DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: lorek21-06-2010
Nie licz na rzetelność sądu łowieckiego

Coraz więcej szanowanych instytucji życia publicznego zaczyna interesować się sądownictwem łowieckim. Pisała o nim Helsińska Fundacja Praw Człowieka" 10 miesiący temu, a ostatnio zainteresował się nim Rzecznik Praw Obywatelskich, krytycznie wypowiadając się o obowiązujących w nim procedurach i prawach obwinianych. O istnieniu sądów łowieckich w Polskim Związku Łowieckim wie chyba każdy myśliwy. Wprowadzone do statutu Polskiego Związku Stowarzyszeń Łowieckich w 1936 r., jako koleżeńkie sądy dyscyplinarne, zamiast kontynuować ideę ich założycieli, dewaluowały się przez lata realnego socjalizmu, żeby obecnie przybrać formę straszaka i aparatu represji wobec tych, którzy nie odpowiadają szeroko pojętej grupie działaczy i organom PZŁ. Mało o nich w praktyce wiemy, bo tylko nieliczni mieli styczność z ich postępowaniem, a w szczególności mogli poznać je od tej najmniej przyjemnej strony, tzn. bycia obwinianym. Ponieważ złośliwi mówią, że na każdego paragraf da się znaleźć, warto zapoznać się jak w praktyce wygląda, z punktu widzenia obwinianego, postępowanie dyscyplinarne w PZŁ.

W kolejnych czterech odcinkach tego artykułu, będzie można poznać przebieg jednego postępowania, nadającego się na materiał dyskusyjny nt. rzetelności organów dyscyplinarnych i roli, jaką spełniają w obecnej rzeczywistości Polskiego Związku Łowieckiego. Ubiegając materiał przedstawiony w kolejnych odcinakach, postawię tezę, że sądy łowieckie są aparatem represji wobec członków, wymyślonym w czasach realnego socjalizmu i pielęgnowanym do dzisiaj jako bat, którym można uderzyć każdego. Co dziwniejsze, osoby orzekające w sądach łowieckich, dopuszczają się w nich do takich działań, o których nie śmieliliby pomyśleć, pracując zawodowo w sądach powszechnych, a gdyby spróbowały je tam zrealizować, to czekałoby ich samych postępowanie dyscyplinarne, a może wykluczenie z zawodu. Ale przejdźmy do rzeczy.

13 listopada 2007 r., członkowie kół w okręgu gdańskim przedkładali komisji oceny trofeów w poroża strzelonych w roku 2007 rogaczy. Wśród nich było dwóch myśliwych z jednego koła: jeden, Ireneusz O., z wieloletnim doświadczeniem łowieckim, drugi Arkadiusz S., młody, który strzelił w tamtym roku swojego pierwszego rogacza. Obaj pokazali do oceny poroża szpicaków w pierwszej głowie, które pozyskali na odstrzał rogaczy w I klasie w czerwcu roku 2007. Komisją oceny trofeów kieruje w okręgu w Gdańsku znany już czytelnikom dziennika "Łowiecki" Andrzej Jackiewicz. Co było dalej czytuję już z wniosku oskarżycielskiego, który do Okręgowego Sądu Łowieckiego skierował przeciw obu w/w Okręgowy Rzecznik Dyscyplinarny Wiesław Wysiecki:

W trakcie oceny, członkowie Komisji podważyli deklarowaną datę pozyskania obu rogaczy, na podstawie tzw. linii demarkacyjnej, tj. wyraźnie widocznego wgłębienia na obwodach tyk parostków pod różami, a komisja stwierdziła, że trofea te pochodzą od saren-rogaczy, które zostały pozyskane znacznie później tj. w niedługim okresie przed zrzuceniem parostków, czyli w miesiącu wrześniu 2007 r. Obaj obwinieni podczas oceny nie zgodzili się z tą oceną Komisji, twierdząc, że przedłożone przez nich trofea pochodzą od rogaczy, pozyskanych zgodnie z przedłożą dokumentacją, tj. w dniach 3 i 24 czerwca 2007 r..

