DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk15-12-2008
Demagogia w Łowcu Polskim

Nie ustaje demagogia uprawiana na łamach "Łowca Polskiego", organu bez reszty podporządkowanego Zarządowi Głównemu i organom krajowym PZŁ, a jak dowodzi wieloletnia praktyka czytelnicza, czasopisma uprawiającego propagandę doskonałości władz i organów Zrzeszenia oraz osób do tych organów powołanych. Każda najmniejsza krytyka lub próba pokazania drugiej, może tej ciemniejszej strony funkcjonowania organów i działaczy łowieckich, napotyka tutaj na ostre reprymendy, podparte argumentami z okresu słusznie minionego. Po tekście Andrzeja Brachmańskiego, polemikę ze mną podjął prezes GSŁ Zygmunt Jabłoński.

W dzienniku "Łowiecki", którego nazwy w swojej polemice Zygmunt Jabłoński nie wymienia, pewnie z obawy, żeby czasem nie zwiększać mu liczby czytelników, pozwoliłem sobie wskazywać, w oparciu o potwierdzone fakty, że łowiecki wymiar sprawiedliwości działa w sposób wzbudzający liczne kontrowersje. Powyższy osąd poparłem zaledwie kilkoma, z całej lawiny posiadanych przykładów, skandalicznych postępowań rzeczników dyscyplinarnych i orzeczeń sądów łowieckich. W każdej demokratycznej organizacji, mojego głosu wysłuchano by z należną atencją, a osoba odpowiedzialna za krytykowany odcinek, zapewne podziękowałaby za zwrócenie uwagi na ważkie problemy lub też merytorycznie odpowiedziała, że nie mam racji, wyciągam nieuprawnione wnioski, albo też nie posiadam pełnej informacji, stąd błądzę. A tymczasem, jak przystało na organ reprezentujący jedynie słuszna linię, „Łowiec” zamieścił na stronie 80 grudniowego numeru bardzo krytyczny materiał zatytułowany plagiatem tytułu mojego felietonu Historia pewnego polowania.

Autor, Zygmunt Jabłoński, prezes Głównego Sądu Łowieckiego, od pewnego czasu próbuje swych sił jako dziennikarz w "Łowcu Polskim". Warsztat dziennikarski taki, jaki znany jest nam z czasów PRL. Dla zdewaluowania treści moich felietonów, nawiązał do stylu wczesnego Gomułki, jak mówią w kręgach medialnych, pisząc m.in. tak w ŁP Nr 12/2008: ..."Dalej w artykule tym (czyli zamieszczonym w dzienniku "Łowiecki" - przyp. red.) ..."aż roi się od obraźliwych i szydzących ocen pod adresem sądów okręgowych, GSŁ, przewodniczącego Zarządu Głównego PZŁ i oczywiście moim".... Zygmunt Jabłoński podaje tylko jeden przykład tych rzekomo skandalicznych i szyderczych ocen, w postaci filipiki na temat jak OSŁ rozumieją działanie wspólnie i w porozumieniu. Natomiast wspomniany felieton oraz kilka innych zamieszczonych w dzienniku "Łowiecki", w sposób bezsprzecznie udowodniony, opisywały skandaliczne i bulwersujące orzeczenia sądów podległych prezesowi Jabłońskiemu.

