DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Piotr Gawlicki16-10-2016
W PZŁ walka o życie. Tylko czyje?

Myśliwi i łowiectwo nie mają dobrej opinii w mediach, a są przeciw nam intelektualiści, rolnicy i oczywiście wszelakiej maści ruchy obrońców zwierząt, połączonych wspólną cechą, że o łowiectwie nie wiedzą nic. Ale wiedzą, że my myśliwi mamy krew na rękach, okrutne charaktery i niszczymy środowisko mordując niewinne zwierzęta wolno żyjące tylko i wyłącznie dla zaspokojenia swojego chorego hobby. Nad takim obrazem pracują ośrodki opiniotwórcze wyspecjalizowane w kształtowaniu opinii publicznej oraz komercyjne firmy public relations (PR). A po naszej stronie w praktyce nie stoi nikt, a już najmniej Polski Związek Łowiecki, którego kierownictwa nie tylko nie widać na froncie walki z powyższym zjawiskiem, ale nawet nie podejmuje się prób walki z nim.

Nie można przy tym powiedzieć, że na Nowym Świecie jest spokojnie, a kierownictwu, mówiąc kolokwialnie, "wisi" obecna sytuacja. Tam jest też front walki, są sojusze, jest strategia i taktyka, ale bynajmniej nie o to, żeby nam myśliwych bronić, dawać odpór kłamstwom i insynuacjom, sprowadzać oszołomów do rzeczywistości, chronić przed szkodliwymi dla szeregowych myśliwych i kół łowieckich rozwiązaniami legislacyjnymi, czy też w końcu bronić szeroko pojętego interesu środowiska naturalnego naszego kraju. Tam idzie wojna o zachowanie swoich stanowisk, zachowanie dochodów gwarantowanych składkami członków i utrzymanie parasola ochronnego od polityków, na których się stawia. Wśród tych ostatnich mieliśmy przedstawicieli wszystkich opcji politycznych, że przypomnę SLD z posłem Wziątkiem, PO z posłami Kuleszą i Siedlaczkiem oraz ministrem Gawłowskim, PSL z posłem Żelichowskim i PiS z posłami Bąkiem i Szyszko. Po ostatnich wyborach powyższe towarzystwo w znaczącej części się wykruszyło, a gwarantem utrzymania intratnych stanowisk stał się minister Jan Szyszko. Trzeba przy tym powiedzieć, że na tym froncie walki zagrożeń jest zdecydowanie więcej, niż w poprzednich latach, bo wierna drużyna parlamentarna uległa rozsypce, w rządzie minister Krzysztof Jurgiel stał się poważnym przeciwnikiem, a rolnicy i ich związki zawodowe gotowe są na traktorach rozjechać pałacyk na Nowym Świecie, notabene zakupiony za nasze myśliwych pieniądze. Nie ma też pewności, jakie stanowisko zajmie prezes PiS, a dojść do jego ucha ma więcej minister Jurgiel niż minister Szyszko, a to jest groźne dla celów prowadzonej walki. Ktoś powie, że taką ocenę podpowiada tylko moja chora wyobraźnia, więc spróbujmy na zimno przeanalizować fakty.

Od początku kadencji, bazując na ustawie przygotowanej wraz z posłem Stanisławem Wziątkiem pod hasłem wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego, a w rzeczywistości rozpoczynającej proces prywatyzacji łowiectwa, co uzasadniłem w artykule Prywatyzacja modelu łowiectwa w Polsce rozpoczęta, zaufani dla Nowego Światu posłowie PiS z posłem Bąkiem na czele próbowali przepchnąć przez Sejm podobną ustawę, którą na szczęście kierownictwo PiS wycofało już po wprowadzeniu jej do porządku obrad plenarnych Sejmu. Tak jak projekt przywołany wyżej, projekt posłów PiS zawierał co najmniej 26 niekorzystnych dla szeregowych myśliwych rozwiązań, ale za to umacniających obecne kierownictwo PZŁ na zajmowanych przez nich stołkach. Szczegóły tego projektu omówiłem w felietonie Nigdy nie brakuje pożytecznych idiotów. Oba przywołane wyżej projekty pisane były na Nowym Świecie, a to pozwala na postawienie pytania, dlaczego w projektach tych pozycja kół łowieckich i członków Związku zostały tak poważnie zdewaluowane, a tak radykalnie wrosło znaczenie organów PZŁ. Odpowiedź wydaje się oczywista, trzeba było coś oddać nadleśnictwom i ministrowi, żeby utrzymać to, na czym kierownictwu Związku najbardziej zależało.

