DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Janusz Kibic12-02-2009
Jak dobro w Łomży, ze złem walczyło, cz.V

Z poprzednich felietonów wiemy już, że bezpodstawnie oskarżeni przez prezesa OSŁ w Łomży Wiesława Szlońskiego, równocześnie sekretarza KŁ "Orlik" w Łomży i idącego mu na rękę ORD w Łomży Wiesława Bagana, dwaj inni członkowie zarządu tego koła Zygmunt Wiktorzak i Marek Lis zostali uznani przez OSŁ w Ostrołęce winnymi polowania 11 grudnia 2005 r. w innym rejonie obwodu nr 56 niż zapisali w książce i za to po dwóch latach od polowania, byli ciągle jeszcze nieprawomocnie skazani na 18 miesięcy zawieszenia w PZŁ i 2-letni zakaz zajmowania stanowisk w organach PZŁ i koła. Czekało ich jeszcze drugie postępowanie przed OSŁ w Ostrołęce, gdzie GSŁ skierował sprawę do powtórnego rozpatrzenia, przychylając się do odwołania obwinionych. Ponieważ jednak prowadzone równolegle przez prokuraturę postępowanie w sprawie celowego kłamania przez prezesa OSŁ i ORD w Łomży przed OSŁ wykazało, że obwinieni, znajdowali się w dniu 11 grudnia 2005 r. w rejonie, w którym byli legalnie zapisani, Zygmunt Wiktorzak i Marek Lis spokojnie już oczekiwali na powtórną rozprawę przed OSŁ.

Rozprawa odbyła się w dniu 29 lutego 2008 r. Ani ORD Wiesław Bagana, ani sprawca doniesienia na swoich dwóch kolegów z zarządu Wiesław Szloński, nie wycofali się ze swoich oskarżeń, że Zygmunt Wiktorzak polował w innym miejscu niż rejon "Las - pole", choć zarzut ten został już skompromitowany ustaleniami prokuratury, która przeprowadzenie czynności oględzin miejsca polowania przez Wiesława Bagana określiła jako sprzeczne z zasadą obiektywizmu i rzetelności, wskazując na brak profesjonalnego podejścia do przeprowadzonej czynności przez tego rzecznika odpowiedzialności dyscyplinarnej PZŁ w Łomży. Pomimo tego Wiesław Bagan, nie tylko nie wycofał się ze swoich bezpodstawnych oskarżeń, ale dodatkowo zwiększył swoje żądanie kary wobec Zygmunta Wiktorzaka i Marka Lisa z zawieszenia na 18 miesięcy, na całkowite wykluczenie ich z PZŁ. W ten sposób zło wytrzebione zostałoby z szeregów Zrzeszenia z korzeniami. Uzasadnił to np. wobec Zygmunta Wiktorzaka, że ..."utrudniał postępowanie i postępował nagannie"... Ten nowy bezpodstawny zarzut, nie mający nic wspólnego z przewinieniem łowieckim, nie powinien się w ogóle pokazać, bo sprawa nie została przez GSŁ cofnięta do rzecznika, tylko do OSŁ, a więc ORD nie miał prawa nic w swoim wniosku oskarżycielskim zmieniać. Jednak dobro musiało się jakoś złu postawić za to, że Zygmunt Wiktorzak wcześniej poskarżył się do prokuratury, do GRD, do ORŁ i ZG PZŁ, na skandalicznie nierzetelne postępowanie Wiesława Bagana, który na głowie stawał, żeby fałszywe doniesienie Wiesława Szlońskiego zamienić na orzeczenie winy niewinnego jakiegokolwiek przewinienia łowieckiego Zygmunta Wiktorzaka. Postawienie wniosku o wykluczenie z PZŁ osoby, którą bezpodstawnie oskarżał i której nie dopuścił do wizji lokalnej, zaprotokołowanej tylko ze Szlońskim, to więcej niż granda. To jawne działanie na szkodę wizerunku organów PZŁ wśród jego członków, za którym powinno było pójść natychmiastowe odwołanie z pełnionej funkcji, ale przecież działaczowi na jego stanowisku nic nie grozi, bo to on reprezentuje dobro i właściwy wizerunek PZŁ.

OSŁ w Ostrołęce, w składzie Ryszard Modzelan, przewodniczący oraz Jacek Suchecki i Maciej Kaczyński uniewinnili tym razem Zygmunta Wiktorzaka i Marka Lisa od zarzucanych im przez prezesa OSŁ w Łomży Wiesława Szlońskiego i ORD w Łomży Wiesława Bagana czynów. W swoim uzasadnieniu OSŁ napisał, ..."Zeznaniom świadka Szlońskiego, że Wiktorzak przebywał około 2 km od wyznaczonego mu rejonu sąd nie daje wiary"....

