DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk05-09-2006
CZY TAK NAS WIDZĄ? (cz. 2)

Wczoraj przedstawiłem spojrzenie pierwsze.

Spojrzenie drugie: PŁACZĄCE ŁĄKI.

Antoni Sacharuk należy do ludzi sukcesu. Z wiejskiego chłopaka mieszkającego w bliskiej zawalenia, choć stojącej do dziś chaty, wyrósł na biznesmena, którego spokoju w obszernym domu bronią tablice z napisem „wejście po uprzednim uzgodnieniu”! A. Sacharuka, który był gminnym agronomem rządząca wówczas partia SLD wsparła w wyborach do rady powiatu. Tam zdobył stanowisko przewodniczącego komisji porządku publicznego. Jest także komendantem OSP. Wydawało by się, że splendor i przywileje spływają więc na łowiectwo, a korzyści z takiego utytułowanego członka przekuwają się w ilość bażantów, zasiedlania zajęcy, walkę z kłusownictwem, powstawaniem remiz dających ochronę drobnej itp. A tymczasem za sprawą tegoż A. Sacharuka, łąki gdzie kiedyś czerwono było od bażantów, zamieniają się w błota. Wykonane bez wymaganych zezwoleń przez niego stawy na wiejskich gruntach stoją bez wody i jedynie tumany komarów cieszą się z takiego stanu. Inspekcja budowlana wstrzymała bowiem prace, nakazała przywrócić do stanu pierwotnego poorane rowami i zryte koparkami grunty.

- Rekultywacja tego terenu jeszcze przez długie lata nie zapewni tych pięknych widoków jakie tu były - wzdychają mieszkańcy Mokran Starych. Tego ptactwa, które naciągało tu każdej wiosny też szybko się nie zobaczy. Zwłaszcza, że w miejscach gdzie bytuje resztka czarnych bocianów, żurawi i czapli białej często słychać strzały.
- Kto i do czego tam strzela? – zadają retoryczne pytanie.
- Tam tylko Sacharuk wchodzi bo teren siatka ogrodził, tam nikt obcy nie wchodzi i nie strzela - konkluduje starsza mieszkanka Mokran.

Mieszkańcy oprowadzają mnie resztkami łąk. Tu A. Sacharuk zrobił tamę na rzece Krzna, a tu przegrodził starorzecze groblą. tworząc w ten sposób z jednej części staw, pokazują płoty które niczym zasieki na Majdanku bronią dostępu do brzegu rzeki.
- Tędy wiodła ścieżka. Ludzie nią od lat na skróty do kościoła w Malowej Górze chodzili! Teraz trzeba nakładać drogi dookoła - żali się przygodny rowerzysta z zainteresowaniem obserwujący sporych rozmiarów aparat, który co raz przykładam do oka. Pokazuje mi punkt pomiaru poziomu wody wyrażając jednocześnie wątpliwość, czy te pomiary zafałszowane przez sztuczne spiętrzenia dzikimi tamami nie spowodują, że o naciągającej powodzi nie zostaną w porę uprzedzeni.
- Panie nie zapisuj pan mego nazwiska! Jak się Antek dowie to ja tu życia miał nie będę! – prosi wsiadając na rower.

Oglądam jeszcze gnijące i porośnięte chwastami wiązki faszyny przygotowanej dla wyłożenia brzegu rzeki, który podmywany jest przez przyspieszony tamą nurt. Leży tak jak przywieziona parę lat. Nie widać jakoś staranności i troski o to środowisko. Betonowe pobudowane na dziko ujęcia wody straszą szarością i siatką. Płoty... Płoty.... Płoty.... Niezbyt komponują się z fauna i florą środowiska rzecznego.

