DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk02-11-2006
Komu OHZ-ty??? cz. 4 -Wierzchowiska

Rok temu odwiedziłem OHZ Wierzchowiska. Opis działalności gospodarczej w ośrodku był przykładem, jak nie powinny takie placówki funkcjonować. Co się zmieniło przez 12 miesięcy, starałem się poznać ponownie, odwiedzając Wierzchowiska pod Lublinem. Zadałem także stosowne pytania osobom odpowiedzialnym za ten ośrodek z racji zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji. Oto czego się czytelnicy z tych rozmów mogą dowiedzieć.

OHZ Wierzchowiska od dawna wzbudza u myśliwych okręgu lubelskiego niezbyt zdrowe emocje. Kosztujący wiele, z budynkami, które niczemu nie służą, poza zamieszkiwaniem tam pracowniczki Zarządu Okręgowego od chwili, gdy przestano w nim hodować bażanty, do czego zresztą był przystosowany, Obecnie niszczeje i pochłania należne skarbowi państwa opłaty i podatki. Aż strach pomyśleć, co stanie się z budynkami, gdy wyprowadzi się z nich zamieszkująca tam pracowniczka i jej rodzina. Nie tylko w Lublinie, budowle takie szybko są niszczone i świecą pustymi otworami okiennymi.

Otwarta brama zachęca do wejścia. Przed budynkiem administracyjnym, który od lat nie pełni już tej funkcji, podający się za strażnika człowiek z rękami w kieszeni i papierosem w ustach, usiłuje zabronić mi fotografowania. Nie mając ani legitymacji strażnika ani wymaganego ustawą oznakowania próbuje interweniować „wyżej”. Widać, że obsługa OHZ-tu ustawiona jest na ukrywanie... Tylko czego?

Do prowadzenia książki ewidencji polowań, znajdującej się w przybitej do drzwi budynku teczce, upoważniony jest Stanisław Błasiak zamieszkujący tu wraz z żoną, etatową pracowniczką ZO w Lublinie. Z zapisów odbytych polowań wynika, że stare nazwiska elity władz tu polujących zostały uzupełnione o nowo wybrane w ostatnich wyborach. S. Błasiaka poznaliśmy także jako przedstawiciela Nadleśnictwa Świdnik w wyjątkowo tolerancyjnej komisji kontrolującej gospodarkę łowiecką w kwietniu br. oraz ostatnio w opisanej w artykule Zrobieni w "Jelenia"; II, kontroli w Kole Łowieckim „Jeleń”.
Z zapisów w książce ewidencji wynika, że oprócz samego S. Błasiaka polują tu niezmiennie te same osoby funkcyjne. Zaledwie, bodajże dwu nazwisk nie jestem w stanie zinterpretować, jako ściśle związanych z władzami łowieckimi. Być może, że to jacyś ważni goście. Zeszyt rejestrujący szkolenia psów wykazuje 14 odbytych szkoleń. Wszystkie w zagrodzie dziczej odbył Piotr Zając. W tym sezonie, zgodnie z książką ewidencji w OHZ-cie odstrzelono: osiem rogaczy, dwa dziki, jedno koźle i dwa lisy. Ilość ta jest nieporównywalna do uzyskiwanych wskaźników w oddzielonej przed laty części tego OHZ-tu, na której utworzono kolejny bogaty obwód dla prominentnego koła, w którym członkostwo za „pomoc” w jego uzyskaniu, wbrew woli ZO w Lublinie, uzyskali znani politycy: Zdzisław Podkański i Grzegorz Kurczuk.

Pragnąc dowiedzieć się jakie zadania ustawowo przewidziane dla OHZ-tów spełnia OHZ Wierzchowiska, osobom odpowiedzialnym za jego prowadzenie z racji zajmowanych w strukturach lubelskich władz łowieckich funkcji zadałem pytania, utworzone z art. 28 pkt. 2 ustawy Prawo Łowieckie, zamieniając zawarte w ustawie stwierdzenia w pytania:

Art. 28. ust.2
2. Minister właściwy do spraw środowiska, po zasięgnięciu opinii Polskiego Związku Łowieckiego, może w drodze decyzji, wyłączyć obwody łowieckie z wydzierżawiania i przekazać je na czas nie krótszy, niż lat 10 w zarząd z przeznaczeniem na ośrodki hodowli zwierzyny, w których - oprócz polowania - realizowane są cele związane z zadaniami określonymi ustawą w szczególności: Czy OHZ Wierzchowiska zajmuje się:
1) prowadzeniem wzorcowego zagospodarowania łowisk, wdrażaniem nowych osiągnięć z zakresu łowiectwa,
2) prowadzeniem badań naukowych,
3) odtwarzaniem populacji zanikających gatunków zwierząt dziko żyjących,
4) hodowlą rodzimych gatunków zwierząt łownych w celu zasiedlania łowisk,
5) hodowlą zwierząt łownych szczególnie pożytecznych w biocenozach leśnych,
6) prowadzeniem szkoleń z zakresu łowiectwa.