Protesty rolników podkręcane nieudolną polityką poprzedniego i obecnego rządu w sprawie ASF na wschodzie kraju pozwoliły wrócić obecnej władzy do pomysłu z ubiegłej kadencji Sejmu i przeprowadzić przez parlament ustawę o funduszu odszkodowawczym za szkody spowodowane przez zwierzynę. Ustawa niekorzystna dla jednych, a korzystna dla innych kół łowieckich nie była znacząca dla kierownictwa PZŁ, bo w stosunku do podobnej ustawy promowanej wcześniej przez Związek i posła Wziątka, fundusz został zabrany z rąk PZŁ i oddany ministrowi, ale przecież na wojnie nie wszystkie potyczki są zwycięskie. Procedowanie tej ustawy oraz doświadczenia z wcześniejszymi projektami, w które angażował się Nowy Świat pokazały, że wrzucanie nowych projektów zmiany prawa łowieckiego przez zaprzyjaźnionych posłów nie rokuje zwycięstwa, stąd bliższa współpraca z min. Szyszko skutkująca powstaniem w Ministerstwie Środowiska nowego projektu ustawy, który utrzymuje podstawowe kierunki wszystkich poprzednich projektów, to znaczy kosztem praw kół i szeregowych członków umacnia kierownictwo Związku. Projekt ten udaje się ministrowi Szyszko przepchnąć przez Radę Ministrów, ale póki co do Sejmu jeszcze nie trafił, a czy w końcu trafi zależy prawdopodobnie od prezesa PiS, który ma prawo się obawiać, że wywoła kolejną burzę zakłócającą przekaz "dobrej zmiany", podobną do tych z Trybunałem Konstytucyjnym, marszami KOD-u, aborcją i czarnym protestem, czy też reformą szkolnictwa.

W tej sytuacji znaczenia nabiera relacja dr Lecha Blocha z ministrem Janem Szyszko, podkreślana przez strony jako wzorowa. Nie powinno więc dziwić pismo, jakie min. Szyszko przesłał na ręce dr Blocha w dzień po przyjęciu przez MŚ nowego projektu zmian ustawy 'Prawo łowieckie', o którym wyżej. Styl pisma wskazuje, że powstało ono na Nowym Świecie, ale jego treść, powinna być odczytywane inaczej niż było intencją autorów. Niby jest to poparcie dla PZŁ i przewodniczącego stojącego na jego czele z gwarancją, że MŚ nie planuje zmian legislacyjnych (choć dzień wcześniej takie przyjęło), ale z drugiej strony, znając zażyłe relacje ministra z przewodniczącym nie wymagające przecież pisemnych potwierdzeń, należy to pismo czytać jako przyznanie się do braku wystarczających wpływów w rządzie i w PiS dla obrony myśliwych i łowiectwa w dotychczasowym kształcie. Innymi słowy, minister przekazuje przewodniczącemu przesłanie: radźcie sobie sami, bo ja nie jestem w stanie nic więcej dla kierownictwa Związku zrobić. Taką interpretację pisma ministra potwierdzałoby ekstremalne zdenerwowanie dr. Blocha, które odnotowują współpracownicy i łowczowie okręgowi.

Znamiennym jest, że na dzień przed wysłaniem przywołanego wyżej pisma min. Szyszko do dr. Blocha, OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych złożyło do Rady Ministrów wniosek o delegalizację PZŁ. Dwa tygodnie później autor tego wniosku Sławomir Izdebski zostaje przyjęty przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, co legitymizuje sam wniosek i przywołane w nim zarzuty wobec dr Blocha. Z tyłu nie pozostaje minister Krzysztof Jurgiel, forsujący zmiany do sposobów zwalczania chorób zakaźnych zwierząt. Stanowisko Związku wyrażone przez rzecznika prasowego to tylko głos wołającego na puszczy.

To co się dzieje dalej, to tylko działania przeciwko nam myśliwym, które Związek zamiast zwalczać, nie tylko toleruje, ale im przytakuje. W dniu 23 września 2016r. minister Jan Szyszko na posiedzeniu plenarnym Sejmu RP zapowiedział przeprowadzenie ogólnopolskiej inwentaryzacji dzików, której celem jest określenie liczebności tego gatunku. Ruch typowo propagandowy, mający zamydlić oczy rolnikom, ich związkom oraz politykom z ministrem Krzysztofem Jurgielem na czele, którzy nt. corocznego planowania łowieckiego nie wiedzą nic i podnieść znaczenie działań MŚ. Inwentaryzacja ma odbyć się jeszcze w tym miesiącu, a mają w niej wziąć udział myśliwi, leśnicy, rolnicy i służby mundurowe. Wszyscy poza myśliwymi oczywiście wynagradzani, a my jak parobki panów leśniczych pracować mamy za darmo i jeszcze dopłacać za dojazd i użycie własnych samochodów. Inwentaryzację tę PZŁ popiera, choć bezsens tego typu działań jest dla myśliwych oczywisty, bo od liczenia dzików, problem szkód i ASF podnoszony przez lobby rolnicze, nie zniknie, tak jak od mieszania łyżeczką herbaty, nie zrobi się ona słodsza. Zaplanowana na październik w lasach, kiedy dziki w tym czasie wyemigrowały do łanów kukurydzy, krzaków i błot śródpolnych, nie może dać żadnych wiarygodnych wyników, chyba że przez zastosowanie starej zasady, że wygrywa ten, kto liczy głosy. Pytanie jest ewentualnie jedno, czy wynik inwentaryzacji ma w zamiarze ministra wykazać, że dzików jest 2-3 krotnie więcej niż inwentaryzowano dotychczas, tak jak było z wiosennym liczeniem jeleni tyralierą przez leśników, którym zależy na redukcji populacji tych zwierząt, czy też wprost przeciwnie, jest ich o wiele mniej, niż płaczą rolnicy i min. Jurgiel. Biorąc pod uwagę, że inwentaryzację zarządził zwierzchnik leśników, a ci ostatni w nadleśnictwach kpiąco wyrażają się o tym liczeniu, należy się spodziewać wyników zaniżonych. Tylko co z tego? Czy wynik inwentaryzacji może wpłynąć na negatywna wobec PZŁ postawę rolników, Sławomira Izdebskiego, czy ministra Jurgiela? Na pewno nie. A gdyby jednak wynik inwentaryzacji wskazał na wielkości populacji wyższe od tych podanych w planach łowieckich, to mamy jeszcze bardziej przechlapane, a znaczenie ministra Szyszko w rządzie i szanse dr Blocha na utrzymanie swojej pozycji są naprawdę żadne.

