DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: wyżeł niemiecki11-03-2011
OBRAZY pamięci

Niczym w kalejdoskopie, przewijają się w mojej pamięci OBRAZY – te o których nie chcę nigdy zapomnieć. Chcę na zawsze zachować je w pamięci, niczym najdroższe skarby, drogocenne diamenty.

Uwielbiam obrazy Chełmońskiego. Jest w nich jakaś magia, nostalgia, zachwyt nad pięknem przyrody... BOCIANY, ŻURAWIE, KUROPATWY na śniegu – takie obrazy pozostają na zawsze każdemu w pamięci. Właśnie wiele takich obrazów zobaczyłam tylko dzięki Tobie. Bo to Ty mnie uczyłeś miłości do naszej ojczystej przyrody. Nauczyłeś mnie kochać świat, który kiedyś był mi zupełnie obojętny i obcy.

OBRAZY...

Podmuchy wiatru, blask słońca, lekkość obłoków na niebie zapowiadają cudowne zmiany, z których pierwszymi będą zieleń i ciepło. Powracające ptaki ruch i śpiew. Rude łąki pełne wodnych zastoin, bezlistne topole, blade placki ozimin, zmięte śniegiem i zimnem. Porwane obłoki przesuwające się po niebie znaczące ziemię ruchomymi plamami świateł i cieni. Kiedy przyroda budzi się do życia z zimowego snu, zaczyna się WIOSNA. W słońcu i cieple wiosennym nikną śniegi a wiatr z południa osusza co wynioślejsze miejsca. Pachnie rozgrzaną ziemią, ciepłem wiosennym, świeżą trawą. Wszystko rośnie, kwitnie, składa hołd słońcu. Świat znowu jest pełen barw, głosów i zapachów. Kwitną KACZEŃCE, bystre POTOKi ZAL(ANA)ewają ŁĄK(A)i, słychać KONCERT ŻAB. Zaczyna się ORKA, bez niej ludzie umarliby z głodu. Nad mokradłami zawodzą CZAJKI, kuropatwy zawabiły gdzieś w głębi pól. Przegradzając modrą tkaninę nieba suną jasnawe plastry OBŁOKów. Nie poruszając wcale skrzydłami, zataczając koła między obłokami, łuki, płyną w przód i zawracają posuwając się jednak stale ku topolom, ku gniazdom prawdziwe zwiastuny wiosny – BOCIANY. W wiosennym pięknie ciepłych dni wszystko przeplata się w barwny korowód. Słychać głosy ptaków, ich śpiew godowy, pełen radości życia. Głosy czyżów, skowronków i czajek brzmią wiecową wrzawą czy radosną fanfarą.

Kiedy drzewa i krzewy przyozdobi zieleń świeżych liści, nadejdzie lato. Latem w POŁUDNIE, słońce niemiłosiernie praży. Na POLN(A)ej DRO(GA)dze panuje cisza i spokój. Pośrodku porośniętego trawą ugoru idzie rudy letni zając. Za chwilę jednak wystartuje on do biegu, bo w niebo wzbił się właśnie drapieżny JASTRZĄB. W pewnej chwili w przyrodzie zaczyna panować niepokój - nadciąga BURZA – nad wiejską drogą unoszą się tumany kurzu, który osiada na liściach malw i słoneczników. Nawet muchy igrające na liściach jaśminu ujawniają jakiś niepokój. W cieple letnich dni i letnich nocy, kiedy na świat cały rzuca się wilgotność ros, dojrzewają powoli zboża. Czasem podlewają je deszcze dokuczliwe „trzydniówki”, ale najczęściej spadają krótkie, gwałtowne nawałnice, pełne chmur, piorunów, błyskawic i wiatru, dające mało wody spragnionej ziemi i roślinom. Zmienia się barwa pól. Najpierw intensywnie zielona, przechodzi w blady i coraz bledszy seledyn, aż nie wiadomo kiedy zżółknie i spłowieje uzyskując kolor spalonej glinki. W czasie południa, kiedy rozgrzana słońcem ziemia i powietrze zessą krople rosy i osuszą wilgoć z łodyg, rośliny, jakby bliskie obumarcia – drewnieją. Wtedy lada wietrzyk, lada jego boczny podmuch, trącając kłosem w kłos, a źdźbłem w źdźbło, wprawia w granie dojrzewające żyto. Żniwa – olbrzymie, dojrzałe łany zbóż falują jak morze. Jedna z matek zostawiła DZIECI W ZBOŻU - czekają one na jej powrót. W zwartym szyku stoją już kolumny i szeregi słomianego wojska. Ścierniska mienią się i wibrują błękitami nieuchwytnych cieni i refleksów rozgrzanego herbacianego nieba. Nadchodzi wieczór, niebo powoli szarzeje, staje się ciemne, granatowe. Na tle nieba podobnego do ciemnej aksamitnej draperii, zjawiają się rozsypane na złotogłowiu klejnoty, ociekające płynnym złotem i srebrem. Błyszczą rubiny i iskrzą się brylanty.

