DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: jani31-05-2006
Obejrzyj Ostoję!

Mówić nie jest łatwo, a pisać jeszcze trudniej.
I nie ma tak, że ktoś weźmie długopis do ręki i napisze. Wziął i napisał.
Czytają to ludzie, niektórzy nawet wierzą, że tak musi być! No bo przecież napisane!
Jeszcze gorzej, gdy do dużej rzeszy odbiorców dociera obraz. I gdy on jest skrzywiony.

Z badań opinii publicznej (na czyje zlecenie?) dowiadujemy się, że telewizyjny program "Ostoja" oglądało w każdym z zimowych miesięcy 2 mln widzów. Ilu z nich wiedziało, co ogląda, pozostanie tajemnicą. Niedzielny poranek nie sprzyja natężeniu uwagi i rozumieniu. Jeśli nie pomaga w tym rzecz i słowo, treść rozmywa się lub zostaje przyjęta, jak w przypadku "Ostoi", jako sielski obrazek. Ot, coś jak jesienny Chełmoński.
Brak nam w szeroko dostępnej telewizji programu łowieckiego, bo "Ostoja" nim nie jest.

Prześledźmy kwietniowe wydanie przyrodniczo-kulinarnego magazynu TVP 2. Dominującym motywem przewijającym się w ciągu kilkunastu minut programu są krajobrazy: ładnie ujęte łąki, wodne rozlewiska i wiosenne przeloty ptactwa. Przepiękna fotografia gniazdującej gęgawy, jako chyba jedyny ściśle myśliwski obrazek, musi zadowolić oczekiwania widza. Prócz gęsi, pewnie zdrowej, tematy były jeszcze cztery.

Ponieważ zbliżały się święta (program był nadany 9.04.2006r.), obligatoryjnie wystąpiły pisanki, trzeba przyznać, z motywami myśliwskimi. Niech będzie, folklor komponuje się jakoś z agroturystyką, można tu podczepić polowanie.

Drugi temat to ładnie opowiedziana historia reintrodukcji bobra poparta liczbami, informacja o znanej fermie bobrzej w Popielnie i nieprawdziwe wytłumaczenie, dlaczego myśliwi nie chcą na nie polować.
Warunkiem bowiem polowania jest wprowadzenie bobra na listę zwierząt łownych, a to wiąże się z przejęciem od Państwa odpowiedzialności za szkody. Dziś za szkody odpowiada Skarb Państwa – instytucja, która chętniej weźmie, niż da. Więc odszkodowań nie ma. Koła łowieckie płaciłyby je w milionach. I nic tu nie ma do rzeczy infantylna przyjaźń do tych zwierzątek. Nie wolno imputować myśliwym skłonności samobójczych. I bez bobrów wiele kół ma widmo bankructwa przed oczami!

Trzeci, efektowny wątek to myślistwo z ogary. Znów w sielskich krajobrazach widoczki jak z czasów Królestwa Polskiego, gdy w magnackich latyfundiach roznosiło się psów granie. Wiem, bo polowałem z Myśliwym, którego Rodzina przez czterysta lat miała łowy od Litwy po Kurlandię. Czy to ma przekonać tych kilka milionów widzów, że dzisiejszy Kowalski – myśliwy ugania konno ze złają gończych po polach za zającami? I depcze żyto?

Na koniec stały odcinek "Ostoi" – Kuchnia myśliwska.
Patriarchalny Pan Doktor obiecuje zaskoczyć widza "w miły i sympatyczny sposób krotochwilą pasztetową". Do końca czekamy na pointę, po drodze niesmacząc się zachętą do udziału dzieci w obsłudze katowskiego noża pomocnika Mistrza. Opowieść jest długa, niezręczna, wszystko: tłuszcz, mięso i przyprawy jest "nasze", sos sympatyczny a mus pasztetowy miły. Krotochwila to kanapka a'la tort orzechowy! Bardzo śmieszne.

Całość programu przypomina kalendarz familijny z XIX wieku, wprowadza w błąd niezorientowanych i udaje, że łowiectwo jest zupełnie czymś innym, niż jest! Wydaje się, że audycja przeznaczona jest dla „sympatycznych”, podtatusiałych ekologów, miast zagrzmieć jak tuby i bębny strażackiej orkiestry w marszu przez rynek miasteczka.
Niech się zadziwią i otworzą gęby adwersarze!

O języku i innych dziwach Ostoi napiszę następny list.

A do wszystkich Kolegów myśliwych rozmiłowanych w łowach i języku łowieckim wołam z łąk nad Bzurą w środku Polski:
Nie tulić głowy w ramiona!