Kierownictwo Związku przygotowane jest raczej na scenariusz korzystny dla min. Szyszko, który pokaże, że dzików jest mało i to nie one odpowiadają za ASF, choć i na drugi przygotowało sobie grunt wydając oświadczenie, że żądania redukcji liczby dzików do wielkości 0,5 osobnika na 1 km2 popiera i Związek włączy się w wykonanie tego zadania. Tyle, że włączenie się Związku do redukcji polegać będzie na wymuszaniu na kołach wyższych planów i egzekwowaniu zwiększonego pozyskanie pod rygorem rozwiązywania z kołami umów dzierżaw, jeżeli te zaplanowanego pozyskania nie zrealizują. Taki mechanizm wprowadził min. Szyszko do projektu ustawy, o której wyżej, gwarantując kierownictwu PZŁ dostatnie życie, a kołom łowieckim i myśliwym tylko problemy, do likwidacji kół i prywatyzacji obwodów włącznie. Nie trzeba dużej wyobraźni, żeby uzmysłowić sobie na co będziemy polować po rzeczywistym wprowadzeniu w życie redukcji populacji dzika, najbardziej popularnej łowiecko zwierzyny w kołach. Tym zaś, którzy nie do końca rozumieją co oznacza stan 0,5 dzika na 1 km2 obwodu wyjaśnię to bardzo prosto. Przyjmuje się roczny odstrzał dzików w ilości mniej więcej równej liczbie dzików inwentaryzowanych na wiosnę. Oznacza to, że po redukcji, do której tak ochoczo włącza myśliwych kierownictwo PZŁ, roczne plany odstrzału dzików będą wyglądały następująco:
- obwód 3000 ha - maksymalnie 15 dzików
- obwód 4000 ha - maksymalnie 20 dzików
- obwód 5000 ha - maksymalnie 25 dzików
- obwód 6000 ha - maksymalnie 30 dzików
- obwód 7000 ha - maksymalnie 35 dzików
- obwód 8000 ha - maksymalnie 40 dzików

I nie będzie to limitowanie odstrzału do tych wysokości, tylko populacja będzie tak nikła, że odstrzał nawet tylko tych ilości będzie problemem. W liczbach globalnych, przy ok. 25 mln. ha obwodów łowieckich, w których w poprzednim sezonie odstrzelono ponad 260 tys. dzików, nasz Związek zmierza do tego, żeby po redukcji populacja i pozyskanie spadły do 125 tys. sztuk. Z redukcją łań mamy do czynienia od 7 lat, strzelając o co najmniej 30% więcej niż się w roku rodzi, więc niedługo rarytasem będzie spotkać łanie w obwodzie. Byków starczy jeszcze na 5-6 lat, bo te są oszczędzane przez ostatnie 7 lat, kiedy odstrzeliwujemy najwyżej 70% liczby urodzonych. A potem o rykowiskach, wspaniałych bykach i populacji jelenia szlachetnego w Polsce można zapomnieć. Pozostanie sarna, która stanie się podstawową zwierzyną, na którą polować będziemy w kołach, bo odbudowanie populacji dzika przy obecnej wrzawie na temat szkód będzie nierealne. Tak będzie wyglądało nasze łowiectwo po wprowadzeniu w życie rozwiązań, które min. Szyszko, pod rękę z leśnikami i dr. Bloch pod rękę z działaczami PZŁ, gotują nam myśliwym.

Widząc wywieszenie białej flagi przez ministra Szyszko, kierownictwo PZŁ szuka jeszcze sposobów na strategiczne odwrócenie niekorzystnych trendów i słusznie stwierdza, że zrobić to może tylko prezes PiS. Wymyślono więc list bezpośrednio skierowany do Jarosława Kaczyńskiego, który podpisywać ma środowisko naukowe, nazwane w liście górnolotnie "Światem Nauki Polskiej". Dr Bloch ma nadzieje, że tym listem odsunie Sławomira Izdebskiego i ministra Krzysztofa Jurgiela od ucha adresata, odzyskując poparcie dla siebie w PZŁ, pomimo protestów rolników grających epidemią ASF na likwidację łowiectwa w obecnym kształcie. Z góry można powiedzieć, że wśród sygnatariuszy tego listu nie zabraknie np. prof. Romana Dziedzica, czy prof. Stanisława Dzięgielewskiego, ale jakie znaczenie mają dla PiS te nazwiska? A jeżeli znajdą się jeszcze inni, którzy gotowi są podpisać się pod tym listem, to może warto zwrócić członkom PZŁ uwagę pod czym się ci naukowcy mają się podpisać w świetle projektu zmian ustawy 'Prawo łowieckie' zaproponowanej przez ministra Jana Szyszko.