W rezultacie powyższej oceny, nie dając obu w/w myśliwym możliwości odwołania się do komisji odwoławczej, o czym bardziej szczegółowo napiszę dalej, okręgowa komisja oceny trofeów w Gdańsku powiadomiła rzecznika dyscyplinarnego w dniu 3 stycznia 2008 r., który wszczął na tej podstawie wpierw postępowanie wyjaśniające, a następnie postępowanie dyscyplinarne przeciwko obu myśliwym. Zarzucił im naruszenie przepisu §11 pkt 2 i 7 Statutu PZŁ w związku z art. 42d ustawy ‘Prawo łowieckie’. Innymi słowy zarzuty dotyczyły nie przestrzegania prawa łowieckiego, Statutu, uchwał organów Zrzeszenia oraz zasad etyki i tradycji łowieckiej, a także nie kierowania się zasadami koleżeństwa oraz nie przestrzeganie obowiązujących zasad dotyczących prowadzenia prawidłowej gospodarki łowieckiej z uwzględnieniem zasad selekcji populacyjnej i osobniczej
zwierząt łownych. Czyli szeroka gama przewinień, jak to zwykle rzecznicy piszą, dla podniesienia rangi swoich oskarżeń.

Obwinieni podczas przesłuchania przez ORD Wiesława Wysieckiego, wyjaśniali, że są przekonani, że to poroża przez nich pozyskane, ale równocześnie informowali rzecznika, że poroża przekazali do preparacji tej samej osobie, prowadzącej skup zwierzyny, która jest powszechnie znana jako wykonująca preparację poroży dla myśliwych. Ponieważ obaj mieszkają w pobliżu tego punktu skupu i dobrze znają się z osobą, która go prowadzi, poroża odebrali dopiero tuż przed przedstawieniem ich do oceny, jeden w przeddzień, a drugi na 5 dni przez oceną. Biorąc zaś pod uwagę, że poroża szpicaków w pierwszej głowie są do siebie podobne i nie są to jakieś specjalne, łatwe do zapamiętania parostki, wzięli te, które uznali za swoje. Ten, który odbierał w przeddzień oceny wziął ostatnie poroże jakie u preparatorki jeszcze zostały i specjalnie go nie sprawdzał, a ten odbierający cztery dni wcześniej, wybrał spośród kilkunastu, które jeszcze nie były odebrane. Obaj byli przekonani, że są to te same poroża, które do preparacji oddali prawie pół roku wcześniej.

Osoba preparującą oba poroża została przesłuchana przez ORD i potwierdziła zeznania obwinianych. Nie wykluczyła, że mogło faktycznie dojść do niezamierzonej zamiany trofeów, z uwagi na dużą liczbę przekazanych jej do preparacji czaszek saren rogaczy, określając ich liczbę na około 40 w ostatnim sezonie łowieckim. Wskazała również, że nie stosuje żadnego systemu oznakowywania preparowanych czaszek. Przy bliższym opisie okoliczności wydania poroży obwinianym powiedziała, że nie ona je wydawała, tylko jej syn, który w tym samym czasie, bezpośrednio przed terminem oceny wydawał też kilkanaście poroży nieznanemu jej z nazwiska myśliwemu z innego niż obwinieni koła, który we wrześniu przywiózł w koszu głowy rogaczy od kolegów z koła, którzy w ostatnim czasie je pozyskali.

ORD Wiesław Wysiecki we wniosku oskarżycielskim zauważył, że nawet gdyby przyjąć za wiarygodne wyjaśnienia obu obwinianych, że otrzymali inne trofea po preparacji niż te, które wcześniej przekazali – ponoszą oni także odpowiedzialność za brak staranności w zakresie sposobu uniknięcia takich pomyłek, bo nie zadbali o właściwe oznakowanie swoich trofeów w momencie przekazywania do preparacji, np. przez oznaczenie kartką z opisem, sfotografowanie z telefonu komórkowego, itp. A poza tym, nie wykazali większego zainteresowania losem swoich trofeów, odbierając je na krótko przed terminem oceny. W rezultacie, nie uzasadniając, czy czyn obwinianych był umyślny i świadomy, czy był to tylko brak staranności, o którym sam pisał, zawnioskował wobec obu 2 lata zawieszenia w prawach członka PZŁ jako karę adekwatną do zarzucanego czynu.

