DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Piotr Gawlicki22-12-2007
"Baron" suwalski, cz. IV

Czwarty dzień z rzędu dziennik „Łowiecki” publikuje cykl ”Baron” suwalski. Po próbach ukarania Ryszarda Mielziuka, łowczego KŁ Nr 1 w Ełku, w konsekwencji doniesień do ORD w Suwałkach i do organów ścigania oraz wykluczenie go z koła, Przewodniczący OKR w Suwałkach Wiesław Konecko, członek w/w koła, złożył kolejne doniesienie do Okręgowego Rzecznika Dyscyplinarnego. A właściwie złożył je jeszcze przed WZ koła w czerwcu 2007 r., podczas którego odmówił porozumienia się z Ryszardem Mielziukiem. Nic dziwnego, że porozumienia z łowczym się obawiał, bo o nowym doniesieniu do ORD członkowie koła jeszcze nie wiedzieli. Wśród jego zarzutów znalazło się też działanie na szkodę PZŁ, więc armaty wytoczył ciężkie.

Stanisław Mazurek, z-ca Okręgowego Rzecznika Dyscyplinarnego w Białymstoku, do którego trafiło doniesienie W. Konecko, postanowił wszcząć postępowanie dyscyplinarne przeciwko Ryszardowi Mielziukowi z ..."§ 137 ust.1 pkt. 1 i 4"... (działanie na szkodę Zrzeszenia) ..."oraz § 22 pkt.2 Statutu PZŁ i Regulaminu Polowań"..., uzasadniając je następująco:

...."Przewodniczący Okręgowej Komisji Rewizyjnej w Suwałkach Kol. Wiesław Konecko złożył dnia 16.05.2007r meldunek na ręce Okręgowego Rzecznika Dyscyplinarnego w Suwałkach o tym, że Wiesław Mielziuk łowczy KŁ Nr 1 w Ełku nie przestrzega Statutu oraz Regulaminu Polowań PZŁ.

1. Oskarżył kolegów Wiesława Konecko i Jerzego Gąsiewskiego myśliwych ze swojego Koła Łowieckiego, że w dniu 27.05.2006r gdy byli na polowaniu indywidualnym, nie dokonali wpisu w rejestrze pobytu w łowisku. W wyniku prowadzonego postępowania wyjaśniającego, nie udowodnił tego faktu.
2. Nie dopełnił obowiązku zawiadomienia Okręgowego Zarządu PZŁ w Suwałkach o zmianie miejsca zamieszkania.
3. Nie przestrzegał obowiązku wystawiania odstrzałów oddzielnie na każdy obwód.
4. Wystawiał upoważnienia na pozyskanie samców zwierzyny płowej, myśliwym nie posiadającym uprawnień selekcjonerskich.
5. Wiele innych drobnych nieprawidłowości.

W związku z tym w oparciu o §136 i §137 Statutu PZŁ należało wszcząć postępowanie dyscyplinarne w celu ustalenia zakresu winy.
”....

Ciekawą tezę postawił Stanisław Mazurek, zarzucając łowczemu koła, że ..."nie udowodnił"... pobytu w łowisku dwóch członków koła bez wpisu do książki i jeszcze zrobił z tego przewinienie łowieckie. Czy zgłaszający do ORD podejrzenie popełnienia przewinienia mają to udowadniać, czy też jest to zadanie rzecznika? To pytanie pozostawiamy odpowiedzi Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego, ale nie bardzo liczymy, że odpowiedź uzyskamy.

Jak ustaliliśmy w redakcji, R. Mielziuk zmienił adres zamieszkania i rzeczywiście nie powiadomił o tym ZO PZŁ. Czy jednak inni członkowie PZŁ, którzy nie dopełnili tego statutowego obowiązku mieli z tego tytułu postępowanie przed rzecznikiem? Wystawiał również jeden odstrzał na dwa obwody, ale po zwróceniu na to uwagi przez KR koła zaprzestał tej praktyki i jej nie stosował. Zdarzyło się też raz R. Mielziukowi wystawić odstrzał na rogacza dla Jerzego Gąsiewskiego, który uprawnień selekcjonerskich nie posiadał. Po prostu wystawiając odstrzał dla Wiesława Konecko wpisał „dzik, rogacz”, a gdy ten poprosił o odstrzał dla J. Gąsiewskiego wpisał odruchowo „dzik, rogacz” powtórnie. Jakie też inne drobne nieprawidłowości popełnił ustalić się redakcji nie udało.