Model, którego głównymi beneficjentami jest kierownictwo PZL, chwalony jest w piśmie, bo niby ... gwarantuje stabilność i prawidłowe zarządzanie tak cennym zasobem jakim jest dzika zwierzyna.... Dopuszczenie do systematycznej redukcji jeleni, a obecnie zobowiązanie do ponad dwukrotnej redukcji dzika, to rzeczywiście jest przykład dbałości o stabilność zasobów zwierzyny dziko żyjącej. Naszym władzom nie podoba się też depopulacja dzika, choć do niej myśliwych zachęcają i obawiają się demonopolizacji PZŁ, choć formalnie taki pomysł jeszcze, poza portalem "Łowiecki", jeszcze nie padł. Nie omieszkano przy tym wychwalać pod niebiosa ministra Szyszko, który ma być ...wysoko oceniany przez ekspertów w dziedzinach przyrodniczych, choć gołym okiem widać, jak leśnicy, z których wywodzi się minister, podporządkowują krok po kroku łowiectwo "fabrykom desek". No i oczywiście nie zapomniano o PZŁ w kontekście projektu zmian w ustawie, w której ...Wypracowane przez ekspertów rozwiązania wprowadzają zmiany wewnątrzorganizacyjne, które na poziomie ustawowym regulują strukturę organizacyjną Polskiego Związku Łowieckiego, co zaowocuje większym wpływem państwa na zleconą przez nie działalność jaką jest gospodarka łowiecka.... A to już czysta bzdura, widoczna jak na dłoni, gdy się zajrzy do projektu ustawy zaproponowanej przez ministra Szyszko.

Pytam więc potencjalnych sygnatariuszy listu do Prezesa Kaczyńskiego, czy świadomie żądają utraty przez koła łowieckie prawa do kontynuacji dzierżaw obwodów, na których niektóre gospodarują i polują od prawie 70 lat? To, czy dostaną prawo do dzierżawienia dotychczasowych obwodów zależeć będzie od widzimisię łowczych okręgowych, nad którymi nie będzie już okręgowych rad łowieckich. Rady te pozostaną tylko jako organa opiniodawcze, nie mające wpływu na obsadę funkcji łowczego okręgowego, a jak się komuś nie będzie podobała decyzja łowczego okręgowego, to się będzie mógł zwrócić do dr. Blocha, który tychże łowczych powołał i współpracuje z większością z nich przez ostatnie 20 lat, więc na pewno nie przyzna racji zarządowi jakiegoś tam koła łowieckiego. O to chodzi sygnatariuszom listu? A może o to, żeby władza łowczego okręgowego obejmowała również prawo, do zgłaszania wniosku o wypowiedzenie obwodu łowieckiego danemu kołu, w przypadku nic nie mówiącym np. staroście, "negatywnej oceny prowadzenia gospodarki łowieckiej" lub nie zrealizowania planu rocznego w ciągu kolejnych 3 lat co najmniej w 80%, otwierając tym proces do zwiększania liczby OZH-ów lub wydzierżawiania obwodów osobom prywatnym, czytaj działaczom z Nowego Światu, zaufanym leśnikom i oddanym PZŁ parlamentarzystom. A może sygnatariusze są za zwiększeniem tenuty dzierżawnej obwodu o prawie 50%? A o tym, że na pewno z radością przyjmą zmianę nazwy stanowiska dr Blocha, który z Przewodniczącego Zarządu Głównego, stanie się Prezesem tegoż Zarządu, jest oczywiste.

Model wymyślony dekretem Bolesława Bieruta przeszło 60 lat temu ma się ku końcowi. 27 lat na ewolucyjną zmianę tego sytemu dr Bloch i działacze PZŁ zmarnowali, przedkładając swoje osobiste korzyści nad zmiany mogące polskie łowiectwo zdemokratyzować, rozwijać instytucjonalną współpracę z rolnikami, a nie walczyć z nimi, rozpowszechniać polowania jako najlepszy sposób zbliżenia człowieka do natury, żeby myśliwych było w Polsce ponad milion, a nie marne 120 tysięcy. Gdyby takie działania były prowadzone, to problemu szkód oraz relacji rolnicy i "zieloni" kontra myśliwi w Polsce by nie było, politycy liczyliby się z nami, bo dawalibyśmy więcej głosów wyborczych niż ruchy obrońców zwierząt i nie byłoby tak złej opinii o myśliwych i łowiectwie w mediach. Wszystkie możliwości ku temu zostały zmarnowane, a rzeczywista sytuacja łowiectwa została zakłamana tak samo, jak w liście do Jarosława Kaczyńskiego, w którym w żywe oczy kłamie się o na temat PZŁ, jako o ...organizacji z blisko 100 letnim doświadczeniem w zakresie gospodarowania zwierzyną.... Zwierzyną w stanie wolnym PZŁ gospodaruje na sposób socjalistyczny przez ostatnie 62 lata, a w pozostałych do przywołanych 100 lat i wcześniej, robili to właściciele ziemscy, którzy zrzeszali się dobrowolnie w wiele związków od XIX wieku, żeby utworzyć w Warszawie w 1923 roku Centralny Związek Polskich Stowarzyszeń Łowieckich, przekształcający się w Polski Związek Stowarzyszeń Łowieckich w 1929 r., który następnie w 1936 r. przyjął nazwę Polski Związek Łowiecki, zrzeszający wówczas zaledwie 11700 osób z 50000 uprawiających myślistwo na terenie kraju. Notabene podwojenie liczby myśliwych przez 80 lat, z których w praktyce połowa nie poluje, to kpina, a nie powód do dumy.