Przesłuchania u ORD nie były raczej przyjemne dla obu obwinianych, choć z różnych powodów. Ten młody, którego trofeum było z jego pierwszego strzelonego w życiu rogacza, gotowy był zrobić wszystko, żeby sprawę zakończyć i wyraził podczas przesłuchania zgodę na ukaranie go karą 2 lat zawieszenia w prawach członka PZŁ. Drugi, który strzelił już kilkadziesiąt rogaczy, nie zgadzał się z zarzutami rzecznika, szczególnie, że ZO PZŁ w Gdańsku, za nie przedstawienie trofeum do oceny wymierza karę 2 lat zawieszenia, ale tylko w prawie do odstrzału samców zwierzyny płowej, a on uczciwie zgłosił się ze swoimi porożami. Oświadczył przy tym rzecznikowi, że w takiej sytuacji w jakiej został postawiony, zrezygnuje z członkostwa w PZŁ w ogóle. To oświadczenie Wiesław Wysiecki wykorzystał w ten sposób, że we wniosku oskarżycielskim napisał, że zgłaszając chęć rezygnacji z członkostwa w PZŁ, obwiniany chciał się jeszcze bardziej ukarać, niż tylko 2 latami zawieszenia w prawach członka, proponowane przez rzecznika, co oczywiście niezgodne było z wolą obwinianego. Po ochłonięciu ze stresu przesłuchania, obaj obwinieni zmienili zdanie. Ten pierwszy wycofał zgodę na zawieszenie i zażądał od rzecznika normalnego postępowania przed okręgowym sądem łowieckim, a ten drugi rezygnacji z PZŁ nie złożył.

Pierwsza rozprawa wyznaczona została w październiku 2008 r., a więc prawie w rok od dnia, w którym odbywała się ocena trofeów sarn rogaczy strzelonych w 2007 roku. Rozprawa nie odbyła się z bliżej nie znanych powodów, o czym poinformowano obwinianych. Na tym etapie postępowania, Ireneusz O. zapoznał z dotychczasowym rozwojem sprawy Piotra Gawlickiego, który zgodził się przyjąć jego obronę przed OSŁ w Gdańsku.

Na następną drugą rozprawę wyznaczono już innych sędziów, niż na rozprawę pierwszą, co w świetle praktyki sądów łowieckich jest zjawiskiem bardzo częstym. Rozprawę zwołano na 18 lutego 2009 r., a więc w 4 miesiące po pierwszym terminie. Datę tę i wszystkie inne daty podaję tak szczegółowo, bo rok później sąd będzie zarzucał obwinianym zamiar opóźniania prowadzenia sprawy. Na rozprawę w tym dniu stawili się obwiniani, obrońca Ireneusza O. oraz niektórzy świadkowie wnioskowani przez rzecznika. Jak zdarza się to w sądach łowieckich, wszystkich posadzono przy jednym stole, 3-osobowy skład sędziowski i rzecznika dyscyplinarnego z jednej strony, a obwinianych i obrońcę naprzeciw, tak, że można było zaglądać sobie nawzajem w papiery.

Rozprawę wyznaczono na godz. 12:00 w południe, a był to dzień roboczy, zmuszając wszystkich obecnych do zwolnienia się z pracy, żeby przed sądem się stawili. Dla dwóch emerytów w składzie sędziowskim nie miało to pewnie znaczenia, ale dla pozostałych, a szczególnie obwinianych jak najbardziej, bo obaj pracują. Składowi sędziowskiemu przewodniczył Wojciech Grochowiecki, wieloletni członek Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Gdańsku, a więc choć nie sędzia, bez wątpienia osoba o dobrym przygotowaniu prawniczym. Rozpoczął rozprawę, pytając obwinianych o imię i nazwisko oraz datę urodzenia. Odpowiedzi nie weryfikował dokumentami tożsamości. Choć miał w aktach pełnomocnictwo dla obrońcy, zapytał się kim jest trzecia osoba przy obwinianych, a w odpowiedzi usłyszał imię i nazwisko oraz to, że Piotr Gawlicki jest obrońcą Ireneusza O. W tym momencie obrońca poprosił o głos, ale przewodniczący, nie pytając w jakiej sprawie, głosu mu nie udzielił. Oddał za to głos rzecznikowi, który odczytał zarzuty z wniosku oskarżycielskiego.

Po odczytaniu zarzutów, obrońca powtórnie poprosił o głos i uzyskawszy go zapytał, dlaczego przewodniczący otwierając rozprawę nie dopełnił obowiązku wynikającego z §44 ust.1 Regulaminu postępowań dyscyplinarnych w PZŁ. Trochę zaskoczony przewodniczący zapytał o jaki obowiązek chodzi, a w odpowiedzi od obrońcy usłyszał, że przewodniczący musi znać regulamin, więc powinien wiedzieć, co kryje się za z §44 ust.1 Regulaminu. Takie postawienie sprawy musiało mocno zdenerwować przewodniczącego, bo kategorycznie stwierdził, że jak się stawia jakiś zarzut, to trzeba go uzasadnić. Na to obrońca odczytał pierwsze zdanie z §44 ust.1 Regulaminu, nakazujące przewodniczącemu rozpoczęcie rozprawy od przedstawienia składu orzekającego.