W skład komisji hodowlanej Okręgowej Rady Łowieckiej w Lublinie, których danych kontaktowych nie chce udostepnic mi sekretarka biura ZO wchodzi min. Wojciech Kraska, łowczy w Towarzystwie Prawidłowego Łowiectwa KŁ nr 3 „Jeleń", którego gospodarkę opisywała prasa lokalna, a także artykuł w "Łowieckim”. Przewodniczącym komisji szkoleniowej ORŁ jest sekretarz tego koła Konrad Oleszczuk. Jemu więc pierwszemu zadaję powyższe pytania dotyczące OHZ Wierzchowiska:
- OHZ służy do szkolenia psów - stwierdza Konrad Oleszczuk - w tym roku na szkoleniu dla nowowstępujących było około 50 osób przez 6 godzin. Odbyli tam szkolenie z kynologii myśliwskiej. Są tam także demonstrowane urządzenia łowieckie. Kuropatwy według oceny fachowców nie nadają się do hodowli – twierdzi K. Oleszczuk. Tracą zdolności macierzyństwa. Lepiej byłoby hodować zające.
- OHZ miałby większe uzasadnienie ekonomiczne, gdyby zintensyfikować hodowlę, która powodowałaby, że stałby się opłacalny - kontynuuje K. Oleszczuk.

Andrzej Łacic w ostatnich wyborach otrzymał mandat członka ORŁ i został wybrany na jej przewodniczącego. Swoje obowiązki pełnił zaledwie rok, po czym niespodziewanie zrezygnował i ze stanowiska przewodniczącego i z udziału w pracach ORŁ. Widocznym znakiem jego kadencji jest zmodernizowana strzelnica myśliwska w Puławach. A. Łacic także otrzymuje te same pytania, na które odpowiada, że nie odpowie. Twierdzi, że nie jest już osobą kompetentną do wypowiadania się w tej sprawie. OHZ jest oddany Zarządowi Głównemu PZŁ, a Zarząd Okręgowy nim administruje. Wyraża zadowolenie, że w trakcie jego krótkiej kadencji udało się zmodernizować strzelnicę w Puławach w taki sposób, że można tam prowadzić wszystkie myśliwskie strzelania równolegle.

Czesław Kowalski, po rocznej przerwie ponownie kieruje ORŁ w Lublinie. Po rezygnacji Andrzeja Łacica, zaledwie przez rok pełniącego funkcję przewodniczącego ORŁ, Czesław Kowalski objął zwierzchnictwo nad wszystkimi organami lubelskiego PZŁ, w tym także nad OHZ-tem Wierzchowiska, znanego mu nie tylko z faktu odbytych tam polowań. Na przygotowane sześć pytań zdecydowanej odpowiedzi Czesław Kowalski udziela na zaledwie kilka:
- OHZ nie prowadzi działań nad wdrażaniem nowych osiągnięć z zakresu łowiectwa.
- OHZ nie prowadzi badań naukowych.
- OHZ nie prowadzi aktualnie żadnej hodowli zwierząt łownych.
- OHZ nie prowadzi hodowli zwierząt szczególnie przydatnych w biocenozach leśnych.
W uzupełnieniu Cz. Kowalski wyjaśnia, że na posiedzenie ORŁ w czwartym kwartale br., zaplanowane jest rozważenie wprowadzenia hodowli zajęcy w Wierzchowiskach. Stwierdza, że Wierzchowiska służą do szkolenia nowowstępujących myśliwych. „Spycha” pytania dotyczące OHZ na łowczego okręgowego.
Karol Cichowski problematykę OHZ zna jak nikt inny. Pełniąc funkcję łowczego okręgowego „od zawsze” był zarówno przy jego rozkwicie, gdzie czerwono było od bażantów, jak przy likwidacji hodowli, cieszącej oko barwnymi ptakami, po których do dzisiaj straszą puste, zarastające chwastami obiekty i niszczejące nikomu i niczemu nie służące murowane budynki. Karol Cichowski wspomina, że likwidacja hodowli bażantów podyktowana była niemożnością uzyskania dobrych gatunkowo i odpornych ptaków. Powodem tego, stwierdzonym przez naukowców, miał być brak przepuszczalności gruntu i duża wilgotność podłoża w miejscu, gdzie usytuowano woliery.