Opisywaliśmy m.in. jak za zastrzelenie lisa w sezonie ochronnym szeregowy myśliwy wyleciał "na zbity pysk” z PZŁ, a prezesowi OSŁ w Białej Podlaskiej, Stefanowi Karasińskiemu, za taki sam czyn włos z głowy nie spadł, pisaliśmy o sytuacji, w której GSŁ zredukował wymierzone dwukrotnie przez OSŁ kary zawieszenia w prawach członkowskich do nagany, za zastrzelenie 3 dzików na nielegalnym polowaniu zbiorowym, zorganizowanym w terminie dla tej metody zabronionym, pisaliśmy jak to prezes OSŁ w Białej Podlaskiej wydał formalne postanowienie pozbawiające prawa do ustanowienia obrońcy myśliwemu, bo ośmielił się zaproponować mi tę funkcję. Pisaliśmy też, jak OSŁ w Lublinie sądził skreślonego z listy członków PZŁ byłego myśliwego i mając o tym wiedzę powtórnie zaaplikował mu skreślenie z listy członków PZŁ, na której od dawna już nie figurował! Upubliczniliśmy również postępowanie, w którym zawieszono myśliwego w prawach członka PZŁ za nie podjęcie poszukiwania domniemanego postrzałka dzika, chociaż tuszy ani farby nie znaleziono, a jeżeli rzeczywiście postrzałek padł, to na Białorusi, bo uciekł w kierunku granicy. Nie omieszkaliśmy również opisać postępowania, w których wbrew słusznej instrukcji prezesa Zygmunta Jabłońskiego opublikowanej w Nr 4/2008 "Łowca Polskiego", sądy łowieckie orzekają w sprawach o pomówienia, broniąc jakoby dóbr osobistych działaczy lub o złożenie doniesień do prokuratury, choć to zgodnie ze stanowiskiem prezesa, nie są przewinienia łowieckie.

Nie będąc dziennikarzem, Zygmunt Jabłoński ma prawo nie wiedzieć, że podręczniki tak określają funkcje felietonu: Tematyka felietonu jest właściwie nieograniczona, choć tekst taki powinien nawiązywać do spraw aktualnych i realiów bliskich czytelnikom. Felietonista ma prawo pisać bardzo osobiście, emocjonalnie i tendencyjnie. Może być w swych sądach niesprawiedliwy, polemiczny, prowokatorski lub moralizatorski. Może być surowym krytykiem, znawcą jakiegoś bardzo szczegółowego zagadnienia, płomiennym rzecznikiem jakiejś sprawy. Felietony często są zaprawione żartem, szyderstwem, ironią, ale i powagą; emfatyczne i prześmiewcze. (Janina Fras „Dziennikarski warsztat językowy”, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego 2005).

Pozwoliłem sobie na powyższy cytat, żeby tak prezes GSŁ, jak i redaktor naczelny "Łowca Polskiego" zrozumieli, że nie tylko moim prawem, ale i obowiązkiem rzetelnego dziennikarza, jest pisanie osobiście, emocjonalnie i nawet tendencyjnie, jeżeli uważam, że poruszam tematy ważne są dla szerokich mas członkowskich. Szczególnie, że tematów nie wymyślam, ale przyniesione zostają mi na stół przez tych członków PZŁ, których organa dyscyplinarne PZŁ potraktowały nieuczciwie. I dlatego teksty, które zamieszczam w dzienniku "Łowiecki" powinny dać do myślenia prezesowi GSŁ Zygmuntowi Jabłońskiem. Jeżeli zaś nie są to dla niego tematy i przemyślenia godne podjęcia, to może dadzą do myślenia członkom Naczelnej Rady Łowieckiej, czy aby funkcję prezesa Głównego Sądu Łowieckiego powierzono właściwej osobie.

Paradoksalnie, czego Zygmunt Jabłoński nie zauważył lub celowo pominął w swoim tekście, licząc, że osoby, do których kierował swój artykuł nie czytają dziennika "Łowiecki", przypisał mi brak wiedzy, co oznacza wspólnie i w porozumieniu, chociaż to przecież w którymś z podległych prezesowi okręgowych sądów łowieckich wiedzy tej nie starczyło. Zarzucając mi ignorancję dokonał oceny nie mojego artykułu, tylko sytuacji na własnym podwórku opisanej przez siebie w przywołanymego wyżej artykule w "Łowcu Polskim", czyli mówiąc wprost, strzelił sobie w stopę! A było to tak.