Ponieważ na pierwszy rzut oka zarzuty były dęte, redakcja zapytała pisemnie Stanisława Mazurka o całą sprawę, a w szczególności, na jakiej podstawie uznał winę R. Mielziuka jeszcze przed wszczęciem postępowania dyscyplinarnego, że zostało mu tylko określenie „zakresu winy”. Niezbyt czyste intencje musiały kierować z-cą ORD w Białymstoku, bo sposobem Nowego Światu 35 olał zapytanie redakcji. Za to w 3 tygodnie od wszczęcia postępowania – wszystkie postępowania przeciwko R. Mielziukowi trwały wyjątkowo krótko – złożył w OSŁ w Białymstoku akt oskarżycielski podtrzymując jako zarzut tyko pkt. 2 i pkt.3 cytowanego wyżej uzasadnienia wszczęcia postępowania.

Na rozprawę w dniu 19 listopada 2007 r. w OSŁ w Białymstoku stawił się obwiniany R. Mielziuk, jego obrońca Zygmunt Zwolak, członek PZŁ od 1954 r., były rzecznik dyscyplinarny zespołu GRD w Warszawie i współautor komentarza do Prawa Łowieckiego z 1998 r. oraz oczywiście Wiesław Konecko. Rozprawie przewodniczył Tomasz Krajewski, a w składzie orzekającym zasiadali również Klemens Dziermański i Piotr Kozłowski. Rozprawie przysłuchiwał się przedstawiciel redakcji dziennika „Łowiecki”.

Pierwszy wniosek rozpatrywany przez sąd złożył Wiesław Konecko, który wnosił o powołanie go na oskarżyciela posiłkowego. Sąd ten wniosek oddalił i przesłuchał R. Mielziuka. Ten przyznał się do stawianych mu zarzutów, a swoje postępowanie zarzucane mu przez ORD tłumaczył pełną nieświadomością popełnianych nieprawidłowości. Zwrócił też uwagę, że już dawno zarzucił wystawiania jednego odstrzału na trzy obwody po zwróceniu mu uwagi przez KR, choć poprzedni sposób wystawiania odstrzałów był bardzo praktyczny.

Jedynym wezwanym świadkiem w sprawie był Wiesław Konecko, a obrońca Zygmunt Zwolak wniósł o oddalenie jego przesłuchania, jako bezprzedmiotowego dla stawianych zarzutów. Sąd wniosku tego nie przyjął i przesłuchał Wiesława Konecko. W swoich zeznaniach W. Konecko poinformował, że jest Przewodniczącym OKR w Suwałkach i był przewodniczącym KR w kole. Potwierdził, że po zwróceniu uwagi R. Mielziukowi, odstrzały były już wystawiane oddzielnie na każdy obwód.

Zabierając głos rzecznik dyscyplinarny wyjaśnił, że początkiem tej sprawy są, delikatnie określając, prywatne nieporozumienia pomiędzy łowczym i przewodniczący komisji rewizyjnej KŁ Nr 1 w Ełku. Stwierdził przy tym, że niezależnie od podłoża sprawy, jest udowodnione łamanie przez obwinionego Regulaminu Polowań. Wniósł u udzielenie kary nagany. Jeszcze przed rozprawą rzecznik powiedział Ryszardowi Mielziukowi, że czysto z tej sprawy nie wyjdzie, bo jak to ujął...”może wtedy Konecko przestanie pisać....

