DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: wyżeł niemiecki08-02-2011
Kapliczka św. Huberta

KAPLICZKA ŚW. HUBERTA... I PO CO JĄ BYŁO STAWIAĆ?

Ta myśl wciąż nie dawała mi spokoju, przecież powinnam już dawno zapomnieć, ale nie potrafiłam... sama nie wiem dlaczego.

Zabrałam ze sobą plecak
zabrałam myśliwskie „Psisko”
i znowu poszłam do kniei
choć Ciebie tam już nie było...

Tak bardzo było mi tęskno, i w domu nie mogłam już wysiedzieć, zwłaszcza teraz kiedy nie mam pracy. Patrzeć w cztery ściany, w których tak pusto bez Ciebie... i kiedy wracają wspomnienia...

Nazbierało się trochę suchego chleba, szkoda go było wyrzucić... zawsze mnie uczyłeś, że w zimie trzeba dokarmiać zwierzynę, bo ona ma wtedy ciężko. Maja też była już bardzo znudzona (wstyd się przyznać) leżeniem na kanapie. Patrzyła na mnie jakby chciała zapytać, kiedy wreszcie ją gdzieś zabiorę? Może nie jest już taka młoda, ale jest psem myśliwskim i zawsze nim będzie do końca swoich dni, ma to w genach – ja teraz to już wiem, że ona nigdy nie zapomni. Widać to w jej oczach, widać to nawet wtedy, kiedy wystawia osiedlowego kota, który schował się pod jeszcze ciepłym autem zaparkowanym przed chwilą na parkingu. Maja tak może stać na środku ulicy w oczekiwaniu na „swoją zdobycz” nie zwracając na nic uwagi, nawet na nadjeżdżający właśnie samochód... i wtedy trzeba ją siłą ściągać z tej ulicy... A kiedy zabieram ją na długi spacer za miasto to ona ciągle szuka, węszy i biega śladami aż z mordy jak wściekłemu psu z podniecenia i radości leci jej piana...

Zawsze w zimie zawoziliśmy zwierzynie suchy chleb, czasem jakieś obierki z ziemniaków i inne resztki. A skoro się teraz uzbierało trochę tego chleba i miałam już dosyć siedzenia w domu pomyślałam sobie, że zabiorę jutro Maję i pojadę zobaczę co słychać przy "Twojej" kapliczce...

Kapliczka - pamiętam jak powstawał jej szkic na papierze... Twój szkic, Twój projekt.

W 80-tą rocznicę powstania Polskiego Związku Łowieckiego oraz drugą rocznicę powstania Waszego Koła Łowieckiego grupa seniorów postanowiła wybudować kapliczkę ku czci św. Huberta w Łowisku...

Byłam przy tym kiedy stawialiście jej fundamenty. Przed wmurowaniem aktu węgielnego odmówiliście krótką modlitwę nie pamiętam niestety jaką, minęło już prawie dziesięć lat od tego momentu. Od czasu kiedy zaczęła się również moja przygoda. Trudno spamiętać wszystko...

Zrobiłam kilka zdjęć, które później wkleiłam do naszej kroniki. Jesteś na nich wraz z trzema Kolegami z Koła - pamiętam ich wszystkich. Od jednego z Nich dostałam piękny myśliwski nożyk. Jest jednym z moich „skarbów” – pamiątką tych dni, które już nigdy nie wrócą. Dziś cała Wasza czwórka poluje razem ze św. Hubertem. Bo On Was już zabrał do siebie, powołał na Wieczne Łowy... Później była uroczysta msza i biesiada, przybyli na nią zaproszeni goście...

Ostatnio byłyśmy tam z Mają w listopadzie w zeszłym roku, w święto Waszego Patrona. Zapaliłam znicz za Was wszystkich... Jednemu z Twoich Kolegów z Koła wysłałam e-mailem zdjęcia, które wówczas zrobiłam. Napisałam do Niego również w tym roku, ale odpisał mi, że był tylko na polowaniu hubertowskim, że w łowisku nie ma ochoty przebywać... a o kapliczce nawet nie wspomniał. Nie chcę tutaj nikogo oceniać, ani pisać co o tym myślę, jednak zrobiło mi się bardzo przykro...

Nie mogłam spać w nocy, okropnie bolała mnie głowa. Rano nieprzytomna zwlokłam się z łóżka. Zastanawiałam się czy nie pojechać następnego dnia, ale Maja patrzyła tak na mnie tymi swoimi bursztynowymi ślipkami... no i pogoda była piękna, lekki mrozek i słoneczko... Twoja ulubiona pogoda - wymarzona pogoda na długi spacer. Było tak ciepło, że musiałam rozpiąć kurtkę i zdjąć czapkę. Maja biegała jak szalona drogą która prowadzi do kapliczki - wiedziała od razu gdzie idziemy. Trudno było stwierdzić czy ktoś tu zaglądał, przez ten czas kiedy nas tu nie było, bo w nocy padał śnieg i przykrył wszystkie ślady.

