DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk05-03-2007
Kompromitujemy sami siebie

Zła sława łowiectwa w społeczeństwie umacniana jest nieprzejednaną postawą jaką reprezentują członkowie Polskiego Związku Łowieckiego uważający się za lepszych od innych. Często wspierani są przez członków zarządów okręgowych, którym jak w przypadkach Białej Podlaskiej czy Lublina bliżej jest do systematycznie łamiących normy statutowe i zasady prawne, czego przykłady opisywaliśmy wielokrotnie w Dzienniku.

Prezes Koła Łowieckiego nr 63 „Dąbrowa” należy do osób, którym marzy się taka demokracja, w której każdy członek będzie miał prawo do własnego zdania pod warunkiem, że zdanie to będzie takie jakiego oczekuje prezes Antoni Sacharuk. W realizacji takiego modelu demokracji A. Sacharuk sięga po metody w niczym nie kojarzące się z cywilizacją. W Dzienniku opisywaliśmy min. przeforsowaną na walnym zgromadzeniu członków uchwałę zabraniającą członkom koła występowania przed sądem powszechnym w roli świadków. Uchwała taka zapewne ułatwiłaby szykanowanie nie podporządkowujących się takiemu modelowi demokracji członków, a już bezwzględnie utrudniłaby możliwość obrony swoich praw przed oszczerstwami rzucanymi przez prawą ręką prezesa ds. tępienia przeciwników – jak go w tym środowisku nazywają - Stanisława M., którego działania dotknęły niejednego członka Koła Łowieckiego nr 63 „Dąbrowa”. Nazwiska w/w nie możemy ujawnić, co wynika, z litery prawa zakazujacego ujawniania pełnych danych osobowych bez zgody sadu, o którym niżej.

W kole Antoniego Sacharuka nie bierze się pod uwagę posiadanych predyspozycji do pełnienia funkcji, a zasada, że ten co „na świeczniku”, powinien być czysty jak przysłowiowa żona Cezara, nie są tu brane pod uwagę. Funkcje w komisji rewizyjnej powierzono myśliwemu, który połasił się na niewielką kwotę pieniędzy zebranych od kolegów na opłacenie strzelnicy, uważając najprawdopodobniej, że zablokuje konkurencję, aby przypadkiem innym nie udało się okraść koła. Innym członkiem tejże komisji jest wspomniany wyżej specjalista ds. tępienia opozycji Stanisław M. Na wydarzenia w Kole Łowieckim nr 63 „Dąbrowa” ze stoickim spokojem przygląda się prezes Okręgowej Rady Łowieckiej, a jednocześnie „szef” kapituły odznaczeń łowieckich NRŁ Aleksander Witt Kompa oraz łowczy okręgowy Roman Laszuk. Okręgowa Rada Łowiecka, w skład której wchodzi, a jakże, także prezes Antoni Sacharuk, a nawet negatywne postawy nagradza. Łowiec Polski doniósł bowiem o nadanym „zasłużonym” członkom PZL medali łowieckich. W środowisku myśliwych panuje ironiczne przekonanie, że Henryk Machaj, Wiesław Smaga i Wojciech Kononow wyróżnieni zostali za szczególną lojalność dla prezesa, a uznanie jednego z nich przez sąd karny winnym przestępstwa łowieckiego, należy chyba odebrać jako zasługę dodatkową.

Coraz częściej myśliwi rozczarowani faktem braku należytego wsparcia ze strony organów PZŁ sięgają po możliwość dochodzenia swoich racji przed sądem powszechnym. Tak było w sprawie Tomasza Rappe z KŁ „Dąbrowa”. Podobnie stało sie i tym razem. Trzech myśliwych, dotkniętych działaniami "prawej ręki ds. walki z opozycją" Stanisława M. wniosło pozew przeciwko niemu. Stanisław M. wiernie wspierający prezesa Antoniego Sacharuka w jego próbach bezwzględnego podporządkowywania sobie członków koła, pozwolił sobie serwować na prawo i lewo fałszywe oskarżenia przeciwko tym członkom KŁ "Dąbrowa", którzy narazili sie prezesowi. Na zebraniu członków KŁ "Dąbrowa" w sposób bezpośredni obrzucił błotem właśnie tych kolegów. Zarzucił im kradzież, fałszowanie dokumentacji i wszystko, co tylko dało sie wymyśleć, aby "dokopać" niepokornym kolegom, przygotowujac w ten sposób grunt, pozwalajacy w nastepnym kroku usunąć ich z koła. Nadmierna służalczość Stanisława M. zaprowadziła go na ławę oskarżonych w sądzie powszechnym.

