DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: TomaszAK15-07-2011
Egzamin część II

Niedziela, 26 czerwca 2011 r. Wstaję dopiero o 6, co w kontekście dnia poprzedniego i zerwania się z łóżka o 4 rano, uznaję za przyzwoity wynik. Tym bardziej, że po przyjeździe z testu do domu rozłożyłem książki i czytam, w szczególności powtarzam zakres materiału dotyczący psów myśliwskich. Już zresztą wiem, że kupię Setera Gordona – jedyny pies, który zgodzi się z moimi dobermanami. A że w domu dobermanów aktualnie jest sześć, to informacja bardzo istotna. Wypijam kawę i pakuję się do samochodu. Jadę po mojego opiekuna, gdyż w niedzielę oprócz egzaminu ustnego, także strzelecki.

W Piotrkowie jesteśmy o godzinie 8.30. Na placu przed siedzibą Zarządu Okręgowego już kilkanaście osób. Egzamin ustny zacząć się ma o godzinie 9. Zdających 45 osób, w tym cztery osoby z poprawką. Wymieniamy uwagi o wynikach testu. To chyba najgorszy wynik od kilku lat. W jednym jesteśmy zgodni, że jeżeli ktoś chce zostać myśliwym i robi na 30 pytań testowych, więcej niż 6 błędów z tzw. bezpieczeństwa – to może lepiej, aby myśliwym nie został...
Parę minut po 9 wchodzi pierwsza osoba, a ja „uciekam” z zacnym nemrodem na parking, gdzie stoi mój samochód. Postanowiłem, że wejdę najwcześniej za dwie godziny (nie słuchając relacji zdających przede mną), jak wypiję termos herbaty – przygotowanej przez moją żonę, która notabene przeżywa mój egzamin, chyba jeszcze bardziej niźli ja. Czas mija wolno, herbata już się skończyła, a moje nerwy wcale nie chcą się uspokoić. Wychodzi już 10 osoba ze zdających. Jak na razie wszyscy z sukcesem.

O 12 nie wytrzymuje i idziemy przed salę, gdzie koledzy ustawili się w kolejce. No ładnie, mój plan zdania egzaminu w połowie zdających właśnie diabli wzięli. Jestem dziesiąty od końca, a to oznacza jeszcze przynajmniej trzy godziny oczekiwania. Około 13 komisja chyba się już zmęczyła pytaniem samych facetów, gdyż jeden z członków wychodzi i oznajmia „a teraz chcemy dziewczynę, może być blondynka”, czym wzbudza śmiech oczekujących. Wśród grona kandydatów są cztery dziewczyny – trzy blondynki i jedna brunetka. Wchodzi koleżanka z blond kitą. Mija 10 minut, 15, 20, a kandydatka na Dianę ciągle w środku. Kilku kolegów nie wytrzymuje, i niewybrednie sobie żartuje. Zważywszy, że kandydaci na fryców przeciętnie spędzali sam na sam z sześcioma członkami komisji: 5 – 10 minut, to koleżanka bije ich na głowę. Mija 30 minut i Diana wychodzi, z nieco skrzywioną miną. Nie pamięta pytań, ale miała ich dodatkowych kilkanaście. Blady strach pada na wszystkich. Czyżby zaczęło się „koszenie”? Za pięć minut okazuje się, że kandydatka na Dianę, jak zaliczy strzelanie, Dianą zostanie. Po niej wchodzą kolejne dziewczyny. Nie zdaje jedna – niestety brunetka. Niestety, gdyż mój gust preferuje wyłącznie ten kolor włosów u Kobiet. Zbliża się 16, przede mną dwie osoby. Komisja robi sobie coraz większe żarty. Przed wywołaniem następnego zdającego pojawiają się komentarze typu: „nie ma już dziewczyn, to teraz wchodzi chłopak, który czuje się dziewczyną”, „teraz zapraszamy tego kto chce zdać”. 16.30 już nie mam sił, jest mi wszystko jedno, czy zdam czy nie. Mój kolega nemrod na moją prośbę, aby wszedł za mnie z rozbrajającą szarością mówi – po co, jeszcze nie zdam. No ładnie mnie na duchu podtrzymał. Wychodzi osoba zdająca przede mną. Członek komisji oznajmia, „a teraz prosimy osobę, która nie chce zdać”. Szlag, co prawda już przyzwyczailiśmy się do dziwnych zaproszeń, ale to było piorunujące. Robię krok w przód do sali, a następnie krok w tył, słysząc z ust przewodniczącego – „no zapraszamy, zapraszamy”. Raz kozie śmierć.

Wchodzę, przede mną zestaw pytań. Podnoszę kartkę, czytam i w duszy się uśmiecham, chyba zdałem. Pierwsze – opisz patroszenie dzika, drugie – opisz czynności myśliwego na polowaniu indywidualnym (od wpisu do książki do jego zakończenia), trzecie – co to są pasy zaporowe i do czego służą. Po pięciu minutach (odpowiedzi na dwa pierwsze pytania komisja mi przerwała) wychodzę z szeroko roześmianą „kufą”. Po kilku minutach wiem, że zdałem część ustną.
Teraz część jak dla mnie najprzyjemniejsza – strzelanie. Zaczynam od makiety kozła – sztucer kolegi nemroda Michała Sauer 308 Win, bije znakomicie. Wynik 3 x 10, 1 x 9, raz zerwałem strzał i 0. Skupienie wyśmienite. Rzutki, po 6 skończone, zająć też po 6 przebiegach. Zatem po dwa razy nie trafiłem. Nie wiem, czy to zmęczenie, czy też nadmierne rozluźnienie. Dość powiedzieć, że po 10 godzinach, nie wiem już jak się nazywam.

Idziemy z Michałem na małe co nieco – karczek i kaszanka z grilla. Tam dowiaduje się, że na 45 zdających – ustnego nie zdało 5 osób. Wynik niezły. Idziemy do wozu, czas pojechać do domu i odpocząć. W drodze dyskutujemy jeszcze – czy zdążę załatwić wszystkie formalności przed 15 sierpnia, dniem w którym zaczyna się sezon na kaczuszki. Zobaczymy, jestem dobrej myśli.




16-02-2012 11:01SENDMENTomku wiedziałem że egzamin zdasz na spokojnie. Mówiąc krótko "zaczynamy atak na pozycję wroga - dla wtajemniczonych ".
Niech Bór Ci darzy!!

Ps. Przeżycie jest niesamowite sam wiem po sobie. Już niedługo selekcjoner - mam nadzieje ;-)

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.