajmniej w moim przeświadczeniu –„robi fatalną robotę”. On się do tego nadzoru nad Polskim Związkiem Łowieckim z wielu względów po prostu nie nadaje, a dowodów na to, przynajmniej w ostatnim czasie, dostarczył aż nadto. Jestem głęboko przekonany, że jeżeli nie czas obecnego modelu łowiectwa w Polsce, to przynajmniej czas obecnej ekipy zarządzającej tym modelem, powoli się kończy – bądźmy zatem cierpliwi. Jeszcze rok, może dwa i następny bastion niekompetencji legnie w gruzach.
18-07-2013 12:37 Mareczek Piotr stawia bardzo słuszną diagnozę : Jakość służb prawniczych - tak je określę - jest w PZŁ wyjątkowo słaba. Przykładów całe multum. Dodatkowo nie obserwuję ze strony władz Związku specjalnej troski o to, by sytuacja ta się zmieniła. Łowczy okręgowi, którzy wbrew oficjalnej wykładni ZG PZŁ, podjęli niezgodne z prawem decyzje, powinni być srodze ukarani. Nic takiego nie miało miejsca. Mało pryncypialny stosunek władz PZŁ do przepisów prawa powoduje, że władze każdego stopnia naszego Zrzeszenia stają się mało wiarygodne. Pogłębia się powszechne już wrażenie,że jesteśmy ,,my" i są ,,oni". Schizofrenia, bo przecież Związek jest nasz. Wszystkim, którzy mają w PZŁ choćby minimalny obszar władzy, dedykuję starą zasadę : Tylko niewolnik prawa naprawdę jest wolny.

DB

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.