Trzech kolegów z koła planowanych do usunięcia za złamanie zakazu zabraniającego zeznawania jako świadkowie przed sądem powszechnym na zebraniu Koła Łowieckiego „Dąbrowa” usłyszało z ust kolegi z koła Stanisława M. zarzuty, które w sposób niedwuznaczny stawiały ich w szeregu ze złodziejami, fałszerzami – słowem przestępcami pospolitymi! Zbigniew Wrzaszcz, Antoni Rudzki i Zbigniew Olkowski, urażeni tymi oszczerstwami nie bacząc na wysokie ustosunkowanie Stanisława M. w strukturach społecznych i sądowych postanowili bronić swego dobrego imienia przed sądem. Wystąpili ze stosownym aktem oskarżenia, jako że oszczerstwa rzucone publicznie na zebraniu koła poniżały ich w oczach kolegów, stawiały w wyjątkowo złym świetle jako myśliwych co groziło utratą możliwości uprawiania pasji jaką jest łowiectwo.

Opisane okoliczności w ocenie sądu I instancji, który dnia 25 stycznia br., w pełni wyczerpują znamiona czynu zabronionego opisanego w art. 212 §1 kodeksu karnego. Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej II Wydział Karny na siedemnastu posiedzeniach drobiazgowo badał sprawę. Na podstawie zeznań oraz dokumentów sąd ustalił, że Stanisław M. bezpodstawnie pomawia kolegów z koła o takie postępowanie, które poniżyć mogło Zbigniewa Wrzaszcza, Antoniego Rudzkiego i Zbigniewa Olkowskiego w opinii publicznej oraz mogło narazić na utratę zaufania.

Sąd wymierzył oskarżonemu Stanisławowi M. karę jednego roku pozbawienia wolności. Wykonanie kary sąd zawiesił na okres lat trzech. Sąd orzekł także grzywnę w wysokości 40 stawek dziennych określając stawkę dzienną na kwotę 20 złotych. Sąd zasądził także po 1308 złotych dla każdego z trzech obrażonych kolegów tytułem zwrotu kosztów procesu oraz 260 złotych tytułem opłaty. Po uprawomocnieniu się wyroku Stanisław M. będzie musiał ze swej kieszeni biegłego sądowego wysupłać kwotę bliską cenie dobrego sztucera z optyką. Na ile za sprawą myśliwego „biegłego” w tworzeniu konfliktów w oczach opinii publicznej stracił wizerunek związku do przynależności, którego jesteśmy zmuszeni chęcią uprawiania ukochanej pasji- oszacować się nie da.




07-03-2007 23:44 selekcjonerXXL Mam pytanie! Czy jeżeli ofiary nieprawnych decyzji członków władz PZŁ krytykują te władze i bronią się, to atakują czy bronią PZŁ?
Czy, idąc dalej, w sądzie karnym w Białej Podlasce, w Sądzie Okręgowym i Apelacyjnym w Lublinie panowie S. i M. popierani przez łowczego okręgowego i 3 innych działaczy okręgu przegrywają kolejne procesy to sądy w Polsce też atakują PZŁ?
Czy bezradna ORŁ w Białej P., która przez 2 lata nie zrobiła nic, aby przerwać kolejne nieprawne czyny ze strony jednego jej członka, który przyniósł jej hańbiący rozgłos i liczy na cud, że Antoś się odmieni, działa na korzyść czy na szkodę PZŁ?
Gdy każdy dla siebie ustali co to jest i do czego ma służyć PZŁ z łatwością na pytania odpowie. Przykro mi "działacze" z Białej P.
06-03-2007 20:53 Kazimierz Szumski Nie chce mi się na ten temat pisać. S. to jest szuja. Wielokrotnie pisałem, że z jego broni dostała w zadek córka i kobyła ŚP Franka Draguna , że walił do wierzb nawalony jak stodoła 60m od domu Pani Kazimiery W. Niech mnie wreszcie poda do sądu.

