DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk28-08-2006
ZNIECZULICA

Także na Forum daje się coraz wyraźniej zauważyć podział myśliwych na tych, co chcieliby coś w naszych łowieckich stosunkach zmienić oraz na tych, którzy widzą łowiectwo na swój iluzorycznie wyimaginowany i bardzo wyidealizowany sposób. Dla zakłamanej wizji „najlepszego modelu” gotowi potępiać wszystkich, którzy to postrzeganie zakłócają, chociażby opisem idiotycznych zachowań jakich coraz więcej odnajduje się nie tylko w Dzienniku Łowieckim ale i innych mediach.

Wolność mediów do wypowiadania swych opinii i nieskrępowanego rzetelnego informowania opinii publicznej jaka mam nadzieję nadal zostanie zachowana, wydaje się być jedynym racjonalnym instrumentem napiętnowania zachowań pogarszających i tak nienajlepszą od wielu lat opinię łowiectwa w oczach społeczeństwa. O ile inne organizacje społeczne przeszły dość radykalne przekształcenia, o tyle nasz Związek Łowiecki okopał się w swych zasadach dokonując zaledwie kosmetycznych zmian w statucie, pozostawiając, wbrew powszechnej krytyce, najgorszy z możliwych punktów dotyczących wykluczania za „niekoleżeńskość”. Pół biedy, gdyby zapis ten był sprecyzowany, określał co należy za niekoleżeńskość uważać i od jakiego stopnia niekoleżeńskości może skutkować wykluczeniem. To pustosłowie, jak się powszechnie uważa, jest jedynie furtką do prywatnych rozgrywek i wojenek toczonych w większości kół w Polsce. Nagminnie wykorzystywany do robienia własnej kariery, czego przykładów na tym Forum i nie tylko, aż nadto przynosi straszne straty na wizerunku PZŁ, stając się instrumentem terroru stosowanym na niepokornych czyli myślących inaczej niż „jedynie słuszna linia” członków Zrzeszenia.

Dziwnym także wydają się postawy samych myśliwych, głosujących za skreśleniem członka koła, z którym nie tak dawno jeszcze razem stali na grobli, razem skórowali dzika pociągając co nieco z piersióweczki, ba! nawet razem chrzcili dzieci - wieczorem, aby sąsiad ormowiec nie zobaczył. Wydawało by się, że ilość razem spędzonych chwil, różne sytuacje w jakich się razem znajdowali, scementowały ich przyjaźń albo co najmniej wzmocniły wzajemną lojalność. A tym, czasem okazuje się, że na gwizdek jakiegoś dzierżącego aktualnie władzę prezesa czy łowczego, który funkcję swą traktuje jako uprawnienie do rozstawiania po kątach także własnych kolegów, zapominają o lojalności, wspólnych chwilach i w ciszy schowanej w rękawie i ciasno zasłoniętej przed oczami obradujących kreślą swego często do tej chwili najlepszego przyjaciela. Zazwyczaj z nadzieją, że ofiara jaką w swoim mniemaniu składają w postaci pognębienia jednego z pośród nich, przyczyni się do poprawy atmosfery w kole bądź zaprowadzi spokój w skaczącym sobie do oczu towarzystwie. Inni kreślą tego kolegę, aby przypodobać się prezesowi czy łowczemu, który w swej łaskawości w dowód lojalności da odstrzał na łownego kozła, dzika odyńca czy łownego byka. Faktu, iż można swą wolę wyrazić tajnie nie biorą pod uwagę, gdyż jako "homosovietikus" nawet myślenie mają przestrojone na służalczość. Łamiąc często swoje w danej sprawie przekonania idą na układ z trzymającymi władzę potwierdzając, że wieki zaborów i MIGI-21 przez ponad 50 lat po wojnie spowodowały w mózgach zmiany nieodwracalne oraz wprowadziły do organizmów skazy w genetyce objawiające się strachem przed każdym, kto na zebraniu głośniej krzyknie.

