DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: ANDY16-07-2009
Rój

Dzień wstawał jakiś dziwnie rozmamłany i zamglony. Obudziłem się przed budzikiem i spokojnie popatrywałem w czarny prostokąt okna a ręką sięgnąłem po budzik aby go skasować. Wybierałem się w odległy fragment łowiska i należało już pomyśleć o wyjściu. Niestety, zawsze miałem trudności z wczesnym wstawaniem. Kolejne otwarcie oczu i brutalnie jasna plama okna informuje, że jednak zaspałem. Pospiesznie zbieram broń i biegiem wypadam na zewnątrz. Jeszcze jest nienajgorzej ale muszę się mocno spieszyć. Lekkim truchtem na przełaj przez fragment lasu dopadam wstążki asfaltu, który opada w dół jasno-szarą plamą. Droga biegnie w obramowaniu potężnych buków i jodeł wystrzelających w niebo i tworzących olbrzymią bramę. Brzegi asfaltu obramowane fosą zarośniętą olbrzymimi łopuchami skutecznie ją maskującymi. Idę bardzo szybko ale pilnie popatruję na boki usiłując coś zobaczyć w czającym się jeszcze między drzewami mroku. Wtem do mych uszu dobiega dziwny wibrujący dźwięk. Takie przytłumione brzęczenie - jak odgłos dużej lotniczej armady. Natężenie tego dźwięku rośnie bardzo szybko i dobiega z kierunku gdzie spiesznie zmierzam. Jakoś dziwnie niepokojąco działa na mnie ten odgłos. Zatrzymuję się i uważnie oglądam otoczenie. Patrzę nad głową w niebo czy czasem znów jakaś ‘inwazja’ na Czechosłowację się nie szykuje jak w 68, ale niebo jest puste a wibrujący dźwięk narasta i jest dziwnie blisko...

I wtedy zobaczyłem. Całą szerokością i wysokością ‘bramy‘ jaką tworzył asfalt i rosnące po bokach drzewa z kierunku w którym zmierzałem lecą tysiące owadów tworząc ruchomą zasłonę. Wszystko to zmierza we mnie a ja stoję jak słup na środku szosy całkowicie odkryty. Wcina mnie w asfalt i nie wiem co zrobić. Stać nieruchomo i czekać czy mnie ominą...

Guzik, szczupakiem skaczę w rów a nad mą głową zamyka się ruchoma zasłona z łopuchów. Leżę bez ruchu i nawet nie oddycham. Wibrujący dźwięk narasta do buczącej silnej postaci i trwa. Do dziś nie wiem jak długo to trwało. Leżałem z nadzieją, że na mnie nie wylądują. Po chwili cichnie ten motor i tylko z oddali słychać jakieś delikatne brzęczenie. Odczekuję jeszcze sporą chwilę i wstaję ostrożnie. Cisza zupełna i tylko ‘normalne’ odgłosy lasu dobiegają do mych uszu. Ptaki śpiewają a jakaś kukułka repetuje swoje wołanie.

Opatruję broń i szybkim krokiem zmierzam w miejsce, które dziś wybrałem... wstaje dzień...

Piecowiska 1982




20-07-2009 11:59mariandzikOpowiadanie inne, ale fajne. Liczyłem na jakąś scenę z polowania, a tu rój. Darzbór.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.