Przewodniczącemu nie pozostało nic innego, jak stwierdzić, że rzeczywiście zapomniał tego zrobić i podał swoje imię i nazwisko oraz imiona i nazwiska pozostałych dwóch sędziów. Nie znając przewodniczącego, obrońca zapytał, czy Wojciech Grochowiecki pełni jakieś funkcje w OSŁ w Gdańsku, na co przewodniczący odpowiedział, że na to pytanie obrońcy nie odpowie, ani na żadne inne pytanie dotyczące jego osoby. W tej sytuacji obrońca postawił wniosek o wyłączenie przewodniczącego ze składu orzekającego, ponieważ przewodniczący uniemożliwił mu ustalenie, czy wobec przewodniczącego nie zachodzą przesłanki wyłączenia go na podstawie z §44 ust.3 Regulaminu, który szczegółowo podaje, kto nie może być w składzie orzekającym. Uzasadnił, że jeżeli przewodniczący nie chce się przedstawić bliżej, jak tylko z imienia i nazwiska, to obrona nie może ustalić, czy nie występują okoliczności zakazane Regulaminem, przez co nabrał wątpliwości co do bezstronności przewodniczącego i musiał postawić wniosek najdalej idący, tj. o jego wyłączenie. Ponieważ wniosek o wyłączenie sędziego musi rozpoznać skład sądu, w którym wnioskowany sędzia do wyłączenia nie uczestniczy, przewodniczący zamknął rozprawę.

Co działo się dalej i na następnych rozprawach, będzie można przeczytać w dzienniku w dniu jutrzejszym.