Myślicie szanowni czytelnicy, że prezes OSŁ w Łomży Wiesława Szlońskiego i ORD w Łomży Wiesław Bagan odpuścili swoje bezpodstawne oskarżenia? Macie rację, bo znacie rzeczywistość naszego Zrzeszenia, w którym urażony działacz nie przepuści drugiemu, nawet brnąc w oskarżenia bez żadnych podstaw. Wiesław Bagan odwołał się od w/w orzeczenia OSŁ do Głównego Sądu Łowieckiego, zarzucając sądowi w Ostrołęce, m.in. nie przeprowadzenie wizji lokalnej z udziałem stron. To wyjątkowa bezczelność, bo wcześniej wniosek Wiktorzaka i Lisa o taką wizję lokalną, wobec OSŁ odrzucił. A mając możliwość takie oględziny w terenie przeprowadzić z udziałem stron, przeprowadził ją tylko z oskarżycielem, o co zresztą pytany przez obwinianych przez sądem w Ostrołęce, odpowiedział im i sądowi, że ..."oględziny mogę zrobić sam, zaprotokołować i koniec".... Bezczelność na miarę poziomu, jaki reprezentuje niestety niektórzy "etyczni" i oddani PZŁ działacze.

Odwołanie rzecznika musiało zostać rozpatrzone przez GSŁ, który zebrał się 8 lipca 2008 r., a więc po prawie 3 latach od feralnych wydarzeń, kiedy to prezes OSŁ w Łomży Wiesław Szloński znalazł się w rejonie, w którym polował Zygmunt Wiktorzak i wykręcając kota ogonem oskarżył tego ostatniego o polowanie w innym rejonie, niż był zapisany, a Wiesław Bagan usłużny prezesowi OSŁ przeczołgiwał Zygmunta Wiktorzaka i Marka Lisa przez wszystkie możliwe instancje łowieckiej sprawiedliwości. Tak jak OSŁ w Ostrołęce, GSŁ w składzie Piotr Nowak, przewodniczący, Marian Lendzioszek, sędzia referujący i Jan Świecki, utrzymała w mocy zaskarżone przez Wiesław Bagan orzeczenie, uniewinniające ostatecznie i prawomocnie tych dwóch myśliwych. W swoim uzasadnienie GSŁ wypowiedział się m.in. następująco:

..."Zygmunt Wiktorzak podczas spotkania z Wiesławem Szlońskim wykonywał polowanie w obwodzie łowieckim nr 56 dzierżawionym przez Koło Łowieckie "Orlik" w Łomży, w rejonie "Las - Pole" (...) przed przybyciem na ten teren Wiesława Szlońskiego. Nie ulega wątpliwości, że Wiesław Szloński przybył w okolice ambony (...) na terenie określanym jako "Las - Pole" po rozpoczęciu polowania przez Zygmunta Wiktorzaka, a zatem postawiony Zygmuntowi Wiktorzakowi zarzut nie znalazł potwierdzenia w zebranym materiale dowodowym"...

Specyficzny w pewien sposób język prawniczy, nie pozwalał na użycie innego słownictwa. Ja jednak mogę sobie pozwolić, żeby powiedzieć jasno i otwarcie. To nie Zygmunt Wiktorzak skarbnik KŁ "Orlik" w Łomży, polował w rejonie, w którym nie był zapisany, jak oskarżył go Wiesław Szloński sekretarz tego samego koła i prezes OSŁ w Łomży, a równocześnie prokurator Prokuratury Okręgowej w Łomży, tylko ten prominentny działacz okręgowy, a do tego osoba, do której społeczeństwo powinno mieć pełne zaufanie, zapisana na zupełnie inny rejon, wtargnęła na rejon zajęty na polowanie przez swojego kolegę z zarządu. Dlaczego to zrobił, tego się pewnie nie da ustalić i udowodnić. Są dwie wersje, dlaczego tak zrobił.

Wersja Szlońskiego, że pojechał szukać miejsce podniesienia dzika przez Marka Lisa, po sprawdzeniu w książce, że Zygmunt Wiktorzak jest zapisany w rejon "Las - pole", co tak go zaskoczyło, że zapomniał się z książki wypisać i dalej w niej figurował, że poluje na innym rejonie. Podejrzewając przewinienie łowieckie natychmiast pojechał tropić obu kolegów, bo był pewny, że Lis dzika strzelił w innym rejonie, a Wiktorzak polował również w rejonie, na który nie był zapisany.

Wersja Wiktorzaka, że jak się Szloński dowiedział od strażnika, skąd Marek Lis przywiózł strzelonego przez siebie dzika, wcale nie zaglądał do książki i nie wiedząc, że Wiktorzak przepisał się na rejon "Las - pole", pojechał na znajdujące się tam nęcisko. Przy nęcisku spotkał polującego tu legalnie Wiktorzaka. Usprawiedliwianie się pomyłką w terenie, do której Szloński przyznał się podczas wizji lokalnej zorganizowanej przez prokuraturę, to lipa, bo to właśnie Szloński jako jeszcze prezes koła dokonał podziału obwodu na rejony.