Obrońca Zygmunt Zwolak wniósł o uniewinnienie, bo w jego mniemaniu brak jest przesłanek do objęcia stawianych zarzutów postępowaniem dyscyplinarnym. Prosił o umorzenie sprawy i skierowanie jej do zarządu koła w trybie postępowania porządkowego, tego samego, którego sąd łowiecki w Suwałkach użył wobec zarzutu istnienia 3 książek wpisów na dwa obwody. Argumentu tego OSŁ nie uwzględnił i przychylając się do wniosku rzecznika ukarał Ryszarda Mielziuka karą nagany. Wiesław Konecko z wyraźną satysfakcją i uśmiechem opuścił salę rozpraw.

Łowczy Ryszard Mielziuk zamierza odwołać się od powyższego wyroku do Głównego Sądu Łowieckiego w Warszawie. Będzie to dla niego kolejne doświadczenie w walce jaką „baronowie” z organów PZŁ wytoczyli przeciwko łowczemu peryferyjnego koła na wschodzie kraju. Czy ostatnie? Przy takim zacietrzewieniu Wiesława Konecko na pewno nie. Już zbierają się nad łowczym następne chmury, bo Wiesław Konecko odwołał się od odmowy wszczęcia postępowania karnego przez organa ścigania. Jeżeli odwołanie to zostanie uwzględnione, przed R. Mielziukiem dalsze podróże, zeznania i dowodzenie, że choć jest tylko szeregowym członkiem Zrzeszenia, to do wielbłąda mu ciągle jeszcze daleko. Organa PZŁ zmusiły już Ryszarda Mielziuka do podróżowania do Suwałk, do Olsztyna do Białegostoku i w końcu do Warszawy. Czy znajdą pretekst to wysłania go do innych jeszcze okręgów? A może sprokurują mu skutecznie sprawę o naruszenia §137 ust.1 pkt.4, co próbował już zrobić z-ca ORD w Białymstoku Stanisław Mazurek i za działanie na szkodę Zrzeszenia wywalą z PZŁ "na zbity pysk"?

Jeżeli Ryszard Mielziuk spodziewa się w głębi duszy jeszcze czegoś od organizacji, z którą związany jest już prawie 30 lat, to przykro to stwierdzić, ale niczego dobrego, tylko czegoś jeszcze gorszego niż spotykało go dotychczas. Nie jest po prostu "swój". Czy ma rację? Jeżeli tak, to cz. V i może dalsze "Barona suwalskiego", w dzienniku "Łowiecki" nastąpią.

Postawa Wiesława Konecko (na zdjęciu obok) w konflikcie z łowczym jego koła została szczegółowo przybliżona czytelnikom w cyklu czterech kolejnych artykułów. Dla dopełnienia obrazu tego działacza okręgu suwalskiego, warto byłoby posłuchać opinii o nim Prezydium Okręgowej Rady Łowieckiej w Suwałakach i Przewodni-
czącego Głównej Kom. Rew. PZŁ. Dlatego stawiam tym organom PZŁ pytanie:

Czy postawa Wiesława Konecko prezentowana wobec łowczego swojego koła w okresie mijającego półtora roku, potwierdza jego walory moralne
i etyczne dla pełnienia funkcji w organach PZŁ?


Na powyższe pytanie może również odpowiedzieć każdy z czytelników w ankiecie portalu www.lowiecki.pl.