W moim artykule pt. Sądy łowieckie pożal się Boże zacytowałem fragment wypowiedzi Zygmunta Jabłońskiego z artykułu w "Łowcu Polskim" Nr 4/2008, w którym prezes GSŁ opisał jak to dwaj myśliwi pojechali jednym samochodem na polowanie indywidualne, rozeszli się, każdy na swoje stanowisko i jeden nich, który nie miał przedłużonego odstrzału, strzelił dzika, a w konsekwencji tego czynu obaj zostali obwinieni i skazani przez OSŁ ..."że działając wspólnie i w porozumieniu, strzelili do dzika bez ważnego zezwolenia".... Zdaniem prezesa Jabłońskiego, które podzielam, myśliwy, który nie strzelał w ogóle i nie wiedział o nie przedłużeniu ważności odstrzału kolegi, ..."nie popełnił przewinienia łowieckiego.".... Wykpiłem to orzeczenie któregoś z OSŁ, z którym również nie zgadzał się prezes Jabłoński, prześmiewając się, czy wspólnie i w porozumieniu oznacza, że będąc na dwóch różnych ambonach, jeden celował, a drugi spust ściągał, ale za to prezes nie pozostawił na mnie suchej nitki. Szkoda, że z taką samą zwadą nie rozliczył składu sędziowskiego w OSŁ, który w powyższej sprawie ukarał myśliwego, nie mającego nic wspólnego z przewinieniem kolegi.

Identyczna sytuacja wystąpiła w KŁ Nr 18 "Ponowa" w Białej Podlaskiej, kiedy to jeden z dwóch myśliwych, będących na polowaniu indywidualnym, po wspólnym przyjeździe samochodem, strzelił do lochy w okresie ochronnym i za to OSŁ i GSŁ zawiesiły w prawach członka, wpierw na 2, a następnie na 1 rok tego z myśliwych, który ze strzeleniem lochy nie miał nic wspólnego. W tej sprawie działanie wspólne i w porozumieniu nie było dla prezesa Zygmunta Jabłońskiego wskazaniem, żeby stanąć po stronie Bogu ducha winnego towarzysza łowów, choć w swoich rozważaniach w "Łowcu Polskim" innego myśliwego w identycznej sytuacji rozgrzeszył, ponieważ ..."nie popełnił przewinienia łowieckiego.".... Jeden bezimienny, ale pasujący do tezy prezesa, przewinienia nie popełnił, a drugi znany z imienia i nazwiska, opisany w przesłanej na ręce prezesa publikacji, skazany został zdaniem prezesa słusznie i przykładnie. Mam nadzieję, ale niezbyt ugruntowaną, że chyba nie dlatego, że opis jego perygrynacji wyszedł spod mojego pióra. W opisanym przeze mnie przypadku, Tadeusz P. wspólnie i w porozumieniu pomagał dzika patroszyć, ładować i zawozić do.... skupu, bo incydentu tego sprawca nie chciał ukrywać. Szkoda, że prezes Zygmunt Jabłoński nie poinstruował przy okazji czytelników "Łowca Polskiego", co też powinni zrobić w sytuacji nieprawidłowego strzału kolegi. Uciec z miejsca zdarzenia, żeby nie pomagać patroszyć, ładować i wozić, zostawiając kolegę z lesie bez samochodu? Może to jest sposób na dosłużenie się Medalu Zasługi Łowieckiej za wysoce etyczną i koleżeńską postawę, promowaną przez organa Zrzeszenia?

Panie prezesie, zanim powtórnie weźmie się Pan za dziennikarską polemikę, proszę dokładnie zapoznać się z krytykowanymi tekstami, bo wyjaśniać, co znaczy wspólnie i w porozumieniu należało podległym sobie sądom okręgowym, żeby nie ferowały wyroków wbrew głoszonym przez Pana tezom. Każdy myśliwy rozumie, że jak z drugim skłusują dzika i zabiorą tuszę w tajemnicy przed innymi członkami koła, to działali nielegalnie wspólnie i w porozumieniu, ale jeżeli nielegalnego odstrzału dokona tylko jeden z nich, to pomoc temu nieszczęśnikowi w wypatroszeniu i odwiezieniu tuszy do skupu, nie jest żadnym nagannym działaniem, tylko normalną ludzką rzeczą. Gdybym się mylił, to oczekuję od Pana prezesa wyjaśnienia, co prawy, etyczny i koleżeński myśliwy ma zrobić, kiedy jego kolega, z którym przyjechał na polowanie, dokonał nagannego odstrzału, ale nie zamierza tego ukrywać, tusze chce oddać kołu i ponieść konsekwencję swojej pomyłki. Dla takiej informacji nie tylko łamy "Łowca Polskiego", ale i dziennik "Łowiecki" są otwarte i z przyjemnością opublikujemy takie wyjaśnienie.