Nie przejmujcie się myśliwi zawsze znajdzie się zasraniec. Pozdr.
06-03-2007 16:00 selekcjonerXXL No to już wiemy, dlaczego dokumentacja obrad kapituły odznaczeń jest tajna.
06-03-2007 15:21 gekon Dziennikarze "Łowieckiego" pisali o tajemicy czynionej z argumentacji do nadawanych odznaczeń łowieckich. Oczywiście zostało to bez echa. W świetle artykułów aż prosi się o mały komentarz. Za zasługi dla Prezessimusa "namaszczeni" przez Sacharuka dostali medale łowieckie. Zasługi były rozmaite, niektóre bardzo podłe, ale liczy się cel a nie metody. Antoni Sacharuk w tydzień po objeciu funkcji Prezesa Koła zażądał i dostał od Aleksandra Kompy srebrny medal za zasługi dla łowiectwa. Kompa przywiózł Antoniemu to, czego odmawiał przez kilka lat odrzucając wnioski poprzedniego Zarządu Koła ze względu na brak przekonywującego uzasadnienia. Zdominowany przez Sacharuka - po wejściu tego ostatniego do Okręgowej Rady Łowieckiej i zagrożony na funkcji Przewodniczacego, natychmiast wręczył Antoniemu odznaczenie - czyżby nagle zasłużył? Zupełnie inną motywację do uwielbiania Sacharuka ma Roman Laszuk. Zdaje sobie sprawę z tego że "dzięki" Antoniemu posiada lukratywną posadę Łowczego Oręgowego i zupełnie przyzwoitą pensję. Trzeba chwalić za to swego "PANA" bo "łaska Pańska na pstrym koniu jedzie" takie to igrzyska mają malutcy w Bialskim Okręgu PZŁ. A góra? Góra milczy zgodnie z obowiązującą niepisaną w PZŁ zasadą - "niech się sami wykrwawią, my się nie mieszajmy"
pozdrowienia
Darz Bór...
06-03-2007 15:10 selekt111 Dla opisanych w artykule negatywnych bohaterów ich czas to już czas przeszły, chociaż wymyślnymi metodami znajdują elektorat, to historii nie zawrówcą. Demokracja, która ma też swoje słabe strony jest ich wrogiem, w demokracji czują się nieswojo, i z takim zakorzenionym już na stałe w społeczeństwie wrogiem sobie nie poradzą. Może to potrwać, ale wynik jest przesądzony.
A wszystkim, żegnając się życzę, aby, gdy spotka ich niesprawiedliwość odważnie i skutecznie bronili swoich praw. DB
06-03-2007 15:08 gekon "Łowiecki" opisuje tylko wierzchołek góry lodowej w zachowaniu Prezessimus. Nie pominie on żadnej okazji do podniesienia (tylko on tak uważa), swego prestiżu w "towarzystwie". Po polowaniu 30.12.2006r. zaprosił na zorganizowaną biesiadę kolesi radnych ze Starostwa w Białej Podlaskiej. Krawaciarze skorzystali z okazji do darmowego poczęstunku. Byli radni, wójtowie a w miejsce opisanego wcześniej Starosty Łozowskiego, który przezornie woli nie pokazywać sie z Antosiem, przyjechał zastępca Bajkowski - też lubi zjeść i wypić. Panowie raźno zaczeli wznosić toasty na cześć Anteczka - takiego przecież zacnego radnego - ale zniechęcili się brakiem aprobaty ze strony myśliwych czyli gospodarzy. Antoni wczesniej dokonał uroczystej prezentacji wszystkich zaproszonych, między