DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: postrzałek07-06-2011
Dary jesiennej kniei.

24 września. Tydzień wolny od szkoły, ale jakiś taki melancholijny. Typowa pogoda jak na wrzesień, cały czas dżdży, niebo szare, pochmurne. Nosa nie chce się wystawiać za próg mieszkania. Rankiem przymrozek, bardzo ślisko, wieje wiatr i nic nie zapowiada tego, żeby dzisiejsza pełnia pozwoliła zapolować tej nocy.

Jest godzina 14-ta gdy dzwoni telefon od kolegi i w słuchawce słyszę: ,,hej młody, dostałem odstrzał na byka, nie miałbyś ochoty wybrać się do lasu?" Ja do lasu wybrać się mam zawsze ochotę, choć dziś wyjątkowo dzień taki dla myślących. Spać się chce i dlatego odpływam po obiedzie. Budząc się dostrzegłem, że na niebie słońce, pokazuje się tęcza, a więc jednak się wypogodziło. Wieczorem szybka kolacja, herbata w termos, serdeczne Darz Bór do rodziców i za 20 min. jestem pod domem kolegi. On dziś elegancki: kapelusz, ładne spodnie, z nadzieją na ciekawego byka. Umawiamy się, że siedzimy przy starej stodole do rana. Mimo takiej pogody gospodarzowi udało się zebrać ziemniaki a obok są buraki, rewir wolny a więc wybieramy się właśnie tam.

Chwila spaceru i jesteśmy na ambonie. Wspaniała pogoda, zachód słońca, błyszczące się krople rosy na trawach, od razu mi lepiej. Robi się szaro. To oczekiwanie na mające nadejść emocje, ta cisza i skupienie to to, co lubię najbardziej. W lesie ostatnie szepty ptaków, aż dziwne, że jeszcze jakieś się zostały, ale to one dają nadzieję na lepsze jutro. Zamykam oczy, jest cudownie, cisza spokój, świeże powietrze. Kocham to uczucie. Tylko zimno się robi, już wiem, że jest mróz. Otwieram oczy i widzę srebrną tarczę za plecami. Ale pięknie świeci, kartoflisko lustruję bez lornetki, czysto. Po lewej jakaś plama, ale bardzo duża, to chyba krzak. Ale nie, krzaki nie idą do przodu, puknięcie kolegi w ramię i już wiem, że to ten sam odyniec, którego Maciej spudłował zaraz po żniwach. Z tego co się dowiedziałem oręż ma ciekawy a więc jest to zacne trofeum. Słyszę tylko huk i widzę jak punkt się oddala, lecz w pewnym momencie pada w miejscu, pisze testament i cisza... i znów to samo, dlaczego tak jest, że się żyje, jest fajnie i nagle wszystko się kończy....

Przy patroszeniu dostrzegamy kalectwo odyńca w postaci odstrzelonej rapety. Oręż rzeczywiście godny uwagi. I co teraz, wracamy na ambonę czy do domu? Zanim myśliwiec zdąży odpowiedzieć, z lasu dobiega potężny ryk. To wszystko wyjaśnia, podciągniecie dzika pod ambonę i już jesteśmy z powrotem. Zaczęło się rykowisko, dość późno, ale przy pogodzie jaka była wcześniej nie dziwię się, że nie ryczały. Z radością słuchamy koncertu trzech byków, które postanowiły pośpiewać. Po chwili łomot gałęzi w lesie i na pole buraków wyłania się chmara jeleni. W blasku księżyca widać każdą sylwetkę bardzo dokładnie, ale nie ma byka, same łanie i cielaki. Gdy oddaliły się od ściany lasu na odległość ok. 100 m pokazał się byk i to w jakim stylu... gdy się tylko wyłonił, począł ryczeć do granic możliwości. Aż błysnęła iskierka pożądania w oku młodego łowcy. Niestety jelenie odeszły w głąb pola i zniknęły za górką.

Wyczekiwanie poranka minęło w akompaniamencie kilku byków, wspaniały koncert. Rankiem, gdy ukazało się słońce i ptaki zaczęły sygnalizować swoją obecność kolega stwierdził, że dziś byka nie wyłuska i że za pół godziny idziemy do domu. Smutne to co mówił, ale miał racje. Herbata się skończyła, mróz dawał w kość a my pełni nadziei czekamy na byka, który już nie wróci. Kolega znów drzemie a ja czekam.

Nagle zza górki wyłania się nocna chmara, znów łanie, cielaki, gdzie ten byk u licha. Jest, znów z tyłu, potężny i głośny. Nie musiałem budzić Maćka, byk to zrobił. Gdy jelenie doszły do ambony na 120 m, Maciej stwierdził, że byk to koniec drugiej, początek trzeciej klasy. Widać że sylwetka mocna ale co z wieńcem? Maciej mówi: nie do ruszenia, gdy nagle słyszę: widlica, a Maciej sięga po sztucer. Wtem słyszę puknięcie bronią o ławkę i już jelenie uciekają do lasu. Byk przed ścianą lasu robi skok i w tym momencie słyszę huk wystrzału. ,,Kurcze, trafiłem czy nie, a jeżeli trafiłem to leży czy nie, a jak go zraniłem i nie dojdę, lepiej żebym wcale nie strzelał, a jak on jest jednak obustronnie korony??" myśli jak oszalałe dręczą głowę młodego kolegi...

Jest godzina 6-ta, a więc już późno. Telefon do ojca Maćka i pan Kazimierz przywozi młodego, rocznego posokowca, który dziś ma okazję pójść po tropie pierwszy raz. Zanim jednak pójdziemy za bykiem, Maciej stwierdza, że to zbyt niebezpieczne i pójdzie sam. Ja z panem Kaziem ładujemy nocną zdobycz do bagażnika i czekamy na rozwój wydarzeń. Maciej wraca zrezygnowany i mówi, że jest farba, łoże, ale po nim po 20 m trop się urywa a w dodatku pies wrócił po tropie i nigdzie go nie widać. Panowie zapalają po papierosie, kiedy do naszych uszu dobiega basowy śpiew psa. Maciej jak z procy wystrzeliwuje w stronę psa. Po chwili słyszymy strzał.

W skupie waga pokazuje 103 kg dzika i 171 kg byka. Byk to 14 jednostronnie korony, kule przyjął na płuca i wrócił po tropie. Znaleźliśmy go dzięki psu. Dzięki Św. Hubercie. Darz Bór!

P.S. Oczywiście złom i ostatni kęs był.




08-06-2011 09:58Ross 31Moim skromnym zdaniem,gdyby kol.ujął ten swój Ps.wcześniej było by jeszcze bardziej ciekawie.Gratuluję opowiadania,oraz wyników tego polowania.Zawsze z chęcią przeczytam Kol.kolejne opowiadanie na Łowieckim.Darz bór.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.