29-04-2011 14:46 I G O R Całe szczęście,że u mnie w kole nie ma takich intelektualnych mocarzy z takim podejściem do łowiectwa jak Twoje.
28-04-2011 12:37 WIARUS I G O R : - Ponieważ niczego nie zrozumiałeś z tego co przeczytałeś ( jeżeli przeczytałeś ) to tę Twoją intelektualną słabość w poruszanej problematyce pominę milczeniem ! A w miejsce wykropkowane w poprzednim komentarzu wstaw sobie co chcesz! Darz Bór!!!
28-04-2011 09:34 I G O R Wiarus
No dokończ!! Jak ja się zachowuję????
27-04-2011 10:36 WIARUS I G O R : - Czytaj wszystko ( mój wpis z 21-06-2010 22:20 też !!! ) to nie będziesz zachowywał się jak ....... !!!
Darz Bór!!!
26-04-2011 22:56 I G O R ad.WIARUS
Może zacznijmy od początku. Z jakiego to powodu, zarówno młody jak i stary myśliwy ( przez duże M !!! ), rezygnują z osobistego przygotowania zdobytego trofeum do okazania do oceny komisji oceny prawidłowości odstrzału ? A NIBY DLACZEGO MUSZĄ OSOBIŚCIE PREPAROWAĆ ??? MOŻE NIE MAJĄ WARUNKÓW??? MOŻE WOLĄ ZA TO ZAPŁACIĆ.
CO TOBIE DO TEGO??? Zbyt marne ( w I klasie wieku rogacze i do tego szpicaki ) żeby osobiście się potrudzić ? NIE-WYGODNICTWO!! Dlaczego interesują się zdobytymi trofeami dopiero na jeden a drugi na pięć dni przed terminem oceny ?. Wcześniej się nie chciało czy zapomniało ? ICH PROBLEM.CO CIE TO INTERESUJE?? Dlaczego nie gwarantują sobie otrzymania od preparatora tego co mu dali do spreparowania? SKORO ROZPOZNALI , ODEBRALI I PRZEDSTAWILI KOMISJI "SWOJE" TROFEA TO ZNACZY,ŻE BYLI ŚWIADOMI TEGO CO ROBIĄ!!
Teraz wszyscy będą winni w ich ocenie ( i nie tylko!) ich kłopotów!
ONI SĄ TEMU WINNI. Kłamstwem , cwaniactwem, lenistwem i lekceważeniem powinności myśliwych po zdobyciu trofeum pachnie w tej pierwszej części reportażu a lenistwo i brak szacunku dla łowieckiej zdobyczy jest praprzyczyną ich kłopotów !!! DLACZEGO MASZ ICH ZA CWANIAKÓW ??? W KTÓRYM MIEJSCU NIE OKAZALI SZACUNKU DLA ZDOBYCZY???
22-06-2010 17:37 Husky Widzę, że dalej nie rozumiesz - więc napiszę wprost. Najpierw jest kolega myśliwy.Potem obwiniony i jak w zgodnym z zasadami postępowania
dyscyplinarnego PZŁ procesie winę udowodnią - to wtedy jest dopiero
skazany.
I wtedy dopiero możesz mówić oszust, gnój i woda na młyn odwetowców.
Oczywiście sformułowanie - ... winę udowodnią... w PZŁ jest czysto
hipotetyczne i nie na miejscu - więc za użycie przepraszam. A ze
widzę ze dalej wypowiadać się nie ma sensu - proponuję kolegom na łowy się udać....
Darz Bór.
22-06-2010 17:13 rycerz Przy tej ilości zachwyconych, że potafili bez sądu osądzić obwinionych, nasze łowieckie sądy mają przed sobą świetlaną przyszłość. Może kiedyś uda się przenieść do nich z sądów powszechnych wiele innych spraw, w których nie potrzeba czasu tracić na jakieś rozprawy, bo przecież wszyscy wiedzą, kto winny, a kto niewinny.
22-06-2010 16:41 MARS Husky nie wciskaj mi że za nic mam prawo oszustów do obrony bom właśnie napisał że takie prawo mają i niech z niego korzystają ile wlezie. To że komisja oceny dała ciała nie dając im możliwości do odwołania się to też fakt. Ale pewnie dużo by to nie zmieniło skoro sami myśliwi przyznali że nawet nie wiedzą czy to ich rogacze dali do oceny czy cudze... I żeby to byli jeszcze jacyś niekumaci szeregowi myśliwi... a wróble ćwierkają że to członek Zarządu i członek KR jednego z kół w okręgu gdańskim takie przekręty na ocenie chcieli zrobić...
22-06-2010 15:51 Husky Brawo MARS! Rozgryzłeś ich bezbłędnie. Powinieneś siedzieć w składzie sądu. Jakżeby to uprościło postepowanie, zaoszczędziło czasu i kosztów.
Oszustów na Madagaskar !!!
A teraz zastanów sie czym sie róznisz od składu
sędziowskiego - oni też za nic maja procedury, prawo do obrony itp bzdury.
My wiemy lepiej!!
Lelek - trojki powinny sądzić. Jak w Katyniu...
DB.
22-06-2010 14:04 lelek_nowy To skandal dla polskiej adwokatury, że nie wywalili jeszcze z palestry obrońców pedofili, gwałcicieli, wielokrotnych zabójców i zdrajców ojczyzny. Wydanie wyroku uniewinnijącego w tych sprawch, jak i w sprawie tak oczywistej jak podmiana poroży w komisji oceny, powinno być kodeksowo zakazane, a kary powinny być wymierzane bez sądu przez trybunów ludowych. Trzech o odpowiednich kwalifikacjach już się niżej ujawniło.
22-06-2010 13:54 MARS Husky to chyba właśnie tylko dobry gest ze strony komisji że stwierdziła iż rogacze były strzelone we wrześniu, bo w październiku czy listopadzie to pod jeszcze inny paragraf by podpadli. Masz rację że sprawa haniebna, bo jakże inaczej nazwać ewidente podkładanie rogaczy innych niż się strzeliło niż haniebnym oszustwem. I jeszcze kłamanie w żywe oczy że koleś nie rozpoznał swego pierwszego w życiu strzelonego rogacza! HAHAHA. To że nie musi preparować to prawda, skoro uczulony na materię to pewnie i ma parobka do patroszenia, pomocy w transporcie itd. Sprawa jest jasna jak słońce. Zrobili podkładkę, potem wymyślili na poczekaniu szybkie wyjaśnienie i poszło. Ale że na naiwnych na szczęście nie trafili to mamy co mamy. Mają to szczęście że prawo także oszustom daje prawo do obrony i to że do obrony oszustów znalazł się chętny myśliwy.