Ze spraw znanych mi z licznej korespondencji, skreślenia z listy członków dotyczą zazwyczaj myśliwych o długim stażu w organizacji czy kole. Tym bardziej wydaje się dziwne, że poważniejący z wiekiem człowiek nagle traci „walory etyczno-moralne” i staje się "niekoleżeński". Z analizy tych spraw wynika, że z definicji jest to jedynie mocno naciągany pretekst do pozbycia się z koła niewygodnego, bo patrzącego na zazwyczaj niezbyt czyste rączki jakiegoś dobrze usytuowanego członka zarządu, czy innego środowiskowego notabla. Gdyby nie było zapisu o niekoleżeńskości wydalanemu nie dało by się przypisać kłusownictwa, kradzieży społecznych pieniędzy, dorabiania się w różnych formach i wykorzystywania stanowiska dla celów prywatnych przy każdej okazji jak choćby zapraszanie na polowania partnerów biznesowych. Często, jak jestem informowany, kozły, byki czy odyńce przeznaczane są nie dla kolegów zasłużonych dla koła tylko dla załatwiania różnego rodzaju swoich interesów.

Niczym chichot hydry brzmią pojawiające się niby to głosy rozsądku pochodzące od osób, które w opisywanych negatywnych bohaterach felietonów i sprawozdań odnajdują część swego życiorysu, w którym przez długi okres czasu trzymali za gębę swych kolegów, często przyczyniając się do ich niezasadnego pognębienia. Teraz głoszą teorię, że jeśli o problemie się nie mówi, to problemu nie ma. Stosując zasadę strusia chowającego głowę w piasek zapominają, że kuper wówczas narażony jest na bolesne razy. Uważają najwidoczniej, że przysypanie g... piachem zlikwiduje smród, gdy tymczasem coraz to nowe powiewy ten piach zwiewają, a smród roznoszą coraz dalej. Oczywista prawda, że aby o skandalu nie pisano, najlepszą receptą na to jest nie robienie skandali, nie znajduje zrozumienia w tych coraz węższych kręgach "strusi". Wydaje się także, że swymi wypowiedziami bardziej chcą oni uciszyć swoje sumienie niźli zapobiec, jak im się wydaje, przed czytaniem prawdy przez osoby z łowiectwem nie związane. Niektórzy, patetycznie w ich mniemaniu, publicznie głoszą, że z autorem tekstów o tzw. przekrętach nie chcieliby polować, sugerują wręcz, że jest to margines siedzący na hubertusie samotnie pod płotem. Osobiście wielokrotnie doznawałem obelg i pomówień celem których było odebranie mi chęci do pracy nad ujawnianiem patologicznych okoliczności. W aadnej z tych sytuacji nie wskazano na rzekome kłamstwa w materiale dziennikarskim, a czepiano się osoby autora, co jest znamienne dla metod działania tzw. starych działaczy związkowych. Nikt z polemizujacych nie odoniósł się do treści materiału, nie wytoczył dowodów przeciwnych wskazując na jakiekolwiek przekłamania. Były natomiast głosy osób zupełnie postronnych naocznych świadków wydarzeń podkreślające o prawdziwie przekazanym obrazie rzeczywistosci.

Był czas, kiedy obrzucenie błotem osoby, pomniejszało wiarygodność oczywistych faktów, przez tą osobę podanych. Dziś sposób myślenia zmienił się i zwłaszcza młodsze pokolenie doskonale potrafi odróżnić ziarno od plew, prawdę od fałszu, a oszczekujących kundli od psa rasowego. Zresztą w tej dziedzinie także nastąpił postęp i coraz więcej widzi się polujących rasowych niźli kundli. Podobnie w naszej organizacji: betonu coraz mniej, a coraz częściej do głosu dochodzą osoby otwarte i rozsądne, takie, którym perspektywa błyszczącej blaszki na klapie marynarki nie przyciemnia perspektywy patrzenia.

