12:26 | aarcim | Jak najbardziej zgadzam się, że koniecznością jest podnoszenie swych umijętności strzeleckich nie gdzie indziej jak na strzelnicach. W im większej ilości imprez uczestniczymy tym lepiej. Pożytek dodatkowy, że integrujemy brać łowiecką, zawieramy znajomości i przyjaźnie. Przykładem mogą być zawody FORUMOWE. Chcę jednak podkreślić jeden problem, że bardzo duża część kol. myśliwych traktuje strzelnice jako zło konieczne. Postępuje również tak wiele zarządów kół. Sądze, że gdyby otrzymanie odstrzału związane było z uzyskaniem jakiegoś minimum trafień na strzelnicy to polowałoby nas niewielu, ale ten problem zapewne jest nie do przejścia. | Tytuł: Strzelectwo myśliwskie |
22:35 | Deer35 | Jestem w kofortowej sytuacji bo w promieniu 50km mam trzy strzelnice
Jestem członkiem Wojskoweg Koła Łowieckiego które jest organizatorem
jednego z czterech konkursowych strzelań prowadzonych pod auspicjami
komisji strzeleckiej ZO Koszalin.Nieskromnie powiem że po uzyskaniu
zgody dowódcy jednoski Patrona naszego koła byłem głównym zapaleńcem budowy a właściwie wkomponowaniem w strzelnicę garnizonową strzelnicy myśliwskiej.Jestem organizatorem trzech otwartych zawodów strzeleckich
wliczanych do zdobycia odznaki strzeleckiej ZOPZŁ Koszalin oraz w turnieju czterech strzelnic.Koszty wysiłek tutaj nie ważne,strzelnica funkcjonuje już 11lat.Czasami myślę pomimo że sił ubywa że warto było poświęcić wiele swojego czasu i wysiłku fizycznego by ta strzelnica istniała.Zgadzając się z kolegą i treścią felietonu mam jakiś niedosyt w sprawie wykorzystania tego obiektu do podnoszenia kwalifikacji strzeleckiej przez myśliwych.Z wiedzy jaką mam a jestem członkiem komisji strzeleckiej wiele kół podchodzi do szkolenia strzeleckiego z nie zrozumiałym dla mnie uporem.Pomimo że szkolenie strzeleckie jako obowiązek spoczywa na szeregowym członku jak i ZK Wiele kół wogóle nie wykonuje tego obowiązku nie organizując szkolenia a całym szkoleniem jest zbiorowe przystrzeliwanie broni co zresztą zakłada zrobienie tego byle jak aby odfajkować.Spotkałem się kiedyś z takim twierdzeniem wypowiedzianym przez myśliwego z tytułem doktorskim,,Zeby być dobrym myśliwym nie tzeba być mistrzem strzeleckim"Moja odpowiedż była i jest,, zgoda może być dobrym myśliwym ale niech nie strzela do zwierzyny"Moim zdaniem jest tak dano nam prawo do zabijania więc róbmy to tak żeby jak najmniej bolało.I właśnie do tego potrzebne jest szkolenie strzeleckie i do tego potrzeba jak najwięcej strzelnic a przedewszystkim chęci i czasami wsparcia finansowego ze strony koła.Taki drobny przykład.Myśliwy z conajmiej 20-sto letnim stażem nie wiedział że momęcie oddawania strzału zamykał oko.Po wykryciu tego zjawiska przez inst.i przeprowadzeniu małego testu zaczoł trafiać do makiety rogacza
bez pudła.W swoim kole wywalczyłem zasadę indywidalnego przystrzeliwania broni i praktycznie trwa cały kwiećień trzy razy w tygodniu daje to możliwość indywidualnego podejścia do każdego myśliwego i jego broni.Moim zdaniem w praktyce strzeleckiej istnieje niczym nie zapełnona luka.Kurs na myśliwego-egzamin ze strzelania-i dalej nic się nie dzieje i czasami nawet talenty gdzieś wyciekają.Myślę nie wnikając w szczegóły nasze przepisy dotyczące szkolenia strzeleckiego przystrzeliwania broni nie są dopasowane do
potrzeb Zawsze młodym adeptom powtarzam trenuj na strzelnicy celnie strzelaj do zwierzaka a zaoszczędzisz na benzynie i amunicji. | Tytuł: Strzelectwo myśliwskie |