DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Piotr Gawlicki05-01-2006
O modelu polskiego łowiectwa

Dyskusja o modelu polskigo łowiectwa trwa z różnym natężeniem przez lata. Gloryfikacja tego modelu stała się jednym z najważniejszych działań kierownictwa PZŁ, przez co model ten w opinii ogółu myśliwych jest bardziej utożsamiany z utrwalaniem swojej pozycji przez kierownictwo Zrzeszenia, niż z rzeczywistymi atrybutami tego modelu. Dyskusja w ostatnich dniach nabrała nowego tempa, po artykule w ŁP nr 01/06 o łowiectwie w Czechach i wywiadzie z Ministrem Szyszko. Żeby tej dyskusję ukierunkować na właściwe problemy, chciałbym przypomnieć niektóre tezy mojego artykułu na temat modelu polskiego łowiectwa z BŁ nr 06/05, bo po przeszło pół roku, są one dalej aktualne tak jak i w momencie ich pierwszej publikacji. Pisałem wówczas - cytuję:

Spróbuję opisać ten model wskazując zagrożenia, przed którymi należy go bronić. Model opiera się na trzech filarach i nie może istnieć bez żadnego z nich. Filarami tymi są:
- wyłączenie państwa z obowiązków prowadzenia gospodarki łowieckiej,
- oddzielenie prawa do polowania od prawa własności do gruntu,
- realizacja zadań gospodarki łowieckiej przez jedną ogólnokrajową organizację.

W Polsce udział państwa w łowiectwie zredukowany jest do minimum. Żaden urząd państwowy, żadna agencja rządowa, żaden organ administracji rządowej lub samorządowej nie ma wpisanych zadań gospodarki łowieckiej. Konieczne z punktu widzenia interesu państwa zadania w tym zakresie zostały scedowane na jedną ogólnopolską organizację, jaką jest Polski Związek Łowiecki.

Z punktu widzenia państwa, model polskiego łowiectwa jest całkowicie samofinansujący się, a państwo nie musi dokładać do łowiectwa ani złotówki, także na odszkodowania za szkody w uprawach rolnych spowodowane przez zwierzynę w obwodach łowieckich. Właśnie sprawa odszkodowań, które są najpoważniejszym obciążeniem dla kół łowieckich, prowokuje dyskusje. Myśliwi, będąc pod presją konieczności wypłaty rolnikom często wysokich kwot, zaczynają wskazywać na państwo jako płatnika odszkodowań za szkody wyrządzone przez zwierzynę, która jest przecież własnością skarbu państwa. Jeżeli państwo przejmie na siebie obowiązek wypłaty odszkodowań, to wydane kwoty z budżetu musi sobie czymś zrekompensować. Nie ma co liczyć na to, że posłowie uchwalający budżet - a szerzej: całe społeczeństwo - zechcieliby zaakceptować sytuację dopłacania do realizacji przez myśliwych ich pasji z budżetu państwa. Myśliwi w mediach i społeczeństwie mają już i tak złą opinię, że nie byłoby roztropnym narażanie się jeszcze na zarzut zabierania pieniędzy bezdomnym matkom, chorym dzieciom czy przeciążonym pracą pielęgniarkom. Gdyby przeniesiono na państwo obowiązek wypłaty odszkodowań, to dla zrekompensowania tych wydatków, zostałaby wprowadzona odpłatność za prawo do polowania. Do samych odszkodowań doliczono by oczywiście koszty utrzymania urzędników, koszty szacowania szkód, koszty delegacji oraz inne koszty bezpośrednie i pośrednie. Suma wypłacanych odszkodowań też by wzrosła, bo rzeczoznawcy, w przeciwieństwie do szacujących szkody myśliwych, nie mogliby wypłacać odszkodowań od ręki, co pozwala myśliwym płacić za odszkodowania naprawdę najniższe akceptowane przez rolników kwoty.

W rezultacie koło musiałoby płacić za prawo do polowania nie mniej niż dwa razy więcej, niż płaci dzisiaj za szkody, co w naturalny sposób doprowadziłoby do upadku szeregu kół i zajęcia ich obwodów przez osoby prywatne, czy myśliwych z innych krajów Unii lub oddania prawa do polowania właścicielom gruntów, zwalniając tym samym państwo z obowiązku wypłacania im odszkodowań. W ten oto sposób łowiectwo zostałoby skomercjalizowane.