Oceńcie czytelnicy sami, która wersja bardziej się kupy trzyma? Niezależnie co myślicie, nie może Was dziwić, że Zygmunt Wiktorzak dopominał się formalnego stanowiska ORD w sprawie jego doniesienia o przewinieniu Wiesława Szlońskiego, które wpierw złożył zaraz po zdarzeniu, drugi zaś raz 5 kwietnia 2006 r. ORD w Łomży Wiesław Bagan "olał" je dokumentnie nie kiwając w tej sprawie nawet palcem w bucie, no może za wyjątkiem pisemnego pouczenia Zygmunta Wiktorzaka, że może sobie składać takie doniesienia do organów ścigania. W tej sytuacji, po 11 miesiącach od złożenia doniesienia do Wiesława Bagana, Zygmunt Wiktorzak osobiście udał się 12 marca 2007 r. w tej sprawie do Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego PZŁ Tadeusza Andrzejczaka. GRD zadziałał w tej sprawie i w obecności Z. Wiktorzaka poprosił telefonicznie ORD w Ciechanowcu o podjęcie tej sprawy. Równocześnie zażądał na piśmie od ORD w Łomży Wiesława Bagana, aby ten w termin 14 dni poinformował GRD o powodach nie załatwienia procesowo otrzymanego doniesienia, tj. odmowy, umorzenia lub wniesienia wniosku oskarżycielskiego. Tę interwencję Wiesław Bagan również "olał", zajęty gnojeniem Z. Wiktorzak i M. Lisa z inicjatywy W. Szlońskiego. Był pewnie przekonany, że prezes OSŁ i równocześnie prokurator Prokuratury Okręgowej w Łomży dopnie swego i swoich kolegów z zarządu koła skutecznie "udupi", kryjąc w ten sposób swój pobyt w rejonie polowania, w którym nie był zapisany. Wszczynanie więc jakichkolwiek kroków dyscyplinarnych przeciwko Wiesławowi Szlońskiemu musiał uważać za niepotrzebne.

Jednak w miesiąc później, czyli 11 kwietnia 2007 r., a w 16 miesięcy od polowania indywidualnego w dniu 11 grudnia 2005 r. i w 12 miesięcy od złożenia drugiego zawiadomienia o popełnieniu przewinienia łowieckiego, z-ca ORD w Ciechanowie Marek Łasicki wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie wykonywania przez Wiesława Szlońskiego z naruszeniem Rozporządzenia MŚ o warunkach wykonywania polowania, czyli polowania w rejonie, na który W. Szloński nie był zapisany, na podstawie Regulaminu postępowania dyscyplinarnego z dnia 23/04.2002, a więc zupełnie innego niż ORD w Łomży przeciwko Markowi Lisowi i Zygmuntowi Wiktorzakowi. Przypadek, że to samo zdarzenie miało być oceniane w ramach różnych regulaminów postępowań dyscyplinarnych w PZŁ? Kochani, nic się w PZŁ nie dzieje przypadkowo, a ten wybieg był wysoce przemyślany, o czym niżej.

Podstawa prawna prowadzenie postępowania wyjaśniającego nic Zygmuntowi Wiktorzakowi nie mówiła, ale ponieważ dalej nic się w sprawie nie działo przez następny miesiąc, pisemnie prosił z-cę ORD w Ciechanowie Marka Łasickiego o zintensyfikowanie postępowania, bo jego już OSŁ zdążył ukarać, a postępowanie z jego doniesienia nie ruszyło jeszcze z miejsca, choć dotyczyło to tego samego zdarzenia.

W końcu, w lipcu 2007 r., ORD w Ciechanowie, odmówił wszczęcia dochodzenia dyscyplinarnego przeciwko Wiesławowi Szlońskiemu, powołując się na odpowiednie zapisy przywołanego wyżej 'Regulaminu' z roku 2002 oraz Statutu PZŁ, ale już nowego, który wszedł w życie 1 stycznia 2006 r., powołując się na przedawnienie. Wykorzystał w ten sposób sprytnie sytuację, że 'Regulamin" z 2002 r. posiadał zapis. że jeżeli w ciągu 6 miesięcy od powzięcia informacji o podejrzeniu przewinieniu łowieckim, postępowanie nie zostało wszczęte, następuje jego przedawnienie. Teraz jasnym się stało, dlaczego Wiesław Bagan doniesienie Zygmunta Wiktorzaka mógł wrzucić do szuflady i "olać", bo wiedział, że dzięki temu Wiesław Szloński nie będzie mógł być pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej, jeżeli doniesienie na niego przeleży się w szufladzie co najmniej 6 miesięcy, a później zastosuje się do niego ‘Regulamin postępowania dyscyplinarnego', inny niż przeciwko Lisowi i Wiktorzakowi. W ten sposób zagwarantował swemu koledze prezesowi OSŁ Łomży, że PZŁ krzywdy mu już nie zrobi.