Spotkany przygodnie mieszkaniec opowiada mi, jak dwa lata temu A. Sacharuk oskarżył go o kradzież ryb z tego stawu - wskazuje na pusty, bagienny plac otoczony groblą.
- Takiej osobistości i policja i sąd dał wiarę. Odsiedziałem kilka miesięcy - stwierdza.
Zaprasza do domu pokazuje akt oskarżenia i wyrok z uzasadnieniem, że na stawach stanowiących własność A. Sacharuka dokonał kradzieży, tyle to a tyle kilogramów ryb, a więc A. Sacharuk poniósł szkodę więc kara się należy. Za chwilę pokazuje mi kolejny dokument z innej sprawy, gdzie uprzedzony o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania A. Sacharuk jednoznacznie stwierdza, że stawów rybnych nie posiadał i nie posiada.

- Panie! To czyje tych kilka ryb było? Za co siedziałem, skoro nie było stawów i A. Sacharuk szkody nie doznał - rzuca pytania Stanisław K. zapalony wędkarz z Mokran.?
Robię jeszcze kilka zdjęć chyba ostatnich w tym terenie nie ruszonych koparką oczek, gdzie mam nadzieję za kilka tygodni zlecą się północne kaczki.
- Zawsze ich tu było sporo! - stwierdza jeden z rozmówców.
- Teraz na bagnach w błocie to ani kaczek, ani bażantów, ani zajęcy się nie zobaczy. Inspekcja nie pozwala napełniać stawów wodą więc i kaczek na które A. Sacharuk przez kilka lat gdy mógł napełniać stawy pozwalał polować tylko wybrańcom nie będzie. Szkoda tak pięknych terenów - wzdycha.
Przecież te łąki płaczą....

Chciałem zadać kilka pytań Antoniemu Sacharukowi. Ten jednak rozmowy ze mna nie chciał odebrać odrzucając ją już po pierwszym dzwonku. Widocznie moje poprzednie opisy jego dokonań na łowieckiej niwie niezbyt dobrze komponują się w jego strategii działania.

Czas na powrót. Z samochodowego radia „idzie” relacja z festiwalu kresowego w Morągu. Pięknym głosem Marek Toczewski śpiewa:
„...jakaś się skarga miota,
serca prostota,
wierzy w Polesia cud!....”


PS - Płaczące łąki zobrazowałem fotografiami w galeriach.