Niektórzy powiedzą, że przecież można wprowadzić system obowiązkowych ubezpieczeń i państwo nie dopłaci do łowiectwa ani grosza. Głosząc takie rozwiązania, zapominają jednak o tym, że przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe będą musiały rozwinąć taki sam system obsługi odszkodowań, jak państwo. Ponieważ zaś działają komercyjnie, to do wszystkich kosztów, jakie na obsługę odszkodowań wydawałoby państwo, dodadzą jeszcze dodatkowe 15-20 proc. zysku, pogarszając jeszcze bardziej sytuację kół wysoką składką i przyspieszając proces prywatyzacji łowiectwa.

Oddzielona od państwa gospodarka łowiecka opiera się na społecznej aktywności myśliwych i pracy organów Zrzeszenia. Jeżeli ten rodzaj działalności wykonywanej przez myśliwych nieodpłatnie i w ramach własnego wolnego czasu lub finansowany z ich składek, zastąpimy powierzeniem tych zadań odpowiednim służbom, to instytucje państwowe odpowiedzialne za łowiectwo będą jeszcze bardziej podnosić cenę prawa do polowania. W ten sposób model łowiectwa będzie ewoluował w kierunku zarządzanej przez profesjonalne służby coraz droższej gospodarki łowieckiej, o coraz mniejszym zaangażowaniu samych myśliwych.

Realne zagrożenie wprowadzenia powyższych rozwiązań jest jednak małe, bo oprócz głosów wypływających z nielicznych środowisk myśliwych nie są nimi zainteresowane żadne siły polityczne. Tylko poprzez parlament i podejmowane w nim zmiany do ustawy łowieckiej można by zmienić obecny model łowiectwa.

Gorzej jest z pozostałymi dwoma filarami polskiego łowiectwa, bo ich sens koliduje z głoszonym przez niektóre środowiska polityczne prawem właścicieli gruntów do decydowania o prawie do polowania na tych gruntach oraz obroną konstytucyjnej wolności zrzeszania się, czemu ma przeszkadzać obowiązek przynależności do PZŁ.

Można zrozumieć, że właściciele dużych areałów rolnych chcą mieć wpływ na to, jaką gospodarkę łowiecką prowadzi się na ich gruntach, ale nie oznacza to, że takie uprawnienie obiektywnie się im należy. Również lobby chłopskie może używać argumentu, że gospodarkę łowiecką prowadzi się ponad głowami rolników, którzy godzić się muszą na obecność myśliwych na swoich polach. Obrona stanowiska myśliwych musi przekonywać, że prawo własności gruntu nie jest nadrzędne nad wszystkimi innymi prawami nie tylko w Polsce. Jako przykłady wyłączenia z prawa własności należy wskazywać prawa do kopalin i wód głębinowych, prawa do przestrzeni powietrznej nad gruntem oraz prawa do przesyłania energii i informacji podziemnym i naziemnym okablowaniem.

Oddzielną sprawą są lasy. Wprawdzie większość sił politycznych jest - przynajmniej werbalnie - przeciwko ich prywatyzacji, ale punkt widzenia na tę kwestię może zależeć od bieżącej pozycji na scenie politycznej. Przed wyborami opozycja nie podniesie sprawy prywatyzacji lasów, ale już jako silna koalicja rządowa może zmienić zdanie. Prywatyzacja lasów jest dla myśliwych większym zagrożeniem, bo po jej przeprowadzeniu lasy dostaną się w ręce lepiej zorganizowanych właścicieli, którzy łatwiej wymuszą korzystne dla siebie rozwiązania, bo będą dysponować większym kapitałem, a cel ich działań będzie różny od misji dzisiejszych lasów państwowych.

Jak do powyższych spraw odniosą się politycy, można tylko domniemywać. Jestem zdania, że dopóki głosy właścicieli ziemskich, drobnych rolników i ewentualnie właścicieli lasów nie będą artykułowane w sposób zorganizowany, możemy być spokojni o obecnie prawo do polowania w obwodach łowieckich.

