DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk22-05-2009
Jak to z komendantem PSŁ było, cz.I

Z powstaniem Państwowej Straży Łowieckiej (PSŁ), nie tylko środowisko myśliwych wiązało liczne nadzieje na poprawę wykrywalności przestępstw łowieckich. Powszechne są narzekania, że prokuratury i sądy ignorują, błahe ich zdaniem, a w oczach myśliwych bardzo poważne, sprawy nielegalnie zastrzelonego zająca czy lisa w sezonie ochronnym, a za jelenia szlachetnego czy łosia karzą niewielką grzywną. Nie do rzadkości należą opinie, że organy ścigania prezentują niewielkie zainteresowanie w represjonowaniu za czyny karalne naruszające ustawę Prawo Łowieckie. Nic więc dziwnego, że środowiska, którym los łowiectwa, a dzikiej zwierzyny w szczególności, nie jest obojętny, oczekiwały, że PSŁ wykorzysta wszystkie dostępne im mechanizmy prawne dla poprawy tego stanu. Ustawa nadała PSŁ dość szerokie uprawnienia z możliwością prowadzenia dochodzeń i wnoszenia aktów oskarżenia włącznie.

Spodziewano się, że komendantami wojewódzkimi PSŁ zostaną wybitni fachowcy z odpowiednio wysokim potencjałem intelektualnym, zdolnym do prowadzenia dochodzeń i reprezentacji przed sądami powszechnymi. Najmniej spodziewano się, że te odpowiedzialne stanowiska w randze dyrektora wydziału urzędu wojewódzkiego będą służyły jako gratyfikacja dla aktualnie sprawującego władzę ugrupowania politycznego. W najczarniejszych snach nie spodziewano się, że tym odpowiedzialnym stanowiskiem "obdarowywane" będą miernoty mające powiązania polityczne z osobami wpływowymi i w danym czasie "trzymającymi władzę" oraz tego, że stanowisko to zostanie wykorzystywane jako nagroda dająca im splendory w postaci dodatkowych korzyści, jak samochód służbowy, podwładni wykonujący prywatne zlecenia, wpływy w środowisku dające możliwość korzystania z polowań w atrakcyjnych łowiskach, gdzie zapraszający zabezpiecza "wikt i opierunek", o napitkach nie wspominając.

Czy i jak spełniono te nadzieje prześledzimy na podstawie faktów mających miejsce w województwie lubelskim. Podam wyłącznie sprawdzone okoliczności, a opinię czy tak powinna funkcjonować Państwowa Straż Łowiecka i czy tak powinna być prowadzona polityka kadrowa opłacanych z naszych podatków instytucji państwowych, pozostawiam ocenie czytelników.

Podwaliny pod funkcjonowanie jednej z pierwszych w Polsce Straży Łowieckiej w Lublinie położył Jan Bogdan Kozyra, o którym złośliwcy mówią, że jest człowiekiem, który wszystko robi źle z wyjątkiem jednego: łowiectwa! Nie będę wytykał co robił źle zauważając jako jeden z wielu, że rzeczywiście w organizowaniu, a następnie funkcjonowaniu PSŁ J.B. Kozyra wykazał się wysokim profesjonalizmem! Zaczynając od zera w szybkim tempie zorganizował sprzęt i struktury bez zmian funkcjonujące do dzisiaj. On też stworzył projekt rozwijania struktur terenowych pokrywających równomiernie teren całego województwa. Znający doskonale zagadnienia prawne, zasady i zwyczaje łowieckie, a także mający wielkie obycie z mediami oraz instytucjami współpracującymi, dla swoich następców pozostał jedynie niedoścignionym wzorem, którego jak dotychczas żaden naśladować nie chce lub nie potrafi! Mimo, że zaczynał z ludźmi narzuconymi, którym praca "należała się" z racji usytuowania polityczno-towarzyskiego, udało mu się stworzyć zespół chcący i potrafiący efektywnie pracować. Odstający od zatrudnionych w PSŁ z racji kumoterskich powiązań ojca z ówczesnymi władzami z ramienia SLD, jak Mateusz C-Z., opuścił szeregi strażników. Pozostali zaczęli mieć efekty, o których co raz słychać było w lokalnej TV i na łamach lokalnych gazet. Jan Bogdan Kozyra musiał opuścić to stanowisko, gdyż tuż za plecami mocno przebierał nogami członek Samoobrony, a następnie działacz PiS Andrzej Sieńko, popierany przez ówczesnego marszałka województwa Jarosława Zdrojkowskiego, po wyborach powołany na stanowisko komendanta PSŁ w Lublinie. Czytelnicy Dziennika Łowiecki oraz lokalnych mediów nie łowieckich i lokalnej TV mieli okazję poznać zarówno medialność i komunikatywność owego komendanta oraz jego wiedzę prawną i łowiecką, a raczej jej brak. Na szczęście odbyły się nowe wybory, a wraz z nim nastała pora na nowego komendanta z ugrupowania biorącego władzę, którym okazał się tym razem PSL.

