DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: MrWini23-05-2006
Byłby pierwszy.


Witam i pozdrawiam wszystkich miłośników łowiectwa, natury oraz kobiet. Opiszę wam króciutką historyjkę z polowania (niejednego) na "pierwszego" dzika.
Sobota - 21 kwiecień 2006 r. Jedna z wielu wypraw do swojego obwodu, z zamiarem upolowania swojego pierwszego dzika. Na wyprawę wziąłem kumpla Rafała z siłowni (110 kg) oraz kupiony w grudniu na urodziny (PREZENT OD MAŁŻONKI!!!) sztucer VOERE 308 WIN z lunetą 8x56. (Mam też Bocka 12x76, ale powiedziałem sobie, że do zwierzyny z breneki strzelać nie będę.)
Po wpisaniu się w dziennik, wyszliśmy sprawdzić co się dzieje w łowisku w lesie. Obeszliśmy kilka miejsc, gdzie wcześniej było nęcone i gdzie prawdopodobnie przychodzi ten sam, jeden dzik - po tropach przelatek lub wycinek. Przy jednej z ambon były świeże tropy, nie tylko jego...także borsuka... Zanęciłem ponownie kukurydzą, a że było południe, to wybrałem się z kumplem na pola ryczywolskie nad Wisłą i Radomką. Trochę wiało, więc się nic nie pokazało, prócz wszędobylskich, lotnych drapieżników. Potem udaliśmy się do knajpy, gdzie zjedliśmy pyszny obiad i szybciutko po nim (około 18:30) udaliśmy się na ambonę. Zabraliśmy się od razu do lektury (książki oczywiście). Nic nie wyszło na polankę, ale wokoł słychać było zwierzynę.
No i przyszedł ten moment - trochę przed 20-tą. Usłyszałem go za plecami. Szybki trucht i chrumchanie. I tak co jakiś czas. Nigdy nie słyszałem takiego odgłosu, a widziałem i słyszałem wiele zwierzyny prócz dzika. Więc pomyślałem - 100% dzik. Adrenalina podskoczyła. Cisza. Patrzę na kumpla - blady. Ja pewnie też. Komary tną jak cholera, właśnie teraz zaczęły. Broń załadowana i zabezpieczona stoi z boku. Wyciągam rękę po nią, a tu hałas (skrzypnęła) ławeczka!!! Kurcze. Nic. Pomyślałem że wezmę broń, jak dzik wyjdzie na polankę. Cały czas słyszę jego odgłosy. Stanął tuż przy ambonie. Serducho wali mi jak dzwon Zygmunta. Patrzę na zegarek - 20:20. I wtedy konsternacja. Co ten dzik robi? Usłyszeliśmy odgłos jakby dobierał się do ambony albo się o nią ocierał! Patrzę na kumpla. On na mnie. Obaj zaskoczeni. Co jest grane?
W tym momencie, nie uwierzycie - pękła pod nami ta felerna ławeczka!!! Ten dziwny odgłos to było powolne pękanie drewna!!! Św. Hubercie!!! Za co? Na szczęście broń stała z boku!!!
P.S. Jak zeszliśmy z ambony, sprawdziłem - były świeże tropy dzika.
P.S.2 Nie bierzcie ze sobą na ambonę ciężkich kumpli!!!
Darz Bór




25-05-2006 14:26DonSwietna przygoda, na polowaniu czy na rybach moga sie takie,, nieslychane" zeczy tylko zdarzyc...
24-05-2006 08:58Wojtek1960Faktycznie pouczające choć może wyglądać na nieco naciągnięte. Muszę sprawdzić ławki na "swoich" ambonach. Pozdrawiam, D.B.
Ad. GLG
Chyba trochę przegiąłeś z komentarzem, zwłaszcza fragment o "kuponie" walonym z ambony na wietrznik lisa :-(((. Jeśli to miał być dowcip to nie najwyższych lotów. Utrzymując się w tej tonacji można rozszyfrować Twój nick g...no lubi g...no.
23-05-2006 16:39GLGBardzo marniutka baja aż Brzechwa się w grobie przewraca.
Jedynie tytuł mógłby być niezły, np. "Chrumkające drewno".
Generalnie całość tak ponaciągana jak skóra twarzy Jerzego
Połomskiego.
Czekam na dalszy ciąg przygód z kolegami z siłki. Może któryś z ambony walnie kupona wprost na lisi wietrznik?
Darz Mózg
23-05-2006 14:59ZubelBardzo pouczające. Ja od miesiąca wymieniam skrzypiącą ławeczkę na swojej czatowni i jakoś wymienić nie mogę. Dwa dni temu dosłownie "ocierał" się o nią mocny rogacz, do tego sam ważę tyle co Twój kumpel. To prawdziwa dla mnnie przestroga. Dziękuję i pozdrawiam, DB.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.