22-06-2010 13:21 Husky Chciałbym móc powiedzieć, że dla mnie smieszna jest ta cała sprawa - gdyby nie to ze jest przerażająca! Pikanterii dodaje fakt iż w zarzutach
stawianych przez RD termin strzelenia kozłów przyjęto jako wrzesien 2007 - a nie październik czy listopad. A za fakt nieodróznienia szpicaka od...szpicaka - nie powinno się wytaczać takich dział tylko po prostu na dziedzińcu ZO chamów wychłostać a rany zasypać solą....
DB!
22-06-2010 13:20 Hupert PrzemekJ, może i są winni i należy ich zawiesić, ale sąd nie może lekceważyć ich praw. To postępowanie sądowe ma wykazać, że oskarżenie jest zasadne oraz pozwolić na zważenie winy i sprawiedliwe ukaranie. Osadziłeś już obwinionych i sądu łowieckiego nie potrzebujesz. To może wystarczy rzecznik myślący jak Ty, który uzna zarzuty komisji, uzasadni jak Ty i ukarze. A co mówiłbyś, gdybyś na porożu strzelonego przez siebie rogacza linii demarkacyjnej nie stwierdził, a komisja twierdziła odmiennie, zabrała Ci poroże, odmówiła oceny odwoławczej i powiadomiła rzecznika. Sam byś się ukarał 2 latami zawieszenia bez rozprawy?
22-06-2010 12:18 PrzemekJ. Przepraszam bardzo, ale śmieszne dla mnie jest tłumaczenie się owych Kolegów... Nie wyobrażam sobie, aby myśliwy strzelił kozła (nawet szpicaka) i potem nie rozpoznał tego, którego strzelił... Tajemnicą poliszynela jest problem nagminnego oszustwa podczas okazywania trofeów do corocznej oceny prawidłowości...
Kto ma blade pojęcie o tym jak wygląda rozwój parostków kozła to zdaje sobie sprawę, że oba trofea kozłów /w pierwszej głowie z zaznaczoną linią demarkacyjną/, które zostały przedstawione do oceny musiały być zdobyte... poza sezonem polowań na kozły! Myśliwy, który decyduje się na odstrzał przyjmuje na siebie obowiązek starannej preparacji i okazania go do oceny prawidłowości... To, w jaki sposób trofeum zostanie spreparowane to już jest tylko jego sprawa, ale ma to trofeum przedstawić do oceny prawidłowości i to, że ktoś tam zgubił czy zamienił to nie może być w tej sytuacji żadnym wytłumaczeniem...
Sytuacja wygląda tak, że obaj "poszkodowani" koledzy przedstawili inne trofea aniżeli te, które odstrzelili...
O ile młodemu selekcjonerowi można by było wybaczyć, bo może się na pewnych sprawach nie znać... O tyle nikt mi nie wmówi, że doświadczony selekcjoner oddając kozła w I głowie z zaznaczoną linią demarkacyjną nie zdawał sobie sprawy z tego, że świadomie próbuje wprowadzić komisję opiniującą w błąd...
22-06-2010 11:45 Husky Wiarus,
O jakich ograniczeniach piszesz? Czy gdziekolwiek jest skodyfikowany
obowiązek OSOBISTEGO preparowania trofeów? No i co masz na myśli używając
okreslenia insynuacje? Tu sie z Toba zgodzę - tego nie mozna nazwać
insynuacją - to za łagodne okreslenie na chęć zniszczenia czy zgnojenia nawet myśliwego na zasadzie urojonych zarzutów.
Nawet na wyspie Lapu Lapu, do kotła nie szedł ktoś kto wygladał niesmacznie - a wraz z rozwojem cywilizacji nazwano to domniemaniem niewinnosci.
Na Nowym Świecie zapewne żałują ze nasz rodak Feliks D. zwany Krwawym Felkiem żył na poczatku XX wieku a nie teraz - na pewno sprawdziłby się w tropieniu wrogów rew... sorki - obowiazującego najlepszego Modelu! Co do głupoty zaś - czy nie bardziej
wam pasują własnie zahukane głupki - wszak trudniej zastraszyc i uczynić powolnym człowieka myśliwego.
Jeżeli zaś poczułeś się obrażony sugestią Twojej identyfikacji z tokiem myslenia naszych panujacych władz - to cóż... przepraszam. Mnie tez by to obraziiło.....
DB!
22-06-2010 11:14 WIARUS Husky*** Świadomy swych ograniczeń fizycznych czy psychicznych a nawet takich opisanych przez Ciebie człowiek, znający potrzeby i wymogi zajęcia, które go interesuje, nie chcąc być w sprzeczności z przepisami, które to zajęcie regulują, mając świadomość trudności i będąc odpowiedzialnym za swe czyny nie powinien się takich zajęć podejmować ! Nie każdy może być kosmonautą czy pilotem choć bardzo chciałby !!! A to co się Tobie nasuwa pominę milczeniem - bo trudno polemizować z głupotą w postaci sugestii wyssanych z palca !!! Może tylko zdanie na temat "przyzwoitości ". Przyzwoitym byłoby opieranie swojego zdania na faktach a nie na insynuacjach !!! Darz Bór!!!!
22-06-2010 10:35 Husky WIARUS,
Dlaczego nie pomyślisz że ma wyprysk kontaktowy po dotknięciu substancji
biologicznej? Uprzedzę pomysł i alergię na latex czy kauczuk rekawiczek?
czego nie pomyślisz ze ma mała kuchnię, żonę ekologa którą kocha i nie chce
