DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Lufa13-03-2007
Marcowe wyciszenie - ale czy na pewno?

Temat wydawałoby się stary jak świat. Myślę, że jadnak dla ludzi zainteresowanych, a przede wszystkim myśliwych z prawdziwego zdarzenia, to co dzieje się ze zwierzyną nigdy nie będzie tematem zamkniętym i już całkowicie załatwionym. Dlatego nie trzeba ich specjalnie namawiać do cichych wędrówek po zakamarkach łowiska, stanowiących ostoje zwierzyny.

Jak wiadomo wszem i wobec - miesiąc marzec - był i jest wyciszeniem łowisk dla całej populacji zwierzyny grubej - celem spokojnych narodzin i wyprowadzenia młodego pokolenia. Ale czy na pewno ... ? Wiedzą o tym nie tylko myśliwi ale również kłusownicy. Proceder swój uprawiają z dziada pradziada, a niektórzy również z bardziej prozaicznych i przyziemnych powodów. W tym też czasie myśliwych i strażników łowieckich w łowiskach będzie jak na przysłowiowe lekarstwo. A przecież dla nas myśliwych podstawą prawidłowej gospodarki i oczkiem w głowie - winien być jak największy przyrost populacyjny zwierzyny łownej.

Jakież będzie nasze zdziwienie, czasami zażenowanie, a czasami złość - jak trafimy w okresie po 1 kwietnia i dalej w sezonie na różnej "maści" - urządzenia kłusownicze i szczątki schwytanej w niej zwierzyny. Powie niejeden z Was, że przecież w miesiącu marcu, poluje sie na drapieżniki. I ma rację - jest tylko małe "ale". "ALE" - ilu z naszej ponad stu tysięcznej "armii" myśliwych - wybierze się faktycznie do łowiska?
Wybaczcie - jestem realistą i zrobię prosty rachunek, na tle tego co obserwuję od wielu lat jak poluję i szwędam się po lasach. To jest - od dzieciaka - a od ponad 27 lat z racji zatrudnienia.

I tak :
1/ na skóry z lisów i tym podobnych drapieżników - mało chętnych a robota niewdzięczna,
2/ pogoda reczej kiepska (brak śniegu) i krótki dzień - nie gwarantują sukcesów,
3/ cena paliwa (które trzeba kupić)żeby pojechać do łowiska - wiadoma,
4/ posiadanie małych kalibrów broni i cena amunicji - również wiadoma (nie jesteśmy milionerami).

Możnaby jeszcze wyliczać więcej ale na koniec dodam tylko że "zajadlaków" (znaczy młodych nie "nastrzelanych" myśliwych)- jak na lekarstwo. Wszak PZŁ jest dla ludzi dorosłych - pełnoletnich. A jeśli nie ma tradycji w rodzinie, to większość z ww. liczby niemłodych myśliwych polskich - ograniczona jest przede wszystkim względami ekonomicznymi. Bo przecież trzeba miec pracę i dochody żeby wydawać je na swoje hobby. Takie są realia - samo życie.

Reasumując - konia z rzędem temu co powie, że przynajmniej 1/4, ba 1/8 - stanu osobowego myśliwych, chociaż raz zajrzy do łowiska w marcu. No chyba że pod koniec miesiąca - żeby uskutecznić i ożywić "nęcisko" na kwietniowe dziki.

Tym bardziej należy wszem - przypominać - że w marcu nie tylko na spacer po łowisku i jego zakamarkach oraz nie tylko w ładna pogodę - rusza się każdy sznujacy myśliwy z prawdziwego zdarzenia. Grzechem powszednim większości naszych kół łowieckich i osób sprawujących zarządy w tych kołach jast brak edukacji doszkalającej oraz siły napędowej mobilizującej w tym temacie myśliwych. Oczywiście należy brać poprawkę - ale niekoniecznie - na najstarszych nemrodów. Chociaż osobiście znam kilku takich "STARYCH ZAGOŃCZYKÓW", że - o "młodzieży myśliwska" - za takimi wiwrusami możecie troki i torby z amunicja nosić. Jak nadążycie...

Ponadto - bez obrazy - tych, co w marcu nie zapadają w zimowy sen. Są też tacy w Naszych szeregach, którym należy mocno patrzeć na ręce. Bo nie od parady się mówi, że w każdym środowisku są dobrzy i źli. A w ponad stu tysięcznej armii - na pewno nie ma samych "ideałów".

Apeluję więc do wszystkich Nemrodów - "marzec - do łowiska, ale nie koniecznie w pogoni za szkodnikami na czterech łapach".





Brak komentarzy do tego listu

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.