Przyrównanie obecnego PZŁ do związków łowieckich z lat 1923, 1929 i 1936 jest mniej więcej tym samym, czym byłoby przyrównanie Polskiego Stronnictwa Ludowego założonego w 1895 r. do Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego powstałego w 1949 r i szczęśliwie rozwiązanego w 1989 r., czego nie udało się zrobić z obecnym Polskim Związkiem Łowieckim przez ostatnie 27 lat. To fakty historyczne, ale dr Lech Bloch uważa pewnie, że takich szczegółów nie dostrzeże ani Jarosław Kaczyński, ani masy członkowskie obecnego Związku, którym ładuje się do głowy, że tylko w obecnym modelu, w obecnym PZŁ, będą polować, bo po każdej zmianie zostanie im udział w nagance, najpewniej na polowaniach organizowanych w obwodach łowieckich przez myśliwych niemieckich. No ale cóż, jak daje się wmówić obywatelom, że spisek Putin - Tusk doprowadził do zamachu z serią wybuchów na pokładzie samolotu rządowego lecącego w sztucznej mgle nad Smoleńskiem, to cóż się dziwić, że na podobne bzdury dają się nabierać polscy myśliwi. A za swoją naiwność zapłacą oni sami i zwierzęta dziko żyjące przetrzebione w imię politycznych przepychanek. A idę o zakład, że sprawcy takiej sytuacji kierujący obecnie Związkiem oraz leśnicy z ministrem Szyszko na czele, będą po każdej nawet rewolucyjnej zmianie modelu łowiectwa spokojnie polować na najlepszych łowiskach krajowych, do których dostępu na pewno nie będą mieli ci, którzy w obecny model święcie wierzą.

Nie życzę tego szerokim kręgom członkom Związku i współczuję im.




25-01-2017 10:38 Yettti W PZŁ nie ma żadnej walki. Po co?
PZŁ ma się dobrze. Walka jest miedzy tymi, którzy chętnie znaleźliby się w kierownictwie PZŁ. Niech walczą.
19-10-2016 13:10 Art-se Zmiany trzeba było zacząć na poziomie Kół. Ciekawe w ilu kołach prezes i pozostali członkowie zarządu trwają na stołkach od 20 czy 30 lat, a taka sytuacja w wielu kołach ma miejsce. Zero przyjęć nowych członków. chyba że to kumpel prezesa i kolejny głos na walnym, żeby prezes był dożywotni. Do puki nie zmienimy władz w kołach to nie będzie zmian w okręgach, a tym bardziej w ZG. Trzeba uczciwie powiedzieć, że sami jesteśmy sobie winni, (bo poza kilkoma wyjątkami) nikt z członków PZŁ nie starał się zmieniać układów w kołach, prawie wszystkim zależało tylko na możliwości taniego i spokojnego polowania. Przez palce patrzyli na przekręty zarządów. Nawet jak owe kręty zostały wykryte - to przeważnie winny wykręcił się sianem. A potem taki osobnik był delegatem na okręgowy zjazd i oczywiście głosował jak zwykle za tymi samymi kandydatami... A swoją drogą likwidacja PZŁ nie oznacza likwidacji myślistwa. Znajdzie się kilku cwaniaczków(zapewne wysoko postawionych w obecnym PZŁ) utworzą nowy związek i dalej będą robili to co wcześniej- tyle że pod innym szyldem.
19-10-2016 09:25 gawrona Już od bardzo dawna wiadomo że takie bzdury jak nie które tutaj zamieszczane wypisują zakompleksione małe ludziki co ich życie skrzywdziło.Życzę wam zdrowia, powodzenia i spełnienia swoich marzeń a szczególnie Panu Piotrowi.
18-10-2016 15:06 Piotr Gawlicki Pomorski, interpretuję to co widzę, a nie dążę do czegokolwiek pisząc ten tekst i co więcej, nie wierzę, żeby obecny układ władzy był zdolny do wprowadzenia sensownych zmian, bo w tych co już poznaliśmy sensu nie zauważyłem.
18-10-2016 12:34 Pomorski Łowca Z całym szacunkiem Kolego Piotrze ale tak na prawdę to nie wiem do czego dążysz. Jeżeli chcesz coś zmienić to wydaje się, że obecny układ władzy daje takie możliwości. Jest jakaś gra między Szyszką i Jurgielem i nie wiadomo w którą stronę to pójdzie. Jednak sam przekreślasz się w oczach członków PiS swoimi "bluźnierstwami" na temat katastrofy smoleńskiej.
18-10-2016 12:30 Bayerischer Gebirgsschweisshund Damo z piórkiem kopiujesz i wklejasz teksty sprzed ćwierćwiecza . Tęsknoty do zwierzchniego zamordyzmu to żadna metoda do robienia porządków we własnym otoczeniu . Tak jest najprościej bulteriery kołowe wiszą uczepione u swoich karków . I to ZG czy ZO ma im w szczęki pręt metalowy wkładać i paszcze rozwierać . Obecne zapisy prawa łowieckiego rozjechały się zupełnie z anarchizującym członkostwem . Tyko zdecydowana zmiana zapisów prawna usamodzielniająca działanie kół łowieckich pozwala skończyć z bezhołowiem . W całej ucywilizowanej Europie jedynym nadzorcą nad bezprawiem są sądy powszechne . To ta pieprzona pseudo demokracja z wieloma nadzorcami jest powodem że takie jak twoje teksty maja rację zaistnienia. Daj prezesowi koła Cietrzew narzędzia a on je potrafi wykorzystać poprawnie . Bo wówczas będzie miał świadomość że to prokurator a nie koleś zwierzchnik z PZŁ nad jego praworządnością czuwa.
18-10-2016 11:49 WIARUS Cytat z wpisu aurora borealis z 18-10-2016 09:15 : - "Ponieważ generalnie to co dzieje się w kole nie jest w centrum zainteresowania ani Zarządów okręgowych ani Tm bardziej Zarządu głównego PZŁ co jest niepokojące i zarazem bulwersujące."