O wiele łatwiej będzie można skutecznie zaatakować trzeci filar polskiego modelu łowiectwa i tej sprawie chciałbym poświęcić więcej uwagi. Pogląd o konieczności zlikwidowania monopolu Polskiego Związku Łowieckiego na zrzeszanie się chętnych do uprawiania łowiectwa obecny jest zarówno wśród liczących się sił politycznych, jak i wśród rosnącej liczby członków PZŁ. O ile przesłanki, którymi kierują się politycy, można sobie tłumaczyć ideologią konkretnych partii politycznych, o tyle warto przeanalizować przesłanki myśliwych, chcących likwidacji monopolu jedynej krajowej organizacji łowieckiej i wierzących, że poprawi to ich sytuację. W momencie dopuszczenia do powstania wielu różnych organizacji łowieckich oraz usamodzielnienia się wielu kół łowieckich poza jakimikolwiek strukturami, zniknie podmiot odpowiedzialny za prowadzenie gospodarki łowieckiej w kraju. W tej sytuacji muszą powstać organa państwa odpowiedzialne za łowiectwo, a to będzie prowadzić - w sposób opisany przeze mnie wyżej - do komercjalizacji i prywatyzacji tej gałęzi gospodarki narodowej. Powstaje więc pytanie, skąd przy tak powszechnym przywiązaniu do istniejącego modelu istnieją w Zrzeszeniu silne tendencje do działań zagrażających temu modelowi?

Dzieje się tak przede wszystkim za sprawą organów Zrzeszenia. Przez lata, a nie tylko przez ostatnią jedną czy dwie kadencje, organa Zrzeszenia robiły wiele, żeby nie dopuszczać szeregowych myśliwych do spraw najważniejszych dla przyszłości łowiectwa. Mogło to być efektem przekonania, że szerokie masy członkowskie nie są przygotowane do angażowania się w problematykę szerszą niż sprawy koła łowieckiego, albo też przekonania, że wystarczą organa PZŁ, żeby w układach na najwyższych szczeblach władzy państwowej pomyślnie załatwiać sprawy łowiectwa. Nawet w kryzysowych dla utrzymania modelu latach 90-tych nie szukano rzetelnego wsparcia wśród szeregowych członków Zrzeszenia. Przesłanie organów wobec szeregowych członków z tego czasu miało tylko jeden charakter: my bronimy was w najlepszy z możliwych sposobów, a wy bezkrytycznie nas popierajcie.

Takie relacje w Zrzeszeniu, które mieni się demokratycznym, uwłaczały szeregowym myśliwym, szczególnie że szedł za nimi ciągły proces umacniający pozycję działaczy w organach kosztem wpływu członków na działalność tych organów. Organa czuły się silne, ale tak naprawdę nie stały za nimi i nie stoją zwarte szeregi członków, bo coraz większa ich liczba jest sfrustrowana brakiem wpływu na swoje Zrzeszenie.

Koniec cytatu.

Krytycy modelu, bardzo często wypunktowują negatywne zjawiska z jakimi możemy spotkać się w łowiectwie, jako przykłady wyczerpania się formuły tego modelu. Nie można wykluczyć, że są zjawiska, których źródłem jest tenże model sam w sobie, ale żeby tak twierdzić, trzeba wykazać ich bezpośredni lub pośredni związek z tym modelem. Twierdzę, że większość tych zjawisk nie ma bezpośredniego związku z założeniami tego modelu i występowałyby one również w każdym innym modelu, bo do ich usunięcia potrzebne są działania, które z konkretnym modelem łączą się raczej mało.

To samo dotyczy krytykowanej pozycji kierownictwa Zrzeszenia, która nie dlatego jest krytykowana, w tym również przeze mnie, że jest owocem tego modelu, tylko dlatego, że ustanowiono taką, a nie inną stukturę wewnątrzorganizacyjną PZŁ. To nie dlatego należy PZŁ krytykować, że jest jednym z trzech podstawowych filarów polskiego modelu łowiectwa, tylko dlatego, że filar ten nie jest skonstruowany na miarę współczesnych zasad państwa prawa, bo czerpie ze źródeł rozwiązań wprowadzonych w latach 50-tych ub. wieku.

Gdyby PZŁ został przemeblowany w sposób sznujący podmiotowość wszystkich myśliwych i w sposób rzeczywisty dawałby im wpływ na funkcjonowanie polskiego łowiectwa, to za wzrostem odpowiedzialności spoczywajacej na barkach każdego myśliwego, rosłaby ich pozycja w społecześnstwie, a negatywne zjawiska utwalone w czasach realnego socjalizmu, byłyby wypierane przez zachowania akceptowane przez ogół. Nie trzeba dalejko sięgać w przeszłość, żeby przypomnieć sobie, że po 1989 r. zdecydowana większość tego co stało wcześniej na głowie, po postawieniu na nogi stało się sprawnie działającym mechanizmem i to samo powinno zdarzyć się w PZŁ. Czy tak się stanie, to w ostatecznym rachunku zależy przede wszystkim od nas samych i o tym należy przede wszystkim pamiętać.