Kiedy doszłyśmy moje nadzieje prysły... ale i tak była radość - dobrze, że chociaż nikt nie zniszczył jej bardziej. Pod kapliczką nadal stał znicz, który postawiłam w listopadzie... nie wypalił się. Tamtego dnia w listopadzie, kiedy już wracałyśmy zaczęło padać... a może to robota św. Huberta? – zgasił go, bo wiedział, że jeszcze tu przyjdę, że będę pamiętać. Chciałam go znowu zapalić, szukałam w plecaku zapałek, ale nie znalazłam... chociaż później w domu okazało się, że były gdzieś na dnie...

Wysypałam chleb w jednym z Twoich ulubionych miejsc... zajrzałam w Twoje paśniki – było siano i sól w lizawkach, więc na pewno byli tutaj Twoi Koledzy...

Było tak pięknie i cicho, z dala od zgiełku cywilizacji, "wyścigu szczurów" radowało się moje serce... czasem cichutko zaśpiewał ptaszek (Ty na pewno wiedziałbyś jaki), promyczki słonka przedzierały się przez drzewa, wyciągały do mnie ramiona, tuliły mnie swoim ciepłem... tak bardzo brakowało mi Ciebie... Wróciły wspomnienia, zamyśliłam się chwilę, Maja spojrzała na mnie, czas było już wracać...

Ta kapliczka postawiona została w pięknym miejscu, lecz jakże pechowym – ciągle była niszczona przez wandali, przez ludzi, którzy nie lubią myśliwych. Ale to Ty co roku ją naprawiałeś, a ja Ci tylko towarzyszyłam, chodziłam po lesie, zbierałam grzyby. Byłeś również zapalonym grzybiarzem. Nieraz za Twoją pracę, za opiekę nad kapliczką św. Hubert dawał Ci w podziękowaniu prezent – sam tak mówiłeś – że to od Niego dostałeś te piękne duże kanie, które rosły tuż obok kapliczki...

Kapliczka miała być nie tylko pamiątką, ale symbolem dla Waszych potomnych... miała być drogowskazem, miała uczyć wartości... Zastanawiałam się po co ją było stawiać? Jaki to wszystko miało sens, skoro dziś nikt nie potrafi uszanować Twojej pracy... dziesięć lat poszło na marne... Czy ta kapliczka dla Nich nic nie znaczy?

Ja wiem, że chciałeś ją znowu naprawić, tylko nie było Ci to już dane... Opowiadałeś mi jak chcesz to zrobić tym razem. Ja również podsuwałam Ci różne pomysły...

Mówiłeś, a ja Ci w to wierzyłam, że ta kapliczka będzie istniała zawsze, nawet kiedy nie będzie już Ciebie... mówiłeś, że zawsze będę mogła tu przyjść...

W fundamenty kapliczki wmurowaliście akt węgielny, który zawierał min. te słowa:
"KU CZCI ŚW. HUBERTA ŚLUBOWALIŚMY:
UROCZYŚCIE PRZESTRZEGAĆ PRAW ŁOWIECKICH. POSTĘPOWAĆ ZGODNIE Z ZASADAMI ETYKI ŁOWIECKIEJ. CHRONIĆ PRZYRODĘ OJCZYSTĄ. DBAĆ O DOBRE IMIĘ ŁOWIECTWA I GODNOŚĆ POLSKIEGO MYŚLIWEGO.
NIECH TA KAPLICZKA BĘDZIE SYMBOLEM DLA NASZYCH POTOMNYCH, ABY ŻYLI W TRWAŁEJ ZGODZIE I JEDNOŚCI A PATRON MYŚLIWYCH NIECH MA W OPIECE WSZYSTKICH MYŚLIWYCH I ZA ICH GODNE POSTĘPOWANIE WYNAGRADZA W WYKONYWANIU POLOWANIA.
DARZ BÓR."
Czyżby o nich zapomniano?

P.S. Kończąc moje opowiadanie chciałabym podkreślić jedno ważne zdanie, które Ty rozumiałeś doskonale: MYŚLIWY NIE JEST JEDYNIE KONSUMENTEM ŁOWIECTWA, A ŁOWIECTWO NIE POLEGA TYLKO NA POLOWANIU... mogłabym o tym napisać setki opowiadań... ale to już nie moja jest bajka... zresztą nie znam się na pisaniu...




09-02-2011 09:28HubbertBardzo ładne opowiadanie. Ujmujące za myśliwską duszę.
08-02-2011 23:10Robuś 76dołączę się do tego co napisał Ross31 pisz jak najwięcej
08-02-2011 19:01Ross 31czytam Twoje drugie opowiadanie i zawsze jestem pod wrażeniem lekkości pióra,prostoty ujmowania zjawisk trudnych,oraz wielkiej wrażliwości!Powinnaś pisać jak najwięcej.Potrafisz to robić,-naprawdę!Więcej wiary w siebie Aniu.Sądzę,że nie tylko ja we własnej skromnej osobie ,ale też inni czytelnicy będą Ci za to wdzięczni.Bywaj na łonie przyrody ze swoją Mają jak najwiecej.Nie ma lepszego lekarstwa na zranioną duszę.Wierzę w Ciebie i życzę powodzenia.
08-02-2011 12:14UrticaAniu, to jednak Twoja bajka... Powiedziałam Ci kiedyś, że pisze się sercem, a Ty je masz. Pogłaszcz Maję ode mnie. Darz Bór.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.