Okazuje się, że pisanie o nagminnie występującym sobiepaństwie w kołach przynosi skutki pozytywne. Przykładem może być choćby idiotyczna uchwała o obcinaniu uszu lisom oraz o pozbawieniu statutowego prawa do polowania jako sankcja za występowanie przed sądem,po wezwaniu na świadka. Zarząd skandalicznie pełniący swe obowiązki i naruszający prawo cichaczem odwołał tą uchwałę. Zrobił to przed dostarczeniem wszystkich dokumentów do ZO, który to po publikacjach w naszym dzienniku, zażądał stosownych wyjaśnień od zarządu koła oraz dostarczenia całej dokumentacji. W tym samym środowisku mówi się, że trzech członków koł, świadków w sprawie sądowej, podobnie jak Tomasz Rappe, przewidziani byli do skreślenia za złożone zeznania. Zawieszenie w prawach do polowania miało być tym wstępem, z którego w dalszym rozwoju wypadków podporządkowana służalczo gawiedź przyklepałaby potępienie trzech „zwyrodnialców”, co to śmieli swój obywatelski obowiązek spełnić wbrew woli prezesa koła. Procedura ta dotyczyłaby oczywiście wyłącznie tych świadków, których zeznania nie pasowały do koncepcji prezesa. Pozostali recytujący wierszyki, napisane przez prezesa, przed obliczem sądu, zapewne w niedługim czasie wypną pierś pod medale zwłaszcza, że główny "rozdzielacz" medali łowieckich PZŁ jest z tego okręgu.

Szokujące są zarówno postawy tych co to swoje głosy marnują na wzmacnianie i zaostrzanie konfliktów oddając je w celu skreślenia tego czy tamtego kolegi i tym samym nadawanie sprawie zasięgu krajowego. Dziwi także postawa organów nadzorczych jakimi są zarządy okręgowe, które zamiast powstające zalążki konfliktów likwidować w zarodku, często swoją postawą je wzmagają, stając zazwyczaj po stronie bezmyślnych decyzji jak to miało miejsce wielokrotnie w ZO w Lublinie, a ostatnio w Białej Podlaskiej. Organy te wcale, albo bardzo rzadko sięgają po środki dyscyplinujące i zazwyczaj wynika to z powiązań, które bez wątpienia przekraczają zwyczajowo i prawem przyjęte normy, jak chociażby w opisywana w dzienniku sprawa Bogdana S.. Przykładów chorej sytuacji, która od lat toczy nasz Związek można by powielać w nieskończoność. Masę ich opisują coraz odważniej użytkownicy Forum. Stoję na stanowisku, że przechodzenie obok ludzkich często dla nich poważnych spraw jak członkostwo w kole, złe traktowanie członków, prywata jakiegoś prezesa czy innego notabla, nie licują z etyką myśliwską, która rycerskość i szlachetność wobec słabszych czy starszych wymienia jako jedną z ważniejszych zasad. Potępianie takich postaw winno być poczytywane jako coś co sprzyja poprawie wizerunku łowiectwa w społeczeństwie i jako czynnik działający profilaktycznie. Potępianie zaś tych co normalności się domagają oraz przechodzenie obok poniewieranych członków bez wsparcia ich choćby w głosowaniu nad skreśleniem należy nazwać ZNIECZULICĄ! Tak! Jest to znieczulica, która wygląda niegroźnie, a nawet zabawnie do chwili, kiedy sami nie staniemy w sytuacji poniewieranego pozbawianego praw członkowskich, a w Białej Podlaskiej nawet praw obywatelskich.

Myślenie zmienia się, gdy sprawa dotyka bezpośrednio nas samych, ale wówczas na wyciągniecie właściwych wniosków czasu już nie ma.

Tych to właśnie spóźnionych wniosków, z całego serca Szanownym Czytelnikom .....
Nie życzę!!!




