DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Czarny Łowca21-05-2011
Piątek trzynastego

7:00 Budzik wyrywa mnie z niespokojnego snu. No tak, to dziś... Piątek trzynastego, matura ustna z niemieckiego! O śniadaniu nawet nie myślę więc ubieram bialutką koszulę, na to zielony mundur leśnika i jadę do szkoły. Na korytarzu przed klasą straszna nerwówka. Wszyscy biegają, pytają się wzajemnie. W pewnej chwili przyłapałem samego siebie, że zamiast powtarzać potrzebne zwroty to ja zastanawiam się, jak tu dobrać się do tej watahy przelatków, która buchtuje pszenicę zasianą na zeszłorocznym ściernisku po kukurydzy. "Chłopie, już bez przesady"- karcę sam siebie i kontynuuję bezsensowną już powtórkę. Po godzinie miła Pani profesor zaprasza mnie do sali. Uzyskałem 18 punktów na 20! Radość nie do opisania! Wracam do domu i od progu oznajmiam że matura zdana na "5". Gratulacje od babci, dziadka, mamy, taty i drobnicy (młodszego brata i 5-letniej kuzynki :D). Zabrałem się za koszenie trawnika i takie tam, bo czas do wieczornej zasiadki dłużył się niemiłosiernie.

22:00 Zarzucam moją "Werkę" na ramię i ruszam na polowanie. Może dziś Św. Hubert da mi strzelić któregoś z 8 przelatków. Chodziłem za nimi już tydzień i nie mogłem się do nich dobrać. A to mnie zwietrzyły, a to wyszły za późno, gdy księżyc już zachodził, czasem nie wyszły wcale...
Pierwsza z sąsiedniego rzepaku wychodzi ogromna locha z warchlakami. Po niej kolejne 2 duże sztuki. "A więc wszystko jak na razie idzie zgodnie z planem"- pomyślałem. Co noc wychodziły o tej samej porze. Wolno podążają wprost w kierunku mojej wysiadki. Po kilkunastu minutach buchtują o 30 metrów ode mnie. Taka szczęśliwa rodzinka to piękny widok dla myśliwego.

Jest już po dwunastej... To pora, o której powinny wyjść znajome przelatki. Nie musiałem długo czekać. Z rzepaku dobiegają tak upragnione pokwikiwania i chrumkania. Po kilkunastu minutach moja ekipa wybiega na pole. Liczę... 8 jak w "morde" strzelił! Podobnie jak lochy podążają w moim kierunku. Serce wali coraz mocniej. Ściągam z gwoździa Werkę, składam się i czekam. Dziki są już na odległość skutecznego strzału... wtedy zorientowałem się, że mam broń nadal zabezpieczoną! Staram się zrobić to jak najciszej ale wściekły, metalowy dźwięk przerywa ciszę. Przelatki natychmiast zbiły się w grupkę i po paru sekundach zwiały na sam środek pola, gdzie znów zaczęły w spokoju buchtować, jakby wiedziały, że z wysiadki ich nie dosięgnę. "Tak łatwo wam nie odpuszczę!" Trzeba wprowadzić w życiu plan B o kryptonimie "podchód". Zabezpieczam broń i wolnym krokiem ruszam pod wiatr w kierunku żarłocznej gromadki. W odległości około 100 metrów tradycyjnie padam na kolana i podchodzę dalej na "czworaka". Tak podszedłem je na ok 60-70 metrów. Teraz nadszedł czas na ćwiczenia wojskowe: czołganie. Z każdym ruchem serce bije coraz mocniej. Tak podczołgałem się na 40 metrów. Słyszę ich mlaskanie, niskie chrząknięcia, widzę rozsypywaną przez nie ziemię. Wybieram najmniejszego z przelatków, stojącego na blat. Odbezpieczam broń. Powoli podnoszę się na kolano. Krzyż wędruje w okolice komory, naciągam przyspiesznik i nim dziki zdążyły zareagować ściągam spust. Błysk, huk i przeraźliwy "wrzask" dzika, który po kilkudziesięciu sekundach ustaje. Podchodzę do przelatka. Jak zwykle zadaję sobie pytania: "Po co to? Co on Ci zrobił?"
Ostatni kęs, złom i podziękowanie Św. Hubertowi.

Tak oto zakończyłem ten, powszechnie uznawany za pechowy, piątek trzynastego :)

P.S 3 dni później wyszło 7 przelatków... zostało 6!

Darz Bór!
Czarny Łowca




26-05-2011 17:59Czarny ŁowcaULMUS, zgadzam się z Tobą w zupełności:-) Jak nie dziczek to kurka, nie ma wyjścia. A ile ja zabiłem dzisiaj sosenek przy wykonywaniu trzebieży, o matko!
25-05-2011 14:22ULMUSSympatyczne opowiadanie. Mnie też zawsze "źwierza" szkoda . Nie to żebym był szczególnie fiśnięty i wrażliwy ale szkoda. Szkoda prosiaka, kurczaka, indyka, dzika ... Co poradzisz. Mięsko jest dobre, zdrowe i jeść je trzeba. Jakoś tak człowiek do tego żarcia przyzwyczaił się i trudno nagle rzucić ... taki nałóg.:). Jak nie zjesz dzika czy sarenki, to ktoś musi dla Ciebie zabić kurkę czy świnkę czy cielaczka. Co za różnica. Każdy człowiek żeby żyć musi przynajmniej raz w miesiącu coś zabić. Własnoręcznie zabić, albo na zlecenie ktoś mu zabije... conajmniej raz w miesiącu, jakieś zwierzę lub roślinę. Nie ma w tym nic złego ani nadzwyczajnego ... a potem każdy człowiek umiera i wszamią go robaki i bakterie, potem roślinki, potem zwierzątka i tym sposobem żyjesz w nich wszystkich a one w Tobie Bracie przez tysiąclecia :). To się nazywa obieg materii poprostu.:) .
P.S. Dzisiaj rano zabiłem kilka rzodkiewek i jedną cebulę ze szczypiorem ... też sobie pomyślałem " Co Ci ta rzodkiewka zrobiła, dlaczego?". No nic mi nie zrobiła i dla niczego . Poprostu lubię rzodkiewki.
DB
25-05-2011 10:29AdrianoooGratuluję dziczka i sympatycznego opowiadania. Jedyne co mnie drażniło podczas czytania to częsta zmiana czasu. Staraj się pisać w jednym czasie, opowiadania wyjdą jeszcze lepsze. Powodzenia w kniei i połamania pióra! DB
23-05-2011 20:09potrzaskPisz częściej bo masz lekkie pióro i miło się to czyta.Darz Bór
21-05-2011 14:05ert36Pięknie napisane! Gratuluje. Darz Bór

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.