04-06-2006 07:30KulwapRzeczniku! Równie dobrze możesz krytykować czynności wykonywane przez lekarzy przy transplantacji serca lub konstrukcję układów elektronicznych w F-16. Zarówno ta jak i krytyka "Ostoi" będzie tak samo merytoryczna. Ale krytykować możesz. Podobnie jak w kilku treściach poniżej widać, iż stało się modnym z korzystania prawa do krytyki. Szkoda tylko, że opartej na swoim bardzo ukierunkowanym swoją pasją pojęciu o tym, co się krytykuje nie biorąc pod uwagę, ze akurat ten program nie jest wyłącznie dla krytykujacego.
Ps. Gdyby redaktorom "Ostoi" przyszło kiedykolwiek do łba spełniać postulaty krytykantów z forum i pokazywac pełne pokoty, lufy pełne ognia i padającą gęsto zwierzynę a nie to co robią aktualnie- dostaną takie "bańki", że kamerę będą mijać na odległość strzału bezwględnego z armaty.

A dla myśliwych jest wiele filmów sprzedawanych także coraz częściej w marketach gdzie o broni, amunicji, zabijaniu, patroszeniu, nęceniu można dowiedzieć się wszystkiego. No! Prawie wszystkiego. I zapewniam Cię, że staro-prymitywne metody trąb i bębnów strażackich mogły zmieniać cokolwiek w minionej epoce. I na "otwieranie gęby adwersarzom" metody te nie pomogą. Aktualnie trzeba subtelnych metod a te właśnie mimo braku decybeli słyszalne są i przyswajalne bardziej niż pełne patosu propozycje zawarte w liście. I autorzy "Ostoi" zdają się to wiedzieć..... A beton i tak niczego nie pojmie.....
03-06-2006 16:10Rzecznik PrasowyHmm, Kulwapie- nie odniosę się do Twojego postu, bo tak samo jak ja mam prawo krytykowac Ostoję, tak Ty masz prawo jej bronic, a krytykowac mnie.
pozdrawiam
filip
03-06-2006 10:08KulwapProgram 'OSTOJA" jest dobry!
Najlepiej świadczy o tym fakt wzbudzania emocji u "znawców" czyli myśliwych. Krytykują.... i słusznie! Bo gdyby podobał się garstce zaledwie 100 tysięcznej myśliwych, to bez watpienia nie zdołał by zebrać aż dwu milionowej widowni składającej się z conajmniej 19 części niemyśliwych i 1-nej myśliwych!
Postrzeganie łowiectwa jest inne przez "znawców" tematu oczekujących świstu kul, imponujących rozkładów na pokocie, pokazów broni, zgadnień balistycznych i przepisów na szybki sukces łowiecki. Zapewne krytykantom podabło by się demonstrowanie metod i "kruczków" na szybkie zwabienie byka, dzika czy lisa. I zapewne zgadnienia te wzbudziłyby odrazę dla łowiectwa u tych dwu milionów telewidzów chętnie oglądających także sympatyczno-rubaszne przepisy kulinarne zwłaszcza, że często dają się one zastosować także i bez udziału dziczyzny z bardzo dobrym skutkiem. Proszę spróbować podać swoim gościom, nawet myśliwym tort pasztetowy i zarejestrować ich wrażenia. Z doświadczenia wiem, że będzie ono jedno z ciekawszych i zapiętanych na dłużej niż kiełbasa zwyczajna czy grochówka na świńskim boczku serwowana nagminnie na polowaniach zbiorowych i myśliwskich spotkaniach.


A krytykanckie aspiracje zwłaszcza nieopierzonych rzeczników mediów skuteczniej realizować można na wyjątkowo złym i na szczęście emitowanym na kanałach bardzo żadko oglądanych -programie "Knieja". Program "Ostoja" realizuje to, co zamierza w swych planach w przeciwieństwie do "Knieji", która oscylując wokół tych samych scen i osób. Ciągle biegają te same sarny, dziki z zagrody gonione są przez te same psy własność członka "redakcji". A tematyka jest taka pod jaką da się podpiąć znajomych lub prywatne interesy jak np. śledztwo ogłaszane na forum z popularyzacją postaci najlepszego we własnej ocenie łowczego z najbardziej skandalizującego koła w Polsce.