01-09-2006 19:42 bfgj Gdzie jest Spring?
Czy ktoś widział Springa?
Bardzo blisko jest nieunikniony koniec tego stanu rzeczy.
Ci wszyscy którzy na tym forum bronią tego modelu, szybko się przefarbują.
Wtedy będziemy wyciągać ich za uszy.
Polskie łowiectwo to trwonienie i brak szacunku do wielkiego dobra narodowego jakim są zwierzęta.
31-08-2006 17:17 witing ZNIECZULENIE, zniesienie czucia bólu w organizmie ludzkim lub zwierzęcym, samoistne (utrata czucia bólu wskutek urazu lub schorzeń układu nerwowego) lub sztuczne (zamierzone postępowanie lekarskie)
A co to jest znieczulica? Może to samo co nienormalnica lub głupawica albo hamowica czy ślepowica, a może to samo co k..wica, czy może wszystko naraz.
Domyślam się, że ten nieszczęsny, niezdefiniowany termin pochodzi od powyższej definicji, tylko nie wiem czy ma oznaczać zniesienie czucia jakiegoś rodzaju bólu, czy też jest oznaką braku odczuwania, coś w rodzaju infantylizmu.
Autorze!!! dużo się opisałeś i z między czcionek przebija szlachetność Twej duszy, ale ja nie wiem po co ten wysiłek. Lepiej daj konkretne propozycje rozwiązań. Ot na przykład takich.
Na dzień 21 marca 2007 roku zlikwidować PZŁ. Podzielić kraj na obwody 5 – 6 tysięcy hektarów i 28 marca 2007 roku w starostwach ogłosić przetargi na dzierżawę obwodów umożliwiając nowo powstałym kołom minimum 10 członkowym nabycie obwodu.
Dobiorą się wówczas do siebie ludzie o podobnej ludzkości i będzie fajnie. Mendy zrobią se koło „Mendoza”, rzeźnicy „ Ubojnie”, utworzą się również „Kościoły”, „Knajpy”, „Burdele” i wiele innych ciekawych kół, a ta część co nie pasuje nigdzie pozostanie niestowarzyszona.
Jasne zrozumiałe przepisy i nie potrzeba radosnej twórczości i ważniaków z PZŁ i ciągłego udowadniania że ta rozbudowana nadbudowa jest nam potrzebna do życia jak powietrze, no i wreszcie nie miałby kto tworzyć psychozy strachu przed tymi co to tylko czekają na właściwą chwilę żeby nam te lasy i pola zabrać i gdyby nie ZG i NRŁ i wielu medalowych działaczy PZŁ, to już dawno stałoby się ho, ho, ho.
Ta ryba niestety psuje się i od łba i od ogona. Powyższa mrzonka to lekarstwo w postaci amputacji chorych części, spełnienia jej Wam i sobie życzę.
P i DB.
31-08-2006 09:59 Endriu81 Kulwapie piszesz ładnie i o zacnych ideałach, piętnujesz zło i sobiepaństwo. Jednak są rzeczy, o których nigdy się nie dowiesz, sprawy, które pozostaną tylko w pewnym gronie osób zainteresowanych danym wydarzeniem nie chcących prać brudów publicznie. Tak właśnie jest w przypadku spraw toczących się w okręgu Biała Podlaska, nie wiesz całej prawdy a piszesz o niej z lubością. Dochodzę do wniosku, że wolisz iść na ilość a nie jakość. Twoja wola. DB