26-09-2006 00:20 gekon GEBUSIU CIESZE SIE ZE TAK BARDZO UPODOBALES SOBIE TEGO "GLĄBA" ALE NADUZYWASZ TO SLOWO I NIEDLUGO STANIE SIE ONO TYLKO BELKOTEM. JESTEM RAD ZE SLEDZISZ MOJE NIEDOCIAGNIECIA W ORTOGRAFII. NIEPOTRZEBNIE POCZULES SIE URAZONY BO PRZECIEZ Z LICZENIEM I OCENA LUDZI MASZ KLOPOTY - DARZ BOR
18-09-2006 07:16 Kazimierz Szumski Nkt nie zabrania Sacharukowi kopać stawów, hodować karpi i rozdawać wg. własnego widzi mi się. Należy tu odróżnić stawy od zbiorników połączonych z Krzną i naruszających cały ekosystem. Problemem jest zlikwidowanie starorzecza, przerwanie naturalnych cieków wodnych, "zagospodarowanie dróg gminnych", zalewanie sąsiadów, zniszczenie potwornych ilości drzew, zarośli i łąk, dostęp do Krzny itp.. Ogólnie mówiąc przestrzeganie elementarnych zasad prawa. Pozdr.
17-09-2006 12:32 gekon KOLEDZY TO WY NIE WIECIE ZE "PAN NA WLOSCIACH-SACHARUK" NADAL DZIALA W ASPEKCIE WÓDO I KARPIOROZDAWNICTWA.PRZECIEZ JAK MAWIANO W "KOMUNIE" - "ODCZUCIA OBYWATELA SA CZYSTO SUBIEKTYWNE A ORGANIZACJA PARTYJANA MA NIECO INNE ZDANIE". PAN SACHARUK WIE JAK ZAKRECIC SIE WOKOL WLASNYCH INTERESOW BO STAWY CALY ROK STALY PUSTE ALE PONOC PRZEZUCILI RYBE DO INNEGO ZBIORNIKA-CZYLI NA PREZENTY STARCZY I JAK WIDAC Z RELACJII KAZIA SZUMSKIEGO - URZEDNIK PODPISAL SIE POD KWITEM. W MOKRANACH MOWIA ZE SACHARUK KOPIE JUZ NOWE STAWY WIEC CHYBA NIC SOBIE NIE ROBI Z ROZGLOSU WOKOL WLASNEJ OSOBY I IWESTYCJI - MOZE BY WIEC WZIAC KOGOS POD "ZIOBRO" DARZ BOR
08-09-2006 10:57 witing Mam wrażenie, że, żeby zrobić porządek nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zrzutka na płatnego mordowcę. Ale jak już posprzątamy to kto zostanie? Przejdziesz kraj wzdłuż i wszerz i możesz człowieka nie napotkać. TAKIE TO MAMY SPOŁECZEŃSTWO.
A proboszcz co na to? Tak jak reszta, czyli działacze PZŁ, policja, prokuratura, ochrona środowiska i wiele innych instytucji nie chce nic widzieć i odwraca się dupą od rażącego, kryminogennego postępowania.
Czarni święci, zacznijcie wreszcie popasać te owieczki i bydło skutecznie, dając społeczeństwu dobry przykład chrześcijańskiej postawy.
A może by tak drukować te felietony wraz z komentarzami i rozsyłać do tych betonów, może kiedyś skruszeją.
P i DB.
08-09-2006 06:15 Kazimierz Szumski I jeszcze jedno: w tej samej wsi za wycięcie bez uprzedniego zgłoszenia jesionu walącego się na chałupę gmina nałożyła karę ponad 120 tys. zł. i bardzo dobrze prawa należy przestrzgać rygorystycznie. A ja się pytam co z setkami innych drzew, tyko na mojej działce (53 ary) zostało zatopionych i uschło 32 szt. "Śmierć jednego człowieka to straszna tragedia, śmierć milionów to statystyka" Że co? Porównanie nie na miejscu? Niech coś powie o tym dyrektor parku krajobrazowego Podlaski Przełom Bugu. I niech mi nie mówi, że nie czyta bo Łowiecki jest teraz najpopularnieszym pismem na Podlasiu a z braku powszechności dostępu do internetu krążą wydruki jak bibuła w stanie wojennym. Pozdr.
07-09-2006 21:28 Kazimierz Szumski Kulwapie Szanowny!
Psy szczekają karawana jedzie dalej. Dzisiaj byłem w lubelskim WINB ul. Karłowicza 4 żeby jako strona zapoznać się z postępowaniem WINB.WIK.4051/XII-6/05/06 w sprawie budowy zbiorników. UWAGA POINFORMOWANO MNIE, ZE DO BUDOWY OPISANYCH PRZEZ CIEBIE ZBIORNIKOW NIE POTRZEBNA JEST OPINIA WOJEWODZKIEGO INSPEKTORA OCHRONY SRODOWISKA, NIE POTRZEBNY ORERAT O WPłYWIE NA SRODOWISKO, NIE POTRZEBNE OKRESLENIE OBSZARU ODDZIALYWANIA, SZOK!!! Stalin ponoć zawracał rzeki ale przynajmniej potępili go już w `53.

Następny gościu z Białej Podl. walczy o miano nadwornego błazna prezesa. Zaopiniował "projekt" pieczątką z Godłem Polski. Panie brygadierze tam powinien być numer Pańskich uprawnień rzeczoznawcy a nie instytucja państwowa, która płaci Panu wynagrodzenie z moich podatków. Czyżbyś Pan tę fuchę (opinię) pisał w godzinach pracy i innej pieczęci nie było pod ręką? Przecież wiem, że ma pan uprawnienia, powagi chciał Pan dodać tym kwitom? Pozdr.
06-09-2006 10:28 witing PROKURATOR NIECH ŻYJE, NIECH ŻYJE, NIECH ŻYJE,
NIECH SIĘ Z ANTKIEM NAPIJE, NAPIJE,
BĘC
05-09-2006 21:41 Deer35 A co tu komentować?Przecież to takie swojskie takie nasze.Perełka w koronie naszej rzeczywistości!!!!!!!!!!!!!!!!!

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.