16-04-2008 21:48 green3213 Takich kolegów powinno sie pozbawiac wszelkich praw, nie mówiąc o byciu MYŚLIWYM!!!
24-01-2008 20:23 drwal2 Takie indywidualności winny być dośmiertnie odizolowane od kół łowieckich i PZŁ. I to bez względu na stan majątkowy. Twarz tego Towarzysza pdpowiada, co jej właściciel może sobą reprezentować. Godnym ubolewania jest fakt, że takie osoby jeszcze obecnie pełnią jakiekolwiek funkcje w PZŁ. To kompromitacja Zrzeszenia. Zwązek Łowiecki to nie śmietnik polityczny. Na najbliższej egzekutywie Związku wypadało by coś z tym zrobić, aby tego typu działacze nie szargali dobrego imienia szeregowych jego członków.
22-01-2008 12:49 192326w Kolego Arystokrato!
Daj namiary na Waszego Posła ZUCHA.
D.B.Wojtek
30-12-2007 15:02 jean Czytałem te cztery części jak dobry kryminał bez zakończenia i mam nadzieję oraz chciałbym aby takie informacje docierały do Pani Pitery o korupcji i bezprawiu ORD,OSŁ i innych którzy manipulują faktami aby utrącić człowieka który prawdopodobnie uznał, że miarka panów już się przelała i chciał skończyć z kłusownictwem które tam pewnie panowało od dłuższego czasu- takie mam domysły. Wiele rzeczy w tym kraju stoi na głowie ale ta kadencja sejmu i rządu powinna uporządkować wreszcie ptologiczną sytuację w PZŁ bo organizacja sama tego nie zrobi, takie sytuacje można mnożyć tylko koledzy myśliwi nie chcą w imię "koleżeństwa" nagłaśniać spraw z swoich środowisk.
Okres świąt i nowego roku nie sprzyja tym nieprzyjemnym tematom i rozdrapywania takich ran a pozostaje nam życzyć aby w przyszłości i nadchodzącym roku tego typu sprawy zanikały ale nie utajniane!! w imię tz "dobrego koleżeństwa" lecz żeby zmieniono przepisy Ustawowe i statutowe tak aby eliminowały i zabraniały stosowania jadu i wścieklizny tych psełdo działaczy.
26-12-2007 09:58 daras6022 Zdanie jest tylko jedno na ten temat i pewnie większość kolegów sie tu ze mną zgodzi a mianowicie kara powinna być surowa i konsekwentna, uważam że że powinno się pozbywać takich osób z naszego grona bo działając na szkodę choćby jednego kolegi działa się na szkodę ogółu. Pozbawić tytułów i wydalić z zrzeszenia ja tak to widzę bo jak ktoś coś robi powinien sie liczyć z konsekwencjami a tłumaczenie że nie wiedziałem można obalić słynnym powiedzeniem ,,Nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności karnej" Darz Bór
26-12-2007 02:09 Wiesław Nitka Zawsze byłem za jednością myśliwych stowarzyszonych w PZŁ - pomimo różnych doswiadczeń z tej przynależności płynących - jednak muszę stwierdzić, że z biegiem czasu zaczynam się zastanawiać nad tym czy nie warto pozostawić "baronów" w swoim świecie z ich własnymi problemami i próbować powołać samodzielną organizację łowiecką ugruntowaną w zmienionym prawie. Zastanowić się bowiem należy czy obecny stan rzeczy w PZŁ jest naprawialny pod względem etyczno-personalnym czy też struktura powiązań , które wykształciły się na przestrzeni ubiegłych dziesięcioleci takie zmiany uniemożliwia. Pozdrawiam Darz Bór! WN
24-12-2007 11:21 gekon  No cóż, wyraz twarzy pana Konecko sprawiający wrażenie tęsknoty za rozumem. Lektura "cyklu suwalskiego" nasunęła mi smutną myśl, że statut PZŁ jest dla "szarych" jego członków. W bialskiej "Dąbrowie" historia miała podobny przebieg i łamano statut wielokrotnie nie wywołując sprzeciwu nikogo z "wierchuszki" PZŁ, z jednym wyjątkiem... "nasz" Sacharuk mimo wszystko ma inteligentniejszy wyraz twarzy. Wesołych Swiąt i DARZ BÓR