03-02-2006 17:57 bfgj Organizacja "sama"nigdy nie dokona transformacji, ponieważ jest nierformowalna jak ustrój który minął. Zmian w PZŁ mogą dokonać tylko ludzie z zewnątrz. Być może ,że mogłyby tego dokanać "doły" PZŁ ,ale są one zbyt uległe "górze" ,a "góra" do tego nie dopuści ,bo istniejący stan jest jej na rękę.
02-02-2006 19:57 werbna W pełni zgadzam się z przedstawionym modelem polskiego łowiectwa.Podzielam również obawy stąd wynikające, jednakże obawa przed "ostatecznym" jest najsilniejsza, dlatego też nie podzielam zdania w dyskusji ,że debata ma być ogólnospołeczna .To nic nie wniesie,natomiast wyzwoli różnego typu reakcje.Organizacja łowiecka musi sama dokonać transformacji /rzeczywistej a nie pozornej/.Podział na MY i ONI należy już do starej minionej epoki.I tu powstaje pytanie będące żródłem mej fobii :"Albo my albo nic".Wtedy zacznie się sięganie do podszewki a na tym stracą ci najmniejsi.Zacznie się strojenie w polityczne piórka a to będzie koniec.Byłoby szkoda stracić tylu entuzjastów i autentycznych miłośników przyrody,gdyż na czystej miłości i entuzjażmie nikt nie dorobił się u nas majątku.
25-01-2006 21:55 Deer35 Najczęściej problem tkwi w szczegółach.W większości wypowiedzi są trafne i każdy wypowiadający się ma sporo racji.Ale to tak jak z wiatrakiem skrzydła i żarna się obracają ale jak ziarna nie nasypiesz to mąki nie bedzie.Tym ziarnem to jest 100.000 myśliwych ale jest wiele takich co ziarnem być nie chcą.Mam spore doświadczenie jako myśliwy byłem z racji zawodu w wielu kołach,mam jakieś rozeznanie.W tej chwili prowadzę samotną walkę z tym co nie powinno mieć miejsca w łowiectwie.Nie czarujmy się lowiectwo nie jest zamkniętą szczelnie grupą ludzi,jest częścią społeczeństwa i sposób bycia posępowania nie odbiega od modelu społecznego.Narzekamy na wybrane władze na statut itd.to najłatwiej.Ale co my robimy?
W codzienych rozmowach sam na sam płynie z ust sam miód widzi się grzechy innych kolegów ale jak przyjdzie do potrzeby poświadczenia nie etycznego działania,świadczenia o wykroczeniu.Mowę odbiera co nie przeszkadza za momęt znowu bajać co należy poprawić.Jeżeli słyszę od muśliwego dlaczego nie poszedł pomagać przy wyciąganiu strzelonej zwierzyny przez kol..że nie chce być swiadkiem być może
jakiejś nie prawidłowości to mnie po ludzku normalnie krew zalewa.
Odnoszę wrażenie że wśród naszej braci łowieckiej znalazło się sporo
kol...przypadkowych i jak najbardziej odpowiada taki stan jaki jest
W kołach toczy się życie na zasadzie,,haka"nie ruszaj ty mnie to ja ciebie też ruszać nie będę lub ja nz ciebie coś mam i ty na mnie też i jest OK.Przecież przy takich układach niema dobrego modelu i nic tu po flarach.Stanowiska poza łowiectwem grube prtfele i inne wpływy
napedzają wiatr na ten wiatrak i on kręci ale mąki jak nie było tak i nie będzie.Mógłbym dać dziesiątki przykładów nie prawości w kołach
które nie będą miały swojego epilogu w sądach łowieckich i nie tylko
W kołach gdzie jest silna grupa kol..którzy patrzą dalej jak koniuszek swojego nosa widać że tam jest i demokracja i władze wyższe nie przeszkadzają jest zwierzyna i koleżeństwo.Myslę,że należy zacząc przedewszyskim od siebie,od kolektywu/nie modne słowo/
w swoim kole od przestrzegania istniejącego prawa i innych przepisów
kierować kol...do zarządów i rad którzy wezmą na barki ciężar i odpowiedzialność za pełnioną funkcje a nie szukali poklasku i jeszcze jednego tytułu.Natomiast potrzebne reformy wprowadzać z rozmysłem wg.zasady saper myli się tylko raz.
25-01-2006 14:14 PrzemekJ. To prawda, o czym pisze Piotr Gawlicki i o czym można usłyszeć od wielu światłych myśliwych, że kierownictwo Zrzeszenia w tej chwili zawłaszczyło władze, że rządzi się układami i szeregiem nieprawidłowości...
Jak w tej chwili działa nasz model, czy spełnia wszystkie swoje założenia ??? Jakie mamy jego władze ??? Wydaje mi się, że chyba takie, na jakie w tej chwili zasługujemy...
Śmieszy mnie mowa o braku demokracji w zrzeszeniu... Jakiej demokracji, kiedy zdecydowana większość członków PZŁ ma to wszystko za przeproszeniem w d ..., o czym dobitnie świadczą nie tak dawno przecież prace nad naszym nowym statutem, a potem wybór delegatów na Krajowy Zjazd, na którym był on zatwierdzony tak jak i zostały wybrane władze zdecydowaną większością głosów... Niestety, ale zdecydowana większość naszych szeregowych myśliwych tak na prawdę interesuje się tylko tym, żeby sobie zapolować i to najlepiej za jak najmniejsze pieniądze...
Tak, krytyka wszystkiego, szczególnie akurat władzy, którzy są na świeczniku to chyba nasza narodowa cecha...
Kolesiostwo, układy, i szereg innych nieprawidłowości, jakie trapią, i poniekąd niszczą nasz związek dając przeciwnikom łowiectwa i obecnego modelu argumenty za jego zniszczeniem to duży problem... Jednak każdy z nas, w swoim łowieckim żywocie spotkał się na pewno z większymi i mniejszymi grzeszkami, kombinacjami, koło których w imię koleżeńskości zdrowych (???), koleżeńskich układów w kole na które przymknął oko...
Od tego właśnie się zaczyna, dlatego przede wszystkim każdy z nas musi uderzyć się w pierś, bo tu wina leży po naszej stronie, a cóż może uczynić grupa kilku, czy kilkunastu kolegów którzy idą na wojnę z wiatrakami ???
22-01-2006 17:51 bfgj Panie Redaktorze-Szanowny Kulwapie
Moje pytanie Właśnie skierowałem do PZŁ.
Jestem pewien ,że na "łowiecki" zaglądają osoby z najwyższych władz PZŁ. Wiele osób uczestniczących w forum jest też z najwyższej pólki PZŁ. Dlatego jestem pewien ,że moje pytanie znalazło się w odpowiednim miejscu. W tak znanym i popularnym portalu jak "Łowiecki.pl" nie może być nie zauważone.
22-01-2006 14:44 Kulwap ANALbełkot
Ze swoim pytaniem powinieneś zwrócić się do PZŁ a nie do uczestników forum łowieckiego.
22-01-2006 09:21 bfgj ad Janusz Ostapiuk