Powstaje zatem pytanie, dlaczego rzecznicy dyscyplinarni i sądy łowieckie stosowali inny 'Regulamin' dla swoich czynności w sprawie przeciw Z. Wikorzakowi i M.Lisowi, a inny wobec Wiesława Szlońskiego. Dla mnie jest oczywiste, że jeżeli w 'Regulaminie' obowiązującym od 1 stycznia 2006 r. takiego przedawnienia już nie było, więc dla Szlońskiego postanowiono zastosować poprzedni regulamin, niż przeciw jego kolegom z zarządu koła. W ten sposób łowiecki wymiar sprawiedliwości pokazał jak relatywnie umie podchodzić dla obrony "swoich". Piszę o całym wymiarze sprawiedliwości łowieckiej, bo oczywiście odwołanie Z.Wiktorzaka w sprawie przeciwko W. Szlońskiego zostało oddalone przez GSŁ, który podtrzymał stanowisko ORD w Ciechanowie, akceptując bez zająknienia stosowanie wobec W. Szlońskiego innego 'Regulaminu" niż ten, który stosowano wobec M.Lisa i Z. Wiktorzaka, pomimo tego że obie sprawy dotyczyły tego samego zdarzenia. No ale ci dwaj ostatni, to nie "baronowie" PZŁ. Zastosowanie dwóch różnych regulaminów wobec tego samego zdarzenia, tylko ze względu na osobę, której przewinienie się rozpatruje, poza PZŁ nie byłoby możliwe. A ktoś żartował, że „takie rzeczy tylko w Erze”.

Jest jeszcze pytanie, które zadaję prezesowi Głównego Sądu Łowieckiego PZŁ Zygmuntowi Jabłońskiemu w kontekście jego twórczych instrukcji dla członków Zrzeszenia publikowanych w Łowcu Polskim. Dziennik "Łowiecki" opisywał rady prezesa, który ukaranie Mariana Tadeusza P. za "wspólne i w porozumieniu" strzelenia loch w lutym uzasadniał m.in. tym, że jako świadek tego wydarzenia nie zawiadomił rzecznika dyscyplinarnego, do czego miał być zobowiązany przez §5 ust.2 Regulaminu postępowania dyscyplinarnego w PZŁ. Panie prezesie, ten sam Regulamin w §15 ust.1 nakazuje okręgowemu rzecznikowi dyscyplinarnemu wszcząć postępowanie wyjaśniające lub odmówić wszczęcia dochodzenia dyscyplinarnego, jeżeli otrzyma informację o przewinieniu łowieckim, a przecież ORD w Łomży Wiesław Bagan nie wykonał tego obowiązku, doprowadzając postępowanie przeciwko prezesowi OSŁ w tym okręgu do przedawnienia. Czy postępowanie tego rzecznika nie wyczerpuje definicji przewinienia łowieckiego? Ja odpowiedź znam, ale wiem, że od prezesa GSŁ przyznania tego, nie ma się co spodziewać.

W ten sposób ostatecznie i prawomocnie zakończyły się wszystkie postępowania łowieckiego wymiaru sprawiedliwości próbujące osądzić, kto polował, a kto nie polował w rejonie "Las - pole" obw. nr 56 KŁ "Orlik" w Łomży w dniu 11 grudnia 2005 r. Przez prawie 3 lata dwóch Bogu ducha winnych myśliwych było ciąganych przez wszystkie instancje łowieckiej sprawiedliwości, tylko dlatego, że oskarżył ich bezpodstawnie jeden z prominentnych działaczy okręgowych. Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że każdy z zaangażowanych kilku składów sędziowskich oraz rzecznicy dyscyplinarni wzięli z naszych składek rekompensaty za koszty postępowań przez siebie prowadzonych. Zwrotu kosztów poniesionych przez niewinnie oskarżonych, ani Statut, ani Regulamin postępowań dyscyplinarnych PZŁ nie przewiduje, tak jak i jakiegokolwiek pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich tych działaczy, którzy do tych postępowań się przyczynili. To jest właśnie prawdziwy obraz łowieckiej sprawiedliwości, którą prezes Głównego Sądu Łowieckiego PZŁ Zygmunt Jabłoński firmuje.

Myliłby się jednak ktoś, kto by przypuszczał, że zakończenie się postępowań dyscyplinarnych związanych z polowaniem w dniu 11 grudnia 2005 r., to koniec aktywności Wiesława Szlońskiego przeciw członkom zarządu jego koła. Dobro nie mogło odpuścić złu i dlatego Wiesław Szloński złożył trzy inne doniesienia do organów PZŁ, przeciw swoim kolegom z zarządu. Jak się one potoczyły, będzie można przeczytać w dzienniku "Łowiecki" już w poniedziałek, 16 lutego br.




