DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: daras602209-01-2008
Potężny huk

Pięknego zimowego popołudnia wybrałem się na polowanie z zamiarem upolowania jakiegoś myszkującego na polach lisa. Pojechałem we wszystkie znane mi miejsca gdzie ten cwany i dość przebiegły przeciwnik mógł by być ale niestety go nie spotkałem. Pozostało mi do sprawdzenia tylko jedno bardzo duże pole po byłym PGR. Postanowiłem tam zajechać i rozejrzeć się.

Wysiadłem cicho z auta zabrawszy ze sobą lornetkę i rozejrzałem się od lewej do prawej strony pola. Jest! Zauważyłem jednego lisa, który był ode mnie ze 300 m. Postanowiłem go podejść na odległość gwarantującą celny strzał. Nie było to jednak łatwe bo lis był dość czujny. Postanowiłem się podczołgać drogą, która była zasłonięta drobnymi krzakami i trawami i szło mi nawet nieźle do czasu, aż owy lis postanowił zmienić miejsce myszkowania. Odległość do celu była około 130 może 140 m. Bardzo fajny kulochwyt. Lis przysiadł na dłużej w jednym miejscu i nasłuchiwał przez chwilę, więc ja namierzyłem cel, napiąłem przyspiesznik i odbezpieczyłem mojego CZ550Lux. Dokładna przymiarka i... i rozległ się potężny huk. Jak grom z jasnego nieba. Pomyślałem piorun do diabła czy co ale to ani nie piorun, ani mój sztucer. Co jest, do diabła, pomyślałem i wtedy usłyszałem - leży.

Patrzę a kilka metrów dalej na ambonie siedzi mój kolega ze swoim sztucerem kal 30-06 i krzyczy: - wstawaj Darek, lis leży. Zabezpieczyłem broń, wstałem z drogi i podchodzę do kolegi, który mówi: - patrzyłem jak się skradasz do tego lisa i przyznam że byłeś w tym dobry. Poza tym byłeś tak bardzo skupiony, że nie widziałeś ani mojego auta, ani mnie na ambonie, więc postanowiłem, że strzelę razem z tobą, to może efekt będzie pewniejszy we dwóch. Złożyłem się więc do strzału i czekałem na twój strzał ale się ociągałeś więc strzeliłem jako pierwszy. - Chyba nie masz mi za złe - powiedział. Odparłem - pewnie że nie, ważne że jednego drapieżnika mniej w łowisku a i kulkę zaoszczędziłem. Kumpel się uśmiechnął i mówi - to w takim razie zapraszam do siebie na gorącą herbatę z cytryną oraz wątróbkę z lisa. he he he popatrzyłem na niego i odparłem – OK, ale jako zdobywca jesz pierwszą porcję.

Tak to miło zakończyło się to polowanie a przy herbacie, oj snuły się nam opowieści, oj snuły.




07-01-2011 20:43cezetka527Jani jestem Twoim fanem, do napisania poprawnego opowiadania mi jeszcze baaardzo daleko ale ..... na błędach człowiek się uczy. Pozdrawiam
10-01-2008 21:47janiSzanowny Kolego Autorze! Oczywiście, że szkoda to komentować, ale również szkoda pisać! (bez urazy!). Jeśli już napisałeś i opublikowałeś opowiadanie, to wyrażasz zgodę na publiczny osąd. On nie musi być po Twojej myśli. Ja się cieszę, jak mam komentarze krytyczne, bo czegoś z nich się uczę! Wadą Twego błyskotliwego opowiadania jest to, że dokonałeś kompilacji (bez negatywnego odcienia) z realnej historii, anegdoty i fantastycznej opowieści. Nagromadzenie w kilkunastozdaniowym tekście tylu różnych, wykluczających się zdarzeń, powoduje dociekanie szczegółów. Ale równocześnie nie można żądać od Autora, by w opowiadaniu załączał zaświadczenie o przynależności do PZŁ lub ksero kilku innych dokumentów! Ja przeczytałem to opowiadanko jako żartobliwy reportażyk, zakończony zgrabną puentą i chwała Autorowi za to. Nie w tym rzecz, by tu, w dziale bądź co bądź, literackim, dokonywać kapturowych sądów. Pozdrawiam
PS. Opowiadanie, jako rodzaj literacki, nie musi być prawdziwe. Kiedyś otrzymałem w konkursie nagrodę z komentarzem o realnym opisie zdarzeń. W tym rzecz, że prawdziwe w tym opowiadaniu było tylko imię psa!!!
10-01-2008 20:16daras6022PANOWIE PANOWIE PANOWIE - GDZIE I KTÓRY Z WAS WYCZYTAŁ ŻE POLOWANIE ODBYWAŁO SIĘ BEZ WPISU. SZKODA MI TO KOMENTOWAĆ.
10-01-2008 16:37Leśnik1Dziwne praktyki bez wpisów do ksiazki?? Oby przy nastepnym spotkaniu tego typu(ale w nocy) ktos nie wziął kolegi za dzika
09-01-2008 17:45balaamEkstra opowiadanko.
09-01-2008 16:42MAX-508Dziwna sprawa ,polujecie w jednym miejscu a jeden o drugim nic nie wie .Nie zaglądacie do książki gdzie -kto się wpisał.Dobrze ze lis został strzelony...
09-01-2008 13:44snayperI tak się u nas poluje, bez wpisu do książki....

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.