Padło w twoim tekście bardzo dużo słów typu "hodowla","introdukcja","wsiedlenia"
Czy nie uważasz ,że bardzo szybkie i na siłę wdrażanie tych czynności doprowadzi do sytuacji ,że zwierzęta w lesie przestaną być "dzikie"?
Czy PZŁ zna inne metody zwiększania liczebności niż na szeroką skalę hodowla dzikich zwierząt?
21-01-2006 22:23 Janusz Ostapiuk Dyskusja o tym, co porusza kol.Gawlicki jest z pewnością potrzebna.Myślę, że bardzo trafnie cała materia łowiecka została podzielona na omawiane trzy filary.Ja jednak optowałbym za skupieniam się na przedmiocie naszych zainteresowań, a więc zwierzynie łownej.Jest ona wg dzisiejszego prawa własnością Państwa, gdy jest w stanie wolnym.Ja to akceptuję i pragnę aby wszelkie siły polityczne to jak najdłużej szanowały.Brakuje mi jednak jednoznacznego określenia - kto odpowiada za stan tej zwierzyny?Państwo czy Polski Zwiazek Łowiecki? Jeżeli Państwo - to uważam że jest ono w chwil obecnej do tego absolutne nie przygotowane, zarówno od strony organizacyjnej jak też i finansowej.Jeżeli zaś Polski Związek Łowiecki to - spróbujmy stąd wyprowadzić rozważania- jakie mechanizmy finansowe należy wdrożyć aby tym zadaniom podołać.Obserwując publikowane przez Łowca Polskiego stany zwierzyny i poziomy pozyskania w krajach przyrodniczo bliskich Polsce,musimy przyznać że nasze wyniki znacząco od tych statystyk odstają.Co zrobić aby to zmienić?No cóż, nie odkryję nowego lądu jeżeli powiem, że trzeba inwestować: w hodowlę (introdukcję zająca,kuropatwy), edukację przyrodniczą,systemy rekompensat właścicielom gruntów z tytułu życzliwych technik i upraw rolnych,strzelectwo itp,itp.Czy przeciętne Koło Łowieckie z budżetem ca 50 tys.złotych/rok będzie na to stać?Jaką kwotę na uprawianie myślistwa jest w stanie przeznaczyć przeciętny polski nemrod? Poruszam się dość intensywnie po Polsce, poluję w wielu środowiskach i uważam, że może 10-15% polskich kół sprosta tym nowym, ale i koniecznym wyzwaniom.I są to przede wszystkim Koła dzierżawiące obwody leśne z niewielkimi szkodami.Ci, którzy gospodarują na polach gdzie stan sarny wynosi ca 5-6 sztuk/1000 ha a w sezonie pozyskują 25-30 bażantów,25-30 (jeszcze) zajęcy i kilka przechodnich dzików będą udawać, że uprawiają łowiectwo.I to dla nich, bo to jest moim zdaniem przeważająca frekwencja polskich myśliwych, trzeba wymyśleć i wdrożyć zmodyfikowany model polskiego łowiectwa.Czy jest to pilne?Jak zawsze są dwie szkoły:jedna-że tak,że trzeba szybko (2-3 lata) organizować dokumentację dla programów rolno-środowiskowych,szukać pieniędzy w Unii,namawiać pasjonatów do rozpoczynania hodowli, wsiedleń itp.Druga szkoła mówi - poczekajmy, może kryzys się sam rozwiąże?
20-01-2006 16:05 bfgj ad kuba_Z
W kontekscie tego co napisałeś należy zadać pytania.
Czy można chronić środowisko z poszanowaniem prawa własności?
Czy ochrona środowiska i prawo własności ze sobą kolidują?
Wydaje mi się że nie muszą kolidować.
Natomiast jeżeli państwo musi ograniczyć czyjeś prawo własnosci dla celów ,o których piszesz to właścicielowi nalezy się odszkodowanie.
Jeżeli czytasz Konstytucję to czytaj ją także pod kątem właścicela a nie tylko myśliwego.
20-01-2006 14:31 kuba_Z ad bfgj.
Nie zgadzam się z Tobą, jeżeli chodzi o prawo do polowania.
Łowiectwo ma służyć raczej zapobieganiu niż czerpaniu pożytków.