Na koniec, spełnię prośbę prezesa Zygmunta Jabłońskiego i odpowiem na postawione przez niego pytania, namawiając również wszystkich czytających moje felietony Historia pewnego polowania i Sądy łowieckie pożal się Boże, żeby na te pytania odpowiedzieli poniżej w komentarzach do niniejszego.
  1. Czy Okręgowy Sąd Łowiecki wydał prawidłowe orzeczenie?
    Oczywiście, że orzeczenie OSŁ było nieprawidłowe, bo Główny Sąd Łowiecki je zmienił.
  2. Czy Główny Sąd Łowiecki, uznając orzeczenie za słuszne co do winy, orzekł prawidłowo?
    Oczywiście, że nie, bo kolega głównego obwinionego nie wykonywał polowania, a żadne czynności, które podjął, nie były przewinieniem łowieckim, bo to nie on wykonywał to polowanie.
  3. Czy przewodniczący ZG PZŁ odmawiając wniesienia skargi nadzwyczajnej ocenił to orzeczenie prawidłowo?
    Oczywiście, że nie, bo nie zauważył rażącego naruszenia praworządności w fakcie, że obwiniony Tadeusza P. nie wykonywał polowania, a jedynie pomógł głównemu oskarżonemu dzika wypatroszyć i zwieźć z obwodu, a dzik trafił do skupu.




20-12-2008 10:19 Jordan Jordanow Autorzy z lowieckiego.pl zaczynają być modnym tematem dla polemik podejmowanych w Łowcu Polskim. To oznacza, że nie da się dalej lekceważyć problemów opisywanych w portalu. Zaczyna boleć... Mam nadzieję, że wyroki sądów łowieckich serwowane za powiadomienie prokuratury o złodziejstwie w kole czy za napisanie o skandalicznej postawi posługującego się szantażem Mączyńskiego trafią do rzecznika praw obywatelskich albo do sądu powszechnego.
19-12-2008 11:10 antypod "z agresji, z opluwania rozmówców uczynił swój znak rozpoznawczy"

Jest tylko jeden do, którego pasuje ten opis.
Ale czemu tak MARNIE i samokrytycznie o sobie napisał?

Wśród myśliwych już świąteczny nastrój, a ten kipi agresją i obraża po omacku każdego kto się odezwie na forum.