drażnić zapachami i widokiem? Dlatego przebiera się np. w piwnicy albo
garażu? Czy chodzenie z mundurem PZŁ do krawca zamiast samemu go zwężać czy
niestety częściej poszerzać jest brakiem szacunku dla symbolu? Nasuwa mi się
coś innego - ktoś kto bez trudu identyfikuje sie z betonowym systemem
myślenia aparatczyków ZG powinien ze wstydu nie próbowac się odzywać
komentując tą haniebną sprawę, haniebną nie tylko dla pseudowymiaru
pseudosprawiedliwości związkowej - ale nawet dla każdego przyzwoitego
człowieka...
DB!
22-06-2010 10:08 martinez Z pełną odpowiedzialnością należy zgodzić się z wywodem Wiarusa, i podobnie jako on, uznaję, iż Koledzy z okręgu gdańskiego skomplikowali sobie trochę dość prostą sprawę. Coż takiego przeszkodziło im w precyzyjnym oznaczeniu parostków przed oddaniem do preparacji innej osobie. Tym bardziej wiedząc, iż w trakcie roku przez ręce preparatora przechodzi kilkadziesiąt kozłów? A może tak długi okres między czerwcem a listopadem spowodował u nich zanik pamięci i kłopoty z rozpoznaniem czaszek zastrzelonych przez siebie kozłów? A ponieważ szpicery z natury rzeczy są do siebie "podobne" wydawało im się, że zabierają swoje, a wzięli inne...
Nie każdy musić umieć, lubić lub mieć czas na zajęcie się trofeum więc dopuszczam ewentulaną pomoc osób trzecich w tak "trudnym" zadaniu, ale Koledzy nie są, jak mniemam, dziećmi bawiącymi się w piaskownicy.
Czym innym jest już ocena prac samej komisji, sposób działania ORD oraz postępowanie sądu łowieckiego, który jednakże ze stosunkowo banalnej sprawy rozpętuje aferę niewspólmierną do jej ciężaru gatunkowego, brnąc w zawieszanie nieszczęsnych łowców.
21-06-2010 22:20 WIARUS lelek_nowy *** Jeżeli by to tylko ode mnie zależało, to takich myśliwych co tylko potrafią celnie strzelić, w łowiectwie byś nie uświadczył!!! I nie pomogłyby tu żadne wyjaśnienia o zmieniającej się sytuacji ekonomiczno - politycznej, zmieniających się czasach czy inne tłumaczenia o braku czasu, który trzeba poświęcać na zdobywanie środków do życia co utrudnia to i owo w łowiectwie !!! Bycie myśliwym i skuteczny pobyt w łowisku to poważna sprawa ! To nie jest strzelnica na którą się przyjeżdża, strzela i odjeżdża a obsługa przystępuje do zbierania łusek, zmieniania tarcz, usuwania odpadków i likwidacji śladów bytności strzelca w postaci np. rozjechanych rabatek kwiatowych czy rozoranego SUV-em trawnika !!! Nie masz czasu żeby zrobić to czego wymaga etyka i przepisy regulujące działalność myśliwego to zajmuj się tym na co go Tobie starcza !!! I tyle na ten temat !!! I powtarzam: - praprzyczyną kłopotów tych myśliwych jest ich własne postępowanie !!! Co zaś robi i w jaki sposób do Nich i Ich sprawy podchodzi łowiecka sprawiedliwość to zupełnie oddzielna sprawa!!!
21-06-2010 21:31 lelek_nowy WIARUS, z tytułu i pierszego odcinka wynika, że nie jest to artykuł o tym, że obaj obwinieni są niewinni, tylko o tym jak sąd łowiecki dochodzi do ich winy lub niewinności. Nie zajmuj się więc ferowaniem wyroków i to po pierwszej rozprawie, na której jeszcze merytorycznego postępowania nie było. A tak na marginesie, nie zauważasz chyba, że czasy się zmieniają i coraz mniej myśliwych sama preparuje poroża, sama obiela tusze, czy sama skubie ptactwo. Czy widzisz w tym coś złego?
21-06-2010 20:24 saampek Pewnie w dalszych odcinkach wyjdzie szydło z worka i okaże sie ,że sądzeni myśliwi narazili się czyms decydentom łowieckim w kole lub okręgu.Z tego powodu należało ich przykładnie ukarać.
Wg mnie kara powinna polegac w tym przypadku na pogrożeniu palcem bo 1. dotyczy szpicakow w 1 głowie a wiec nie wchodzi w grę zamiana w celu ratowania sie przed czerwonymi punktami
2.gdyby w ogole nie poddali sie ocenie kara wynosi 2 lata zawieszenia jako selekcjonerow.
Skąd więc tak drakońska propozycja kary?
21-06-2010 19:13 szyper Ad Rafał. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Z tym, że odnoszę wrażenie, iż wysokość kary, jakiej domaga się sąd łowicki, będzie w tym felietonie sprawą drugorzędną. Co autor lorek chce nam przekazać, poczekajmy na następne odcinki. Pozdrawiam. Ps. Podoba mi się język i styl pisania lorka w odróżnieniu od wcześniejszych felietonów pisanych przez etatowego redaktora forum. I oby nie zapeszyć, bo c.d. nastąpi.
21-06-2010 18:48 Rafał Witkowski ad.Wiarus - dużo słuszności w tym co piszesz. Uważam natomiast że w koleżeńskiej organizacji, za tak mało znaczące wykroczenie, o ile można tak nazwać mylne przedstawienie do oceny innych parostków niż pozyskane samemu, skandaliczne jest wymierzanie tak surowych kar. 2 lata zawieszenia w prawach członka PZŁ to wykluczenie młodego myśliwego z życia zrzeszenia na samym początku jego myśliwskiej przygody. Jak taki starszy Kolega może być później uważany za autorytet ???