innymi, Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Starostwa. Nie omieszkał też przestraszyć członków Koła informacją, że kolejny prezentowany człowiek to Komendant Straży Granicznej, i to od niego (czyli od znajomości Prezessimusa), zależy "czy bedzie wam wolno polawać czy nie". Zaprezentowany Komendant przyjechał w towarzystwie załogi służbowym Landroverem. Samochodzik posłusznie czekał od 16-20.00 aż pasażerowie zatankują. Tak to pod czujnym okiem Sacharuka Straż Graniczna pilnowała bezpieczeństwa i porządku publicznego. Apetyt rośnie w miare jedzenia, zapedy dyktatora Prezessimusa też. Kto następny do afiszowania się w jego zacnym towarzystwie? Wystąp!!!
Darz Bór...
06-03-2007 13:46 Lufa Niestety taki obraz "nędzy i rozpaczy" prezentują w większości działacze Zarządów Okręgowych - umaczani w różne matactwa z udziałem kolesi z "kółek łowieckich" - "prominęckich". Bo tam w teczkach przywozi się klakierów i tak ustawia zarządziki żeby nikt im nie przeszkadzał. A do prawdziwej pracy na rzecz łowiectwa - to jest reszta, cicho siedzących bo zastraszonych członków. Część z nich dostała sie do kół z czystego przypadku, bo ktoś tam namówił albo trzeba był zostać myśliwym - bo przecież "ranga myśliwego", itd.
O myślistwie wiedzą tyle że się ma flintę i pokaże się na ścianie rogacza czy byka - który ze strachu zabił się o ambonę albo go tir potrącił przy drodze. O zagospodarowywaniu łowiska czy o biologii zwierzyny, na którą się poluje - wiedzą tyle co kot napłakał. Ale mają poparcie kol. łowczego czy prezesika - którym to za odstrzał bedą włazić tam gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę.
Zielonogórski okręg - w niczym nie odbiega od podlaskiego.
Darz Bór
06-03-2007 12:12 selekt111 Ad. Lufa, nie wiem czy to co napisałeś o komunistycznym betonie, to szersze zjawisko czy tylko lokalne, ale tak tutaj jest. Przecież S. to A. Sacharuk, były działacz PZPR, póżniej SLD, radny gminny i powiatowy, przechwalający się ciągle znajomościami i układami z prominentami dawnej PZPR. M. to S. Marczuk-były wojewoda bialski, za komuny, z powodu opinii mściwego, postrach lokalnego środowiska. Przewodniczący KR Dąbrowy to uznany przez sąd winnym fałszowania, aby ukryć fakt, że połakomił się na 150 zł społecznych pieniędzy B. Żądło-były starosta, członkiem tej KR jest Marczuk skazany na rok więzienia za pomówienie, a wcześniej przez skazany przez GSŁ, kolejny członek KR i człowiek Sacharuka to były oficer MO, zdecydowany stronnik metod Sacharuka, sam wyszkolony w słusznie minionych czasach w socjotechnice.