Brakowało tylko pytania: W który weekend urządzacie Wigilię i jaki będzie wybór dań mięsnych? Wesołych Świąt!
18-12-2008 15:14 Alej..... Upsss ... miało być, oczywiście, "Rodzinie Gdulów"! Sorry.
18-12-2008 13:13 antypod O klasie, /albo raczej braku "klasy"/ Azila, przemilczę. Znamy, NIESTETY.
Działacze mają prawo do prezentowania swoich poglądów, nawet ostro krytykować innych, jak to zrobił Kol. Jabłoński i nic w tym nie jest złego.
Mój brak zgody dotyczy nierównego traktowania członków PZŁ przez organy PZŁ.
To, że Prezes Głównego Sądu PZŁ dobrze wie co to jest i kiedy zachodzi DZIAŁANIE WSPÓLNE I W POROZUMIENIU to nie wątpiłem i chwała mu za wiedzę. Ale na każdym prawie kroku widać nierówne traktowanie. A tak być nie powinno.
Prezes sądu sam dał przykład z własnego działania, który Kulwap pokazał. Nie za wiele jest do komentowania, bo to nic nowego w PZŁ.
Ale idzie powoli ku lepszemu. D.B.
18-12-2008 12:42 lelek_nowy azil, cytuję: "Myślę, że Redakcja oczekuje komentarzy do felietonu, a nie komentarzy do komentarzy. No, ale mogę sie mylić i chodzi tylko o 'bełkot'!!!" Jak to dobrze, że chociaż od Ciebie można oczekiwać komentarzy do felietonu. Ten niżej rzeczywiście porusza ważne kwestie zauważone w felietonie. Jak prawda felietonu boli, to na głowie się staje, żeby kota ogonem odwrócić i problem zamydlić, spychając rzeczową dyskusję na tory osobistych wycieczek i podjudzania do opluwania się.
18-12-2008 12:20 Alej..... Kol. Azil. "Rodzinie Dziennika Myśliwych" ładnie życzenia świąteczne złożyłeś. Ufam, że o "Rodzinie Gawłów" też nie zapomniałeś ... Pozdrawiam, alej
18-12-2008 11:56 azil "vanitas vanitatum, et omnia vanitas"………………………………………….......
Jeden z komentatorów do felietonu „Sądy ......... pożal się Boże” - http://www.lowiecki.pl/felietony/tekst.php?id=158 napisał: cyt. „Ale myślę, ze wiem dlaczego grupa ludzi, których ja nazywam dla uproszczenia "RDM" (Rodzina Dziennika Myśliwych), a która z agresji, z opluwania opisywanych ludzi oraz rozmówców uczyniła swój znak rozpoznawczy, jest taka bardzo wrażliwa na punkcie krytyki swojego postępowania.” koniec cytatu..................................... Nie napiszę, że Wasze komentarze są „.......pożal się Boże”................................Wręcz przeciwnie - złoże wszystkim członkom „Rodziny Dziennika Myśliwskiego” życzenia „Zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia, oraz szczęśliwego Nowego Roku”......Przekażcie sobie "znak pokoju", lub "znak rozpoznawczy” – to już zależy od Waszej „klasy”:))!
17-12-2008 15:30 gekon  A Z Z I L !!!!?????
17-12-2008 12:32 192326w A gdzie obrońca wszystkich pomawianych.......
17-12-2008 09:02 192326w Kolego cienias!
"Mniej optymistyczna, to ta, że Kolega Jabłoński, wybiórczo, póki co, stosuje, własne poglądy w praktyce."
Jeżeli tak jest, a niestety tak to wygląda, to niech ten Jabłoński bierze wybiórczo wynagrodzenie za swoją wybiórczą "pracę" . Pobieranie pieniędzy za nie wykonaną pracę uważam za przestępstwo. Pobieranie pieniędzy za żle wykonaną pracę uważam za co najmniej nieetyczne i kwalifikuje to do nieetycznego zachowania takich członków PZŁ względem innych Kol. myśliwych. Na takiej podstawie powinni być skreślani z listy członków PZŁ.
Dodać do tego trzeba iż własne prywatne poglądy Zygmunt Jabłoński powinien zachować dla własnych prywatnych kolegów i nie stosować ich w rozpatrywaniu spraw członków PZŁ.
Pozdrowienia.
17-12-2008 00:43 cienias W kwestii "działania wspólnego i w porozumieniu" autorowi artykułu i prezesowi GSŁ zdarzyło sie prezentować wspólne stanowisko. To optymistyczna wiadomość. Mniej optymistyczna, to ta, że Kolega Jabłoński, wybiórczo, póki co, stosuje, własne poglądy w praktyce. Ale "nie od razu Kraków zbudowano".