18-02-2009 12:26 gekon Spring to potrafi swój pogląd przedstawić jasno. Gdyby ukradł 5 zł to po prokuratorach nie chciałby być ciągany. A milion? DB
18-02-2009 12:26 gekon Znowu złośliwe "mądrości" Springa.
"Naprawiacze pozwalaja sie karac i usuwac z KL, a potem calymi latami jecza"
Przecież Wiktorzak i Lis, bohaterowie serialu "naprawiaczami" żadnymi nie byli.
Po prostu trafili na takiego łomżyńskiego "Springa". DB
18-02-2009 07:49 Spring Ad.lelek_nowy, swoich pior skutecznie bronie sam i nie sa mi potrzebni domorosli "naprawiacze" ktorzy nie potrafia dbac o wlasne piora. "Naprawiacze pozwalaja sie karac i usuwac z KL, a potem calymi latami jecza w kaciku RDM(Rodzina Dziennika Mysliwych) i na forum o swoich "krzywdach" oraz o calej wielkiej martyrologii.
18-02-2009 06:55 HYRA Kolego Spring, pojmuję i jestem w stanie pojąć nie tylko SPRINGA. I jeszcze jedno zapewnienie - Tobie Kolego w pojmowaniu już najprawdopodobniej nic nie pomoże. DB.
17-02-2009 21:47 lelek_nowy Spring, "krętaczy" masz w tym samym miejscu co i domorosłych "naprawiaczy", bo jeszcze żaden "krętacz" nie dobrał ci się do piór i żaden "naprawiacz" cię z tego nie wyciągnął. Lisowi i Wiktorzakowi "krętacze" nieźle dokopali, ale na szczęście znalazło się kilku "naprawiaczy", co dali tym uczciwym myśliwym wiarę, że jeszcz jak i ty będą mogli pomyśleć przede wszystkim o polowaniu.
17-02-2009 18:20 Spring Ad.HYRA, uparles sie oceniac mnie, to twoje zmartwienie. A "kretaczy" mam w tym samym miejscu co i domoroslych "naprawiaczy", jedyna sprawa jaka mnie interesuje w PZL, to POLOWANIE!!!! i dobre TOWARZYSTWO!!! czy potrafisz to pojac? "Naprawiacze" to sfrustrowani domorosli "kretacze" ktorym nie udaje sie zalapac do wladzy i probuja zaistniec przez wskazywanie wrogow.
17-02-2009 17:17 HYRA Kolego SPRING. Jestem realistą i "rodzaju marzeń ściętej głowy" nie mam.
Mój staż łowiecki jest nie co krótszy, ale pasjonatem jestem od dzieciństwa. A że szósty krzyżyk mi się kończy, to doskonale Ciebie rozumiem. Wiem też, dlaczego Ci jest po drodze z największymi krętaczami w PZŁ. I zapewniam Cię że Łowiectwo jest dla wszystkich, jak i wszystko to co jest na tej Ziemi jest dla wszystkich. A Ty poprostu urodziłeś się pod trochę lepszą gwiazdką i zapominasz kochać ludzi. Tak jak wszyscy zwyrodniali krętacze w PZŁ. DB.
17-02-2009 16:22 Spring Ad.HYRA, Kiedy pesonalizujesz problem,to przyjmij do wiadomosci, ze poluje od 40 lat bez zadnych przeszkod, wiec twoje zyczenie z wieloma wykrzyknikami to rodzaj marzenia "scietej glowy"
17-02-2009 15:48 HYRA W tym - nie dla Springa!!!!!!!!!!!!!!!
17-02-2009 13:27 Spring Ad.Kulwap, i tak byc powinno!
16-02-2009 12:31 Kulwap Parafrazując powiedzenie b. prezydenta USA na język polsko-łowiecki należy pisac: "Polowanie nie dla każdego! Głupcze!"
16-02-2009 10:48 Spring Ad.gekon, przeceniasz mnie, bowiem nigdy nie mialem uprawnien WZ, ale przyznaje, ze bylem, jestem i bede zwolennikiem "wypipinkowywania" ludzi ktorzy z KL, PZL itp. usiluja stworzyc pole do walki o swoje wygorowane "EGO" tzn. o NIC. Do PZL naleze po to, by miec mozliwosc polowania i zdecydowanie nie lubie, gdy inni probuja wysylac mnie na przesluchania do prokuratury z powodu np. 5zl itp. Parafrazujac haslo wyborcze Clintona "It’s the economy, stupid" (liczy sie gospodarka glupcze)to mozna powiedziec, "liczy sie polowanie glupcze"
16-02-2009 03:57 kaliber 243 Witam Kolegow.Czytajac komentarze nasowa mi sie bardzo ciekawe spostrzezenie.Jako dlugoletni czytelnik "Lowieckiego"zastanawiam sie dlaczego brak jest komentarzy niektorych dzialaczy z Okregu Lomzynskiego,ktorzy wielokrotnie wypowiadali sie na forum w wielu sprawach a teraz ucichli,zamilkli, zapadli sie pod ziemie lub brakuje im odwagi do skomentowania "bagna"do ktorego sami sie przyczynili.Czyzby nie chcieli podzielic sie "osiagnieciami"z kilkudziesiecioletniej dzialalnosci w slynnym w tej chwili Lomzynskim ZO i OR.Czas pokazac swoje "osiagniecia" .Nie wstydzcie sie koledzy.Czekamy z niecierpliwoscio na komentarze z "zapowietrzonej Lomzynskiej strefy".Mam nadzieje ze Prezes Okregu Lomzynskiego o ktorym slyszalem