24-12-2007 01:03 cienias Ad. Jurek123. Też znam tamte raelia z autopsji. I, chociaż to były dla większości realia nie do zniesienia, ja z tamtego okresu pamiętam, że zdarzało się generałów, czy sekretarza, sadzać na furmankę na pędzenie, czy dwa, za np. "zbyt daleki strzał".
Z pełnym przekonaniem twierdzę, że w moim kole zwrócenie uwagi z powodu zauważenia, zwykle drobnego, wykroczenia komukolwiek nie powodowało żadnych konsekwencji i było w dobrym, ogólnie przyjętym, "tonie" Pewnie zdarzały gdzieś się świństwa, nie nagłaśniane medialnie, więc mniej znane.
W każdym razie poczucia grożby wykluczania za tzw. postawienie się, piszę o latach 70 i 80-tych nie odczuwaliśmy w kole, zupełnie.
Zupełnie nieporównywalny, wyższy, był poziom życzliwości wobec siebie w ramach koła.
Potem nastąpił, wyczekiwany, kres totalitarnego systemu i witana z entuzjazmem, nastąpiła budowa demokracji. Oczekiwania były większe niż efekty, ale w Państwie są. PZŁ, oceniam, został w tyle. Mało tego relacje pomiędzy grupami się brutalnie zaostrzyły, elity odgradzają się murem, nie w członkach widząc siłę, a w mocnych układach ponad ich głowami. Stąd fetyszyzowanie znajomości np. z parlamentarzystami.
To jest gorszące, chociaż pewnie bierze się ze specjalistycznej oceny poziomu intelektualnego i zdolności do organizowania sie 100tyś. zrzeszonych. Ocena ta, byc może słusznie, wypada słabo.
To, że kiedyś, w znienawidzonym, narzuconym narodowi, systemie totalitarnym, byli baronowie, to bardziej zrozumiałe.
To, że obecnie podrzędny, w końcu, okręgowy działacz, może gnoić i zamęczać człowieka na oczach całej Polski, to skandal w stosunku do Twojego przykładu x1000. Fakt, że nie stają w jego obronie członkowie władz Związku, każdego szczebla, ci wszyscy którzy żadali od niego przestrzegania prawa, za przestrzeganie, którego, jest szykanowany, a służą pomocą aroganckiemu bufonowi, to karygodne zaniechanie, wydające jak najgorsze świadectwo odpowiedzialnym i całej organizacji.
Przygnębienie i zniechęcenie, to moje doznania po lekturze. Pozdrawiam
23-12-2007 20:13 arystokrata Panowie piszecie o baronach w strukturach PZŁ takich jak w Suwałkach lecz jest to nie odrębny przypadek to dzieje się w większości Zarządów Okręgowych .Tutaj z kolegą R.Mielziukiem dobitnie widać, że jest rozgrywka aby tylko jego zdołować a jakiś cymbał będzie się cieszył bo ma układy. Również podobnie dzieje się tak samo w ORŁ w Lublinie przewodniczący od ponad trzydziestu lat pozostałość po komunizmie Karol C. w ogóle nie zna przepisów statutowych PZŁ i ich nie przestrzega ma doradcę Konrada pseudonim "doktor" ten to dobitny twardogłowy gdy nie dostał do władz ORŁ to jeździł do Warszawy aby dostać funkcje we władzach ORŁ i wydeptał funkcje etyka. Panowie ci robią wszystko to na odwrót jak w Suwałkach kryją swoich kolesiów lecz nad tym czuwa nieustraszony rzecznik ORŁ który również nie cieszy się dobrą opinia jak wynika z artykułów prasowych. Obecnie w naszych władzach jest wielu młodych i wykształconych ludzi ci powinni zając miejsca zasiedziałych baronów. My jako myśliwi z Lubelszczyzny obecnie mamy dość ostrego posła jest to równy chłop który dał radę sobie z prokuratorem apelacyjnym który to zgubił pistolet oraz z komendantem miejskim policji na którego nie było mocnych. Jak wynika ze wstępnych ustaleń to i będzie trochę przewietrzona baronówka w ORŁ w Lublinie. Pozdrowienia świąteczne.