29-08-2006 23:36 Kazimierz Szumski ...A to Polska właśnie, w szcególności "Polska powiatowa" z bezrobociem i lękami, z zakodowanym podziwem dla IKON, których lepiej nie ruszać bo stracić można wiele a za nic nie kosztującą klakę coś tam zyskać. Absolutnie nie jest to patalogia dotykająca tylko Waszego środowiska, tak jest i w starostwach i gminach iiiiiiii. Kiedyś były przydziały, talony teraz są dopłaty, koncesje i wszechmogący APOLITYCZNY UKS.Myślę, że to dobrze jak zaczniecie od siebie (byle kanskwentnie) bo myśliwy w Polsce powiatowej zawsze był postrzegany jako elita. Myśliwy to wójt, starosta, WłADZA! Czy widzieliście błysk oka małego chłopca jak patrzy na Waszą "flintę"? Pomyślcie i o tym brzdącu, który zapytany: kim chciałbyś zostać, ma ciężki wybór między lotnikiem a myśliwym. Powodzenia.
29-08-2006 21:32 gekon KULWAPIE TO NIE ZNIECZULICA - TO POLSKA WLASNIE JAK MAWIAL POETA.CHWALA CI ZA WYCIAGANIE BRUDOW Z TEGO BAGNA CO SIE ZWIE "ZWIAZEK LOWIECKI".ROZEJRZYJ SIE DOOOKOLA WSZEDZIE PIENIADZE I INTERESY.NIC NIE ZALATWISZ Z LUDZMI JESLI NA TYM NIE ZAROBIA. W PZL TEZ STAWIJA NA ZAROBKI BO JAK SIE OKAZUJE DLA NIEKTORYCH TO DOBRY INTERES. TO SIE ZANIZY WAGE DZIKA TO POWIERZY PASZE KOLA KOLESIOWI,TO WRESZCIE ZA JAKIES PRACE NA RZECZ KOLA WPISZE SIE MU WIECEJ DNIOWEK CZY WRECZ ZAPOMNI JE WYEGZEKWOWAC A WDZIECZNOSC ROSNIE. ZA LATWIZNA KULWAPIE BEDZIE ZAWSZE WIEKSZOSC BO TYLKO NIELICZNI MAJA CHEC DO PRACY ZA TZW.SATYSFAKCJE.JEDNEMU PREZES LASKAWIE WYBACZY KLUSOLSTWO DRUGIEGO OBDARUJE KARPIAMI LUB JABLKAMI. WYDAWALO MI SIE DO TEJ PORY ZE KOLEZENSTWO WSROD MYSLIWYCH MA SZCZERY CHARAKTER-WSPOLNE POLOWANIA WYPITE NALEWKI,ZYCZLIWE DYSKUSJE.WYSTARCZY "NIEODPOWIEDNIA" KRYTYKA I ZACZYNA SIE POLOWANIE.DOTYCHCZASOWI KOLEDZY PRZEISTACZAJA SIE W INFORMATOROW KONFIDENTOW DONOSZACYCH NA SWOJEGO (DO TEJ PORY KOLEGE). TO NIE ZNIECZULICA TO CECHA NARODOWA KTORA NA SZCZESCIE DLA NASZEJ NACJI KULWAPIE PIETNUJESZ I CHWALA CI ZA TO. WYSWIETLAJAC TEMATY I SPRAWY KTORE NIGDY NIE UJRZALY BY SWIATLA DZIENNEGO DAJESZ NADZIEJE ZE W NASZEJ ORGANIZACJI DA SIE COS JESZCZE NAPRAWIC-PRZYKLADEM SA DECYZJE ZO PZL W BIALEJ PODLASKIEJ KTORE PRAWDOPODOBNIE NIE ZAPADLYBY BEZ TWOJEJ INTERWENCJI. TAK TRZYMAJ I DEPCZ IM PO PIETACH BO TO NIE IDZIE NA MARNE MIMO ZE NIEKTORZY "GEBUSIE" BY TAK CHCIELI.


DARZ BOR
29-08-2006 00:41 Wiesław Nitka Kulwapie!

Z omawianym przez Ciebie tematem i jego wątkami jest tak , że wszyscy o patologiach wiedzą, znacząca część tego nie chce ale tylko nieliczni starają się to realnie zmienić.

Pozdrawiam DBWN


Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.