Najbardziej optymistyczne, co w treści artykułu znotowałem, to chęć, poważnego przedstawiciela "drugiej strony", dostrzegania, zdania "opinni społecznej" oraz pierwsze, nieśmiałe i niezdarne, próby polemiki. To, jako "jaskółka" dialogu, wiadomość, ze wszech miar, optymistyczna i należy ją docenić.
Te,/to banał, bo tak oczywiste/, mogą przynieść, jedynie pozytywne "wyniki" w naprawie relacji władza-myśliwi.
Pozdrawiam
16-12-2008 22:22 wilk21 Mnie zastanawia jedno, czepiają się Rzecznicy Dyscyplinarnii PZŁ Kol. Kulwap za to, że pisze felietony, dlaczego nie czepiają się tego o czym pisze w tych felietonach ? Jakaś wybiórcze to czytanie, bo raz twierdzą ci przedstawiciele łowieckiego wymiaru, że Kol. Kulwap nie czytają wcale, a później mu stawiają zarzuty za to co sami przeczytali na www.lowiecki.pl, zapominają przy tym wszcząć postępowanie z urzędu - do czego zostali powołani na podstawie ustawy - prawo łowieckie i statutu PZŁ - w sprawach ujawnionych w tych felietonach ( np. nielegalne polowanie marszałka, czy też wieloletnie przekraczanie rocznych planów łowieckich - strata Skarbu Państwa ponad 300 000 zł. ). DB
16-12-2008 11:48 Cornu I wychodzi na moje, "Łowca" i piszących
w nim "felietonistów" nie warto czytać,
szkoda zdrowia i czasu.
Pozdrowienia dla jurka 123
Cornu.
15-12-2008 20:42 Wiesław Nitka Kulwapku a czego oczekujesz po Łowcu Polskim ? Czy czasopismo to ma zająć się krytyką władz PZŁ i zamieszczać opinie myśliwych z innych mediów ? To tak jakby Trybuna Ludu jako ramię PZPR swego czasu zamieszczała ulotki Solidarności a jej kierownictwo nazywała społecznym. A tak wszyscy wiedzą, że w naszym modelu nie ma co krytykować a jeżeli już to dokonuje tego garstka aspołecznego elementu inspirowana przez imperialistyczny tręd (trąd?):-)) W każdym bądź razie czy to tręd czy trąd - może okazać się zaraźliwym więc po co rozsiewać chorobę po stronach związkowego czasopisma? Diagnoza musi być jedyna i niepodważalna tym bardziej, że to przecież medialne ramię władz PZŁ. Ale zostawmy ŁP w spokoju, w demokracji każdy ma prawo do swojej wizji i poglądów a ich zasadność osądzą czytelnicy. Co mnie jednak poniekąd zdziwiło w biegu tej sprawy to sama publikacja jako taka - polemizująca choć z bezimiennym portalem to jednak już jakiś początek współpracy. Do tej pory kropla na skałę nie spadała bo ta druga robiła uniki ale teraz -być może - daj św. Hubercie doprowadzić do dialogu, do zmian które i tak są nieuchronne a odwlekane w czasie. Myśliwym nie chodzi przecież o destabilizację łowiectwa a jego wzmocnienie - szczególnie tych cech , które związek (obecnie związek? ) zatracił. Pozdrawiam Darz Bór! WN
15-12-2008 15:55 192326w Masz racje fenek.
Snajperzy też tak działają!!!!!
http://pl.youtube.com/watch?v=UeCxyLFeDI0
15-12-2008 15:47 fenek Pawluk, nie czepiaj się! Zygmunt Jabłoński słusznie stwierdził że myśliwi z kł18 ( w 1 bialskim cyrku )działali wspólnie i w porozumieniu ( dotyczy poruszanej sprawy ) bo do lasu pojechali jednym samochodem (wspólnie ) i porozumiewali się telefonami komórkowymi - ( w porozumieniu ). Fakt pomocy przy patroszeniu i załadunku dzika jest tylko smutną konsekwencją zbrodniczego współdziałania myśliwego z obserwatorem. Dlatego surowa kara spotkała obu. Sąd niesłusznie cofnął karzącą rękę sprawiedliwości w stosunku do świadka zajścia, bo choć nic nie widział bezpośrednio tylko po śladach, należało ukarać go jeśli już nie za kłusownictwo połączone z podpatrywaniem, to za współudział w procederze, bo tropił dziki po tropach i śladach i był świadkiem wszystkiego, choć tylko w dedukcji. D.B.
15-12-2008 15:38 192326w Zażądać od ŁP sprostowania............

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.