Moim zdaniem niepokojąca i bulwersująca jest indolencja i niewiedza większości członków kół, brak umiejętności rozmawiania ze sobą, brak wzajemnego szacunku dla siebie, brak umiejętności kompromisowego rozwiązywania powstających problemów i napięć w kole oraz oczekiwanie aby wewnętrzne sprawy kół łowieckich i panujące w nich stosunki międzyludzkie regulowały czy też załatwiały ingerencje wyższych szczebli organizacyjnych Zrzeszenia! Jak coś nie wychodzi to już jest winny - góra, jej organy i ludzie tam będący! Sami uderzcie się w piersi, rozejrzyjcie się dookoła siebie i oceńcie w jakim stopniu przyczyniliście do powstania niepożądanych sytuacji w swoim kole i na ile byliście zdolni do uwzględnienia w swym działaniu istniejące reguły oraz do wysłuchania racji innych niż własne!

Darz Bór!
18-10-2016 09:15 aurora borealis W obecnej chwili jest to nie uniknione. Reformy zapowiadane tak dawno temu w strukturach PZŁ nie nadeszły, tak głośno i dużo mówiono o nowej ustawie łowieckiej która miała obowiązywać od 1 stycznia 2916 i nic takiego się nie stało miały być zmieniane obwody łowieckie i nowe zasady dzierżaw tych obwodów i nic, podobnie dzieje się ze szkodami łowieckim. Wiele się mówi i nic w tym kierunku się nie robi. Najgorsze że to nie my na tym wszystkim cierpimy to cierpi nasza cała Polska.
Generalnie można powiedzieć że prawo łowieckie jest w całkowitej rozsypce. Nie ma generalnie jednej rzeczy która spełniała by warunki prawa w całości biorąc pod uwagę obecny stan prawny, nie ma generalnie odniesienia do Konstytucji ani do innych przepisów prawa bowiem to co się dzieje w szeregach PZŁ jest ogólnym nieładem prawnym. Tu nie można wydzielić tematycznie że jedno czy drugie jest w porządku generalnie całe prawo jest do wymiany, tak samo jest z przepisami wykonawczymi i niestety ze Statutem PZŁ który nie wypełnia potrzeb jakie nakazuje polskie prawo. To co powiedział Stanisław jest trochę nawoływaniem bo ogólnego buntu, nie można w ten sposób postępować w cywilizowanym świecie jednak w PZŁ co ciekawe dzieje się całkowite bezprawie na potwierdzenie tego stanu rzeczy jest wiele dowodów i materiałów które są w posiadaniu nie jednego członka Polskiego Związku Łowieckiego. Ponieważ generalnie to co dzieje się w kole nie jest w centrum zainteresowania ani Zarządów okręgowych ani Tm bardziej Zarządu głównego PZŁ co jest niepokojące i zarazem bulwersujące. Że rola Zarządu Głównego i zarządu Okręgowego sprowadza się głównie do ściągnięcia należnych składek i tenut dzierżawnych od obwodów łowieckich na których polują członkowie kół łowieckich. Jest to przerażające że istnieje ogólna niechęć do rozwiązywania problemów które nawarstwiają się już od wielu lat i nikt nie chce się tym tak na dobra sprawę zająć. Ostatnio nagłośniony problem szkód w uprawach rolnych i ASF jest tylko niewielkim fragmentem całości problemów i wielu znaków zapytania która w szeregach PZŁ coraz bardziej jest słyszalna wśród członków. Co zrobi z tym PZŁ , myślę że wpis naszego kolegi Stanisława jest całkowicie adekwatny do obecnej sytuacji jeżeli tego nie naprawi i nie poukłada PZŁ rozwiązanie przyjdzie z zewnątrz ale znacznie bolesne i odczuwalne szczególnie dla tych osób które naszym Zrzeszeniem kierują.
18-10-2016 06:01 Stanisław Pawluk Proponuję nie skupiać się na problemie najbardziej widocznym jakim jest problem z rolnikami. Inne grupy społeczne choć nie tak głośno tez nie popierają myśliwych. Te grupy tez swoje odgrywają i wcale nie mniej skutecznie jak rolnicy. Wieków zaniedbań nie da się aktualnie nadrobić prostymi rozwiązaniami. Już 10 lat temu pisałem: albo PZŁ sam się zreformuje, dostosuje do współczesnego świata albo reforma przyjdzie z zewnątrz tyle, że bardzo bolesna.
17-10-2016 18:50 kurdelebele Kolega Gawlicki napisal ,,
Myśliwi i łowiectwo nie mają dobrej opinii w mediach, a są przeciw nam intelektualiści, rolnicy ..."
Niestety nie zgadzam sie z taka bardzo ogolna opinia.
Panie redaktorze, rolnicy i intelektualisci nie sa jakas szczegolna grupa ktora wyroznia sie na tle marynarzy czy tez nauczycieli lub na ten przyklad szewcow!
Rolnikow przeciwko mysliwym ,, nakrecaja" sami mysliwi poprzez swoja butna postawe. Jak juz tutaj pisalem kiedys , jak dlugo mysliwy bedzie traktowal rolnika ,,z gory " tak dlugo beda antagonizmy miedzy nami.
Powiedzmy sobie szczerze , wiekszosc mysliwych jest zle nastawiona wzgledem rolnikow.
Jesli nie zaczniemy widziec w rolniku partnera to zaczniemy przegrywac i tylko zrobimy sobie zle , bo oni (rolnicy )zwroca sie w strone nam przeciwna i tam znajda poklask. A my ,? no coz zostaniemy jak te buce w kapeluszu z piorkiem.
17-10-2016 17:13 Jeger Wydaje mi się, że to co zrobi Jarosław, będzie wynikiem czystej kalkulacji. Czy opłaca mu się rewolucjonizować polski model łowiectwa, jeśli a) elity polityczne i tak g... o łowiectwie wiedzą b) skutki takiej rewolucji są trudne do przewidzenia, a na pewno wiązałyby się z kosztami ze strony państwa. Po co Jarosław ma ten temat ruszać? Dopóki Szyszko da mu gwarancję, że PZŁ tak będzie tańczył, jak mu minister zagra, dopóty obecny model pozostanie. A że PZŁ będzie tańczył, to już widać choćby po bezkrytycznym zaakceptowaniu polecenia liczenia dzików. Po drodze będzie się rozmydlać temat szkód, aby jakoś udobruchać rolników, udawać, że coś się robi w temacie ASF. Ewentualnie, jak te problemy staną na ostrzu noża, sięgnie się głębiej do kasy kół łowieckich, bo przecież nie wyżej. A co na to myśliwi w jakim modelu polują? Z tych 120 tys. intensywnie poluje może 1/3, a pewnie 80% procent myśliwych nie ma zielonego pojęcia co tam się obecnie u góry dzieje. Ich PZŁ to zielony druczek odstrzału, ewentualnie ponarzekanie raz do roku gdy rośnie składka. I tyle. A demokracja to wybranie kandydatów na OZD, zazwyczaj tych samych, bez wnikania co oni tam powiedzą i na kogo zagłosują.
17-10-2016 15:25 lux Wczytałem się w ten tekst, nawet co akapit angażując większą uwagę, aż doszedłem do samego końca, gdzie Autor artykułu podsumował naiwność myśliwych do obecnego modelu łowiectwa porównując ją do wiary w spisek Putina z Tuskiem. Przyznam szczerze, że końcowy sposób uwiarygodnienia swych przemyśleń przez Autora spowodował, że napisany tekst traktuję jako te co się zaczynają - dawno, dawno temu. Za górami, za lasami, za siedmioma morzami... pewien Pan z wąsem (...).