22-12-2007 21:13 Step2 "Baron" suwalski W. Konecko jest wybranym przez ostatni okręgowy zjazd delegatów "krainy suwalskiej" i posiada mandat demokratycznego wyboru przez delegatów na tenże zjazd do pełnienia funkcji w OKR PZŁ w Suwałkach... Koniec, kropka........... i to jest chyba pat w tym całym cyrku: swój cyrk, swoje m....y. "Raj na ziemi jest niemożliwy" a za "jednego" Mieziuka nikt nie będzie uśmiercał swojego członkostwa w zrzeszeniu o szczytnych celach, jakim jest PZŁ - takie można odnieść wrażenie.... Mimo, że mamy swoich kapelanów, swój DEKALOG z mocnym odniesieniem do tradycji i wartości chrześcijańskich i organizujemy raz w roku "bale w intencji" patrona związku,Św. Huberta, który jest w palestrze świętych, to jak mało kto, w stosunkach międzyludzkich potrafimy kalać najświętsze wartości jakim jest zasada "żyj i pozwól żyć innym" i zachowywać się jak potwory, czyniąc innym piekło na ziemi...
A werdykt OSŁ w Białymstoku ? Cóż, sąd koleżeński, przynajmniej jeden z zasiadających sędziów to osoba z wykształceniem prawniczym i ogromną praktyką w orzekaniu..., drugi - emeryt mundurowy, co prawda formacji straży pożarnej, ale..., ten trzeci...mógł miec zero do powiedzenia. Każda kombinacja w tym składzie możliwa, ale werdykt jest spłodzony i lekko pachnie zwykłą "szmirą"...
Tak, "Ściana Wschodnia" zaczyna uchylać rąbka skrzętnie skrywanego smrodu, jaki niosą działacze okręgowi zrzeszenia PZŁ...
No, ale mamy "Schengen" i niedaleko do Litwy, tam jest trochę inaczej, inna kultura i inni ludzie: bardziej bezpośredni i posiadający trochę inne wartości, bardziej pragmatycznie patrzacy na sprawy łowiectwa...
22-12-2007 18:23 saampek Na postawione przez autora cyklu artykółów pytanie
Czy postawa Wiesława Konecko prezentowana wobec łowczego swojego koła w okresie mijającego półtora roku, potwierdza jego walory moralne
i etyczne dla pełnienia funkcji w organach PZŁ?
dodał bym "i członkostwa w PZŁ.
22-12-2007 16:06 andrzej47 Patrząc na tego prostaka (zaburaczonego), zastanawiam sie jakie ilości gorzały musiał wypić, żeby mózg przestał mu pracować we właściwym kierunku. Takimi ludźmi jesteśmy otoczeni w każdym Okręgu. Cwaniaki, kłusownicy, ...i inne specjalności.
22-12-2007 14:22 jurek123 Jak to czytam to przypominają mi się lata 80te kiedy to w większości znanych mi wówczas województwach na stanowiskach siedzieli właśnie tacy bonzowie do których bez kija nie można było podchodzić. Traktowali myśliwych z poza swego grona przydupasów jak jakies śmieci.Widzą że w niektórych oręgach jeszcze to pozostało.Czytająz zmagania kolegów z tymi nietykalnymi nie bardzo widać by odnosiło to rezultaty.Smutne ale prawdziwe.
22-12-2007 12:43 Kulwap A ja mam mieszane uczucia.... Bo nie wiem, czy cieszyć się, że Antoni Sacharuk nie jest jedynym na ścianie wschodniej, czy smucić, że takich "baronów" jest więcej i z mojej kochanej Lubelszczyzny trochę tego smrodu zdejmują? Chyba jednak wolałbym aby takich przypadków nie było wcale. Do czasu jednak kiedy przewodniczący ZO jak Roman Laszuk czy prezesi ORŁ jak Witt Kompa, czy Ci kierujący w okręgu Konecki będą bali się Sacharuków, Czarneckich i innych sobiepanów bat medialny musi smagać równo.... Ps. Ciekaw jestem co powie rodzina baronowi Konecko przy opłatku..... Czy będzie mu życzyła więcej jadu???
22-12-2007 12:23 Tomek67 Buc i prostak niestety są i tacy na tym świecie, szkoda tylko że w naszych szeregach. Taki w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak będzie tą wojnę toczył do końca. Trudno sobie wyobrazić co Konecko jeszcze wymyśli jakie działa wytoczy. A Ci nasi Rzecznicy i sądy łowieckie aż miło czytać

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.