tyle dobrego jak i Lowczy Okregowy milosciwie i "dozywotnie"panujacy wraz z czlonkami OR otworzyli oczy i przestano brnac w te "bagno"i przyklaskiwac dla "pogromcy zla"i stroza prawa w jednej osobie,ktory zaprezentowal nam swoje kwalifikacje i umiejetnosci w dochodzeniu do prawdy wraz z ORD i przy poparciu wielu "zyczliwych" im dzialaczy PZL oraz pierwszego,ktory wspolnie podjal walke,zabezpieczyl dowody,zrobil zdjecia,zeznal potwierdzajac prawde, jeden z uchodzacych za"autorytet moralny,ktory podczas kazdej procesji niesie choragiew" (jak dowiedzialem sie z artykulu zamieszczonego w tygodniku ogolnopolskim przedrukowany w portalu"
Lowiecki" cz.I Jak dobro w Lomzy ,ze zlem walczylo).A tak na marginesie ciekawe jaka"pokuta" jest wstanie oczyscic sumienie Kol.Krzysztofie????.Sam jestem wierzacy,ale nie potrafie zrozumiec jak zreszto i wiekszosc z Was Koledzy Dziennika Mysliwych,dlaczego"DOBRO KTORE ZE ZLEM WALCZYLO" wspierane wiaro,poparte autorytetem moralnym,"KOLESIOSTWEM"ukladami i wykorzystywaniem stanowiska sluzbowego do wlasnych celow zwyciezylo"zlo"!!!! ale moze na to odpisze choc z jeden "KOLEGA", ktory wielokrotnie udzielal sie na forum z Okregu Lomzynskiego.Z mysliwskim pozdrowieniem DB. kaliber 243
14-02-2009 19:13 drwal2 Witam,
reakcja zgodna z przysłowiem "uderz w stół, ...". Ironię kol. Spring staram się rozumieć, co nie oznacza, że podzielam taki punkt widzenia. Tutaj na "Łowieckim" ludzie piszą to, co nie zawsze mają odwagę powiedzieć bezpośrednio w obawie przed "sprawiedliwością" wymierzaną wg zaleceń "panujących". Odnoszę wrażenie, że niektórym się wydaje, iż są "urodzonymi działaczami PZŁ", i bez ich "twórczego udziału" Zrzeszenie przestanie istnieć. Byłem świadkiem ogłupiania w kole. Słyszałem również wypowiedź jednego z łowczych okręgowych na informację, że ORŁ powołała innych członków ZO niż sobie życzył, co skwitował oburzeniem "z kim ja mam pracować". To pozwoliło mi pojąć pewne mechanizmy panujące w Zrzeszeniu. Miało to miejsce jakiś czas wstecz, lecz "reguły" zupełnie się nie zmieniły. Dowodzą tego choćby "dożywotni" łowczowie, instruktorzy ZO i in. Obecne powiązania "działaczy", oceniane na podstawie opisywanych przykładów można określić mianem mafijnych. DB
14-02-2009 17:23 gekon Drwal2. Warto czytać klasyka antykoleżeńskiego modelu łowiectwa.
Wielu myśliwych, (sam się przechwalał) przecież "wypinkował". Historia ludzkości zna tragiczne i wstydliwe przykłady "pinkowania" na większą skalę, a ciągle znajdują się jacyś "Duce", których pinkowanie kręci.
Prokurator Szloński do spółki z ORD w Łomży Baganem, ponieśli klęskę w walce ze "złem". Nie udało się wypinkować członków PZŁ. Ogłupić też coraz trudniej.
Mnie to cieszy. Gratuluję Kolegom odwagi i wytrwałości w obliczu znieczulicy i braku solidarności koleżeńskiej, jakiej doznali w swoim okręgu. DB
14-02-2009 12:25 Spring Ad. drwal2; moze Ty masz racje? ze na szczeblu niektorych KL oglupia sie mysliwych, czytajac niektore komentarze to oglupienie wyraznie widac, ale czy to pochodzi z KL to watpie, to raczej wrodzone.
13-02-2009 12:20 drwal2 Koledzy, problem polega na tym, że już na poziomie kół ogłupia się członków, aby delegatami na OZD wybrani zostali "właściwi", bowiem tam trudniej jest manipulować, jeżeli powołana na WZ komisja skrutacyjna należycie wypełnia swe obowiązki. I tutaj trzeba dołożyć wszelkich starań, aby takie ewentualne manipulacje uniemożliwić. Jeżeli z kół na OZD zostaną wydelegowani uczciwi, sprawdzeni w tym względzie ludzie, znacznie trudniej będzie manipulować takimi członkami na szczeblu okręgu. Czas skończyć z dożywotnimi łowczymi okręgowymi, instruktorami ZO itp. DB