Pytanie tutaj jest tylko jedno. Na czym Autor artykułu zna się najlepiej? Na łowiectwie czy na katastrofie smoleńskiej? Ciekawy wniosek może wypłynąć z innego pytania: jeżeli na łowiectwie zna się jak na katastrofie smoleńskiej, to jaki będzie ten nowy model łowiectwa?
17-10-2016 11:19 mcgregor Tekst kol. Piotra bardzo trafny, ujmujący dzisiejszy stan naszego środowiska. Na pewno stracone 27 lat w imię układu trzymającego władzę mamiącego szumnymi hasłami myśliwska gawiedź. Tylko gruntowna zmiana całego modelu jest w stanie poprawić wizerunek wśród społeczeństwa.
17-10-2016 09:52 WIARUS Tak, tak - znawcy epistolografii biurowej i służbowo-towarzyskiej ! To wielka ściema! To wszystko zrobił sam Przewodniczący ZG PZŁ a tylko dla zmyłki zmieniał pochylenie, grubość i szerokość liter. Zapomniał tylko użyć obok długopisu pióra wiecznego ze stalówką ze złota. Dopiero można by snuć domniemania. Darz Bór!
16-10-2016 23:32 kiryk sumada, celna uwaga. Nawet się Szyszko nie postarał własnoręcznie adresować pisma do Blocha i życzyć Darz Bór, co wskazuje, że mu adresat wisi.
16-10-2016 21:11 sumada Sorry, że nie na temat
W piśmie min Szyszki są fragmenty pisane odręcznie.

No i co piszą w internecie grafolodzy.

Pismo pochylone w lewo: Jeżeli osoba jest praworęczna, a jej pismo przechyla się na lewo, może to być oznaką buntu. Osoby pisząc tym stylem lubią podkreślać swoją inność, oryginalność.