Stefan Kowalewski jest rencistą z grupą inwalidzką. Jako kandydat na wojskowego wilka morskiego uległ wypadkowi tracąc sprawność prawej ręki. Z tego tytułu do dnia dzisiejszego pobiera rentę inwalidzką. W sprawowaniu stanowisk kierowniczych nie posiada żadnego doświadczenia, chyba, że za takie uznać kierownictwo nad podległymi mu pracownikami posiadanej stacji z gazem płynnym. Stefan Kowalewski jest zaangażowany w działalność gospodarczą przedsiębiorstwa powstałego pod nazwą MOTOR-GAZ W. Kasperczyk J. Włodarczyk Sp. J., a następnie jako KOGA-GAZ S. Kowalewski I. Włodarczyk Sp. J., aktualnie po zmianach własnościowych noszącego nazwę KOGA-GAZ S. Kwalewski M. Frankiewicz Sp. J. Przedsiębiorstwo to osiąga od 2006 roku przychody w wysokości ponad 16 milionów złotych co wywołuje w środowisku lubelskim przekonanie, że stanowisko komendanta PSŁ jest Stefanowi Kowalewskiemu potrzebne dla prestiżu społecznego, a nie dla utrzymania rodziny. Przedsiębiorstwo osiągające od 2006 roku zyski ponad 755 tysięcy jest przecież w stanie zaspokoić nawet wybredne gusta każdego pracującego dla utrzymania siebie i rodziny.

Wraz z powołaniem Stefana Kowalewskiego na stanowisko komendanta Państwowej Straży Łowieckiej, Urząd Wojewódzki w Lublinie utrwalił tradycję łamania prawa, dając tym samym sygnał dla ludności, że prawo nie dotyczy rządzących zwłaszcza, gdy na eksponowane stanowiska powołują swoich wiernych żołnierzy. Zarówno Andrzej Sieńko, a następnie Stefan Kowalewski powołani zostali bez spełnienia wymaganych warunków, czyli bez ukończenia przez kandydatów szkoleń określonych ustawą. Ubocznym wątkiem jest potrzeba zastanowienia się nad tymi kursami i egzaminami, skoro zatrudniając kandydatów wojewoda z góry zakłada, że kandydat taki kurs ukończy. Skąd ta pewność wynika skoro kandydat zatrudniany jest bez wstępnej weryfikacji, konkursu czy podstawowych testów - nie wiadomo.

Pani Wojewoda Genowefa Tokarska, bez wątpienia upatrywała w Stefanie Kowalewskim niezwykłego talentu dla dobra zarządzanej instytucji, bo zadała sobie wiele trudu, aby zatrudnić go łamiąc ustawę, a następnie, aby wypełnić warunki ustawy, organizując dla komendanta stosowne przeszkolenie. W czasie gdy specjalnie dla Stefana Kowalewskiego organizowano kurs, pełnił on funkcje praktycznie zbędne z punktu widzenia zwalczania kłusownictwa, ograniczając się do funkcji komendanta-obserwatora. Jak informuje Urząd Wojewódzki, Stefan Kowalewski nie otrzymywał żadnych zadań. Wojewoda Lubelski rekrutuje się z Polskiego Stronnictwa Ludowego, a Stefan Kowalewski znany jest – jak mówią żartobliwie myśliwi – z kręcenia się, co oznacza, że "kręci" wokół jednego z bardziej wpływowych działaczach tego stronnictwa Jana Łopaty - posła na Sejm. W kręgach politycznych spekuluje się, że po otrzymaniu przez Edwarda Wojtasa mandatu eurodeputowanego, jego fotel prezesa stronnictwa zajmie właśnie Jan Łopata, przy którym to Stefan Kowalewski ma się dobrze i dzięki temu otrzymał intratną posadę komendanta PSŁ, nie spełniając wymaganych prawem kryteriów. O ile spekulacje mogą się nie sprawdzić, o tyle faktem niezaprzeczalnym jest, że Stefan Kowalewski w działalności PSL uczestniczy i w siedzibie PSL na Karłowicza 4 jest częstym bywalcem.

Wojewoda Lubelski zlecił zorganizowanie kursu Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Lublinie. Komendant Wojewódzki, w swoim piśmie z dnia 31 marca 2009 roku informuje, że: ..."Do realizacji procesu szkolenia podstawowego strażników PSŁ zostali wyznaczeni funkcjonariusze Sekcji ds. Doskonalenia Zawodowego, którzy posiadają bogatą wiedzę merytoryczną oraz duże doświadczenie zawodowe (instruktorzy wyszkolenia strzeleckiego, instruktorzy taktyki i techniki interwencji, prawnik posiadający aplikację prokuratorską). Nadmienić należy, że oprócz policjantów z w/w komórki organizacyjnej w prowadzenie zajęć zaangażowani byli pracownicy Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, którzy na co dzień odpowiedzialni są m. in. za gospodarkę łowiecką"...
Komendant informuje min., że w szkoleniu wzięli udział także przedstawiciele innych UW. Z ustaleń redakcyjnych wynika, że w sumie w szkoleniu wzięło udział 5 osób, czyli o wiele mniej, niż liczba instruktorów, wykładowców i innych osób zaangażowanych w szkolenie.

O tym, jak wiedza zdobyta na kursie pomaga komendantowi wykonywać swoje obowiązki dowiedzą się czytelnicy we wtorek, w drugiej części niniejszego artykułu.




22-05-2009 21:33 aron Podziwiam Twoją dociekliwość i upór.
I gratuluję.
DB,
aron
22-05-2009 17:16 czarny flet Pisz Kol. Pawluk i ujawniaj to co cwanioacy by chcieli utajnić.
Pod "pręgieżem" opinii publicznej trudniej się robi przekręty, albo nawet wcale się nie da.
Uczciwym nie zaszkoszi bo i tak nie muszą niczego ukrywać.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.