13-02-2009 11:00 kaliber 243 Witam Kolegow.Juz od dawna jestem wiernym czytelnikiem portalu Lowiecki.Dolaczylem do grupy piszacych komentarze w momencie kiedy cykl felietonow Janusza Kibica rozpoczal zagladanie do "zapowietrzonej Lomzynskiej strefy"jak to,ktorys z Kolegow ujal w swoim komentarzu i bardzo slusznie, choc mysle ze nasz caly Zwiazek wymaga gruntownego "odpowietrzenia" i przyjzenia sie naszym prominentnym i zaslozonym dzialaczom ,ktorzy w imie "sprawiedliwosci lowieckiej"walczo z takim zlem o jakim mozemy przeczytac w tym felietonie.Nie chcialbym powtazac juz tu wielu wypowiedzi i przytoczonych komentarzy do tego "Tasiemca Prawdy"ale nasowa mi sie tylko jedno pytanie, czy ktorys z Was drodzy Koledzy chcialby byc oskarzony przez takich "klakierow" i strozy prawa,lamiac wszystkie normy i zasady,poslugujac sie zajmowanym stanowiskiem sluzbowym do zalatwiania swoich prywatnych porachunkow badz co badz utrzymywanych z naszych podatkow i nie mysle tu tylko o skladkach czlonkowskich na nasz Zwiazek.Nie sadze,ze kto kolwiek z nas czytajacych to wszystko chcialby poddac sie takiemu wymiarowi sprawiedliwosci reprezentowanemu przez "towarzystwo wzajemnej adoracji" a wszyscy Ci ktorzy zostali oskarzeni i skazani przez naszego "pogromce zla" powinni wniesc o apelacje i ponowne rozpatrzenie swoich wyrokow i nie mysle tu tylko o czlonkach PZL,ktorzy nie umieli sie przeciwstawic "dobru" jak kolega Wiktorzak i Lis ale o wszystkich ktorzy "kiblujo" przez tak zaslozonego w bojach wojownika walki"dobra ze zlem".Wiem jedno,ze pisanie moje jak i wielu innych Kolegow,ktorzy sa zwyklymi(nie ublizajac nikomu ,kto czuje sie kims lepszym)szanujacymi sie wzajemnie i przestrzegajacymi wszelkie zasady etyki,kolezenskosci i wzajemnego poszanowania siebie i otaczajacej nas przyrody nie wniesie i nie zmieni zbyt wiele,bo dopoki nie bedzie wiecej w naszym srodowisku takich "Wiktorzakow" memrodow Lowiectwa,ktorzy chca zaszczepic w Lowiectwie uczciwosc i poszanowanie tego prostego zwyklego czlonka PZL,ktory badz co badz utrzymuje cale to "dobro"ktore jest nad nami i "sprawuje wladze",to niestety Koledzy dalej bedziemy tkwili w takim "bagnie" jakie mamy w Lomzy i z pewnoscio nie tylko tam.Mam nadzieje ze Sznowna Rada Okregowa w Lomzy wraz z prezesem ,ktory podchodzi teraz do Lowiectwa z wiekszo uwago i trosko ze zastanawia sie co mowi i podpisuje(felieton cz.II) ale widze ze jednak widocznie sprawowanie i zajmowanie przez naszych zwierzchnikow funkcje w PZL do niczego nie zobowiazujo.Zreszto tak jak i wiekszosc pozostalych wysoko postawionych czlonkow PZL ,a mysle tu o milosciwie i dlugowiecznie panujacym Lowczym Okregowym majacycm poparcie i posluch w srod "swoich",poslugujac sie czesto zajmowanym i pelnionym stanowiskiem do celow prywatnych,kompromitujac PZL i Nas zwyklych mysliwych od czarnej roboty wystawiajac nam swiadectwo,ktore jeszcze dlugo bedzie sie ciagnac za nami jak przyslowiowy "smrod"..Pazdrawiam D.B kaliber 243
13-02-2009 10:53 gach_ Kol.drwal wydaje mi się,że tych uczciwych to można policzyć na palcach jednej, może dwóch rak w całej Polsce.Uczciwym ludziom we władzach zrzeszenia nie ma miejsca.Jeżeli już się tam znajdą to szybko zostaną zaszczuci i sami zrezygnują lub zostaną wyrzuceni.Piszę to na przykładzie swojego okręgu.We władzach okręgowych nie widzę żadnego uczciwego i porządnego człowieka. Czytając Łowiecki widzę,że tak samo jest w innych okręgach.Dopóki nie zostaną odsunięci od władzy ludzie w ZG RN GSŁ to nic się nie zmieni.Przykład zawsze idzie z góry.
13-02-2009 10:42 drwal2 Najwyższy czas Szanowni Koledzy, czytelnicy "Łowieckiego" zaprzestać dawać łapać się na lep przedwyborczych spotkań delegatów okręgowych z "panującymi", na których ci ostatni robią Wam "wodę z mózgu" tłumacząc, że bez ich udziału w strukturach związku Zrzeszenie przestanie istnieć. Z pewnością bez ich udziału pójdzie w innym kierunku, kierunku oczekiwanym przez ogół, zdecydowaną większość, bo nie sądzę, aby opisywane zdarzenia były ogólnie akceptowane. Czasu coraz mniej, a do zrobienia bardzo dużo. Pozdrawiam i DB.
Drwal2
13-02-2009 10:05 drwal2 Być może w kolejnych odcinkach dowiemy się czegoś więcej na ten temat. Z dotąd obnażonych na "Łowieckim" nieprawidłowości nie spotkałem się, aby ich bohaterom spadł choćby włos z głowy. DB.