Łowczy okręgowy wylicza odbyte w OHZ szkolenia wymienione wyżej oraz przypomina, że w czasach przed podziałem OHZ-tu na dwie części, prowadzone tu były badania min. nad regresem zajęcy. Aktualnie poza zajęciami dla studentów Akademii Rolniczej w Lublinie, związanymi z gospodarką leśną i łowiecką, OHZ nie spełnia funkcji badawczych. Nie hoduje się tu także zwierzyny dla introducji czy zasiedleń.
- Mała, jak na potrzeby OHZ-tu powierzchnia, nie wpływa korzystnie na prowadzoną gospodarkę i ośrodek siłą rzeczy generuje deficyt - stwierdza K. Cichowski.
- Ostatnio w kręgach ORŁ, padł pomysł, aby uruchomić tu hodowlę zająca. Aby ten pomysł przyniósł poprawę efektów gospodarowania OHZ-tu korzystnym byłoby, aby prowadzono ją na o wiele większym terenie niż aktualny - nie zaprzecza mojej sugestii łowczy okręgowy.

Nie byłoby sensu pisania interwencji bez pokuszenia się o jakieś wnioski. O ocenę sytuacji w luźnych rozmowach poprosiłem przypadkowych myśliwych, spotykanych przy różnych okazjach, najczęściej z racji zakupów w sklepach łowieckich, gdzie zwyczajem lubelskim i z braku innych możliwości, toczone są dyskusje o sprawach nurtujących środowisko. Co usłyszałem:

- Potrzeba intensywnych działań nad zapobieżeniem dalszego spadku, a wręcz przywróceniem stanów poprzednich zająca, nie budzi najmniejszych wątpliwości i każde działanie w tym zakresie może liczyć na pełne poparcie środowiska, nie tylko myśliwskiego.

- OHZ w Krośniewicach spełnia swe zadanie. Hodując zające, bażanty i kuropatwy realizując swe ustawowe zadania, szczególnie na niwie wzmacniania populacji zajęcy. Przy okazji niejako nie generuje strat uzyskując dodatni wynik gospodarowania.

- Koła oraz hodowcy indywidualni bardzo potrzebują wiedzy, zwłaszcza w zakresie sposobu howu ze szczególnym uwzględnieniem uzyskiwania zdrowych i odpornych na trudy samodzielnego życia w naturze szaraków. Dużym problemem dla hodowców jest brak możliwości korzystania z fachowej wyspecjalizowanej opieki weterynaryjnej. Dotkliwie odczuwany jest brak dostępu do sposobów zapobiegania i zwalczania chorób, jak choćby kokcydiozy.

- OHZ Wierzchowiska i im podobne, miast służyć wąskiemu gronu funkcyjnych myśliwych, jednemu hodowcy psów i mało efektywnym szkoleniom prowadzonym dość sporadycznie, a możliwych do prowadzenia w każdym innym miejscu, powinien być przywrócony do poprzedniej wielkosci z odzyskaniem utraconych terenów. Środowisko myśliwych nie akceptuje dokonanego podziału OHZ-tu wyłącznie dla stworzenia z części dającej lepsze wyniki ekonomiczne, obwodu dla ówczesnej elity. Z braku takiego rozwiązania okrojona część nadal nosząca tytuł OHZ, przekształcona powinna być w normalny obwód łowiecki i przekazana kołu łowieckiemu. Bez zwiększenia powierzchni może powtórzyc się historia hodowanych tu jeszcze parę lat temu danieli, które migrując ze zbyt małej powierzchni, do czasu kiedy nie zostały skłusowane lub zjedzone przez wałęsające się psy, mogłem swobodnie obserwować na sąsiednim obwodzie utworzonym właśnie z ograbionego OHZ-tu. Być może, gdyby opieka nad nimi sięgała starych granic ośrodka, utrzymałyby się do chwili obecnej.

Pora, aby w czasach „ostatniego gwizdka” dla zajęcy, kuropatw czy bażantów, miejsce waśni na różnych szczeblach stowarzyszenia zajęła merytoryczna dyskusja, ot choćby nad funkcją takich Wierzchowisk. A w ślad za wnioskami - rychłe działanie. Może wówczas zając, nie będzie rarytasem "pięknie nam dochodzącym" w poradach kulinarnych programu „Ostoja”.





Brak komentarzy do tej publikacji

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.