Konstytucja poza świętym prawem właności mówi, że państwo ma prawo ograniczyć nie tylko prawo własności ale i wolności. Jedyna zasada to taka, że nie może być sprzeczne z konstytucją. Natomiast konstytucja stanowi,że możliwe są ograniczenia ze względu na konieczność ochrony środowiska. Zatem ustawy ograniczające prawo własności ze względu na ochronę środowiska są zgodne z konstytucją. Już dawno świat doszedł do wniosku, że środowiska nie da się chronić za wszelką cenę. Poszedł raczej w kierunku minimalizcji szkód stwarzanych przez cywilizację. Nie ulega więc wątpliwości, że łowiectwo jest takim samym działem środowiska jak wody stojace, płynace i podziemne regulowane ustawą prawo wodne, kopaliny regulowane ustawą prawo geolgicze. Oczywiście dyskusyjne jest prze kogo to prawo ma być wykonywane. Sposób wykonywania tego prawa ma zostać okreslony ustawami, a one zawsze mogą one zostać zmienione.
Zatem dyskusyjne jest nie to czy, tylko jak ochrona ta ma wyglądać i kto ją ma wykonywać.
Zgadzam się z Tobą no (z treścią felietonu również) w materii filaru dotyczacego przebudowy modelu łowiectwa. Zwłaszcza jeżeli chodzi o pewną otwartość w zakresie przejrzystości jak i skostniałych struktur które właśnie z braku przejrzystości są takie jakie są.
11-01-2006 01:27 wsteczniak Stan prawny polskiego łowiectwa okresilł dekret "O prawie łowieckim" z dnia 29.10.1952. Przetrwał on z kosmetycznymi zmianami ponad pół wieku. Rzadkie są przypadki takich rodzynków w umocowaniach prawnych. Parę zakrętów to przetrwało. Dzisiaj, z takiej perspektywy, mając w zanadrzu 5 letni horyzont, łatwo jest wskazywać napotkane muldy i sprawców "całego zła". Ten horyzont to pewnik, bo nawet ci, którzy bezskutecznie "konsultowali" - tematu mrzonki o nadzwyczajnym zjeżdzie nie podnoszą. Spodziewane zmiany w statusach osobistych, też nie wypaliły. Ale może to tylko dzisiaj nie podnoszą.
Raptem obrodziło przewidującymi. Od 1952 pare zjazdów się odbyło.
Przynajmniej od czterech ostatnich ponad 100 000 myśliwych wybiera
swoich mędrców. Darujmy przeszłość, lecz do tego sprzed paru miesięcy
mądrzy, edukowani i świadomi wybrali przecież takich samych.
Czytam, że poparcia "mas" oni nie mają. Znaczy się, że te po 1989 już miały. A tym ostatnim - ciepłe posadki, nienaruszalną bezkarność,
pozbycie się większości obowiązków i nietykalność św. Mikołaj zapewnił. Nie sposób komentować wszystkich filaro-wątków. Tym bardziej, że np. kupno na stare lata 15 lat oglądanej ziemi, czym innym jest od kupna z premedytacją dóbr ziemskich w/g wzorów z pośledniego westernu, gdzie byle tabliczka na kołku powieszona - za czek przelewowy służyć będzie. I proszę nie mówić, że są tu sami filantropi.
Pozostając, zatem, przy jednej z "nóg" powtórzę: W tym złym modelu poluje się za równowartość 1/2 litra wódki miesięcznie, czego dowiodłem. Farmaceutom i lekarzom (np.) Szeszeli, Fidzi i Bahama NFZ nie opłaca. Nie należy psuć tego, co wytrzymuje próbę czasu.
Do wymaganych napraw niezbędni są fachowcy. Piosneczka "dobry Bóg zrobił co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca" do rangi panaceum urasta. Fachowca, nie krętacza-karjerowicza czy "super speca z poza".
Mogą to zrobić nieliczni, gdyż zdecydowana większość "mas" nie wie o co w tym uzdrawianiu chodzi. Próby tłumaczeń za natręctwo i stratę czasu uważają.
Zniechęcenie sytuacją, warunkami a najczęściej mętalnością środowiska
powoduje opadanie rąk u tych, którzy by mogli, gdyby nie to wyżej.
Nie mając się za malkontenta uważam, że jak i gdzie indziej, tak sobie tylko pogadamy. Karawana pójdzie dalej, jak poszła w samochody
po usłużnych anonsach. - wsteczniak
06-01-2006 15:34 leśniczy Uwazam, ze sytuacja w łowiectwie zmieni sie już niedługo przy ponownym wydzierżawianiu obwodów.Obwody tzw.lesne będą miały amatorów spoza aktualnie istniejących kół.Pamiętajmy że wydzierżawiają je Lasy Państwowe ,które mogą pozostawić je sobie jako obwody wyłączone bądż dać
promesę nowo-powstającemu kołu stworzonemu przez leśników.W myśl nowego statutu koło może założyć 10 członków.To niewielka liczba.Koło które straci obwód leśny to koło ,,przegrane" z kretesem......słychać już kroki ,,nowego".
06-01-2006 10:41 Piotr Gawlicki ad saampek)