13-02-2009 10:01 192326w Przecież ten Szloński powinien nie tylko wylecieć z PZŁ, ale również powinien zostać pozbawiony stanowiska prokuratora z powodów opisanych w tej sprawie.Jak to jest możliwe by osobnik o takich zasadach moralnych zajmował stanowisko prokuratora który z racji zajmowanego stanowiska powinien reprezentować najwyższe wartości moralne i etykę zawodową na poziomie stanowiska które zajmuje .Proponuje powyższe materiały przesyłać na adres nowego ministra sprawiedliwości.Mam nadzieje iż nowy minister premią tego osobnika nie odznaczy......Nie może być iż reprezentant - pracownik wymiaru sprawiedliwości jest tym co reprezentuje Szloński na niwie łowieckiej wykorzystując wiadomości zawodowe do tak niegodnych obywatela celów.Pozdrawiam
13-02-2009 09:51 antypod Chyba nie chcecie mi wmówić, że Szloński, który tyle szkód uczynił okręgowi i PZŁ, jest nadal prezesem OSŁ w Łomży?
A ORD Bagan, czyżby ten szkodnik PZŁ, też nie wyleciał jeszcze ze Związku?
A prezes ORŁ w Łomży? Nie podał się do dymisji, gdy okazał się "bezwolną marionetką" niezdolną zapanować nad minimum godności dla okręgu i gnębionych przez oprawców, jego członków?
Czyżby oprawców nie spotkał jeszcze zasłużony los? D.B.
13-02-2009 08:48 192326w Deer35 A kto każe się Tobie z czegokolwiek wycofywać....
13-02-2009 00:04 drwal2 Ponieważ znam osobiście kilku uczciwych działaczy, dlatego trudno jest mi pojąć, że tak rażące sytuacje, dyskwalifikujące dośmiertnie opisywanych "oprawców", zbywane są milczeniem tych, którzy ich na tych stołkach posadzili. A zakładając, że uczciwi ludzie w takich przypadkach powinni reagować, wnioski z milczenia nasuwają się same. DB. Drwal2
12-02-2009 23:34 lelek_nowy Obawiam się drwal, że z tą swołoczą jest gorzej niż myślisz, choć może idzie ku lepszemu. Głosu tutaj nie zabierają już zaciekli obrońcy tej swołoczy, jak spring, azil i kilku innych. Może i do nich w końcu doszło, że obrona takich działaczy to jednak obciach i nie warto stawać po stronie "dobra", które kompromituje się krok po kroku.
12-02-2009 23:28 Deer35 Szanowny Kolego 192326W a niby z czego mam się wycofać dla mnie swołocz
pozostanie zawsze swołoczą nie zależnie od koloru legitymacji i dla takich w PZŁ nie powinno być miejsca.Czy potrafisz mi wskazać księdza pedofila który by należał do PZPR i czy innej organizacji która Tobie nie leży a którą pogardzasz.
12-02-2009 22:45 drwal2 Witam,
Większość czytelników milczy. Jedni ponieważ nie dowierzają, że takie rzeczy faktycznie w Zrzeszeniu mają miejsce, inni z uwagi na fakt, iż dotychczas bronili tych "układów". Sądy były by rozwiązaniem dobrym, gdyby była pewność, że będą obiektywne. A u nas z tym bywa różnie. Tych ludzi trzeba eliminować z szeregów PZŁ. Gdzie są ci, którzy ich na te funkcje sadzali. Przecież nie można zakładać, że tam też jest sama swołocz. Bo gdyby trzeba taką opcję przyjąć, to jedynym rozwiązaniem może być delegalizacja tej organizacji.
Pozdrawiam i DB. Drwal2
12-02-2009 20:48 _39 Witam kolegów. Do znudzenia powtarzam, że należy takich ludzi jak tu przedstawianego Wiesława Szlońskiego pozwać do sądu i zażądać wysokiego odszkodowania finansowego za wieloletnie prześladowanie i uniemożliwianie uprawiania łowiectwa. Mając, jak czytam wcześniej korzystną decyzję prokuratury, wygranie sprawy nie powinno przedsta- wiać żadnych trudności. I jednocześnie zażądać Jego przeprosin w prasie łowieckiej. Nie ma innej drogi! Gdy stworzy się taki prece- dens odpowiedzialności za bezpodstawne prześladowanie, to następne oskarżenia takich baronów będą coraz łatwiejsze. Ale na to trzeba zaryzykować wyłożenie sporej gotówki (do zwrotu) na dobrych adwokatów.
DB
12-02-2009 17:08 192326w 
Deer35. Z dziką radością czekam na TWÓJ komentarz dotyczący tej sprawy , jak również innych tutaj poruszonych............
Dlaczego zależy Tobie na tym by zakałę tego kraju nazywać złym działaczem PZŁ? Masz w tym osobisty interes?
12-02-2009 16:36 drwal2 Szanowna Okręgowa Rado Łowiecka w Łomży, pozostawienie prezesa OSŁ i ORD na zajmowanych funkcjach, po tak kompromitujących informacjach o ich działalności, nie przynosi chluby Zrzeszeniu. Wypadało by zająć stanowisko, które będzie adekwatne do ich "zasług". W innym wypadku Koledzy kompromitujecie się sami. Oczekujemy na reakcję.
Pozdrawiam i DB,
Drwal2

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.