Całe koło powstało przy PUBP dla funkcjonariuszy UB. Po 89 roku przyszedł okres niepewności. Przez kilkanaście lat byli w uśpieniu, a ostatnio uznali, że taraz właśnie jest ich szansa na odwrócenie historii, na razie w PZŁ. I zaczęli rządy silnej ręki według starych sprawdzonych i wyuczonych wzorców z 50-tych lat, kiedy rozpoczynali swoje kariery. Ambicje mieli większe niż opanowanie koła, Sacharuk walczył, przy wsparciu zgranej grupki byłych funkcjonariuszy PZPR i MO czy LWP o funkcję prezesa ORŁ, ale nie wszystko się udaje, chociaż przegrał to jednak podporządkował sobie większość rady. Takie zgrane towarzystwo, które ma wspólne korzenie opanowało okręg, wyrzucili poprzedniego łowczego okręgowego, bo był zbyt niezależny w poglądach i z nadania Sacharuka wybrali łowczego okręgowego, który ma opinię miernego, biernego, ale wiernego, lecz tylko wobec Sacharuka. Część członków rady i zarządu okręgu nawet nie zdaje sobie sprawy, jak są manipulowani.
Jak może być niezależna KR w kole w takim składzie, jak może być niezależny łowczy okręgowy z takiego nadania? Dlatego właśnie Sacharuk broni i nagradza medalami w kole myśliwych - przestępców łowieckich, którym udowodniono winę przed sądem, że będą mu posłuszni i lojalni. I dlatego wykluczył z koła Rappego, bo ten miał opinię uczciwego i wypróbowanymi metodami czyli karmieniem karpiami albo strachem złamać się nie dawał.
Myśliwi otworzą oczy i PZŁ na pewno przestanie być ostatnim bastionem komunizmu w Polsce, tylko dlaczego tak póżno. Ja widzę, że z koła, które łączyły wspólne pasje i przyjażnie pozostało niewiele, lęk, podejrzliwość, wzajemna nieufność to klimat Dąbrowy, do którego chociaż miałem taki zamiar nie chcę już należeć.
06-03-2007 09:38 Lufa To nie zwyki członkowie - tylko ZARZĄDCY (od kół przez zarządy okręgowe po zarząd główny )- psują opinię 100-tysięcznej rzeszy myśliwych. Nie ma się czym oszukiwać - interes w całym tym bajzlu mają właśnie ci - "MATACZE". Metod jest wiele, od chowania głowy w piasek jak ktoś zaczyna awanturę o łamanie prawa, przez "pseudo zarządców w kołach" po wyrzucanie z grona myśliwych. To są metody po "komunistycznym betonie - nieudaczników", którzy dorwali sie do "stołków i foteli" za nasze pieniądze.
Odczułem to na własnej skórze, a teraz dobierają się do mojego kolegi, który kontynuuje po mnie dalszą walkę z pseudo zarządcami koła i jednocześnie członkami Zarzadu Okregowego. Tych ostatnich wspiera oczywiście czołowy działacz zasiadający w Zarządzie Głównym PZŁ. W całym tym "bagnie" - zapomina się o "szarych eminencjach" w kołach łowieckich jakimi są "pseudo strażnicy łowieccy" i przygarnięci z innych kół "kolesie" wyrzucani za kłusownictwo - o czym się głośno nie mówi. Ponieważ są to - różne powiązania rodzinne i sfera interesów z poza łowiectwa. Jak potrzeba poklasku dla pseudo zarządców - to właśnie ci w/w klakierzy są głównymi pomagierami matactw - zarządców. Taka jest rzeczywistość we wszystkich kołach. Tak jak zatytuowałem jeden ze swoich artykułów - TO JUŻ GANGRENA W PZŁ.
Wiem że nikt z uczciwych myśliwych się na mój - post nie obrazi - bo wiedzą o czym piszę. A "MATACZE" - no cuż - po mału idzie po was sprawiedliwość.