Nie zbyt czytelny jest też apel autora niniejszego listu. Nie bardzo wiadomo kogo i na jaką okoliczność nawołuje On z tych bagien....
03-06-2006 01:47Spring Swietnie napisany komentarz, gratuluje umiejetnosci oceny i piora.
01-06-2006 23:46Wiesław NitkaNie wszystko jest takie złe w Ostoi. Mnie np. bardzo podoba się czołówka programu. Zakończenie też jest niezłe. Dobrze, że telewidzowie Ostoję ogladają ( dwa miliony??? ) No jest to co bądź nasz "firmowy" program i trudno przy tak skromnym budżecie wyprodukować taki by wszyscy od razu zrozumieli o co w tym wszystkim chodzi ,by mogli poznać realia funkcjonowania Zrzeszenia i zasady nim kierowania. Ja jednak wierzę w mądrość ogladajacych a przede wszystkim w to, że nawet słowa niedopowiedziane staną się dla nich jasne i będą mogli stworzyć sobie obraz Związku jakim on w rzeczywistości jest. Pozdrawiam DBWN :-)))
01-06-2006 11:38Rzecznik PrasowyCóz, jako człowiek jeszcze rządny wiedzy myśliwskiej i ciekawy tegoż tematu, postanowilem oglądać tenże "program".
Zapału starczyło bodaj na 2 odcinki....
Później był niesmak, a po niedługim czasie wykreślilem "Ostoję" z życiorysu.
Jest to jeden z najbardziej nudnych i wykonywanych bez pomysłu, lub "na odwal sie" program jaki w życiu widziałem.
Czemu miały służyć emerytki, pokazujące fotografie rodzinne, sztućce, jakieś jajca malowane- tego nie wiem....
Z programu łowieckiego stawał się tenże program jakoby reklamą......lombardu, albo antykariatu jakowegoś.
Nie znalazło sie tam nic, co mnie żywotnie zainteresowanemu łowiectwem, i być moze przyszłemu myśliwemu, mogłoby dac jakiś zastrzyk pedagogiczny i wzbogaciłoby mnei o jakąs potrzebną wiedze.....
Ekipa Ostoi, zamiast przejadac pieniądze na promocję łowiectwa, powinna zatrudnić się w jakimś tV sklepie, ktory sprzedaje różnosci, które oni tak widocznie lubią.
Cały czas zyję nadzieję, że program ulegnie zmianie i zaoferuje widzowi coś wiecej niż nuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuudę.
Z myśliwskim pozdrowieniem
Darz Bór
filip machura
01-06-2006 11:29ZubelPanie profesorze.
Chylę czoła przed treścią pańskiego listu czując się niejako wyzwolonym człowiekiem. Wyzwolonym, bo teraz dopiero moje - jako młodego myśliwego - umartwiania o to, iż Ostoja wydajemi się tak nudna jak pan to opisał nagle odeszły. Pamiętam, czułem się winny, kiedy nie miałem najmniejszej ochoty na oglądanie kolejnych odcinków. Dzięki panu po postu wiem już, że mój apetyt na łowiectwo znacznie wykracza poza ramy tego programu.
Jeszcze raz czołem biję i pozdrawiam.
Darz Bór.
01-06-2006 08:43GLGGratuluję pióra. Świetnie napisane, aż chce się czytać więcej (w odróżnieniu od opwieści "myśliwskich", gdzie sztampa, bełkot i wysilone poszukiwanie facecji i puent).
Miałem ja po sąsiedzku młodego myśliwego (ze 25 lat miał), co jawnie stał w opozycji do "podtatusiałych ekologów z bronią" ;-)
Nocami zwoził pod blok wielkie łby jelenie i dzicze tusze na pace swojego srebrzystego Mitsubishi L200 a rano - kiedy już przeszła wobec nich cała defilada dzieci spieszących do szkół i sales repów pomykających do swoich oklejonych Pand - odjeżdżał z truchłem. Pewnego dnia okazało się, że wyprawione trofea gromadzi w blaszanym garażu. A innego dnia bladym świtem blok nasz otoczyła brygada antyterrorki w kominiarkach i "wyłuskali" mojego młodego myśliwca spod kołdry bez jednego wystrzału, zuchy...Pół dnia ział grozą wyłamany otwór drzwiowy pod właściwym numerem a szczegóły porannej akcji przez tydzień tak napuchły, że tylko lotniskowca i eskadry śmigłowców w nich brakowało.
Myśliwiec młody okazał się być w grupie grabiącej nocami tiry. W lesie była skrytka na odzież i broń służącą do przestępstw. Oczywiście za dwa-trzy tygodnie wrócił do mieszkania, wypuszczony z aresztu przez łaskawy sąd. Dziś jednak nie ma po nim śladu. Stawiam cegłę dziurawkę przeciw sztabce złota, że nie wyjechał do Irlandii pracować na zmywaku w pubie ;-)


31-05-2006 17:50pitZGADZAM SIĘ Z POWYŻSZĄ OPINIĄ, DORZUCĘ JESZCZE SWOJE SPOSTRZEŻENIA Z WCZEŚNIEJSZEGO ODCINKA, GDZIE POKAZANO POLOWANIE ZBIOROWE ZE ZBIÓRKĄ PRZY JAKIMŚ DWORKU, A MYŚLIWI PORUSZALI SIĘ KONNYMI PODWODAMI. KOMENTARZ NARRATORA BYŁ OTÓŻ TAKI, ŻE TAK WŁĄŚNIE POLUJĄ NIELICZNI , A CAŁA RESZTA JEŹDZI PO LESIE WARCZĄCYMI TRAKTORAMI I TAK BYĆ NIE POWINNO I CI DRUDZY POLUJĄ NIEPOPRAWNIE, CZYLI MY WSZYSCY JESTEŚMY BE.A JA ZAPYTAM,:TO NIBY KTO FINANSUJE TEN PROGRAM , KTÓRY MÓWI, ŻE JESTEŚMY BE.
PIT.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.