Myślę że sprawa ta ma jakieś drugie dno. W żaden inny sposób nie potrafię wytłumaczyć zachowania organów okregowych, w dodatku stanowcza postawa Piotra Gawlickiego wobec braku kompetencji Przewodniczącego wg.mnie też o tym świadczy.

DB
21-06-2010 18:12 WIARUS Może zacznijmy od początku. Z jakiego to powodu, zarówno młody jak i stary myśliwy ( przez duże M !!! ), rezygnują z osobistego przygotowania zdobytego trofeum do okazania do oceny komisji oceny prawidłowości odstrzału ? Zbyt marne ( w I klasie wieku rogacze i do tego szpicaki ) żeby osobiście się potrudzić ? Dlaczego interesują się zdobytymi trofeami dopiero na jeden a drugi na pięć dni przed terminem oceny ? Wcześniej się nie chciało czy zapomniało ? Dlaczego nie gwarantują sobie otrzymania od preparatora tego co mu dali do spreparowania ? Teraz wszyscy będą winni w ich ocenie ( i nie tylko!) ich kłopotów ! Kłamstwem , cwaniactwem, lenistwem i lekceważeniem powinności myśliwych po zdobyciu trofeum pachnie w tej pierwszej części reportażu a lenistwo i brak szacunku dla łowieckiej zdobyczy jest praprzyczyną ich kłopotów !!! Darz Bór!!!
21-06-2010 17:42 lelek_nowy Jeżeli "nekanie" sprowokuje sędziego do stronniczości w ferowaniu wyroków, to dyskwalifikuje to tak danego sędziego, jak ORŁ, która takiego sędziego powołała do OSŁ. A jeżeli nie nękaniem sędziego można coś wskórać, to jeszcze gorzej, bo może przekupny.
21-06-2010 17:37 saampek swoją drogą to w tym roku jedyna okazja aby nie dopuścić do wyboru w okręgu Gdańskim kol.Grochowieckiego do składu rady i do komisji.
21-06-2010 17:33 saampek obrońca i to tej klasy co kolega Piotr powinien wiedzieć ,że "nekając" sędziego nic nie wskóra a wręcz odwrotnie sprowokuje go do stronniczości w ferowaniu wyroków.
Chyba nie o to chodziło obwinionemu.
Niemniej przyznaję ,ze jest to okazja wykazania delikatnie mówiąc bałaganu w sądach koleżeńskich.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.