Darz Bór.
05-03-2007 23:40 cienias Wspomniałem wcześniej o spóżnionej, z pewnością, lecz doniosłej i odważnej, z punktu widzenia realiów i niezdrowych układów personalnych w okręgu bialskim, bo poddającej w wątpliwość przywódczą rolę Sacharuka w ORŁ, co wielu obserwatorom z zewnątrz, i co gorsze, niektórym urzędnikom, sie wydawało, decyzji ZO o uchyleniu bezprawnych uchwał K.Ł. "Dąbrowa", zainicjowanych, autoryzowanych i bronionych przez prezesa S. Decyzji przywracającej nadzieję na powrót w okręgu do uczciwych metod zarządzania.
Nie sposób nie docenić wpływu na powstrzymanie zapałów prezesa w kwestii planów wyklucznia członków koła i sterowanie okręgiem z tylnego siedzenia członka /tylko/ORŁ,jakie jest udziałem dziennika "łowiecki" i przytłaczającej większości wypowiadających się jego czytelników. Kontrola ze strony mediów, przy wszystkich jej niedostatkach, to bezsprzecznie, wielkie zdobycze demokracji, które jest nie "w smak" różnej maści kombinatorom, socjotechnikom i demagogom, a także rozsmakowanych w autorytaryżmie, wielkich i takich, jak prezes, mini-przywódców zbiorowości.
Sądy powszechne, w sytuacji, zdarzającej się bezradności i koniunkturalizmu wśród różnych, zajętych głównie sobą, struktur PZŁ okazują sie też "biczem bożym" na próbujących łamać związkowe prawo i obyczaje, nielicznych, co prawda, w Związku, ale psujących go, funkcyjnych działaczy.
To wszystko działa na niekorzyśc panów S. i M., czyli działa na korzyść Związku i demokratycznych relacji wśród myśliwych.
Ale zaszło jeszcze jedno warte odnotowania wydarzenie, prorokujące dla koła "Dąbrowa" jak najlepiej. Otóż, w moim kole, podobno, na kilka dni przed ogłoszeniem wyroku w sprawie o pomawianie swoich kolegów myśliwych przez Stanisława M. miało miejsce takie oto zdarzenie; na posiedzenie zarządu koła przybył, prezes S. w towarzystwie członka KR, oskarżonego Stanisława M. i próbowali razem przeforsować uchwałę zarządu o napisaniu do sądu pisma, z którego miało wynikać, że Stanisław M. w procesie tym reprezentuje koło. Po co, myślę, że wszyscy się domyślają.
Członkowie zarządu stanowczo odmówili narażając się na gniew obu, lecz wybrali tym razem uczciwe, chociaż, kłopotliwe z towarzyskiego punktu widzenia wyjście, za co wyrażam im głębokie uznanie.
Głęboko protestuję i nie zgadzam sie z metodami, jakie prezes S. stosuje w moim kole i okręgu, lecz nie mam najmniejszego zamiaru dokładać ręki, aby pozbawiać go władzy, szanuję wybór, chociaż nie sznuję metod, jakimi sie posługiwał, aby zdobyć władzę, mam wielką nadzieję, że wystarczy tylko doprowadzić do sytuacji, że będzie musiał działać w zgodzie z prawem i nie pozostanie mu w rękach żaden atut. Przykłady na to, że proces taki trwa przedstawiłem wyżej.
Darz Bór!
05-03-2007 17:21 cienias Nie zagłębiając się w smrodliwe szczegóły, jako jeden z szykanowanych i przeznaczonych do eliminacji przez prezesa S. przy wsparciu w postaci "udawania strusia" przez wielu "kolegów" z okręgu, oświadczam, że Kulwap, inspirowany, jak sądzę, przez nie do końca znających szczegóły niszczącej działalności tegoż prezesa, opisał zdarzenia w kole w sposób o wiele łagodniejszy niz to miało miejsce.
"Chowanie głowy w piasek" przez działaczy okręgu pozwalało prezesowi na kolejne akty bezprawia, jednak mam pewność, że członkowie ZO, gdy z "łowieckiego" dowiedzieli się o słynnych uchwałach szykanujących myśliwych z koła za zeznawanie przed sądem nie po myśli prezesa, uchylając te uchwały i przywołując w ten sposób prezesa S. do porządku, powstrzymali dalszą kompromitacje koła i okręgu i ograniczyli, chociaż częściowo jego zapędy dyktatorskie.
Stanisławowi M., proponowaliśmy wielokrotnie ugodę, czyli odstąpienie od oskarżenia za przeprosiny, jednak, pewny siebie i swoich możliwości, odmawiał, odmówił, po naradzie z prezesam S., ugody w ostatnim dniu procesu, dlatego też niech prezes S., czuje się odpowiedzialny za swojego człowieka, którego zachęcał do pomawiania.


Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.