JESIEŃ, skończyło się upalne lato. Bociany dawno już odleciały. Nad kolczastymi badylami WIELKIego OS(E)Tu falują pasemka BABIEgo LAT(O)a. Jesienny dzień dźwiga na sobie przytłaczającą posępność, chmury suną nisko nad ziemią. Wschodni wiatr ziębi dotkliwie, jakby nastąpiły nie zapowiedziane zmiany pór roku. Zwierzęta kulą się, ochronnie strosząc sierść lub pióra, w południe wyglądając słońca i czekając na żer. Od strony łąk nasuwają się w ich stronę falę mgieł. Od lasu ciągnie cienistym ziąbem. Na niebie skłębione, brudne chmury. Niby nie pada, niby nic nie zapowiada deszczu, ale czuć wilgoć w powietrzu. Ranne, leciutkie, niby muślinowe zamglenia ustępują gorącym południom, pełnym słońca, w którym gorzeją kwiaty nasturcji i malw, a owoce grusz i jabłoni kraśnieją w gąszczu listowi o spodzie pełnym sinego nalotu. Na wierzbach pozostało niewiele złotych liści. Blado świecące słońce szybko kryje się za horyzontem. Zapada jesienny chłodny mrok. Ponad łąkami zjawiają się srebrzyste opary, układają się w długie pasma tworząc bajeczne pomosty i tarasy. Mgła zasnuwa świat cienką, srebrną przędzą, która gęstnieje, oblepia wiklinowe zarośla, krzewy tarniny. Później wraca do WNĘTRZ(E)a LASU zdobywa nieboskłon. ŚWIT – wstaje nowy dzień. Nad rozległą równiną łąki unoszą się mgły poranne, w KRÓLESTW(O)ie PTAKÓW zaraz wzejdzie słońce. ŻURAWIE szykują się już do ODLOTu (ŻURAWI).

ZIMA W POLSCE. Po mglistych zadżdżonych dniach świat stał się piękny, lśniący wyiskrzony, górą błękitny, dołem bieluteńki. Mroź ściska ziemię, a padający śnieg kładzie na niej pierzynkę gładziuteńkiej bieli, równając drogi, miedze, rowy i bruzdy. Światło niskiego słońca razi w oczy i zmusza źrenice do zwężenia. W wielkiej cichości zimowego dnia pokrakują tylko wrony, znacząc czarnymi grudkami wierzchołki wyniosłych topoli. Zmarznięte stadko KUROPATW(Y) na polu okrytym białą puchową kołderką poszukuje czegoś do zjedzenia. Przysiadłszy na gałęzi drzewa, śnieg strąciła SÓJKA. Kiedy krótki dzień zimowy przechyla się ku południowi, szeroka, równa płaszczyzna pól, pokryta śniegiem, biała i do niedawna lśniąca, zaczyna mżyć lekką poświatą. Słońce obniża się, wzrasta cichość powietrza, mróz tężeje (ZACHÓD SŁOŃCA ZIMĄ). Gęste chmury na niebie powodują siwość powietrza, w której zacierają się wszystkie barwy przedmiotów. Drobniutkie kruszyny gwiazd rozsypują się po granacie nieba, wszystko tonie w cieniach mroku, tylko spodem od białej ziemi odbija się niewielka jasność...

...można by pisać o nich bez końca.




19-03-2011 20:53wyżeł niemieckiad kalmar - przepraszam jeśli kogoś uraziłam, nie jestem znawcą tematu, ale skoro mamy tu specjalistę, to niech nam pokaże co potrafi, bo jakoś przejrzałam łowiecki i nie ma tu ani jednego Pańskiego opowiadania...
P.S. nie zamierzam więcej odpowiadać na głupie komentarze.
19-03-2011 20:23kalmarWyżeł Niemiecki - nie napisałeś opowiadania. To nie jest "krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, jednowątkowej fabule, pisany prozą".
19-03-2011 18:51wyżeł niemieckiad kalmar - rozumiem jeśli się nie podoba, zapraszam do opublikowania własnego opowiadania, pozdrawiam wyżeł niemiecki.
19-03-2011 14:54kalmarJak to ująć, żeby autora nie urazić. Powiem wprost: zaniepokoiło mnie ostatnie zdanie. Poważnie mnie zaniepokoiło. Zabrzmiało wręcz jak groźba. Proszę, błagam nie!!!

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.