3. Szerokość liter:

A. Szerokie: Mówi o otwartości na otoczenie, towarzyskości.

B. Wąskie: Charakteryzuje osoby opanowane i ostrożne.

Podpis to jest zupełnie inny niż Szanowny Panie Przewodniczący.
16-10-2016 16:13 ANDY Dla przypomnienia , to tylko część znikoma poczytaj:http://www.lowiecki.pl/dziennik/forum.php?f=21&t=108152&numer=3658
16-10-2016 15:38 ANDY Artur123
Czasy obecne - tym się różnią od tamtych - mrocznych ,że można sobie poczytać i zrozumieć to co się przeczytało a nie zwyczajnie - bajdurzyć . Zresztą nie pierwszy raz. Od tego są dokumenty i archiwum choćby tego portalu gdzie się można spełnić jeśli się samemu tych czasów nie doświadczyło i nic o tym nie wie a jedynie spekuluje, by to nazwać delikatnie . Nie znoszę klasyfikowania i pisania dub smolonych .
16-10-2016 15:09 Tytus Andronikus Wyczuwam między wierszami transakcję znaną ludzkości od ponad 3000 lat... Otóż silniejszy daje pniak a słabszy głowę, po konsumpcji zdarzenia ciało z nową głową przetrwa tak długo puki kat nie rozpozna w ichnich członkach stęchły smród bierutowszczyzny. W innym razie, gdy rozpatrywany uprze się przy swej głowie, pogrzeban będzie w całości i pies z kulawą nogą kropli moczu nad ową mogiłką nie uroni.
16-10-2016 14:39 Artur123 „Dla przypomnienia bo o tym na tym portalu już było wiele razy - to przedwojenni działacze PZŁ stworzyli 'nowy model'. Adaptowany do - nowej rzeczywistości i własności ziemi i zwierzyny”. ANDY, jedynie powielasz teksty utworzone na potrzeby pezetełowskiej propagandy. Przedwojenni działacze stowarzyszenia Polski Związek Łowiecki, jeśli wcześniej nie zginęli w zawierusze wojennej, jeśli po prostu nie umarli z przyczyn powiedzmy naturalnych lub nie wyjechali zagranicę, tylko stali się członkami zrzeszenia Polski Związek Łowiecki, bo nie mieli innego wyjścia, jeśli nadal chcieli polować w Polsce. Tylko nieliczna grupka spośród nich (kolaboranci – gdzież ich nie było?) postanowiła firmować swoim nazwiskiem „model wymyślony dekretem Bolesława Bieruta prawie 60 lat temu”.
16-10-2016 14:16 Bayerischer Gebirgsschweisshund Piotr i tajemnicza Dama z piórkiem silą się na głębsze analizy . A wszystkie te meandry kto z kim i dlaczego można sprowadzić do jednego stwierdzenia . Los i przyszłość łowiectwa w ręku ponownie jednej osoby . Koło historii nam współczesnego łowiectwa zatoczyło okrąg ….od Bolesława do Jarosława...
16-10-2016 14:00 ANDY .....Model wymyślony dekretem Bolesława Bieruta prawie 60 lat temu ma się ku końcowi......

jest to zwyczajna - bzdura, to wymyślenie - Bierut w tym czasie po prostu rządził dekretami i tyle go obchodził związek łowiecki co zeszłoroczny śnieg. Dla przypomnienia bo o tym na tym portalu już było wiele razy - to przedwojenni działacze PZŁ stworzyli 'nowy model'. Adaptowany do - nowej rzeczywistości i własności ziemi i zwierzyny .

Od 'naprawiaczy i modelarzy' racz nas chronić Panie, co nie znaczy ,że nie należy modyfikować i poprawiać tego co mamy.
Jeśli chodzi o nasz wizerunek - wystarczy popatrzeć na tzw. galerię , te klękania przy zezwłokach , te rozbite kulami liski , pomalowane twarze , etc. Komu to ma służyć , tak samo jak głupawe komentarze w filmikach z polowań. To się nie może obronić ani przez PZŁ ani przez nikogo . To jest po prostu dramat niektórych ludzi tego związku .
16-10-2016 13:13 aurora borealis Z tego co Piotrze napisałeś - Przyszłość łowiectwa polskiego jest poważnie zagrożona, decyzje osób na wysokich stanowiskach w Zrzeszeniu zdają się być nieodpowiedzialne i w większości podejmowane bez głębokiego zastanowienia i analizy. Kwestie podejmowane odnośnie historycznych powiązań PZŁ z tym co funkcjonowało na samym początku nijak się ma do dzisiejszych realiów gospodarczych oraz politycznych. Ciągła postawa zachowawcza kierownictwa PZŁ względem układów politycznych a także ostatnio co miało miejsce, kierowanie oficjalnych listów do Prezesa PIS w sprawie łowiectwa, świadczy jedynie o niedojrzałości i braku perspektyw na rzeczowe rozwiązanie problemu we własnym środowisku. Łowiectwo stoi na w takim wypadku na ostrej krawędzi przepaści i idzie ku samozagładzie przez upór i zawziętość w utrzymaniu własnych pozycji na stanowiskach kierowniczych, gdzie ewidentnie zauważa się odcięcie najniższych poziomów od przyjęcia właśnie ich przemyśleń do uwzględnienia w podejmowanych decyzjach wiążących wszystkich myśliwych w kraju. Takie stanowisko jest ogólnie szkodliwe dla całego Zrzeszenia, najgorsze jest w tym wszystkim to że jest to niezależne jest od rządzącej opcji politycznej chodzi jedynie na utrzymaniu się samemu na powierzchni. Jak to nazwać?

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.