Oczekiwany ciąg dalszy ze wskazaniem koniecznych zmian został już wielokrotnie przeze mnie opisywany, np. przy okazji dyskusji o nowelizacji ustwy łowieckiej i prac nad nowym statutem PZŁ. Wszystko dostępne w portalu zaczynając od strony Prawo oraz w komentarzach redaktora naczelnego.
06-01-2006 07:35 Kulwap Zmiany są niezbędne. Nie wiem, czy wystarczy sama terapia związku czy nie lepiej byłoby zbudować coś na gruzach. Aktualny "model" nie sprawdził się a związek jest postrzegany jako ambasada komunizmu i betonu. I trudno się temu dziwić skoro do władz związku powołuje się znanych polityków jednej opcji. "Zrobienie" z ministra środowiska myśliwego to tylko chwilowy ratunek i jak pisał P. Gawlicki w Braci niepewny jak stanowisko dyrektora lasów. W dyskusjach na forum lowiecki.pl także widoczne są postawy rodem z poprzedniej epoki z zacietrzewieniem broniący (się?) i związek przed głosami domagającymi się reform.

Obawiam się tylko, że wolna ewolucyjna droga przemian może okazać się tak długa, ze szereg emerytów, rencistów czyli osób w podeszłym wieku tego nowego lepszego już nie doczeka. Nadzieja, że nowe władze wykazując się odpowiedzialnością zmuszą do pozytywnych przemian.
05-01-2006 23:44 Wiesław Nitka W kwesti filarów:

Ad. 1

Zgadzam się, że obecne uregulowania prawne sprawiają przeniesienie obowiązków państwa na Zrzeszenie które jest i powinno być związkiem a nie urzędem państwowym a taką rolę obecnie mu się nadaje. Ze strony państwa jest to jak najbardziej wygodne bo nie ponosząc kosztów utrzymania stanu zwierzyny łownej i szkód przez nią wyrządzanych spełnia zadania przyrodniczo - gospodarcze. Państwo wychodząc z założenia że zwierzyna żyjąca w stanie wolnym jest jego własnością powinno w dużej mierze interesować się swoim majątkiem. Koła Łowieckie wypłacają szkody za zwierzynę de facto skarbu państwa. Za umożliwienie skorzystania z prawa polowania na tą zwierzynę muszą z kolei płacić organowi państwowemu - starostwu dzierżawę za obwody łowieckie. Rozumiem problemy finansowe państwa i potrzebę "spychologii" swoich obowiązków. Ale poczucie pewnej nieuczciwości względem myśliwych pozostaje.

Ad. 2 Jeżeli chodzi o oddzielenie prawa do polowania od własności gruntu powinno się brać pod uwagę racjonalność naruszania prawa własności właściciela gruntu. Naruszanie bowiem tego prawa daje korzyści zarówno rolnikom i myśliwym. Błędem istniejącym do tej pory jest jednak brak jasnego zapisu mozliwości naruszania własności gruntów przez myśliwych. Powinno to być uczynione w drodze ustawy stwierdzającej np. że myśliwy ma prawo przechodu przez grunty stanowiące cudzą własność, chyba że zostały one ogrodzone w taki sposób który uniemożliwia wejście zwierzynie grubej. Przed przejściem przez taki grunt mysliwy musiałby uzyskać pozwolenie właściciela.

Ad. 3 Każdy chcący polować w Polsce powinien mieć wybór - należeć do związku lub nie. Związek nie może nikogo zmuszać do tego, że aby polować należy być jego członkiem. Jest to minimum jakie demokratyczne państwo musi zagwarantować swoim obywatelom. Rozdrobnienie organizacji na mniejsze spowoduje trudności koordynacyjne wypełniania gospodarki łowieckiej w ujęciu krajowym.
Moim zdaniem konieczne są zasadnicze zmiany strukturalne w związku a przede wszystkim skierowanie nacisku na samorządność regionalną ( w szerokim tego słowa znaczeniu ) nadzorowaną przez jednostkę centralną w kwestii wypełniania ramowych zadań związku. Takie rozwiązania muszą dać poczucie członkom Zrzeszenia, że mają bezpośredni istotny wpływ na działalność Związku
05-01-2006 20:01 saampek Jak zwykle wszystko poukładane i trudno niezgodzić sie z jego tokiem rozumowania .Po przeczytaniu odczułem jednak pewien niedosyt.Brak mi ciągu dalszego .Co mamy robic aby obecny stan trzeciego filaru zmienić na wzor naszych marzeń i oczekiwań. Może bedzie to tematem następnego felietonu.
05-01-2006 19:09 bfgj Do artykułu p.Piotra Gawlickiego pozwolę sobie zamieścić dwie uwagi.
1. Dyskusja o modelu polskiego łowiectwa nie może odbywać się w zamkniętym środowisku jakim jest PZŁ.
PZŁ powinien otworzyć się i brać pod uwagę sugestie odmiennie „myślących” organizacji i nie tylko tych dziedziny „obrońców”zwierząt,
ale także z ekonomii i zarządzania. Nie jest tajemnicą, że nawet sposób zarządzania tą organizacją jest bardzo daleki od demokratycznych.,
a panujące wewnątrz stosunki i zależności pochodzą z okresu o którym społeczeństwo chce już zapomnieć.

2.Przedstawienie tezy jakoby prawo własności nie było nadrzędne nad prawem do polowań jest typowym przykładem manipulacji
i prania mózgu przeciętnym czytelnikom.
Bardzo nietrafiony jest przykład kopalin ,wód ,przestrzeni ,czy przesył energii.
Jeżeli ktoś chce udowodnić ,że myślistwo ma dla społeczeństwa i istnienia państwa takie samo znaczenie i wpływ na rozwój jak kopaliny,
woda .dostęp do przestrzeni, czy przesył energii to albo jest fanatykiem myślistwa , albo robi to z wyrachowania.

· O prawie własności mówi art. 20 ; 21 i 64 Konstytucji.
· Proszę wskazać mi gdzie w konstytucji jest mowa o myślistwie.
· Proszę udowodnić mi, że Prawo Łowieckie jest aktem wyższego rzędu niż konstytucja.
Art. 8.
1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.